fbpx

NBA: słodki Jezus Zach LaVine, najlepszy start w karierze LeBrona Jamesa

32

Witam stałych bywalców i przypadkowych przechodniów, miło że wpadliście. Dziesięć meczów koszykówki zaoceanicznej, czyli typowa sobota z NBA.

phoenix suns 100 minnesota timberwolves 98

Mecz odbywał się w porze akceptowalnej dla europejskiego widza więc pewnie część z Was oglądała. Wolves wyglądali na zniecierpliwionych. Jakby czekali kiedy młodsza grupa skończy te swoje radosne rzuty i zejdzie wreszcie z boiska by zacząć swój trening. Czekali i czekali, ale Devin Booker (35 punktów 12 zbiórek 9 asyst) i lewoskrętny, plastyczny w ruchach Kelly Oubre Jr (25 punktów 11 zbiórek) nie zamierzali przestać trafiać. Kilka razy Wolves wpadali w dwucyfrowy deficyt, po czym doprowadzili do remisu nagłym zrywem.

Gospodarze zagrali grubo poniżej oczekiwań, tyle mogę powiedzieć. Zmarnowali tak wiele posiadań na bezsensowne, forsowane rzuty, tak wiele razy nie widzieli w ataku Karla A. Townsa (31 punktów 17 zbiórek 4 asysty) że wcale mi ich nie żal. Gdyby nie 6/12 zza łuku KAT-a, które mimo powtarzalności wciąż traktuję jako niepewne i trochę przypadkowe, w ogóle nie byłoby meczu. Kompletnie nie rozumiem sytuacji w której drużyna przeciwna stawia obronę strefową, twój center błyszczy zza łuku, wychodzi do podań w środek strefy, a ty uporczywie omijasz go wzrokiem. Tragedia, przegrana na własne życzenie, nie ujmując niczego PHX.

chicago bulls 116 charlotte hornets 115

Dziesięć sekund przed końcem gospodarze prowadzili 5 punktami. Chwilę później stali oniemiali. Na polu bitwy stał tylko on: Zach LaVine. Syn ciemnego ojca i jasnej matki spłynął dziś deszczem na gniazdo szerszeni. Zdobył 49 punktów trafiając 13 z 17 rzutów trzypunktowych. Powtarzam: trafił TRZYNAŚCIE razy zza łuku na skuteczności 76%. Mało? Wiem, że mało więc kolejne 12/19 z gry dołożył drugi obwodowy Coby White, a ostatnie DECYDUJĄCE trafienie LaVine’a objawiło się jak Matka Boska 0.8 sekundy przed końcem świata. Trzynaście trójek to oczywiście wyrównanie rekordu NBA  wcześniej dokonywali tego Splash Brothers z Golden State to jedno mniej niż wynosi zeszłoroczny rekord ustanowiony przez Klaya Thompsona.

Mam nadzieję, że to dla nas moment przełomowy. Każdy zespół taki zalicza. To może być wielki krok w dobrą stronę [LaVine]

No nie wiem, gra staje się coraz bardziej zindywidualizowana. Zespoły coraz wyraźniej dzielą się na gwiazdy i obsługę. Przejaskrawionym przykładem jest tutaj James Harden w Houston, ale niemal w każdym klubie obserwujemy to samo: dwóch ludzi po 25+ punktów i reszta stwarzająca im warunki do pracy. LaVine potwierdza, że ma kompetencje strzelca wielkiego kalibru, ale czy co wieczór będzie tak strzelał? Czy można na tym chłopaku opierać przyszłość zespołu? Siłę zespołu w dalszym ciągu określa siła role-players. Oby nie stracili motywacji. O niestałości Chicago niech zaświadczy 13 punktów zdobyte w trzeciej oraz 47 punktów zdobyte w czwartej kwarcie, zapewniające ledwo FARTOWNE zwycięstwo…

orlando magic 106 indiana pacers 111

Magicy stracili podkoszowych, Indiana gra bez obwodu. Pod nieobecność Nikoli Vucevica, największym i najlepiej wyszkolonym technicznie człowiekiem był Domantas Sabonis (25 punktów 9 zbiórek 4 asysty) i to przez niego szła większość ataków Indy. Mecz walki, Orlando ustępowało fizycznie i skutecznością, nie byli w stanie bronić środka jak mają w zwyczaju, ale wymuszali straty i gdy zasiali trójkę albo dwie okazało się, że pozostają w grze. Piękne zawody długiego Jonathona Isaaca (25 puntków 9 zbiórek 4 przechwyty 2 bloki) no i warsztat strzelecki Evana Fourniera (26 punktów 11/23 z gry) na obwodzie to rzecz godna naśladowania. Remis na 9 sekund przed końcem dalekim trafieniem przełamał Aaron Holiday, po podaniu od brata Justina Holidaya, obaj zaś to rodzeni bracia Jrue Holidaya z Nowego Orleanu, hehe. Grunt to rodzinka.

toronto raptors 119 atlanta hawks 116

Chwała mistrzom, bo wciąż grają w osłabieniu, a zwycięstwa wpadają równie często co w zeszłym sezonie. Dziś było grubo poniżej standardu w obronie, szczerze mówiąc nie wiem dlaczego. Zlekceważyli chyba gospodarzy. Tylu wejść podkoszowych w pierwszej kwarcie nie widziałem dawno u przeciwnika Raptors. 61 punktów stracili do przerwy! Jak to jest, że przez sześć spotkań trzymają rywali poniżej 40% skuteczności, a potem mają jednego gracza do przypilnowania (Trae Young 30 punktów 10 zbiórek 10 asyst) i kompletnie nie realizują planu? 53% skuteczności ATL to żart, no ale zwycięzców się nie ocenia.

W rolach głównych Pascal Siakamoraz (34 punkty 4/6 zza łuku) Fred VanVleet (25 punktów 9 asyst). W ekipie miejscowej rozkręca się rookie DeAndre Hunter, wiedziałem że zacznie się zaznaczać: 26 punktów 6/10 zza łuku! Dwie jego bomby w końcowych fragmentach dawały nadzieję Jastrzębiom, ale w ostatniej akcji Trae spudłował gdzieś z piętnastego metra, hehe.

san antonio spurs 111 new york knicks 104

Historia dwóch połów. Pierwsza: San Antonio +25. Druga: New York +19.

Osiem kolejnych porażek, ostatni mecz piekielnej serii wyjazdowej i symboliczne, ciężko wymęczone zwycięstwo San Antonio. Tak musiało być, Knicks nie dysponują wystarczającym potencjałem strzeleckim na obwodzie ani inteligencją, aby złożyć do kupy cztery dobre kwarty i zapewnić sobie przewagę. SAS w dalszym ciągu są słabi defensywnie, popełnili dziś 22 straty (!) w drugiej połowie trzymali się nerwowo jak wisielec mający zaraz zawisnąć, ale przynajmniej konsekwentnie i do końca dzielili się piłką i skutecznością zaimponowali. Mocna dyspozycja “gwiazd” okraszona 12/23 zza łuku kolegów i oto jest! LaMarcus Aldridge 23/6/3 – DeMar DeRozan 21/9/4 – Patty Mills 5/5 z dystansu – Trey Lyles 3/4 z dystansu. Wśród pokonanych błysnęli wysocy strzelcy (Morris + Portis = 35 punktów w tym 8 trójek) taka to już pięta achillesowa SAS, na rzucających big-manów nie mają żadnej odpowiedzi.

miami heat 86 philadelphia 76ers 113

Auć. Tragicznie wypadli goście w zderzeniu ze starterami Sixers. Tak to już jest, gdy opierasz się na przewadze tężyzny fizycznej i nagle trafisz na większego atletę od siebie. Masakryczna skuteczność na starcie spotkania podyktowana naporem gospodarzy. Jimmy Butler (11 punktów 4/13 z gry) powracający do byłej hali, wybuczany przez kibiców, przykryty czapką przez większego Bena Simmonsa. Litości dla byłych kolegów nie miał za to Josh Richardson, którego dyspozycja (32 punkty 11/15 z gry) była dziś symboliczną “truskawką na torcie” dominujących 76ers.

portland trailblazers 104 cleveland cavaliers 110

Jak to delikatnie ująć… 0/8 zza łuku Carmelo Anthony’ego daje pewien obraz. Do składu po paru grach odpoczynku wrócił Damian Lillard, ale wciąż jest lekko zesztywniały. W każdy razie, z CJ McCollumem robią swoją pracę (43 punkty 14 zbiórek 13 asyst) ale wsparcia w drugiej linii nie mają (prawie) wcale. Cavs pozbawieni usług Kevina Love nie mieli innego wyjścia jak oprzeć się na przewagach atletycznych i tak: Clarkson, Sexton oraz rozpychający się Thompson nabili gościom guza. 51-38 na tablicach. Najjaśniejszą postacią wytatuowany Jordan Clarkson, autor 28 punktów 6/6 zza łuku oraz 10/12 FT.

los angeles lakers 109 memphis grizzlies 108

Coraz bardziej nadwątlone siły Lakers. Przebudowywani gospodarze, w swych old-schoolowych trykotach, wyczuli moment. Pięknie rzucali, nie dali pobić na deskach, bardzo pragnęli puknąć najlepszą drużynę NBA i na tym popłynąć, ale w końcówce zabrakło doświadczenia. Piętnaście punktów przewagi z pierwszej połowy wyparowało krótko po przerwie. W czwartej ćwiartce musieli nawet podgonić, ale Lakers dopadli i siejąc w okolicach 50% z gry, przy gromkim dopingu publiki, wyglądali pewnie. Na trzy minuty przed końcem przeważali pięcioma oczkami, ale Anthony Davis (22 punkty 3 trójki 3 przechwyty 5 bloków) odpowiedział trójką, a stratę Ja Moranta wejściem pod kosz zakończył LeBron James (30/6/4).

Potem było parę wymian, parę ofensywnych zbiórek LAL, strata w ostatniej akcji i poszło. Siódme z rzędy zwycięstwo gości, którzy z bilansem (14-2) siedzą na szczycie konferencji. Przy okazji, to najlepszy start w karierze LBJ-a. Na ozdobę zostają występy młodych gwiazdek: Morant i Jaren Jackson dostarczyli wspólnie 46 punktów 10 zbiórek 6 asyst i 7 przechwytów. Ich czas jeszcze nadejdzie. LAL bez dostępności Bradleya i Caruso ma coraz większe problemy z szybkością obwodowych.

detroit pistons 90 milwaukee bucks 104

Blake Griffin nieobecny, wdrażają go delikatnie, bo przy jego gabarytach, wieku (i stylu) chore kolano to nie przelewki. Grający dzień po dniu, kiepsko dysponowani gości, bez wyraźnych przewag na żadnej pozycji. Milwaukee u siebie to mocna ekipa, bez fajerwerków, ale konsekwentnie separowali się od przeciwników, którzy popełnili największy z możliwych błędów nie wracając do obrony. 25 punktów Bucks zdobyli z samej kontry i szczerze mówiąc, ani przez moment nie byli zagrożeni. Swoim ekipom szefowali Giannis Antetokounmpo (28 punktów 10 zbiórek) oraz Derrick Rose, autor 20 punktów 20 punktów i 6 asyst z ławki.

new orleans pelicans 120 utah jazz 128

W ostatniej chwili wypadł Rudy Gobert, kotwica defensywna określająca całą tożsamość zespołu. Pozbawieni dwójki środkowych Jazz nie mieli innego wyjścia jak tylko podnieść tempo i nawrzucać więcej niż rywale. Otworzyli pięknie, sześcioma trójkami w pierwszej kwarcie poczęstowali Pelikany, które pewnie odleciałyby w popłochu gdyby nie fakt, że strzelana gra to właśnie ich styl! Brandon Ingram (33 punkty 5 asyst 50% z gry) był w swoim żywiole w drugiej połowie, w czwartej kwarcie (znów) dał prawdziwy koncert gry ofensywnej, ale strata była zbyt duża, a dodatkowo trafiać nie przestał Donovan Mitchell (37/7/5 + 6/13 zza łuku). Jeśli lubicie szybkie strzały i ofensywną rąbankę, to mecz dla Was.

Jak sprawy stoją

Przyjemnej niedzieli.

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja się pytam jakie LaL maja plany na ten sezon wobec AD. Widać ewidentnie, że gra z kontuzją co w PO może ich kosztować pierścień. Jest to kluczowy puzel w ukladance Jeziorowcow. Na leczenie i rehabilitację jest jeszcze czas. Kwai będzie tylko mocniejszy z racji load management. Lebron sam nie uciagnie….

    (1)
    • Array ( )

      Właśnie Davis zdrowieje i ma się coraz lepiej 🙂 Wejdź na Rotoworld poczytaj sobie .

      (8)
    • Array ( )

      Tak samo jak w Cleveland 🙂 pięknie to wygląda:) tak wyglądała “nasza” NBA 🙂

      (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mogłeś już sobie darować z tym Jezusem. Co prawda znakomite statystyki ale bez przesady z mieszaniem w to religii. A co do reszty to fajnie napisane, pozdro 😃

    (-11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Rozumiem, że to niedzielny nastrój był natchnieniem do pierwszej części tytułu? Ależ to żenujące… Niestety w czasach, gdy bogiem staje się nawet byle dureń popularny w mediach, takie tytuły jak dzisiejszy u mało kogo powodują jakąkolwiek reakcję. Całkowity upadek wartości. Grunt to nabić jak najwięcej wyświetleń.

    (-9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Czemu jest w tabeli
    Los Angeles Lakers i LA Clippers?

    A nie LA Lakers i LA Clippers
    albo
    Los Angeles Lakers i Los Angeles Clippers?

    (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem dzisiaj dokładnie mecz Sixers skupiając się na Simmonsie. Ale ten człowiek robi robotę w obronie, czy to 1:1 czy team defense. Butler gdy go krył Simmons wyglądał jak Fultz w pierwszych meczach w lidze… Może robić 10 ppg, a i tak zasługuje na maxa z tym co robi w obronie i jak obsługuje innych graczy Sixers. W zasadzie przypomina mi dynamiczniejszego Draymonda Greena, który potrafi wejść na kosz jak LBJ.

    (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    “MówiJakJEST” Jeśli dla dla Ciebie po dynamicznym uniesieniu ręki spotyka Cię odruch bezwarunkowy jakim jest równie dynamiczne chwycenie za bolące miejsce (bark) to oznaka , że zawodnik zdrowieje?!?!?!?! . To ja się pytam skąd u laików w dzisiejszych czasach tak mocne przekonanie , że posiada się wiedzę merytoryczną? Uważam , że każdy kto spędził na graniu ponad dekadę a nawet parę tych dekad patrząc na odruch AD ma świadomość iż tam w tym barku nie jest dobrze. Zawodnik sam chciał grać mimo braku sprawności fizycznej owego barku w 100% (sztab LAL to jakieś jaja w tym wypadku). Więc pytam się redaktora GB co jest grane. Czy wiadomo coś w tym temacie oprócz tego , że zawodnik zdrowieje (hahahhahahah)… Miłego

    (3)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    Wolvs zagrali beznadzieje, a i tak Phoenix się męczyło, widmo przeszłości nadal nad nimi wisi
    Miami z Philly myślałem że będzie jakiś emocjonujący pojedynek a tak naprawdę ciężko się to oglądało, wyłączyłem przed końcem pierwszej kwarty
    San Antonio poprawiło sobie humory ale są tylko cieniem drużyny którą niegdyś były, potrzebne są zmiany
    Lakers się musieli nieźle napocić, ale kurde, Memphis będzie mocne dajcie im czas. Ja Morant, jestem fanem

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers już naprawdę zmęczone.
    Lebron sztywny w rozegraniu, spóźnione decyzję, kilka prostych strat w koźle. Taki trochę nie skupiony, bez błysku.
    Najlepiej jego gra wyglądała gdy wybierał najprostsze decyzję. Grono punktów zdobytych z wjazdu pod kosz. Prosto, siłowo, bez dodatkowych dryblingow, efektów specjalnych.

    Przy kontuzjach wymienionych w artykule zawodników bardzo brakuje mocnej obrony na piłce, sprawnej rotacji.
    Często nie widać wplywu zawodników zadaniowch w hajlajtach czy statystykach ale jest naprawdę nieoceniona.

    Mecz mógł pójść w obie strony. Super pracę zrobił Howard i AD.

    Muszę jednak małą spileczke wbić w końcowe zwycięstwo Lakers.
    Lebron. 4q naprawdę kiepska. Ceglił okrutnie, forsowal 1 na 1. Źle się na to patrzylo. Nie trafił chyba 3 kolejnych trójek. Łatali grę w ataku wysocy ofensywa zbiórką.
    Ciekawi mnie, ze mając AD na parkiecie Lakers nie ma dla niego gry na ostatnie minuty meczu. To on świetnie wymuszał osobiste i trafił ważne rzuty w tym meczu. A kilka ostatnich posiadań dominował Lebron..

    Pomimo słabej końcówki King i tak zagrał świetny mecz. Jest naprawdę szybki, sprawny a który to już, sezon w lidze?…
    Jamesowi można dużo wybaczyć. To twarz organizacji i grająca legenda, gra długie minuty, scala cała drużynę .. Za to inny kluczowy zawodnik zaczyna mnie martwić i stawiać przy sobie znak zapytania. Konkretnie jego forma(głównie defensywa! ) i przydatność w nowych realiach Lakers w stosunku do poprzednich sezonów-
    Kyle Kuzma.
    Choć z jednej strony wraca po kontuzji i potrzebuje czasu na dojście do optimum to ciekawy jestem czy czas dla niego ma zarząd i sam James w drodze do upragnionego finału…
    Kibicuje chłopakowi i mam nadzieję, że będzie błyszczal jak w poprzednich sezonach ale narazie wygląda marnie (jeszcze raz: głównie defensywnie..).

    (7)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    @Kamil

    Tylko musi agresywniej kończyć akcje i więcej fauli wymuszac. Unikalny zawodnik.

    Heat maja na chwilę obecną tylko Butlera i Dragica. Mało. Thybulle dla zespołu z czołówki na chwilę obecną wnosi o wiele więcej niż rookie heat

    Ogólnie na to co zrobili heat sixers są paragrafy 🙂 butler tak lubiony i ceniony, że chłopaki się postarali o 24-4 na początek i kolejne plus 20 na początku 3kw. Auc.

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    “Syn ciemnego ojca i jasnej matki spłynął dziś deszczem na gniazdo szerszeni.” Hemingway byłby z Ciebie dumny 😂

    (9)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Towns oddaje prawie 10 trójek na mecz, trafia 44%, a ad/min nie jest przekonany, lol
    przecież to liczby godne Curry’ego hehe

    (6)

Gwiazdy Basketu