fbpx

NBA: Ja Morant kończy karierę Kevina Love, Mavericks powalczą o tytuł!

26

Last Christmas I gave you my heart but the very next day, you gave it away… 

Lubicie święta? Jakie jest Wasze najlepsze wspomnienie związane z Bożym Narodzeniem? Ja wspominam 2001 rok. Ach…

sacramento kings 105 indiana pacers 119

Nie mogłem uwierzyć, że coach Nate McMillan każe Sabonisowi (15/9/6) biegać po obwodzie za Bjelicą. Ani to było potrzebne, ani produktywne. “Niech jakiś ch%j biega” – że zacytuję Pana Jana Nowickiego gdy mu przyszło ćwiczyć scenę biegania w filmie Sztos.  Myles Turner niech biega.

Dopiero gdy w drugiej kwarcie umieścili Litwina na prawowitej pozycji centra, zaczęło się odejście. Goście potwierdzili, że nie potrafią kryć pick and rolla, w ogóle w obronie z pomocy wyglądają beznadziejnie. Pacers wypracowali do przerwy dwucyfrową przewagę i za siebie nie oglądali. W drugiej połowie było i 20 punktów, ale Bagley, Dedmon i rookie Justin James coś tam podciągnęli z ławki. Mecz bez większej historii, siedmiu Indiańców z dwucyfrową zdobyczą, a przecież dwóch najlepszych strzelców (Oladipo, Lamb) pozostaje poza grą…

memphis grizzlies 107 cleveland cavaliers 114

Nasze sympatie były po stronie synków Presleya, w końcu są najlepsi w lidze w zdobyczach z pola trzech sekund (!) oraz piąte miejsce zajmują jeśli chodzi o zdobycze z kontry. Dla porównania, Cleveland w obu kategoriach to doły ratingów (29. i 28. miejsce) a ponieważ ostatnio zaliczają masę strat…

Pod względem organizacji gry oba zespoły są siebie warte, różnicę dziś zrobiły rzutowa dyspozycja Jordana Clarksona (33/6) oraz Kevina Love’a (21/13) w drugiej połowie. Gdy dwóch kluczowych graczy wsadza 11/19 zza łuku, bywa ciężko.

Grizzlies realizowali plan: wymuszali straty i biegali do przodu. Parę minut przed końcem prowadzili dwunastoma punktami, aby ostatecznie zaciąć się i przegrać. Wysoka skuteczność rywala to jedno, niemoc własna to drugie. W przyznanych rzutach wolnych dysproporcja 23 do 7, czego nie da się wytłumaczyć przewagą własnego parkietu i większą sympatią sędziów. Od pierwszych minut Cavs w oczach mieli tego więcej…

Wydarzeniem spotkania próba wsadu Ja Moranta:

Ja o mało nie skończył mojej kariery tym wsadem. Ten dzieciak jest wyjątkowy [Kevin Love]

washington wizards 118 toronto raptors 122

Linia wyjściowa na ten mecz wyglądała tak: Wizards +10. Zakończyło się chyba Wizards +5,5

Gwoli wyjaśnienia, bukmacherzy dawali na starcie 10 punktów przewagi Czarodziejom, która stopniały o połowę gdy gruchnęła wieść, że Marc Gasol (naciągnięte ścięgno udowe) Pascal Siakam (pachwina) i Norman Powell (bark) wypadają z rozpiski na czas nieokreślony. I to była okazja, trzeba to było pobrać. Tożsamość mistrzów jest w tej chwili mocno naruszona: obrona podkoszowa bez Gasola, presja i wyjścia do kontry bez biegaczy Siakama i Powella to po prostu nie to samo. Zostaje przewaga koszykarskiego IQ (Lowry + VanVleet) oraz silne ręce Ibaki.

Wizards też mają problemy zdrowotne, ale ekipa to ekstremalnie niewygodna do krycia, bardzo zdolnych mają graczy ofensywnych. Stawiałem na cztery konie: Beala (37/7/6) Bertansa, Isha Smitha (26 punktów na perfekcyjnym 9/9 z gry) i Thomasa. Odpaliły tylko dwa, ale jak widzicie wystarczyło.

Raptors w pierwszej połowie mocno na chłopaków huknęli, ale w drugiej sił zaczęło brakować i po raz kolejny przyszło wyciągać piłkę z kosza. Na pięć minut przed końcem meczu mieliśmy remis!

Czuję, że powinniśmy to wygrać. Mieliśmy wystarczający flow i energię by to zmęczyć. Na ostatniej prostej przestaliśmy grać swoje, przestaliśmy bronić, oni przy okazji trafili parę bardzo trudnych rzutów [Beal]

No i właśnie “powinniśmy”. Wizards mogą być źródłem typerskiej inspiracji, ale fakty są takie, że przegrywają mecz za meczem i po raz kolejny przyjdzie im walczyć o pierwszy numer draftu. Bertansa też niech lepiej opchną jak najprędzej. Forma pod tytułem 4 trójki w meczu długo się nie utrzyma…

detroit pistons 93 boston celtics 114

To akurat było proste, Boston u siebie nie traci czasu na głupoty, zwłaszcza że u Detroit nie zagrali najgroźniejsi ludzie, gracze o najbardziej “lotnym” stylu, czyli Luke Kennard, Blake Griffin i Christian Wood. W drugiej kwarcie już niepokojący dystans dzielił obie ekipy, a mecz rozstrzygnęła zapaść ofensywna gości gdzieś w 30. minucie. Celtics zaliczyli kolejnych 10 czy 12 punktów z rzędu i sprawa się wyjaśniła. W końcówce kibice mogli podziwiać biegającego po parkiecie olbrzyma Tacko Falla:

W rolach głównych wystąpili Jayson Tatum (26/5/3) Jaylen Brown (26/5/5) i nawet fatalna dyspozycja strzelecka Kemby Walkera (0/6 z gry 11 asyst) nie popsuła chłopakom humorów. Najbardziej wymowny obrazek tego spotkania: dwie trójki Browna zaliczone w odstępie 5 sekund…

dallas mavericks 117 philadelphia 76ers 98

W tym wypadku dane również wskazywały wygraną Mavs, ale nie odważyliśmy się stawiać przeciwko Sixers na ich podwórku. No i co? Obrona strefowa rywali po raz kolejny dała się we znaki ekipie Bretta Browna (Ben Simmons nieprzydatny w ataku pozycyjnym!!!). Na dodatek Tim Hardaway Jr niesamowicie odpalił w pierwszej kwarcie do akompaniamentu 5/5 zza łuku, Kristaps Porzingis (22 punkty 18 zbiórek 3 blok) zagrał perfekcyjną drugą kwartę czym przetrzymał największy napór gospodarzy, a dalej trzeba już było po prostu dojechać do mety spacingiem i konsekwencją. Sixers się pogubili: nerwowe rzuty, dali sobie narzucić wolę rywala i poza dominującym Embiidem (33 punkty 17 zbiórek) nic mistrzowskiego nie pokazali.

Dallas osiąga w tym sezonie 11-2 na wyjazdach, po raz kolejny zbili czołówkę wschodniej konferencji i nie pozostaje nam nic innego jak pozamiatać czapką przed Rickiem Carlisle. Tu nawet nie trzeba zmian kadrowych, jak ci ludzie się dotrą, jeszcze trochę rozwiną i okrzepną, mogą śmiało myśleć o największych sukcesach.

new york knicks 114 miami heat 129

39-20 w papę w pierwszej kwarcie i do widzenia. Trafiała cała piątka. Zastrzelili ich z dystansu i spod kosza. 56% z gry i 47% zza łuku. Lepsza zbiórka, więcej asyst, 34 punkty przewagi w okolicach 30. minuty meczu. Co za tym idzie starterzy Miami czwartą kwartę oglądali z ławki rezerwowych. Najwięcej nastrzelali Bam Adebayo (20/8/3) a po stronie nowojorskiej Bobby Portis (30/8 na skuteczności 12/17 z gry). Cieszy powrót do składu Gorana Dragica, wyglądał nienagannie (18 punktów 8 asyst przez dwie kwarty na parkiecie).

phoenix suns 108 oklahoma city thunder 126

Rekordowa noc młodego SGA (32 punkty 13/18 z gry) dobra dyspozycja rzutowa Gallo (22/6) jak zwykle nieposkromiony na ławce Schroder (24/9/6) i poszło. Thunder wygrali każdą kwartę, kontrolowali przestrzeń i tempo spotkania. Jakże miła odmiana od “dramatów” jakie serwowali nam w dwóch poprzednich grach gdy odrabiać im przyszło 24 i 26 punktów. W składzie Słońc kolejne zawirowania, DeAndre Ayton ledwo wrócił a już skręcił kostkę, Devin Booker wrócił, ale ograniczony dziś został (18 punktów, 11 rzutów) przez firmową presję na shooterów OKC.

minnesota timberwolves 100 denver nuggets 109

Kolejny mecz bez większej historii, gospodarze dominujący na starcie, trafili 13 z 15 pierwszych rzutów! Co za tym idzie wypracowali bezpieczną przewagę, a potem towarzystwo lekko ostygło. Albo inaczej, po raz kolejny widać, że im zadziorni, atletyczni Wolves nie leżą, nawet bez pauzującego Karla Townsa. W trzeciej kwarcie zawody rozpoczynały się na nowo, ale gra dwójkowa Jamala Murraya (28/6/5/3) i Nikoli Jokica (22/10/10) raz jeszcze zatriumfowała.

Denver łapie rytm, to bodaj piąta z rzędu wiktoria i zamierzają stuknąć Lakers w kolejnym spotkaniu. Po raz wtóry: Murray jest kluczem tej ekipy. Trafia jest dobrze, nie trafia, jest różnie.

orlando magic 103 portland trailblazers 118

Carmelo Anthony uszkodził kolano, Hassan Whiteside nieszczególnie okazał przydatny ofensywnie, bo przecież Orlando to topka obrony podkoszowej, ale przeciwko Splash Bros z Oregonu goście nie mieli szans. 36 punktów 6 asyst Damiana Lillarda, 31 punktów 8 zbiórek CJ McColluma 11/21 trójek do podziału. Magicy machali różdżkami przeciwko karabinom. Już w pierwszej kwarcie wpadli w dołek, z którego do końca meczu się nie wygrzebali. Gwoli wyjaśnienia: był to trzeci mecz w czwartą noc dla Magików. Czarna chmura ciąży nad głową Aarona Gordona:

  • 9 punktów 3/13 z gry z Pelikanami
  • 6 punktów 3/9 z gry z Utah
  • 9 punktów 4/14 z gry z Denver
  • 11 punktów 4/17 z gry dzisiaj

W ostatnich czterech meczach zaliczył 14/53 z gry, co daje 26%. Uwierzycie? Facet wysoki jak dąb, skoczny, szybki, prężny, atletyczny, na dobrą sprawę nie do odcięcia i takie coś?! Gość wpada na “czarną listę” albo ma kryzys tożsamości albo go gangsterzy dojeżdżają i każą robić undery, hehe. Jak ja lubię teorie spiskowe.

new orleans pelicans 102 golden state warriors 106

Szaleństwa w nowej hali. Najpierw 20 punktów przewagi, potem lądowanie na tyłek, 3 posiadania deficytu w końcówce i eksplozja talentu D’Angelo Russella (25 punktów 7 asyst) wyrywająca zwycięstwo z gardeł głodnych Pelikanów. Obejrzyjcie, popatrzcie, napiszcie, ja nie miałem zdrowia.

Dobrej przedświątecznej soboty everybody!

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Love to faktycznie ma coś nie tak z baniakiem i może lepiej gdyby skończył karierę. Gdyby mi coś takiego zrobił jakiś typ, to bym lał i patrzył czy równo puchnie. Szacunek musi być na boisku, jeśli go nie ma to trzeba takiego cwaniaka naprostować .

    (-83)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Skoro Dallas powalczy o tytuł, to 6 drużyn na wschodzie też, bo każda z nich ma naprawdę mocny roster.
    Btw, ad/min, Ty masz jakąś depresję, problemy z żoną, czy jesteś po prostu pi*da z natury?
    Nie pytam dlatego żeby Cię obrazić, ale pewne rzeczy da się wyczuć. No stress.

    (-13)
    • Array ( )

      Tu i tam. Liczyłem jeszcze na jakiś angaż, ale i tak nie narzekam. Cieszę się życiem, pozdrawiam!

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Mavs – jestem fanem. Jak na razie objawienie tego sezonu.
    Phila natomiast średnio. Niby mieli być zabójczy w obronie ale jak na razie poniżej oczekiwań.
    Ben Simmons coraz bardziej uwydatnia swoje ograniczenia rzutowe. I coraz bardziej wygląda, że będzie all-star caliber player ale żaden z niego game changer na miarę Magica.
    76ers: non shooter Benek; Tobiasz Harris – okrojona znacznie wersja Melo, Horford – solidna jednostka ale tylko tyle, to żaden fundament, Embiid – siła fizyczna jest, rzut też mu czasem siądzie ale IQ nie jest na poziomie mistrzowskim.

    (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    The average shot distance for Ben Simmons is 4.7 feet. The average shot distance for Shaq in 2000-01 was 4.7 feet. – via Twitter MicahAdams13

    i wszystko, lol

    (5)

Gwiazdy Basketu