fbpx

NBA: Na przypale albo wcale #56

22

rop

Siema! Indyk pojedzony? Czarny piątek zaliczony? W N.B.A. z pewnością tak, a czego jeszcze, oprócz tych dwóch tradycyjnych przyjemności, dostarczyła nam końcówka listopada, dowiecie się z dzisiejszego odcinka NPAW. Zapraszam! Na początek jak zwykle kalendarium:

30 listopada 1977 był dniem, w którym posadę szkoleniowca Supersonics objął legendarny Lenny Wilkens (jego bilans kariery to 1332 i 1155 porażek). Zastąpił na tym stanowisku Boba Hopkinsa, pod wodzą którego Ponad/dźwiękowcy rozpoczęli rozgrywki bilansem 5-17. Wilkens odczarował zespół, zaliczył rekord 42-18 i zdołał awansować do finału ligi, w którym co prawda lepsi okazali się Washington Bullets, CHOĆ dopiero w siedmiu meczach. Rok później Wilkens wziął za to srogi rewanż, ogrywając zespół ze stolicy już w pięciu grach. Tak oto zespół z Seattle zdobył swój jedyny pierścień w historii.

ss

Również 30 listopada, ale w 1990 roku Larry Bird zdobył swój 20-tysięczny punkt na parkietach NBA.

Tego samego dnia, lecz równych sześć lat później, Michael Jordan przekroczył granicę 25 tysięcy. Aby tego dokonać potrzebował 782 meczów. Jedynie Wiltowi Chamberlainowi sztuka ta udała się szybciej.

Urodziny świętuje dziś Jordan Farmar, a po wczorajszej fecie odpoczywa Julius Randle. Wszystkiego najlepszego!

Liczbą odcinka jest dzisiaj #56, ogromnie rzadko spotykany numer. W historii NBA jedynie trzech zawodników nosiło taki jersey: Brandon Hunter, Francisco Elson i Sean Williams.

A teraz już do dzieła:

#Turkey and football

Tradycja to ważna rzecz, o czym pamiętają zawodnicy Boston Celtics. Na Święto Dziękczynienia obowiązkowo indyk i football:

#And the Oscar goes to…

Wbrew temu, co mogliście sobie pomyśleć, wcale nie będzie o flopowaniu. Tego typu parkietowe aktorstwo z całą pewnością nie razi, wręcz przeciwnie. Magic Johnson kiwa głową z aprobatą!

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

22 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe VoodooGorilla
    Odpowiedz

    “Ja pamiętam tylko, że każda moja następna para And1 rozpadała się szybciej niż poprzednie.” Święte słowa, sama prawda 😀 te za zdjęcia w sumie wyglądają porządnie, może by wytrzymały trzy miesiące. Natomiast na plus zawsze było to że And1 były tanie jak barszcz.

    (8)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Tadziu1995
    Odpowiedz

    Numer 56 jest rzadko spotykany gdyż to jest pierwszy numer na którego posiadanie zgodę muszą wydać władze ligi. 🙂

    (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    “Ja pamiętam tylko, że każda moja następna para And1 rozpadała się szybciej niż poprzednie.”
    Bardzo prawda 😉 Braciak w nówkach AND1, pierwszy meczyk (na hali) pograł z 5 min, dwutakt i Sruu! but roz&%#przył się na pół! A były za%#^iste z wyglądu.

    (2)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Golek
    Odpowiedz

    w tej asyscie lebrona nie ma nic nadzwyczajnego po prostu patrzyl sie gdzie indziej i tyle.. kazdy z nas by to chyba potrafil

    (-30)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    mialem and 1 kilka par szczegolnie TAI CHI vinca cartera z 2001 roku .byly to jedne z wytrzymalszych butow jakie mialem i wcale nie nazwalbym ich tanimi .w tamtych czasach kosztowaly 599zl a to nie bylo malo .dopiero redycja po 2010 roku kostowala grosze ale to juz nie byly te same materialy bo but rozpadal sie bardzo szybko

    (3)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe lakerboy
    Odpowiedz

    Pytanie jeszcze takie gdzie te buty kupowaliście? W Polsce, czy w USA/Europie zachodniej? Miałem kilka AND1 i na żadne nie mogę narzekać jeśli chodzi o wytrzymałość, tylko że kupowałem je w USA. Z kolei w Polsce kupiłem w swoim życiu ze 2 pary butów i już więcej tutaj nie kupowałem, bo po pół roku się rozlatywały.
    W ogóle zauważyłem, że do Polski, nawet z tych oryginalnych firm odzieżowych, trafiają produkty gorszej jakości. Jak dodam do tego jeszcze, że ceny tych towarów u nas są droższe to już mnie ten fakt w ogóle rozp… na łopatki! :/

    (5)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe asdf
    Odpowiedz

    @dsds tu bardziej chodzi o to, jak LeBron wykiwał całą obronę, krzycząc do Mariona żeby ten ścinał pod kosz.

    A co do syna Bibby’ego to koleś gra tak sztywno, że aż trudno się to ogląda. Ten class of 2016 to ma być draft class, czy rok ukończenia liceum? Czy może rok ukończenia szkoły przed liceum? 😛

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    VoodooGorilla chyba nie do końca wiesz co mówisz.
    W okolicach roku 2000 płaciłem 500zł za Skip to My Lou, a model Kevina Garnetta kosztował 550zł.
    Takie byly czasy.
    Później dopiero rozmienili się na drobne i zaczęli produkować buty na 3 miechy.

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamietam jak w 2006 dałem za and 1 recognize te zaj&biste z plastikami takimi 350 zł. Kupa kasy wtedyyyyy to byłaaaaaa. Gwarancja nie obejmowała poduszek powietrznych. Się nie dziwie bo pękły po miesiącu:D

    Zresztą wtedy człowiek był zielony, gdzie teraz dałbym 350 zł za buty nawet nie ze sztucznej skóry ale jakiegos czegos pokrytego białą warstwą.

    And 1 sie dawno skonczył. Chcą odcinać kupony jedynie.

    (0)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    widzę, że miały wzięcie and 1:) ja miałem bodajże ze 4 pary, najlepiej wspominam ten model z linka. Kiedy pękła cholewka z tyłu na pięcie to sam ją zszyłem dratwą:) do długich jeansów to jeszcze na uczelnie w nich ganiałem. Ale najlepsze jest to, że kupując je nie zczaiłem, że te dziurki w podeszwie są na wylot. Przy pierwszej kałuży się zorientowałem…
    http://millarosalia.files.wordpress.com/2008/04/3.jpg

    (6)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pepe291086
    Odpowiedz

    Bibby całkiem spoko , już tak się nie czepiajcie Jego rzutu , gracze z gorszą mechaniką dostają się do Nba.. Chłopak jest jeszcze młody , dajcie mu czas..

    (1)
  12. Array ( )
    Zdjęcie profilowe hotsauce
    Odpowiedz

    Jakoś około 2000r. mało kto miał and1. Ciężko je było dostać, zawsze musiałem jeździć w Gdańsku do starego Manhattanu;d Buty były sporym wydarzeniem. To były czasy gdzie też nieliczni obejrzeli/POSIADALI And1 mixtapes 1-4(reszta to chłam). Buty były zrobione solidnie, ceny były wysokie. Wydaje mi się, że w miare jak koszykarski świat streeta zachwycił się mikstejpami ktoś wziął się za tę firmę (inaczej mówiąc – za robienie $), poszli w złym kierunku. Produkcja masowa, obniżenie jakości, paskudny design. I tak rozpieprzyli bardzo fajną markę, która kiedyś kojarzyła się mi ‘elitarnie’. W butach grali przecież Carter, Sprewell, Garnett i wielu innych. Taki mam pogląd,pzdr

    (1)

Gwiazdy Basketu