fbpx

New York Knicks to powiew świeżości w NBA, Luka obśmiał Lakers

26

Witam

toronto raptors 103 new york knicks 120

Przyglądałem się z uwagą. Byłem ciekaw jak tym razem odpowiedzą Knicks, bo chociaż bilans Raptors (25-35) jest fatalny, w ostatnią część część sezonu wchodzą w najsilniejszym składzie, z nadziejami na udział w “play-in” dodatkowo wygrali ostatnie cztery spotkania. Mało tego, są odpowiednio silni fizycznie i doświadczeni stąd bukmacherzy to właśnie Toronto stawiali w roli minimalnego faworyta i moim zdaniem słusznie.

Zamiary podopiecznych Nicka Nurse’a były (mi przynajmniej) znane jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Wiadomo było, że będą podwajać znajdującego się w wybitnej formie Juliusa Randle (średnio 27.0 punktów 9.3 zbiórek 7.3 asyst 39% zza łuku w kwietniu). Zawsze tak robią gdy wśród rywali można zidentyfikować jedno, główne zagrożenie, to ich patent od kilku sezonów. Podwojenia generują nacisk na piłkę, to generuje straty, a Raptors można powiedzieć specjalizują się w grze z kontry. W tym roku są na siódmym miejscy w kategorii “transition points”, w zeszłym byli na pierwszym, dwa lata temu na miejscu czwartym.

Double him!

Julius tego wieczora był podwajany na zasłonie oraz poniżej linii rzutów za trzy gdy złapał piłkę lub wykonał kozioł. Chodziło o to, aby musiał zgadywać. Chwilami goście grali też strefą, próbowali zaskakiwać i co by wiele nie mówić, w pierwszej połowie zagrali naprawdę solidnie. Trafiali rzuty, pieczołowicie dbali o piłkę, którą też elegancko się dzielili. Parokrotnie firmowa defensywa Toma Thibodeau nie nadążała z powrotem do obrony. Zdobycze w punktach z kontry wyniosły 14:6 dla Raptors a to 150% normy jaką dopuszczają w tym sezonie rezydenci Madison Square Garden.

No i właśnie, dwa tysiące kibiców zasiadające w hali (pandemiczne dziesięć procent maksymalnego obłożenia) przy paru niezależnych okazjach skandowało M-V-P w kierunku Juliusa Randle. Ten bowiem niczego sobie nie robił z ekstra uwagi poświęcanej mu przez obronę. Do przerwy miał na koncie bodaj 20 punktów wykorzystując niemal sto procent sytuacji rzutowych, jakie mu przypadły. Nie czekał na podwojenia, rzucał zza łuku jak zmasowana wersja innego mańkuta Jamesa Hardena. Dość powiedzieć, że trafił pierwsze cztery rzuty za trzy, a to sprawiło, że Pascal Siakam czy OG Anunoby zmuszeni byli skakać do jego pump fakes.

You can’t guard me

Początkowo bałem się, że Knicks mogą nie znaleźć wystarczającej siły ogniowej, ale Randle (31 punktów 10 zbiórek) rozwiał moje wątpliwości. Po raz kolejny pierwsza połowa była mniej zadziorna po stronie zawodników Thibsa, którzy już nas do tego przyzwyczaili, że w drugiej zwiększają intensywność i zamieniają się w prawdziwych bandziorów. Swoje momenty mieli pięknie wyprowadzany na pozycje strzelec Reggie Bullock (16 punktów 3/7 zza łuku). Derrick Rose (19 punktów 4 zbiórki 7 asyst) przeżywa swój ligowy renesans, kozłem kroi typów, a jego akcje dwójkowe z Juliusem coraz częściej okazują się skuteczne. A gdy jest trudny moment, a Randle nie daje rady, jest odcinany albo zwyczajnie zmęczony, posiadania bierze na siebie RJ Barrett (25 punktów 12 zbiórek 4 asysty).

Skumaj tę energię w czwartej kwarcie

Dodajmy sprawność podkoszową Nerlensa Noela (1 punkty 2 przechwyty 4 bloki) który może mieć chwilami problemy z zastawianiem postawniejszych rywali, ale żaden center tak szybko nie skacze do bloków, które od jakiegoś czasu stały się normą w obozie Knicks. Tegorocznej kompilacji zablokowanych rzutów nie powstydziłby się Dikembe Mutombo. Dołóż doświadczonego Taja Gibsona, który kolejny raz pod wodzą Thibodeau przewyższa rywali inteligencją i wręcz zaskakuje energią, walecznością oraz techniką. Reszta stanowi plus, bywa że ważne rzuty trafi Quickley, Knox albo Toppin, ale to siódemka gości opisana w poniższym poście robi najważniejszą robotę. Nic nie poradzę, jestem fanem!

Przełamanie nastąpiło na przełomie trzeciej i czwartej kwarty. Trzy niewinne minuty w których Knicks zdobyli dwanaście punktów z rzędu. Dalej widać było, że chłopaki z Toronto nie dają rady, że energetycznie wymiękają przy bandziorach Thibsa, a Pascal Siakam został w czwartej części po prostu ośmieszony. Layupy wykręcały się z kosza, płakał o faule, tracił piłki, był blokowany, zamiast spokoju chaos zaprowadził na parkiecie stąd o odrobieniu strat nie było mowy. Nowy Jork świętował po raz kolejny. To już dziewięć zwycięstw z rzędu, najdłuższa seria od ćwierćwiecza!

philadelphia 76ers 94 milwaukee bucks 132

Dosłownie parę chwil przed meczem dowiedzieliśmy się, że Joel Embiid nie wystąpi w tym spotkaniu z uwagi na “bolący bark”. Co za tym idzie, Sixers którzy nie mogli też skorzystać z usług zainfekowanego Bena Simmonsa, mierzyli się na wyjeździe z zespołem znacznie silniejszym. Pierwsza połowa nieskuteczna z obu stron, w końcu mecz rozpoczął się o czternastej czasu lokalnego stąd trochę leniwie i bez wielkiego ciśnienia biegali po placu główni aktorzy. Doc Rivers zaordynował strefę, z której w sumie niewiele wynikało, Bucks wysforowali się do przodu na 4-5 posiadań, potem po przerwie nastąpił błyskawiczny zryw po stronie Sixers i gdy wydawało się, że mecz rozpocznie się na nowo, Jrue Holiday we współpracy z kolegami wyjaśnił rywali mocno i dobitnie.

  • trójka
  • layup
  • asysta do Giannisa
  • layup

Uwielbiam tego zawodnika, ale to już pewnie wiecie. Odzyskując dwucyfrowe prowadzenie Bucks poszli jak kula śniegu i już więcej za siebie nie oglądali. Wchodząc w czwartą kwartę ich przewaga wynosiła 25 punktów, a Giannis spędził na placu bodaj 24 minuty.

detroit pistons 109 indiana pacers 115

Chodziło wyłącznie o to by Caris LeVert nie przekroczył linii 5.5 asyst. Po pierwsze bardzo ograniczony ma warsztat jako rozgrywający, jego instynktem jest (i zawsze było) grać “na siebie” jak w tym popularnym teleturnieju, o który toczy się obecnie burza w mediach. Po drugie nie przekroczył linii w ośmiu z ostatnich dziesięciu meczów. Po trzecie odkąd dołączył do zespołu Indiany jego średnia to zaledwie 7.7 potencjalnych asyst (tyle notowałby, gdyby zawodnicy trafiali 100% rzutów po jego podaniu). Po czwarte lwia część jego asyst idzie do nieobecnego Domantasa Sabonisa, z którym pracują dwójkowo. Po piąte Pistons grają 22. tempo w lidze oraz zaskakująco dobrze bronią się w kontrze. Koniec końców Caris zanotował 3 asysty.

Początkowo próbował bawić się w playmaking, ale po kilku fatalnych podaniach wspólnie z trenerem uznali, żeby lepiej poszukał zdobyczy punktowych. Oddał więc dziewiętnaście rzutów oraz wymusił trzynaście rzutów wolnych. Za robienie gry dla kolegów wzięli się TJ McConnell (6 punktów 13 asyst 5 przechwytów) i Malcolm Brogdon (26 punktów 8 zbiórek 4 asysty). Bardzo potrzebną zmianę dał także pracowity Doug McDermott, szara eminencja zespołu IND.

Pistons mimo przewagi kompetencyjnej pod koszem, 62-36 na tablicach (!) nie udźwignęli ciężaru rozegrania (18 strat przy zaledwie czterech Indiany) i na ostatniej prostej stracili dwanaście punktów z rzędu. Czy załamują ręce z tego powodu? Nie wiem. Tankowce mają to do siebie, że dziwnie słabną w końcówkach…

chicago bulls 101 miami heat 106

Cieszy zwycięstwo dzień po dniu, pomimo absencji kluczowych zmienników (Herro, Dragic OUT). Miami źle znosi sieczkę rundy zasadniczej, oni woleliby przygotować się taktycznie pod konkretnego rywala, popracować nad nim, zmęczyć i zneutralizować. Już nawet klepacze pokroju Coby’ego White (31 punktów 5 zbiórek 5 asyst) kładą ich na łopatki. Nie ma tej intensywności obrony, którą znamy i lubimy. Szczęśliwie dziś Duncan Robinson skalibrował odpowiednio celownik (7/15 zza łuku) stąd przewaga South Beach w pierwszej połowie przekraczała dwadzieścia punktów!

W drugiej połowie znów był muł, wodorosty i płacze w kierunku niesprawiedliwych sędziów, którzy zawsze będą dążyć do wyrównania meczu, bo tak skonstruowana jest psychika ludzka, a inicjatywę i większą wolę walki w drugiej połowie prezentowali Bulls. Fakty są takie, że Chicago na piętnaście sekund przed końcem doszło na dwa punkty, a starterzy Heat znów zmuszeni byli biegać długie i nerwowe minuty. Czterech przekroczyło granicę 20 punktów. Wniosek końcowy: lepiej niech Miami zrobi wszystko, co możliwe by wskoczyć na szóste miejsce, bo w serii będą znacznie groźniejsi niż w play-in, gdzie wszystko zdarzyć się może.

san antonio spurs 110 new orleans pelicans 108

Piękny cytat i zapamiętam go na długo, bo niejako podsumowuje karierę DeMara DeRozana (32 punkty 7 zbiórek 8 asyst). Stan Van Gundy uznał, że nie będzie podwajać DeRozana w czwartej kwarcie wobec czego ten, na przestrzeni trzech ostatnich minut, zdobył DZIEWIĘĆ punktów przeciągając wyrównany mecz na stronę gości.

If you want to stay on the island with me, I’m going to be the one to get the pineapple first … whatever that means.

Złoto!

Spurs nie są mocnym zespołem. Rzucali fatalnie z dystansu, popełnili sporo błędów, ale pomyłek i słabości defensywnych w obozie rywala było zwyczajnie zbyt wiele, by nie skorzystać. Pelicans spudłowali piętnaście wolnych, egzekucja końcówki i założenia taktyczne fatalne. Chciałbym zobaczyć zarówno Ziona jak i Lonzo w zespole o lepszym spacingu. Na chłopski rozum, Lonzo od pewnego czasu stanowi zagrożenie zza łuku (38.5% skuteczności przy ponad siedmiu próbach średnio w meczu) więc dlaczego prawie w ogóle nie wymusza rzutów wolnych? Dwie rzeczy: a) zaczopowana przestrzeń przez non-shooterów, a właściwie ich obrońców oraz b) słaba technika i nieco drewniane ręce by kończyć layupy w tłoku czy na kontakcie. Nad tym drugim Lonzo musi pracować. Biorąc pod uwagę nazwiska na papierze, powinni byli zgasić Spurs jak niedopałek. A jednak.

los angeles lakers 93 dallas mavericks 108

Nie mam zdrowia do Lakers. Raz, że grają strasznie późno. Dwa, że bez LeBrona to cudaczna grupa mega talentów oderwanych od siebie i rzeczywistości. Co z tego, że osiągnęli przewagę na początku i prowadzili nawet siedemnastoma punktami (Ben McLemore 6/10 zza łuku!) skoro raz po raz oglądaliśmy tego typu akcje?

Akcja pod tytułem: śpiący królewicz i jełop.

Jak zbadali amerykańscy naukowcy, wielki Andre Drummond (6 punktów 12 zbiórek) zalicza w tym sezonie 44% skuteczności layupów, ale nie o to mają do niego pretensje szkoleniowcy. Obrona w jego przypadku, wszelka decyzyjność w tym zakresie to drwina, kpina i co tam jeszcze. Rozumiem powrót Davisa (17 punktów 5/19 z gry) i kompletne niezrozumienie ról w zespole. Wiem, że bez kleju ten produkt nie nadaje się do użytku. Kentavious Caldwell Pope pauzował, ławka nic nie wniosła, nie zagrał Montrezl Harrell, a dotychczasowy starter Markieff Morris pudłował nierozgrzany. Na szczęście James ma wrócić na parkiet już w przyszłym tygodniu. Jego odpowiednik po stronie Mavs, czyli Luka Doncic (18 punktów 8 zbiórek 13 asyst) swobodny, rozbawiony, krojący obronę akcjami indywidualnymi bądź pick and rollem. Dawno już tak łatwo nie grało mu się dwójkowo.

minnesota timberwolves 101 utah jazz 96

Czwarta w tym sezonie porażka Jazz we własnej hali i po raz drugi z Minnesotą. Dobrze, że nie będą musieli z nimi grać w playoffs, hehe. Czy wilki mają patent na ekipę Quinna Snydera, który inne zespoły mogłyby podpatrzeć? Wystarczy absencja Donovana Mitchella oraz 1/9 z gry Joe Inglesa, 5/15 z gry Mike’a Conleya oraz 5/16 z gry Jordana Clarksona. Dodajmy, że po pierwszej kwarcie Jazz prowadzili 40:26 co sprawiło, że rozleniwili się i zgubili koncentrację. Spudłowane rzuty sprawiły, że Wolves mogli zacząć biegać w ataku, nabrali pewności siebie i entuzjazmu. I choć było równo, pewnego rodzaju pasywność no i głupie błędy sprowokowały porażkę. Edwards, Towns i Russell w tym czasie uskładali odpowiednio 23, 24 i 23 punkty.

houston rockets 116 denver nuggets 129

Rekord kariery Michaela Porter Juniora – 39 punktów 13/21 z gry 8/12 zza łuku. 24 punkty 8 zbiórek 12 asyst Jokera. 23 punkty 7 zbiórek 10/13 z gry PJ Doziera. 5 punktów 13 asyst Facundo Campazzo. 36 porażka w 40 meczach Houston.

standings

Do końca rundy zasadniczej 10-12 meczów. Czy Lakers wpadną do młyna play-in? Czy Miami ma szansę przeskoczyć kogoś w tabeli by się z młyna wydostać?

Dobrego dnia wszystkim. b

Ostatnie Wpisy

26 comments

    • Array ( )

      Spokojnie wraca dopiero do formy 🙂 Jeszcze pokaże na co go stać w kwestii obronnej 😉 Tak jakbyś wczoraj od wczoraj NBA zaczął oglądać:)

      (18)
    • Array ( )

      Typie on gra po kontuzji na limicie minut. To chyba oczywiste, że będzie się oszczędzał w obronie.

      (7)
    • Array ( )

      Skomentuje to w ten sposób „XD” a propos…

      Gasol i Drummond to nie licząc fizjoterapeutów najwolniejsi ludzie w lidze

      (12)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Miami będzie grało ważne mecze z Bostonem, pewnie to zadecyduje jak oba zespoły będą ustawione na koniec. Atlanta gra 2 mecze z 76ers 1xBucks 1xSuns poza tym łatwe mecze. New york albo utrzyma formę albo się rozjedzie ale zakładam że utrzyma i Miami ich nie przeskoczą. Ważny mecz to Knicks-Boston mam trzymam kciuki za Nowojorczyków bo to pomoże Miami.

    (7)
    • Array ( )

      Boston ma bardzo łatwy grafik, mecze z Miami (2), NYK, Portland reszta to raczej doły tabeli na luzie do łyknięcia, więc mam nadzieję że nie spadną. Ale znając ich to coś i tak spierdzielą albo im zaraz znowu pół składu wypadnie, liczę że Atlancie jeszcze się powinien skrzydło 😉

      (1)
    • Array ( )

      Brakuje w Lakers gościa, który wszystko podkłada, panuje tam straszny chaos na boisku. Czasem również odnoszę wrażenie, że brakuje pomysłu na grę w ataku – podania do środka, a reszta stoi w miejscu bez ruchu, a oddane rzuty za 3 są totalnie bez wiary, takie „a jak nie wpadnie, to może ktoś zbierze i dobije”. Źle się to oglądało, zarwana nocka bez sensu.

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie, gdyby Dallas przegoniło Lakers w tabeli – raz, że oznaczałoby to, rywalizację z Denver, co przy różnych problemach obu drużyn jeszcze bardziej wyeksponowałoby rywalizację Doncić-Jokić, na co zacieram ręcę. Druga sprawa, że oznaczałoby to rywalizację Clippers-Lakers oraz w zasadzie definitywną utratę przewagi parkietu przez Lakers na całe playoffs, a po powrocie LBJ to będzie silna drużyna – zawsze ciekawiej dla kibiców, kiedy silni mają trudniej, bo to tworzy wyrównane serie. Pojedynek w play-in Curry vs Lillard też byłby spoko (ogólnie Curry przez fakt, że w każdej chwili jest zdolny walnąć 15/20 za 3 sprawia, że w turnieju play-in z jego udziałem musi być ciekawie). Na Wschodzie jest szansa po play-in na pojedynek Brooklyn-Wizards, a więc West vs Durant.

    (14)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    To co admin pisze pokazuje tylko,że van Gundy marnuje zespół z potencjałem. Lakers bez LeBrona to dramat. Patrząc na nich teraz nikt nie dawal by więcej niz pierwsza runde. Niesamowicie ten chłop wpływa na drużynę, kolejna z resztą.

    (9)
    • Array ( )

      Ja bym to nazwał syndrom uzależnienia. Lebron to wie dlatego tak mocno kibicuje z ławki, ale trzeba oddać tez to, ze Davis dopiero się bedzie rozkręcać , oni powinni mieć zawodnika, który daje bodźce i szybkość kogoś z pozycji 1-2. Lakers są naprawdę wolni do wspomnianego wyżej Gasola i Drummonda dodał bym jeszcze Morisa, a i cała reszta nie grzeszy szybkością

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dallas oby przeskoczyli Mistrzów. Już w pierwszej rundzie byłby derby Los Angeles 😀 do tego pojedynek Doncić cs Jokić oj ciekawie by się to oglądało

    (-1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy zasada różnicy dwóch meczów, jeśli chodzi o play-in nadal obowiązuje? Czy zespoły od miejsca 7 do 10 niezależnie od bilansu gier biorą w nim udział?

    (3)
    • Array ( )

      Tak, w tym sezonie graja play-in miejsca 7-10 niezależnie od bilansu. Tzn. najpierw grają 7 z 8 i zwycięzca będzie na miejscu 7 w playoffs, a potem jest mecz o 8 miejsce przegranego ze zwycięzcą z pary 9-10

      (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie powiedziałbym , że łatwy mecz dla luki, 12 podwojen w samej pierwszej polowie , 6 strat i dopiero w drugiej połowie po zmianach taktycznych i dzięki wybitnemu meczowi Powella udało się Mavs to wygrać . Aha mavs przegrywali też bodaj 17 w pierwszej połowie .

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków po tych dwóch meczach po powrocie AD. Widać, że chłop nie ma płynności w grze, tydzien-dwa i będzie to całkiem inaczej wyglądać i znów będzie decydujący. Namiastkę mieliśmy w II kwarcie gdzie był cały czas pod gra i Lakers te kwartę zdominowali. Wydaje mi się, że ludzie zapomnieli co AD może grać. Aktualnie ewidentnie mu nie siedzi, ale to jest normalne po takiej przerwie. Za to nie wiem co myśleć o Drumondzie, tej jego pseudonim Pingwin nie wziął się z niczego bo często jego ruchu przypominają właśnie nieporadnego i nieskoordynowanego pingwina. Często źle się ustawia i robi głupie, irytujace błędy. Cały czas. Od wiem czy nadaje się na Wielkie granie, ale pamiętam jak dominował mecz z Brooklynem więc być może trzeba go po prostu wyprostować i oszlifować. To samo mam że Schroderem, jego gra to sinusoida, gra na słabej skuteczności, ale jest w stanie zagrać wybitnie. Jak zawsze PO zweryfikuje.

    (3)
    • Array ( )
      miś4kontratakuje 25 Kwiecień, 2021 at 16:16

      Drummond jedyne bardzo dobre mecze dla LA zagrał na razie przeciw Nets, gdy krył go w swoim ostatnim meczu w karierze Aldridge, będący wtedy jak się okazalo na granicy zawalu oraz przeciw Jazz, gdy ci grali bez Goberta i Favorsa, a kryl go falszywy center Ilyasova. Także … tego ten.

      (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    „ To już dziewięć zwycięstw z rzędu, najdłuższa seria od ćwierćwiecza!”

    A w 2013r nie mieli przypadkiem 13 z rzędu?

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Teraz wychodzi brak Rondo w Lakers. Bez Lebrona Davis nie ma tak łatwo. Jak długo trzeba było czekać na odbudowę moich ulubionych Knicks.
    Nie raz pisano tu, że Tibs trener zamordysta, już jego metody nie działają na zawodników, ale chłop zrobił dobrą drużynę walczaków bez większych gwiazdy w składzie, których aż chce się oglądać. Gdyby ktoś powiedział przed sezonem, że Knicks będą mieli dodatni bilans gier, większość tu komentujących kazałby mu się puknąć w czoło.

    (2)
    • Array ( )

      Yatz
      Już wykreował gwiazdę w postaci J. Randle 🙂
      No i nie można zapomnieć o umiejętnościach Derricka. Wiem, że kolana i dynamika nie te, ale talent i umiejętności najwyższej klasy.
      Knicks objawieniem sezonu, Thibs COY, Randle MIP.

      (4)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wilu
    Odpowiedz

    Nie ma aktualnie w lidze bardziej nieudolnie grającej drużyny w końcówkach niz NOP potwierdzają to 3 mecz z rzedu kiedy mają wynik na styku… beznadziejnie

    (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Cieszy zwycięstwo dzień po dniu, pomimo absencji kluczowych zmienników (Herro, Dragic OUT)

    Ale miami wczoraj przegralo z atlantą

    (0)

Gwiazdy Basketu