NBA: historyczne triple-double SGA, LeBron James nie do zatrzymania

69

Witajcie i zapraszam na przegląd koszykarskich wydarzeń zza oceanu. Jimmy Butler na łamach Players Tribune podzielił się ze światem informacją na temat piątki zawodników, których najciężej jest mu upilnować. Na liście są nazwiska:

  • LeBron – najbardziej kompletny zawodnik NBA, robi wszystko i robi to dobrze
  • Kyrie – najlepszy drybler świata, a do tego zimny drań
  • KD – ma siedem stóp wzrostu, dostarcza punktów bez wysiłku, czasem nawet nie zauważa obrońcy
  • Curry – wybitny talent strzelecki, nie można go pokryć, ponieważ trafia z każdego miejsca
  • Harden – pierwsze miejsce, najgorszy do krycia, jego step back przejdzie do historii

Pełna zgoda Jimmy. Prowadź to Miami, jesteś w porządku i masz łeb na karku.


new orleans pelicans 117 detroit pistons 110 (OT)

Sensacja rewelacja, męsko męska akrobacja. Proszę bardzo, zdziesiątkowane kadrowo Pelikany, bez Holidaya, Redicka, Ingrama, Williamsona i Favorsa, opuszczają halę Detroit ze zwycięstwem na koncie. Jahlil Okafor (25/14/5) gasi jak peta, zjada a następnie przeżuwa Andre Drummonda w każdej kolejnej akcji. O mocy zespołu miejscowego decydują rezerwowi: Derrick Rose i Christian Wood. Pięknie grają w ostatniej kwarcie. Gościom siada energia, nie mają pomysłów ani wykonawców, tracą ogrom prowadzenia w ostatnich minutach, mecz przedłuża się o dogrywkę, ale wszystko na ostrzu noża, emocje niesamowite, każda akcja może zmienić losy spotkania. Na to operator kamery pokazuje Ziona przysypiającego na ławce. Szczerze? Nie wiem czy cokolwiek z niego będzie… LeBron na jego miejscu i w jego wieku, paznokcie obgryzał z podekscytowania, pamiętacie?

Miło mi poinformować, że najjaśniejszą postacią doliczonego czasu gry i liderem zespołu był Lonzo Ball, autor 17 punktów 12 zbiórek i 9 asyst. Zwycięstwo przypieczętował zaś Jakub Krysiński tfu! Nicolo Melli. Dla kontrastu, dojechany fizycznie D-Rose może pochwalić się jedynie kolejnymi stratami w dogrywce. Najważniejsze, że linię pokrył, hehe.

philadelphia 76ers indiana pacers

Pierwsza połowa dla gości, zwłaszcza rozpędzony Ben Simmons dyktował warunki. Temat w ekipie Sixers pod nieobecność Joela Embiida jest prosty. Albo szanowny pan Al Horford weźmie się w garść i przestanie unikać odpowiedzialności albo zespół będzie przegrywać. 10 punktów i oddanych rzutów to za mało. Jeśli nie szuka zdobyczy, jeśli każdą piłkę z góry planuje oddać koledze, to ja mu mówię od razu: że Pacers mieli go w tyle i kompletnie nie szanowali. Co za tym idzie, zamiast kolegom grę ułatwić, momentami swą pasywnością odbierał ekipie rytm.

Świeżo upieczony “Gracz Tygodnia” Josh Richardson co prawda w końcówce dawał radę, ale jeszcze chłodniejsza krew zdaje się krążyć w żyłach Malcolma Brogdona. Nie będę może opowiadał końcówki, bo to najlepszy mecz dzisiejszej nocy i może będziecie chcieli obejrzeć choć skrót:

chicago bulls 101 boston celtics 113

Na autopilocie ograli gości panowie Celtowie. Przypilili chłopaków w obronie na starcie meczu, ci zaczęli bodaj 1/10 zza łuku i w pierwszej połowie nie zaistnieli wcale. Następnie zryw zaraz po zejściu z szatni, zmniejszenie strat do jednej cyfry, ale tylko na chwilę, bo przegrupowani Celtics po chwili znów wskoczyli na bezpieczne, dochodzące do 20 punktów prowadzenie. W rolach głównych kolektyw: Tatum, Brown, Kanter, Kemba, Smart i jeszcze paru innych. Za to Chicago kompletnie pozbawione zbilansowania: 30 punktów napadającego szaleńczo Lavine’a, jakieś półhaki na siłę Thadda Younga i tyle. Przyznaję, że oglądałem jednym okiem widząc skalę przewagi C’s.

oklahoma city thunder 117 minnesota timberwolves 104

Nie mam litości dla Andrew Wigginsa, każdy obecny w szatni obu zespołów wiedział, że jeżeli nie zakręci się w okolicach 20+ punktów gospodarze przegrają z kretesem. No i co? Nie licząc aktywnej pierwszej kwarty chłopak zniknął całkowicie. W drugiej połowie oddał 5 rzutów, wszystkie niecelne. Innymi słowy, przystał na to, że rywal nie chce by rzucał, pozostawił ekipę przypadkowi, niech grają inni. Jednym z takich “wynalazków” był dziś młody środkowy Naz Reid (20 punktów 4/8 zza łuku) którego wyskautować Thunder nie mieli chyba jeszcze okazji. Ofensywę zespołu Wolves nazwałbym przypadkową. Za to goście doskonale wiedzieli co robią. Pierwsze w karierze triple-double Shai Gilgeousa Alexandra i to jakie: 20 punktów 20 zbiórek 10 asyst. Obok Russella Westbrooka są jedynymi obrońcami w dziejach z dorobkiem 20/20/10. Gallinari także narobił zamieszania, bo jeśli nie trafiał to po cwaniacku faul wymuszał. Reszta ekipy także na poziomie: 50% z gry.

orlando magic 114 sacramento kings 112

Już wiemy, że środkowy Richaun Holmes opuści parę tygodni z kontuzją barku, a co za tym idzie: Kings stracili resztki obrony podkoszowej. Giles, Bagley i Bjelica to nie są środkowi ani rim protectorzy. Dwayne Dedmon z kolei nie pasuje do wizji coacha Waltona, od wielu tygodni chodzi rozgoryczony i domaga się transferu. Za swe publiczne wystąpienie został nawet niedawno ukarany grzywną 50 tysięcy dolarów. Dziś zagrał 4 minuty… no cóż. Królowie bardzo chcieliby przyspieszyć, bardziej agresywnie w ataku działać, szczególnie że rozwodniło się na ławce bez Bogdanovica. Napadają pick and popem Fox/Bjelica, obronę rozciągają, straszą rzutem ze wszystkich pięciu pozycji, deficyty fizyczne starają się pokryć energią i żywiołowością. Prawie im się udało, pięknie dysponowany Fox (31/8/10) niemal bezbłędny Bjelica (8/10 zza łuku 34 punkty 7 zbiórek) efektywny w ataki Marvin Bagley III (18 punktów 6 zbiórek).

Zagrali swoje, ale niestety nadziali się na mocniejszych fizycznie i bardziej doświadczonych Magików. Wrócił DJ Augustin i obsługuje Vucevica (26/15) atleci Gordon i Fultz zagrali na 50% skuteczności, Fournier bez obaw przed blokiem jechał na faul (25 punktów 12/12 FT)… w ostatniej akcji gdy potrzebowali przełamania, Francuz fartem, gdzieś w tłoku podkoszowym odnalazł Gordona, który pod presją wcisnął w obręcz półhak.

charlotte hornets 112 portland trailblazers 115

Czułem, że Szerszenie postawią się mocno faworyzowanym gospodarzom, ale się zlękłem nie wiadomo czego. Po przebojowej pierwszej połowie ze strony CJ McColluma energia nieco zjechała w obozie Portland, prowadzili wygodnie, szesnastoma bodaj punktami, więc się chyba rozprężyli. No i co? Cztery kolejne trójki zapodali Hornets na starcie trzeciej kwarty i w jednej chwili mecz zaczynaliśmy na nowo. A jak wiadomo, partyzancka, szarpana gra zawsze premiuje zespół słabszy i wszystko zdarzyć się może. Na szczęście Dame Lillard (30 punktów 9 asyst) stanął na wysokości zadania i nie pozwolił zespołowi jeszcze bardziej opuścić się w rankingach. Ósme miejsce odjeżdża, trzeba je łapać. Gdzie byliby Blazers bez Anthony’ego Tollivera (16 punktów 11 zbiórek) i jego dalekosiężnych trafień? Pewnie tam gdzie głowa Hassana Whiteside’a: na wakacjach. W obozie gości 52 punkty w tym 12 trójek dostarczyli Graham i Rozier. Walczyli dzielnie dzień po dniu, to się szanuje.

cleveland cavaliers 99 los angeles lakers 128

Napiszę najprościej jak potrafię. To już nie chodzi o talent czy nośność nazwisk. Lakers wypracowali we własnym obozie taką pewność siebie, taki “swag” że niektórzy rywale przegrywają z nimi mentalną wojnę już na starcie. AD i Rondo nieobecni, ale nie miało to znaczenia, bo LeBron na ekipę Cleveland zawsze szykuje coś ekstra, no i ma chłopaków rozpracowanych. Skończona jest bowiem liczba izolacji, jakie na 4. metrze może rozegrać Kevin Love, a także liczba ofensywnych zbiórek Tristana Thompsona. Lakers reagują, odbierają rywalom kolejne opcje i rzadko który ma na tyle wszechstronności by temat udźwignąć. Nie inaczej było tym razem.

Po niewyraźnej pierwszej połowie, LAL zdobyli w drugiej 81 punktów! James (31 punktów 8 asyst 12/16 z gry) biega sobie truchcikiem przez większość spotkania, a potem spina na 4-5 minut, bezproblemowo mija kolejnych obrońców i mecz jest rozstrzygnięty. Szaleństwo na otwartej przestrzeni: 22 punkty padły łupem gospodarzy z samej kontry tylko. Niestety pod presją silnego rywala i wyjątkowo jasno oświetlonej hali Cavs znów popełniali straty przez co wyniku w żaden sposób utrzymać nie mogli. Dodajmy ich absencje pod koszem, Dwight Howard = 21 punktów 15 zbiórek oraz kolejna trójka w “garbage time”.

Tak sobie myślę, ile daliby Love i TT by znów grać u boku Jamesa? Jest coś ekstra w tym zawodniku, nie mieli tego Jordan, Kobe ani KD czy Harden. Może Magic, nie wiem, zbyt młody byłem. Przykładowo osobistych układów na przywitanie (handshakes) LBJ nie zapomniał.

Dobrego dnia wszystkim.

Ostatnie Wpisy

69 comments

    • Array ( )

      LeBron jak to LeBron kozak na Cavs i tego typu ekipy..sytuacja z ostatnich derbów, ostatnia akcja idzie, kozłuje i zamiast samemu coś robić to podaje mając pełne majty do KCP,ten mu oddaje i LeBronek mając pełne gacie rzuca nie przygotowaną trójkę którą blokuje Beverley.LeBron głowa w dół i przewracanie oczami…widok Lebrona w CRUNCH TIME to już jego dewizą.Tak było i niestety będzie,wiek mu nie pozwoli na bycie GOATEM w CRUNCH TIME.

      (-25)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Przed sezonem chyba prędzej bym uwierzył w powrót MJ na parkiety niż to że będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć że OKC, po wydawało się chaotycznych wręcz losowych wymianach za swoje gwiazdy, naprawdę dobrze na tym wyszło ba może nawet lepiej niż choćby Houston obecnie i Clippers w dalszym rozrachunku czasowym , cieszy to

    (43)
    • Array ( )

      Od jakiegos czasu mam dokladnie takie same odczucia. Ten Shai to bedzie kozak, o ile juz nim.nie jest. Warto jeszcze zwrocic uwage na CP3, jak kieruje zespolem, reguluje tempo. Cos pieknego. To jest cos czego wlasnie brakuje RW0.

      (19)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers wygrali z tym howardem za minimalną kwotę. W tym sezonie ma więcej trójek niż Simmons. Jak zacznie robić za stretch five to jest koniec dla ligi :d

    (57)
    • Array ( )
      Marian Paździoch syn Józefa 14 Styczeń, 2020 at 13:41

      2/3 graczy NBA ma więcej trójek niż Simmons 🙂
      Simmons ma na koncie tyle trafionych trójek co Marjanović 🙂

      (7)
  3. Array ( )
    żydostwocholerne 14 Styczeń, 2020 at 11:39
    Odpowiedz

    Co ty admin teraz napisałeś to aż mi kapcie się miejscami zamieniły bez kitu.Zion przysypia na ławce a LeBron to nie mógł wysiedzieć z podekscytowania i przez to nie wiesz czy coś z niego będzie? no i co z tego,że przysypiał? Jakbym poszukał to też bym znalazł zdjęcie albo filmik LeBrona świadczący,że przysypiał to raz a dwa po jaką cholere wszystko przyrównujesz do LeBrona? Śniadanie jak sobie robisz to też najpierw patrzysz na IG Jamesa i “kurde moja jajecznica nie wygląda tak dobrze jak jego” ? Poza tym LeBron robił z siebie (albo nadal robi nie śledzę go) debila we wtorki podczas żarcia tacosów,na szczęście mu nie pozwolili tego hasła opatentować a Zion tego nie robi więc Zion>LeBron

    (-89)
    • Array ( )

      Myślę, że chodziło tutaj czy coś z niego będzie jako z człowieka, chłopaka tak napompowali przed NBA, że myśli, że się Jordan nazywa, czy kto tam jest jego idolem. Myślę, że nawet jeżeli trafiłeś w pudło team, że z sezonu już nic nie będzie, to powinieneś ich wspierać, popatrz na ławkę GSW w tym sezonie. Ktoś powinien zionowi powiedzieć „bitch sit down, be humble”

      (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszelkie zestawienia “naj… piątek” zawsze podchodzą pod polemikę. W przypadku słow Jimmy’ego, nie ma z czym dyskutować. Znów przekonujemy się o tym, ile z komfortu gry stracił Al Horford opuszczając Boston. Teraz cierpią obie strony. Dla mnie nie tylko on, ale cała rotacja 76-ers jest nieskonfigurowana. W meczu z Celtics Horford, Richardson i Simmons zagrali wspaniale, ale zwykle organizacja gry kuleje i talent, a nawet mądrość nie wystarcza. To ostatni rok pracy Bretta Browna, radzę zapamiętać.

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin, napisałbyś kiedyś trochę więcej co masz do Whiteside’a? Widać, że sympatią do niego nie pałasz. Nie czepiam się, jeno ciekaw jestem.

    (10)
    • Array ( )

      Przecież to wszyscy wiedzą i widzą – odpal sobie kiedyś cały mecz Portland. Jego mowa ciała to chyba najgorsza rzecz NBA, suche statystyki nic nie wnoszące w wynik drużyny.

      (6)
    • Array ( )

      Ja Ci mogę napisać. Jeśli gośc jeszcze nigdy w życiu niczego nie osiągnął, a twierdzi że jest najlepszym obrońcą wsrod środkowych NBA, jesli zaraz po podpisaniu pierwszego wielkiego kontraktu twierdzi że jest przede wszystkim biznesmenem a nie sportowcem, to raczej nie ma czego w nim lubić. Niskie IQ, nie tylko koszykarskie ale także życiowe, słaba etyka pracy (albo w ogóle jej brak), megalomania. Nigdy nic mądrego nie powiedział, nigdy nic fajnego nie zrobił, miał kilka bardzo dobrych meczów, ale z takimi warunkami każdy z nas były takie mecze miał. Szczerze pisząc zdziwiło mnie to pytanie, być może jestem w tym odosobniony, ale jak dla mnie to jest jeden z tych kilku koszykarzy, których lubić w żaden sposób się po prostu nie da.

      (19)
    • Array ( )

      Zanim admin napisze, Whiteside dla mnie to bałwan, który cieszy się z bloku i pręży jakby zdobył mistrzostwo świata w meczu w którym jego zespół jest minus 20. Fatalny w obronie, objezdzany na portalu za czytanie gry przeciwnika Kanter to chociaż się stara czytać grę przeciwnika, a Whiteside siedzi pod dziurą czekając na blok, a jak już wyjdzie do zasłony to nie zdąży wrócić. Ma swoje zalety w ofensywie, straszy blokiem, ale to nie ten mental, przepłacony kontrakt nie pomaga mi w jego odbiorze jako zawodnika.

      (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ah ten Zion.. ciekawe czy skończy jak Greg Oden czy coś z niego będzie? Nie wiadomo jak wygląda u niego etyka pracy itp skoro nie może schudnąć co się o dziwo udało nawet mojej eks. Jak na razie to wiem tylko ze zaprasza ładne studentki koloru białego żeby pokazać im swój pokój

    (32)
    • Array ( )

      O studentkach nic nie wiem, ale Zion wygląda na gościa którego koszykówka kompletnie nie interesuje. Zaczął trenować (bardzo intensywnie) w wieku czterech(!) lat o ile się nie mylę, od początku był projektem rodziców obliczonym na generowanie kasy, w takich warunkach trudno wzbudzić w sobie miłość do gry. Pewnie gdy skończy karierę (raczej za kilkanaście lat niż za rok), piłki nigdy więcej do ręki nie weźmie

      (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jordan nie musial tego miec .jordan bral pilke i wygrywal mistrzostwa ,nie pytajac nikogo o cokolwiek i nie proszac pol ligi zeby do niego dolaczyla .

    (4)
    • Array ( )

      Tak a Ty wiesz czy Jordan prosił kogoś czy nie gdy nie było środków masowego przekazu, no i tak Jordan sam wygrywał mistrzostwa a reszta drużyny to gracze pokroju Koszarka. Weźcie się z tym Jordanem ogarnijcie, oglądałem ostatnio sporo spotkań z lat 90tych i są dużo nudniejsze niż te obecne.

      (-2)
    • Array ( )

      wystarczy spojrzeć gdzie byli bulls jak odszedl jordan (55-27) i 3:4 z póxniejszymi finalistami z NY, a gdzie znalazło sie 2xCavs i Heat po odejściu Lebrona. Nudne jest juz to gloryfikowanie jordana. Polecam do tego obejrzeć dokument Jordan – Untouchable – i zobaczyć jak bardzo byl chroniony przez sędziów.

      (4)
    • Array ( )

      @Eloszka.

      Faktycznie, szczególnie mocno chroniony przez sędziów był pod koniec lat 80. i na początku 90. w playoffach przeciwko Pistons i Knicks. ͏vvv jak ci sędziowie go chronili.

      (13)
    • Array ( )

      No tak, jak wiadomo Jordan wygrywał mistrzostwa samemu i nikogo nie potrzebował, co doskonale widać przez jego pierwsze sezony, kiedy bulls byli cały czas pod kreską póki MJ nie dostał Pippena.

      (4)
    • Array ( )

      Nie musiał prosić, w czasach gdy zdobywał mistrzostwa Bulls nawet bez niego mieliby skład na top 4 ligi

      (1)
    • Array ( )

      @Anonim

      Ta, skład na top4 ligi. Jedyny Pippen był graczem z naprawdę wysokiej półki, ale wymiękał w ważnych meczach. Oprócz tego kogo tam mamy? Przeciętniaków pokroju Granta, Armstronga, Cartwrighta, Perdue, Paxsona i innych? Może w kolejnych trzech mistrzostwach byli lepsi? Na przykład zwrotny jak cysterna z betonem Longley, rozgrywający, który rusza się jak mucha w smole i nie odrywa od ziemi, czyli Harper, skrzydłowy, który umie zbierać i to wszystko, bo nie potrafi nawet kozłować – Rodman, czy też najlepszy Europejczyk, którego nie umieli wykorzystać w Bulls, bo kazali mi od razu 20 kg przybrać? No bez jaj.

      Między Jordanem, a takim Lebronem jest jedna zasadnicza różnica, której w zasadzie nikt nie dostrzega. Gracze z Jordanem grają znacznie poniżej swoich możliwości. Najlepsze sezony Pippena to te, kiedy Jordan grał w golfa. Najlepszy sezon Kukoca to 98-99, kiedy Jordan odszedł drugi raz. Najlepsze sezony Rodmana to Pistons i Spurs. I tak dalej. Lebron z kolei powoduje, że zawodnicy w jego drużynie wspinają się na szczyt swoich możliwości. LBJ tworzy wokół siebie drużynę, a Jordan robił z innych graczy swoich giermków.

      (-1)
    • Array ( )

      @Erbest masz rację opisując kolegów z drużyny MJ zapominając, że na tamte czasy byli bardzo dobrzy. Co z tego, że Longly był klocem skoro w tamtych czasach na tym polegał rim protecting. Teraz idealny broniący center powinien umieć przejąć krycie na małym zawodniku, wysoko skakać i mieć duży zasięg. W tamtych czasach taki center miał być ciężkim klockiem, którego będzie ciężko przesunąć innym ciężkim klockom. Więc Ci zawodnicy nie byli wybitni ale na standardy tamtej ligi byli conajmniej dobrymi zadaniowcami.

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Na 7 minut przed końcem meczu Wolves sprawdziłem Box Score. Wiggins miał 0 (słownie zero) zbiórek. Kurde mol ja z moimi nędznymi 173 centymetrami wzrostu bym jedną przynajmniej wyłapał. To mówi wszystko o tym gościu, o ciele atlety.

    (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Nigdy nie kibicowalem Carmelo ale w tym sezonie robi na mnie wrazenie. Jego mimika, gesty, sposob grania. Chyba podglada Lebrona na insta, bo widac, ze tam miedzy nimi jest chemia PTB. Lillard raper, Carmelo tez lubi zalozyc skarpete na glowe. Pasuja do siebie. Kibicuje im aby weszli do osemki.

    (8)
    • Array ( )

      Melo zaimponował mi tej nocy, gdy w kluczowym momencie ostatniej kwarty przechwycił piłkę, a następnie ją uratował lecąc już w trybuny. Takiego zaangażowania w obronie chyba nigdy u niego nie widziałem

      (8)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pan AL ograniczył young Sabonisa do 10 pkt. – a razem z Turnerem nie zrobili nawet 25 pkt. Akurat tego Pana nie wzywałbym do tablicy w kontekście wyników jakie robi PHILLY.
    Moim zdaniem Pan Brett Brown jest do zwolnienia, gościa zżera duży stres albo wali do odciny łysonżi bo wygląda jak z przed wczoraj
    Ben Simmons – facet jest duży, silny, mobilny ale strasznie ograniczony, żaden z niego clutch guy. Dobre staty robi wyłącznie w środowisku neutralnym, druga połowa – zwiększone PH na boisku i chłopaka po prostu NIE MA.
    Zawodnicy pozyskani w formie dobudowy powstałego Process spisują się bdb.

    (6)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      moje zdanie: Sabonisa to ogranicza najbardziej eksplodujące kolano. AL Horford mocno przereklamowany, skupia się po zasłonach na rolujących wysokich, tak był szkolony i to mu dobrze wychodzi, ale jakakolwiek szybkość i jest bezradny. Uczeń jadący na opinii. Powtarzam: w obecnej sytuacji, przy ograniczeniach Simmonsa, ławki i absencji Embiida, albo da z siebie więcej ofensywnie albo schowa głowę w piasek jak wczoraj. Bywało że miał na sobie obwodowych i nawet nie myślał by krzyczeć o piłkę. Nie chcę tego mówić, ale zjazd do bazy postępuje.

      (4)
    • Array ( )

      Horford nigdy nie był dominującym ofensywnie centrem. Więc ciężko się teraz tego od niego spodziewać. To jest inteligentna i dobra technicznie obrona.
      W Bostonie był bardziej zaangażowany w rozgrywanie, i to jest kamyczek do ogródka Bretta Browna.
      Obie ostatnie porażki idą na konto całej drużyny a nie trenera. Gra w obronie jest genialna na początku meczu i dobra później, problem jest w ataku. Mają mnóstwo czystych pozycji, więc ani do trenera ani do rozgrywających nie idzie się przyczepić, i poprostu nie trafiają. Jakieś abstrakcyjne żenujące procenty robią. Gdzie dodajmy wcześniej byli w czołówce skuteczności za 3p w lidze.

      (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Philly musi Oddac Simonsa moze sie kazdy zdziwic ale ja uwazam ze ten koles to bust . W playoffs nigdy nie istnieje, blokuje spacing na floor . Nabija statystyki w pierwszej polowie albo z cienkimi druzynami. D Russel do philly I nikt by ich nie przeszedl na east , nawet Chris Paul by sie bardziej przydal niz on . Joel Embid z rozgrywajacym ktory rzuca bylby jeszcze ciezszy do ukrycia

    (3)
    • Array ( )

      Simmons dopiero w dwóch playoffs grał i piszesz że zawsze zawodzi. Ale proponujesz Dlo Russella, z którym będą nie do zatrzymania. Tylko że ten Russell wygrał dopiero jeden mecz w playoffs. Haha co za gość :)))

      (5)
    • Array ( )

      Simmons grał serię przeciwko Russelowi rok temu… Nie będę psul niespodzianki I nie napisze jakie cyferki robili 🙂

      (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    LeFlop to może co najwyżej mieć jedną z największych liczbę porażek w finałach. I to pomimo zacnych składów i gwiazd u boku.

    (-8)
    • Array ( )

      Najśmieszniejsze jest to, że Simmons ma w tym sezonie 2/2 za 3 biorąc po uwagę normalne próby a nie rzuty z połowy na koniec kwarty/polowy/meczu

      (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Jordan był najlepszy i basta. Koszykowka lat 90-tych była najlepsza w historii. Grali najlepsi zawodnicy a defensywa była szczelna. Nie co teraz 6 sekund or less. Sorry co to ma być? Jedyny gość w dzisiejszych czasach który przypomina MJ to KL. Najlepszy gracz obecnej ligi.

    (-11)
    • Array ( )

      Nie Kawhi, a Westbrook. Przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze sezony Majka. Bo potem MJ się trochę ogarnął i nauczył przynajmniej trochę grać z drużyną, a nie sam. RW jeszcze do tego punktu nie dotarł 🙂

      (6)
    • Array ( )
      Marian Paździoch syn Józefa 14 Styczeń, 2020 at 18:11

      @Erbest
      Litości nie porównujmy ceglarza Wesbrooka do Jordana…

      (0)
    • Array ( )

      Paździoch. Sam Jordan porównał siebie do Westbrooka, stwierdził że ambicją i wolą zwycięstwa to własnie Westbrook najbardziej go przypomina. No chyba że twierdzisz że sam MJ myli się, to spoko :))

      (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Wlasnie apropo handshakes kto to zapoczatkowal??? oni się tego ucza na treningach???:) przecież trochę trzeba sobie pocwiczyc dana choreografie…. JAK po roku czy już dwóch latach moze pamietac choreografie z graczem druzyny przeciwnika?:)

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron James potrzebował 324 rzutów mniej od Michaela Jordana, by wyprzedzić go na liście zawodników, którzy trafiali najczęściej. Ta sztuka udała mu się w trzeciej kwarcie wygranego przez Los Angeles Lakersspotkania z Dallas Mavericks. W tym momencie LBJ ma na swoim koncie ponad 12 tys. trafień.

    (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin ma racje !!! ZION spal gdy były 1.52min do końca meczu i przeciwnik rzucal wolne na 100:102 !!! to nie jest normalne!!!!!

    (2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    /Mógł zostać i być Bogiem w Cleveland ,a tak robi tylko super zespoły wokół siebie.Tak super zawodnik ale jak się mu dobiera zawodników jak Irving, Wade, Bosh, czy Davis. Jak ich nie miał nie wygrał tak wiele.Ta liga taka sztuczna się robi..nic tylko robimy super ekipę, i LAC, i Rakiety. Brak naturalnie zrobionych drużyn..draft, zadaniowcy..nic tylko mega transfer i to wszystko zaczął właśnie James. Nie liczę dziadków Barkleya, Malona, itp.

    (-5)
    • Array ( )

      No tak przecież w latach 90 nie robiło się żadnych wymian. Wybieralo się zawodników w drafcie i potem czekano na wolną agenture xd

      (1)
    • Array ( )

      Dokładnie masz rację. Kogo miał MJ? Pippena który sorry ale skończył się jak tylko Mike odszedł. Zjazd statystyk nagły. Nigdy nie zapomnę meczu nr 7 2000 finał konferencji LAL PORTLAND. Pod koniec trzeciej kwarty blazers prowadzą 16pkt pippen wiawtuje ręcznikiem. I co nie potrafili ich skończyć. Czy MJ by na to pozwolił? Czy Pippen jakby był tym za kogo niektórzy go uważają nie zakończył by lakers. Niestety chłop nie miał charakteru i tylko spijał śmietankę przy MJ. Powiem więcej to dzięki MJ był lepszym zawodnikiem. Tak samo jak pozostali inne granty czy longleye i całą plejada zadaniowow. Odnoszę wrażenie że nigdzie by nie grali w nba poza Chicago bo Mike ich wyniósł na szczyty. Tak samo BJ Armstrong ktoś go jeszcze pamięta? W Chicago gość poza słabizna. Przewaga mojego pokolenia jest taka że widziała na żywo MJ, Magic, Bird, isaiah, malone, olajuwon, drexeler, ewing i wiele innych gwiazd. Dzisiaj grają tylko gwiazdeczki których rajcuje rzut za trzy i wysypanie mąki przed meczem w niebo sorry LeFlop ale masz zachowanie dzieciaka i śmieszy mnie to. Nie było w historii nba drugiego takiego gracza który potrzebował tyłu wybitnych żeby coś zdobyć. D. Wadę bosh Irving love i masa porządnych zadaniowow. Teraz oczywiście Davies i skład o którym można pomarzyć. Trzeba było siedzieć w cavs i robić legendę a nie sprzedawać się jak…..

      (-4)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Ziona nie ma co porównywać do Lebrona. To ujma do tego drugiego.
    Moim skromnym zdaniem będzie dobrze jak Zion będzie miał karierę podobną do Barkleya i tyle.

    (1)

Gwiazdy Basketu