Niedźwiedź nie ginie bez walki!

20

Niedźwiedź nie ginie bez walki. Kawhi Leonard może być cyborgiem, jak sugerował ostatnio coach Fizdale, i nie można go zatrzymać, ale jeśli bardzo się chce, to można.

Stałem obok niego. Nie oddychał. Muszę skontaktować się z władzami NBA, muszą gościa sprawdzić [Fizdale]

No cóż, wsad z pierwszej kwarty nie wróżył dobrze, ale dzięki kolektywnym wysiłkom udało się cyborga zatrzymać na 18 punktach, jego skuteczność wyniosła 6/11 z gry, na parkiecie spędził równo 30 minut.

A Fizdale? Za swą oskarżycielską tyradę pod adresem sędziów w Game 2. otrzymał karę 30 tysięcy dolarów grzywny, ale zawodnicy oświadczyli, że kolektywnie pokryją temat z własnej kieszeni. 30 tysięcy baksów to będzie równowartość… 3 minut gry Mike’a Conleya. W końcu to najwyżej opłacany koszykarz na świecie.

A propos, linijka Conleya w tym spotkaniu: 24 punkty, 8 asyst, 7/13 z gry – wielka klasa rozgrywający. Dla kontrastu: największy zawód sprawił Tony Parker, któremu zdrowie nie pozwala już chyba na walkę 100% dzień w dzień. Zero punktów, 1 asysta w dziewiętnaście minut, to nie przystoi niegdysiejszej gwieździe parkietów.

200!

Osobiście nie rozumiem dlaczego tak niewiele okazji rzutowych otrzymuje LaMarcus Aldridge, który od jakiegoś czasu zamienił się w typowego „zadaniowca” ale nie będę udawał mądrzejszego od Gregga Popovicha.

Memphis stanęło na wysokości zadania. Po trzech kwartach mięli wypracowane 18 punktów zaliczki i mogą być z siebie zadowoleni. Był nawet wsad najstarszego w lidze Vince’a Cartera! Zdaniem Popa o wyniku zdecydował start trzeciej kwarty.

Straciliśmy piłkę dwa razy w pierwszej minucie, zupełnie jakbyśmy byli w lesie, na pikniku.

Aha, Manu Ginobili zaliczył właśnie swój dwusetny występ w NBA playoffs. Jest dziesiątym koszykarzem na świecie, który tego dokonał. Pozostali to: Derek Fisher (259), Tim Duncan, Robert Horry, Kareem Abdul Jabbar, Kobe, Shaq, Tony Parker, Scottie Pippen i oczywiście LeBron James (202), który za dwa sezony powinien być już na pierwszym miejscu.

Dobrego dnia!

Ostatnie Wpisy

20 comments

    • Array ( )

      No po tym jak wylal swoje zale mowiac ze sedziowanie w game 2 nie dalo rady, i ze jego druzyna zostala potraktowana bez szacunku, powiedzial ze rozumie ze pop ma wieloletnie doswiadczenie a on jest rookie coachem ale nie da swojej druzyny traktowac jak zgrai pierwczoroczniakow ktorym sie nic nie nalezy, zagotowal sie a take that for data na wyjscie to po prostu I PRZYJMIJCIE TO DO WIADOMOSCI (ze nie damy sie tak traktowac)! 🙂

      (13)
    • Array ( )

      „weź to” albo „potraktuj to” jako swoja statystyke. Moim skromnym zdaniem odnosi sie to do obsesji na punkcie statystyk i tego ze Memphis nie przoduje w statsach, ale jak z Toba wygrywaja albo masz problemy z ich obrona i walecznościa? To „Take THAT for for data”

      (-4)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tym sędziowaniem to coraz grubszy problem. Mają już dostęp do technologii, powtórek, więcej elastyczności w weryfikowaniu błędów, a poziom ich decyzji chyba się jeszcze obniża. Teraz gdy liczy się w Playoffs każdy punkt przy takich wybrykach sędziów jak ta z PG13 w końcówce meczu z Cavs niektórzy powinni się solidaryzować. Jak ich pracę skrytykuje pół ligi – wszystkim bez końca kar nie będa lepić. A to jest w interesie każdego (może poza Lebronem;))

    (11)
    • Array ( )

      bo porobili jakieś głupie reguły odnośnie tych powtórek typu, że sprawdzają poprawność decyzji którą już gwizdneli, a inne błędy ich nie obchodzą. . .

      (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    przecież w PO zawsze na korzyść LeBrona sędziowie gwiżdżą.
    przypomnijcie sobie game 4 w 2011 między Bostonem a Miami gdzie była dogrywka. Przecież ten mecz to komedia w wykonaniu sędziów na korzyść LeBricka

    (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    klasyka playoff series w wykonaniu Gangu Popa.
    wygrywamy otwarcie , game 3 luźniejszy, wracamy w game 4 i kończmy u siebie.

    zdziwiłbym się, gdyby tym razem Spurs rozegrali to inaczej. Grizzlies wygrali game 3, ale konia z rzędem temu, kto
    wykazałby, że coach Fizdale znalazł jakieś klucze do tego matchupu i przejmie inicjatywę w drugiej częsci serii.
    wg mnie, nic takiego nie miało miejsca i grizzlies, brzydko to brzmi – ale cóż poradzić, są na łasce Spurs.

    albo Spurs to wygrają, albo Spurs zafundują sobie thriller na własne życzenie.

    Grizzlies bez Tony’ego Allena, to jest nieco inny zespół, ewidentnie widać brak defensywnej charyzmy tego zawodnika, to on był zawsze duszą tej klasycznej dla nich „grit and grind”, „back and forth” mentalności. teraz tego nie ma, a pierwsze 2 mecze dowiodły, że trudno oczekiwać, by nagle się na nowo pojawiła.

    szkoda, bo z Tonym ta seria mogłaby mieć zupełnie inny przebieg, a tak : już w game 1 & 2 przekonaliśmy się, jaką stanowi róznicę dynamika Kawhiego Leonarda, który może hasać bez specjalnej przeszkody, bo kiedy pierwszy obrońca nie dotrzymuje mu kroku, to nawet team defense Grizzlies nie zdąża z pomocą.

    zawsse dotąd było tak,że Tony spowalniał najlepszego perimeter scorer rywala, i nawet jak był mijany czy gubiony na picku, to na tyle był dokuczliwy, że swoją obroną kradł sekundy, i dawał czas kolegom na help defense. Teraz te reakcje muszą być znacznie szybsze, a jako takie na Leonarda są za wolne.

    Cavs – Pacers.

    widziałem komentarze, w których pojawiły się uwagi, że cavs męczą się w tej serii i jest 3-0 ale nieprzekonujące, bo każdy mecz jest naa styku.

    to prawda, ale popatrzcie na to z innej strony : takie mecze, na styku, kedy trzeba obronić ostatnią akcję, kiedy traci się wysokie prowadzenie i trzeba powstrzymać rozpędzonego rywala, albo na odwrót – gonić wysoką stratę, to jest świetny poligon doświadczalny dla każdego zespołu, zwłaszcza o mistrzowskich aspiracjach.

    jestem gotów wyobrazić sobie, ze w regular season Cavs przegraliby wszystkie 3 mecze z tej serii. w playoffs – prowadzą 3-0. to jest róznica między jednym, a drugim okresem w sezonie.

    w sumie, widać jakiego nosa miał LeBron sprowadzając Korvera czy Frye’a, którzy dali bezcenny effort z ławki. Cavs są absolutnie ofensywnym zespołem, ale warto odnotować naprawdę niezłą ilośc „stops” jakimi wytrącili z równowagi atak Pacers. samą egzekucją nie wróciliby do gry, to się wzięło z dobrej obrony. Sądze, ze wciąz nie doceniamy defensywny mistrzów, tam się naprawdę duże rezerwy, ale uruchamiane dopiero w awaryjnych sytuacjach.

    to 3-0 na pewno może usatsysfakjonować tych, którzy uspokajali nastroje podczas regular season, kiedy spora częśc komentujących wieszczyła kasaandrycznie jakiś upadek Cavsów. jednak nigdy nie należy lekceważyć takiej skali talentu, doświadczenia, inteligencji boiskowej i taktycznej elastycznośąci,zwlaszcza w zespole broniącym tytułu i dowodzonym przez graczy znajdujących się w prime swoich karier. Takie zespoły nie giną od ciosów przeciętnych przeciwników. Do ścięcia takiego drzewa trzeba naprawdę solidnego drwala.

    Bucks-Raptors

    nie wyobrażam sobie drugiego meczu w tej seiri, w którym jeden z najlepszych ofensywnych graczy w lidze, De Rozan, notuje skutecznośc [a raczej jej brak] na poziomie 0-8.

    to zbyt dobry zawodnik, by nie szarpnął mocno w kolejnym spotkaniu. jego umiejętność znajdowania sobie pozycji, wkorzystywania słabości rywali, odnajdywania własnych dróg do kosza, jest unikalna. Raptors mają strzelców i muszą tylko odnaleźć rytm, tak jak go znaleźli po niespodziewanej porażce w game 1.

    w game 2 pokazali,że mają problemy, ale do przezwyciężenia. Ich siłą, wg mnie, będzie przewaga doświadczenia. im dalej w serię, tym bardziej będzie ono miało znaczenie, bo nie wystarczy prowadzić, trzeba jeszcze wiedzieć, jak się serię kończy, jak postępować pod presją, trzeba to wszystko umieć na zimno wykalkulować i zrealizować.

    dlatego, nie skreslałbym przedwcześnie Raptors, w ub roku zdobyli spory kapitał rutyny , i nawet mają spore kłopoty – są w stanie wygrywać mecze.

    w sumie, trochę im wykrakałem, wskazując na to że powrót Lowry’ego może im popsuć szyki, ale teraz chętnie sam sobie zaprzeczę częściowo, bo ten game 2 pokazał, że ich stać na awans.

    2-1 niewiele jeszcze znaczy. Teraz Raptors naprawdę będą pod ścianą, a czy Bucks są gotowi na takich rywali i będą wiedzieli, jak się zachować – to się przekonamy.

    komentarze dot ich atletyzmu są na pewno celne i słuszne, ale w playoffs inne rzeczy decydują o sukcesie. większośc z nich ma swoje źródło w organie znajdującym się powyżej szyi i nie są to piękne oczy.

    nie takie zespoly traciły równowagę w pozornie najkorzystniejszym momencie.
    wystarczy wspomnieć Thunder z ub sezonu.
    3-1 z dubs, przewaga, robią co chcą, wielka forma.
    A potem nie umieją skończyć serii, zapaśc, niezdolność do postawienia kropki nad i.

    „bounce back” to jest kwestia czasami jednej, dobrze zagranej, dynamicznej kwarty. Raptors na to stać, mimo wszystko. Nawet jeśli ich izolacyjna koszykówka nie musi się pdoobać, to w tym game 3 było coś nienaturalnego, coś poza Bucks defense, coś z czym Raptors sami sobie muszą poradzić.

    powrót do gry to może być jedna dobra kwarta. Ale kończenie serii, to mordęga, to wiele żmudnych minut, żadnej radości, a sam znój i pot. Duża presja, taka jakiej nigdy nie mogła znieśc Justyna Kowalczyk mając za plecami Marit Bjoergen.

    czy Bucks są gotowi na ten upset [mimo wszystko uważa,m że jeśli wygrają, to będzie upset, jak zawsse kiedy niższy seed elminuje wyższy]. Raptors mają takich zawodników, ze nawet bez specjalnych taktycznych pomysłów coacha Caseya mogą odwrócić tę serię. tutaj zresztą nie ma co kombinować, i Casey kombinować nie będzie. Większy jest problem w defensywie, ale tutaj też nie ma jakiejś róznicy potencjałów nie do przeskoczenia. W tej serii, wg mnie, decydować będą 2 rzeczy, w każdym kolejnym meczu te same : a] forma dnia, b] reakcja na aktualną sytuację wynikająca z doświadczenia i inteligencji sportowej.

    pogratulować Bucks takich fanów, jakich mają tutaj, ale wg mnie młodzież musi najpierw coś zrobić, żeby dostać kredyt zaufania.

    czego Bucks szczerze życzę.
    podobnjie jak Raptors comebacku, bo mieli dobry sezon i nie wypada wręcz tak rozczarowywać w playoffs.

    (0)