fbpx

NBA: Team USA znów zwycięża, w Houston Rockets trwa impreza

38

Amerykanie pokonali Australię (102:86) w ramach przygotowań do FIBA World Cup 2019. Wyjściowa piątka składała się z następujących nazwisk: Kemba Walker / Don Mitchell / Jaylen Brown / Joe Harris / Myles Turner.

Historia dwóch połów

W pierwszej akcji Kemba dostał czapę od Patty’ego Millsa, ale jego przewaga szybkości w koźle i zręczność, raz po raz generowała korzystne okazje do zdobycia punktów. Na pierwszym okrążeniu odniosłem wrażenie, że USA dało sobie trochę skoczyć na głowę. Australijczycy naciskali na piłkę, poganiali, wytrącali z rytmu i wprowadzali chaos, który zawsze przecież premiuje drużynę bardziej zdecydowaną i napastliwą no i niweluje wszelkie przewagi talentu. Po tym jak Kyle Kuzma zaliczył “samobója” przy próbie zbiórki, zestresowany za chwilę wpadł w nogi kolegi drużyny, a Brook Lopez szarżował w ataku, Pop mało nie zabił ich tym swoim charakterystycznym spojrzeniem z założonymi na piersiach rękoma.

Problem stanowił powrót do obrony, nie rozumieją się jeszcze jeśli chodzi o przekazanie krycia, coś do siebie machają, ale nie wychodzi jak trzeba. Kuzma szczęśliwie zrehabilitował się trzema celnymi trójkami, jedna z rogu, druga po akcji pick and pop, trzecia w naciąganej kontrze, co wyłącznie pokazuje jego potencjał jako zawodnika.

Australia była “jechana” po akcjach dwójkowych, czyli typowy Popovich: bijemy tam, gdzie przeciwnik jest najsłabszy. Nie ważne co robili: podwajali piłkę, chodzili pod czy nad zasłoną, wychodziły z tego wysoko procentowe okazje dla USA.  Baynes i Bogut nie dysponują niestety mobilnością pozwalającą im chodzić wysoko do zasłon. Kangury na pewno lepiej zgrane, większa kreatywność w ataku pozycyjnym. Matthew Dellavedova twardo i fizycznie cisnął z Kembą, dzięki czemu przedostawał się z piłką pod obręcz i generował przewagi. Ten odpowiadał mu z nawiązką choć trochę mu zeszło zanim wszedł w rytm.

W drugiej kwarcie gospodarze przejęli inicjatywę i po paczce Boguta prowadzili bodaj 25:22. Potem na plac powrócili starterzy (tylko Kembę zastąpił Jayson Tatum) i Amerykanie zaczęli odchodzić. Przez chwilę przekazywali wszystko i dominowali. Następnie znów pojawił się wolny na nogach Lopez i filigranowy Kemba i Australia w jednej chwili była z powrotem w grze. Patty Mills (19 punktów 6/16 z gry) za tróję i do połowy wynik brzmiał 44:43.

GTFO!

Zezłoszczone USA poczęło napadać, Kemba (23 punkty 9/22 z gry 6 zbiórek) kiwał, chyba trzy kolejne trójki wpadły z powodu braku mobilności centra gospodarzy no i dalej drylowali pick and rolla, jak śliwki na kompot. Czekali aż wysoki zrobi krok w tył i w górę na półdystansie. Kuzma (12 punktów 4/5 zza łuku) posiał za trzy ze szczytu i w pięć minut zrobiło się 12-13 oczek przewagi. Wiadomo było, że miejscowi nie utrzymają intensywności gry rywali na całym dystansie meczu, toteż reszta zawodów przebiegła bez niespodzianek. Australijczyków lepiej się oglądało, ciekawsze rozwiązania taktyczne, rozegranie przez wysokich, ale ogólny poziom talentu i motoryki mocno po stronie USA. Ozdobą spotkania podania Andrew Boguta oraz alley oop Tatuma do Browna (11 punktów 6 zbiórek). Bardzo dobre ogólne wrażenie po obu stronach parkietu zrobił także 30-letni Chris Goulding, autor 19 punktów 4 trójek i 4 zbiórek.

Aha, formalnie kapitanami reprezentacji mianowano Kembę Walkera, Donovana Mitchella oraz Marcusa Smarta, który póki co wciąż rehabilituje naciągniętą łydkę. Tym lepiej to świadczy o jego charakterze i podejściu, co nie?

Rui!

Po raz wtóry błysnął japoński rookie Wizards imieniem Rui Hachimura (23 punkty 9/16 z gry 7 zbiórek 5 asyst). Japończycy co prawda zdecydowanie ulegli Argentynie (93:108) ale chłopak sam w sobie prezentuje się wybornie. Jako 21-latek ma identyczne gabaryty co dojrzały Carmelo Anthony. Nie jest (oczywiście!) tak płynny i techniczny, ale dopiero od niedawna na przykład bez strachu kozłuje piłkę od kosza do kosza i gołym okiem widać, że będzie robił postępy. Przede wszystkim ma 5 cm szerszą rozpiętość ramion niż Melo no i rola “bangera” podkoszowego sprawia mu wyraźną przyjemność. Jestem fanem!

Bird

W Indianapolis chcieli być fajni i namalowali mural miejscowej legendy Larry’ego Birda. Poza nawiązuje do sesji zdjęciowej / okładki magazynu Sports Illustrated z 1977 roku. Prawdziwy old-school, który jednak autor graffiti postanowił “unowocześnić”. Oto rezultaty:

Tylko jednej osobie dotąd nie podobał się malunek:

Stanowisko Larry’ego zakłada, że wyniósł się ponad status, z którego zaczynał do tego, który obecnie zajmuje poprzez wiele ciężkiej pracy. Stworzył własną markę, która ma wartość rynkową i czuje, że chce jej chronić. Mural w jego oryginalnym kształcie jest odejściem od stworzonego wizerunku (…) Wszyscy jego koledzy i 98% koszykarzy jest wytatuowanych. On nie ma problemu z tatuażami. Po prostu nie chce być postrzegany jako wytatuowany facet [reprezentant prawny Birda]

Rocket men

W Teksasie trwa impreza. Gdyby zsumować zeszłoroczne cyfry obu tych wariatów wyjdzie 49.0 punktów 17.7 zbiórek 18.2 asyst 44.7 oddanych rzutów w tym 18.8 oddanych trójek no i 17.2 rzutów wolnych średnio w meczu. Pytanie tylko kto tu dla kogo będzie grał czy może kopał dołki. Moim zdaniem wieloletnia przyjaźń tej pary już wkrótce zostanie wystawiona na próbę.

Coś o Lakers

Na koniec rzecz, która zwali Was z krzeseł. Karty zostały rozdane, NBA w przyszłym roku wygrywają LAL, w cuglach. Zasadnicze pytanie brzmi: jak nazywa się gracz widoczny na poniższym zdjęciu?

  1. Kevin Huerter
  2. Alex Caruso
  3. Svi Mikhailiuk
  4. Rodions Kurucs

Dobrego dnia wszystkim.

Ostatnie Wpisy

38 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak CP3 przychodził też trwała impreza i też było “złomowanie” …jak się skończyło dobrze wiemy i coś czuję że tu będzie podobnie
    Panu Birdowi się nie dziwie, skoro przez tyle lat nie zrobił sobie tatuaży to niewiem co autor miał na myśli malując go z nini, i żeby nie było, mówię to jako ich fan i sam mam ich sporo.

    (7)
    • Array ( )

      Autor miał na myśli siebie, a nie Larry’ego. Nic bardziej sprzecznego nie przyszło mu do głowy. No i rozgłos ma jak ta la la. Słabe = skuteczne.

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszystko spoko, ale dlaczego zrobili Larryemu tatuaż przedstawiający bzykające się króliki? Ani to zabawne nie jest, ani (chyba) nie niesie ze sobą żadnego żartu czy przesłania. moim zdaniem słabe, ale co ja tam wiem.

    (19)
    • Array ( )

      Wg mnie, to autor chciał w taki sposób pokazać światu głupotę rzeczy, które tatuują sobie ludzie oraz tego jak to wygląda. Larry Bird akurat znany był z tego, że właśnie nie miał tatuaży, a sam mural nie miał być jakąś jego karykaturą, ale coś między hołdem dla wybitnego gracza i wyśmianiem obecnym czasów. Przynajmniej ja to tak odbieram.

      Co do samych tautaży, to sam mam 5, ale każdy z nich ma dla mnie ogromne znaczenie i jest formą ekspresji. Znam natomiast osobę, która zrobiła sobie tatuaż, bo jej go zaproponowano za darmo, a przedstawia coś czego sam nie wytatuowałbym sobie nawet gdyby mi za to zapłacili tysiące. Znam również osobę, która jeździ na konwenty i daje sobie wytatuować wszystko co ktoś sobie wymyśli. Jak widzę obecnych koszykarzy z tatuażami, które nie mają żadnego znaczenia, to tak jak autor murala uważam, że równie dobrze mogliby sobie wytatuować dwa bzykające się króliki.

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Co za pytanie, przecież to obecnie najlepszy zawodnik i nadzieja LAL aka Bald Mamba aka Bald Eagle, czasami znany jako Alex Caruso.

    (29)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Od kiedy 36.1 i 22.9 to razem 49 punktów? 10 punktów różnicy na mecz to jednak całkiem sporo. A Caruso ma tylu swoich fanów na insta, że aż jedyne w szoku

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ty naprawdę admin masz coś z głową,specjalnie robisz akapit “coś o lakers” wywalasz jakąś z dupy informację,że mistrzostwo jest dla nich nie cytując,że są to słowa jakiegoś analityka czy dziennikarza sportowego tylko właśnie z pizdy sobie napisałeś,że lakersi idą na mistrza żeby było cokolwiek o lakers i wstawiasz fotę caruso na siłowni… po jaką cholerę? człowieku jesteś takim bandwagonem lebronowskim,że naprawdę aż chcę się rzygać dziesiątki innych zawodników innych klubów robili czy nawet teraz robią to samo i nie piszesz o tym,jak porzingis trenował to beka bo wygląda jak Drago ale tutaj?! Co to wnosiło do artykułu? Kompletnie nic… Kobe> Lebron (3-9 :* )

    (0)
    • Array ( )

      Ja rozumiem być fanem ale to już jest żałosne.

      Bądź sobie fanem Lakers i pisz nawet o tych Lakers ale pisz obiektywnie a nie śmieszne założenia wyciągnięte z tylnej części ciała… W zeszłym roku też takie było pisanie a nawet PO z tego nie było. Ale sprzedać się trzeba

      (-3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Hachimura kozak! Kuzma pięknie strzela te trójki w sytuacjach podaj i rzuć. Widać, że przepracował lato pod tym kątem. Miał 4/5 w, a w zasadzie to 4/4 bo jedna trojka została oddana z połowy na koniec drugiej kwarty i też prawie wpadła. Lebron/Davis/Kuzma wygląda mi na super dopasowane Big3 gdzie Kuzma pokornie przyjmuje rolę trzeciej opcji, z czym małe problemy miały gwiazdy Love i Bosch.

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Bez Kemby nie mieli by szans na złoto, dobrze że chłop gra bo była by kompromitacja..Japoniec kozak i w duecie z Bealem mogą fajnie pograć, spokojnie powalczy o tytuł najlepszego młodego zobaczycie..on Morant, pchany Zion i Reddisch może być niespodzianką?Herro fajnie się składa do rzutu, a no kolega z Nowego Jorku. Co do Rakiet to spokojnie, jedyne co się musi wydarzyć to lepszy procent rzutów Russa..możliwe????haha..Caruso ,szkoda że dostanie tak mało minut do Suns go!!!!!!!!!!!!!

    (-2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Marna prowokacja ale lizodupstwo Lakers musi się zgadzać 🙂

    Już się przeprosiliscie z Howardem czynadl go hejtujecie bo jeszcze nie gra w Lakers.

    (-3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin pięknie sprowokował hejterów, in your face haters ! Uczciwie powiedział z kim trzyma, nie podoba się ? Załóżcie swój portal lub śledźcie inne 🙂

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem, o co ta spina do admina. To nie jest forum, ani jakaś obiektywna strona informacyjna, tylko blog, więc logiczne, że nie jest obiektywnie i bardzo dobrze, szanuje że brak tutaj suchych faktów i statystyk, a wszystko jest podane z humorem i przede wszystkim z przedstawioną opinią na dany temat. Wy sami trollowaliscie, pisząc pod każdym postem ‘a gdzie coś o la’ i inne gówna, teraz admin pierwszorzędnie wam daje pstryczka w nos i specjalnie wtyka coś o lakers, a wy ból dupy.

    (6)

Gwiazdy Basketu