centered image

NBA: Kobe Bryant oraz najważniejsza rzecz w dzisiejszym baskecie

22

Witamy ponownie, w najnowszym odcinku swego autorskiego programu 40-letni Kobe Bryant analizuje grę szarej eminencji Golden State Warriors, czyli walecznego misia Draymonda Greena. Przy okazji zwraca uwagę na następującą rzecz:

Wszyscy gadają, że w dzisiejszym baskecie liczą się przede wszystkim podkoszowi, którzy potrafią rozciągać obronę rzutem za trzy. Nie to wcale jest najistotniejsze. Moim zdaniem w pierwszej kolejności musisz mieć w składzie „czwórkę” [power forward] który potrafi kozłować piłkę. Jeśli cofniemy się do czasów świetności Chicago Bulls, Toni Kukoc był jednym z pierwszych graczy, który mógł występować zamiennie na pozycjach 1-4. Na silnym skrzydle sprawiał szczególne problemy ponieważ pchał piłkę do przodu kozłem, podawał i rzucał za trzy. My mieliśmy Lamara Odoma, który czynił nas niezwykle groźnymi bo prowadził kontry przeciwko większym, nie mogącym nadążyć rywalom. Tak samo jest dzisiaj, musisz mieć „czwórkę” która potrafi panować nad piłką. To tworzy masę problemów dla obrony przeciwnika. Oto podkoszowy, który wspomaga grę i momentami jest twoim rozgrywającym [Kobe]

A skoro tak, zobaczmy jak i kto gra na silnym skrzydle w zespołach pozostałych na szachownicy w tym sezonie:

#Portland

Zaczynają od Al Farouqa Aminu, którego trudno nazwać point-forwardem. Zwróćcie jednak uwagę jaki problem sprawiło Denver umieszczenie na „czwórce” straszącego rzutem Rodneya Hooda, a w ostatnim meczu jak najbardziej utalentowanego jeśli chodzi o przegląd parkietu i podanie Evana Turnera! W jednym momencie zniknęły przewagi Denver na tablicach (Paul Millsap) a bardziej ofensywne ustawienie utrudniło podwojenia Dame’a i zatrzymanie będącego w życiowej formie CJ McColluma. Turner jako power forward przeciwko Golden State nie da sobie raczej rady, chciałbym aby było inaczej.

#Golden State

Mistrzowie na silnym skrzydle używają naprzemiennie Kevina Duranta lub Draymonda Greena (średnia obu panów to 12.8 asyst). Nie zamierzam nikogo przekonywać o talencie operowania piłką KD, a co robi i jak rozegranie wspiera Dray przekonajcie się oglądając wspomniany na wstępie program Kobe:

#Milwaukee

Giannis Antetokounmpo: jego długie susy, olbrzymie dłonie i kontratak, który potrafi nakręcić po zebraniu piłki z tablicy to jedna z głównych przewag zespołu Mike’a Budenholzera. Mało akcji „coast to coast” zaliczył w tym sezonie? Zobaczcie, wcale nie najpiękniejsza to akcja, ale oddaje sens tego, o czym piszę:

#Toronto

Pascal Siakam! Jeden z najszybszym podkoszowych (4/5) NBA. Z roku na rok rosną jego kompetencje opanowania piłki, z którą ganiać potrafi fest! W tym zakresie Siakam to uboga wersja Giannisa, obaj rozwijają się znakomicie, z racji wszechstronności defensywnej są mega wartościowi no i polubili się z rzutami. Tegoroczne playoffs:

  • Siakam 17/55 zza łuku (31%) -> 35% z rogów parkietu
  • Giannis 11/34 zza łuku (32%)

No i co sądzicie? Czy emerytowany „Black Mamba” kolejny raz ma rację twierdząc, że dryblująca „czwórka” to klucz dzisiejszego basketu? Pośród zespołów pozostałych w grze o tegoroczny pierścień jedynie Blazers zdają się nie posiadać „point-big-mana” w składzie.

Ostatnie Wpisy

22 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli Kobe wyraża pogląd na temat rzemiosła koszykarskiego, to nasze zdanie chyba się nie liczy – on wie, co mówi 🙂

    (114)
    • Array ( )

      racja Tony 211cm, 104kg gdzie Pippen miał 203cm a Rodman 201 a dla porównania zawodnicy z innym „klasycznym amerykańskim” stylem gry wysokich z tamtych czasów Shaq 216, K.Malone 206, Olajuwon 213

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    nie wiem skad optymizm niektorych jesli chodzi o szanse Portland przeciwko GSW
    4-2 dla GSW bedzie duzym sukcesem zespolu z POR

    (42)
    • Array ( )

      A stąd ten optymizm bo portland jest uwazane za jedną z druzyn przeciwko którym gsw nie lubi za bardzo grac co potwierdza bilans z sezonu zasadniczego, ktory wynosi 2-2.
      Pozdrawiam 🤙

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie za wcześnie na ferowanie wyroku?
    Portland miało nic nie ugrać.
    OKC miało ich zamiesc.
    Nuggets miało zmęczonych objęciach, bo młodsi i wiecej talentu.
    Póki co Portland gra dalej ,w regular sezon mają bilans 2:2.
    Więc dlaczego bandwagon GSW zakłada ze będzie gładko.
    Póki co to męczą się niemiłosiernie, więc dopóki polka w grze to przestańcie dyrdymały pisac….

    (8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Portland są zdecydowanie czarnym koniem tych PO, pomimo braku swojego wyjściowego Centra dostali się do finału konferencji, gdzie pokonanie OKC i DEN wcale nie było najprostsze, sukcesem okazała się być myśl trenerska Stottsa, który potrafi przeciwko każdej drużynie inaczej rozłożyć siły, pomimo że widać braki szczególnie na skrzydłach, dodatkowo pozycja lidera należy zarówno do CJ’a jak i Dame’a.
    Weźmy dodatkowo pod uwagę fakt, że Durant i Cousins będą nieobecni na chwilę obecną. Dane vs. Stephen, CJ vs Klay, Amonu vs. Green wydaje się dość wyrównanym matchupem, weźmy również pod uwagę, że Portland mają dość mocną ławkę (Hood, Collins czy Seth) , czego brakuje GSW. Dużo wskazuje na to, że GSW raczej wygra, ja jednak liczę na zaskoczenie. Go Blazers

    (-2)
    • Array ( )

      Portland wygrało 4:3 z drużyną, która w RS miała dokładnie 1 zwycięstwo więcej, z drużyną z niewielkim doświadczeniem w PO większości graczy. Portland kończyło RS 8-2, Nuggets 5-5. Może nie byli faworytem w serii z Bryłkami, ale nikt nie twierdzi, że taki wynik to jakaś sensacja.

      Czarnym koniem to by było Orlando gdyby doszło do finału konferencji…

      (4)
    • Array ( )

      A dlaczegóżby nie?
      Po pierwsze GSW meczylo sie z Clipsami i Houston.
      Po drugie pozbawione jest KD i Boogiego.
      Po trzecie maja bilans 2:2 w tym sezonie.
      Jakbys ogladal troche dluzej NBA to zauwazylbys, ze Portland to niezbyt wygodny rywal dla GSW.

      (-2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    W Enbiej liczy się kto natrzaska więcej „trójek” bo amerykańskie statystyki tak mówią. Wystarczy cisnąć minimum 40 rzutów zza 7.24m i resztę robi statystyka. Jak masz dzień to nawet miszcza pogonisz a jak nie masz to nawet z Zepterem Pekaes Blachy Prószyński Wrocław przegrasz. No i jeszcze minimum 3 all starsow trzeba mieć w składzie bo inaczej to nie idzie wygrywać. O tak się porobiło, mówię Wam.

    (11)
    • Array ( )

      w wykonaniu Harden tak wygląda trochę, bo ma skuteczność za trzy 36.5% (kariery), ale jak się jest specjalistą jak Steph co ma w sumie taką samą średnią skuteczność kariery za trzy jak Kobe za dwa

      (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    W sumie to zastanawia mnie pytanie (może nawet Admin się wypowie?): kogo można nazwać dzisiejszym Kobe Bryantem? Albo Księciem Półdystansu? Królem Crossoverów? Te określenia są przypisane do konkretnych zawodników w historii ligi, ale kto dzisiaj zasługuje na takie tytuły?
    Może to jakiś pomysł na artykuł? 😉

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    To co mówi Kobe to nic odkrywczego, zresztą tak samo jak większość komentujących za oceanem. Te wszystkie oczywistości to i My tutaj wiemy… sztuka wyłapać naprawdę ciekawe smaczki. Takie padają niezwykle rzadko i to zwłaszcza nie od h.c. tylko od ich asystentów, którzy słyną np z jakiejś konkretnej specjalizacji.
    Jest tu grupa starszych kibiców i Oni sami to potwierdza jak liga zmieniala się z wyspecjalizowania na poszczegolnych pozycjach na uniwersalizm. Dodatkowo ciekawostka też jest ile lat musiało upłynąć by trenerzy zrozumieli, że 3>2. Następna kwestia ewolucji koszykówki jest właśnie sam Harden i wykorzystywanie umiejętne lapania przeciwników na faul (pamiętam taki motyw z dzieciństwa kiedy grając jedne na jeden w upale i zmęczeniu specjalnie szukalo się faulu byle tylko stanąć na osobistych i odpocząć). Tego kiedys aż tyle nie bylo.
    Tak jak w przyrodzie jest wyscig zbrojeń tak i w NBA w końcu znajdą sposób na pewne rzeczy o ile wcześniej Silver nie wpadnie na pomysł by sztucznie coś ułatwić, lub utrudnić

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    @Thomas: oglądałeś czy spojrzałes na wynik?
    Dopóki mieli sily byli w grze.
    Zjechanue z gór i krótszy czas regeneracji wyszedł im w 4 kwarcie bokiem.
    Skuteczność nie sądzę by się tak dramatyczna drugi raz powtórzyła.
    I wcale nie był to łatwy i przyjemny meczyk dla GSW jakby to końcowy wynik wskazywał.
    Poczekajmy dalej, wszak seria sie dopiero zaczęła.

    (0)

Gwiazdy Basketu