fbpx

Ośmiu największych agresorów NBA

32

Zanim zaczniemy wyliczankę, wyjaśnijmy sobie najpierw co oznacza słowo “agresor” w odniesieniu do niniejszego posta. Otóż “agresor” oznacza z angielskiego “dirty player”, czyli gracz, który dla osiągnięcia zamierzonego celu nie zawaha się użyć łokcia, podciąć kogoś, pociągnąć albo uderzyć w kolano. Robi to zarówno w ataku, dla prowokacji, jak i w obronie, by odebrać rywalowi animuszu oraz zasiać strach przed ponowną próbą np. wejścia pod kosz.

Równie często “brudne zagrania” zdarzają się w odwecie, z braku opanowania emocji, próby zaznaczenia swojej pozycji lub emocjonalnego wyrównania rachunków. Stąd “agresorami” są często boiskowi frustraci, którzy w ten sposób chcą przełamać swoją złą passę.

Pozostali to “agresorzy” z nadania, czyli zadaniowcy, których trenerzy wypuszczają na parkiet po to, by “narobić szumu”. Oczywiście żaden szkoleniowiec się do tego nie przyzna i jakby co, nie czytaliście tego u nas.

No dobrze, przejdźmy do sedna sprawy, oto ósemka największych “agresorów” aktualnego NBA:

#8 Kobe Bryant

Egocentryzm koszykarza stawia go mentalnie dwie klasy wyżej niż rywala. Przynajmniej sam tak myśli. Kobe nie lubi, gdy ktoś podchodzi za blisko albo próbuje zająć jego przestrzeń. Stąd liczne “chlapnięcia” w twarz czy nadepnięcia na stopę.

#7 Serge Ibaka

Zaskakujące? No nie wiem. Pamiętacie to? Cios w krocze – ot, małe spięcie w systemie nerwowym kongijskiego olbrzyma.

czytaj dalej >> 

1 2 3 4

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tasiorek77
    Odpowiedz

    Dwyane na drugim, ftw ? Wade to co najwyżej cwana bestia która staje murem za drużyną w przepychankach, czasem zagra brudasa pod wpływem emocji, ale żeby wcisnąć go od razu po Ronie.

    (8)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak, tak broń swojego “Wejdunia” nalezy mu się numer 2 jak nic. TO najbrudniejszy gracz zaraz po Ronie, w każdym meczu uda mu się przemycić jakiś łokieć, strzał w jajco, podeptra kogoś, a to w nos walnie…Typowy agresor..

    (8)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A co może Kobe to brudniej grajćy gracz od Wade’a ? hahahhahahaha żej doje….do pieca dziecko hahahahah

    (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dvpa boli, że Miami leją wszystkich. Czaje czaje 😉
    ps. nie zapomnij jechać po Lebronie, że jest słaby i robi kroki. ;D

    (-6)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tasiorek77
    Odpowiedz

    no tak, zapomniałem, że łokieć, obijanie rywalowi żeber to agresja, fakt, dla Ciebie koszykówka to bieganie po parkiecie jak cipa i tylko rzucanie do kosza, zacznij grać w KOSZYKÓWKĘ, nie nędzną koszykóweczkę.

    (-8)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe JM17
    Odpowiedz

    Wade to jest dirty player – nos Bryanta w All-Star Game, złamany łokieć Rondo, staranowanie Collisona w zeszłe PO, teraz łokieć dla Stephensona, karate kopy przy wejściu na kosz… wyrzucenie buta Bibbego, prześmiewki z chorego Dirk’a itp 😉
    Brakuje Rondo – niektórzy sędziowie pewnie nadal odruchową zasłaniają się, gdy Rajon ma im podać piłkę 😉

    (5)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tasiorek77
    Odpowiedz

    nie wiedziałem że “zagrania” takie jak beka z Dirka mocno zresztą wyolbrzymiona i but Bibbiego to berudne zagrania, to raczej czarny humor, chociaż to z butem bylo całkiem oryginalne.

    (-4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Jaki z Ciebie płaczek żałosny.
    Wade & Bibby to kumple, grali w jednym teamie i ten but to był dla beki człowieku ogarnij.

    (-13)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do Wade’a:
    Pchnięcie Ripa Hamiltona to odwet za łokieć w brzuch sekunde wcześniej
    Łokieć rondo? serio ?! widzieliście tą akcje w ogóle? wywrócił go bo sam już leciał na glebe ale nie sądze aby było w tym cokolwiek ‘dirty’.
    I jeszcze Kobe, który sam stwierdził że to był przypadek w jednym z wywiadów… nędza redakcjo nędza.

    (-4)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe maciek23br
    Odpowiedz

    Andrew Bynum powinien być na liście i to na jakimś trzecim miejscu, drugi KG, co do Rona to absolutny miszcz świata i okolic

    (2)
  11. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe szarygrey
    PATRON
    Odpowiedz

    a gdzie rashead wallace?jeszcze w tym sezonie wystepowal….wg mnie wade to cwana ciota jak juz to powinien byc ostatni

    (-1)
  12. Array ( )
    Zdjęcie profilowe fresh
    Odpowiedz

    “Nie dalej jak wczoraj zawodnicy Indiany żalili się, że Shane celowo atakuje biodrem ich kolana.”
    Dobry wojownik z tego Battier’a skoro tak z biodra wali 😀

    (7)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe luki29
    Odpowiedz

    w sumie rzeczy to każdy z tych panów walczy o wielomilionowy wieloletni kontrakt warty ponad 100 mln dolarów (a najlepiej x dwa w ciągu kariery) tak więc posuną się absolutnie do wszystkiego aby ten cel osiągnąć, nawet do tworzenia toksycznych relacji w stosunku do swoich kolegów z pracy, Kobe, Shaq itd 😉 takie rzeczy są na porządku dziennym zagranicą, np. Polak kontra obcokrajowiec dziwię się tylko kiedy schodzimy na tematy NBA to fani Lakers uznają takie rzeczy jako nie do pomyślenia ? pamiętam kto był mózgiem takich operacji w Detroit podczas meczów z Bulls, Isiah Thomas a “chłopcem od czarnej roboty” był Bill Laimber, znając takie podejście “człowiek kontra człowiek / zawodnik kontra zawodnik” nie dziwię się czemu MJ nie chciał mieć już nic wspólnego z Thomasem 😉 akurat Artest to jest pikuś w stosunku do tego co Thomas nosił w swojej główce 🙂

    (3)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Fan D-Rose
    Odpowiedz

    Kobe wzór do naśladowania jesli chodzi o dirty plays niby nic a zawsze gdzies ta ręką czy łokciem uderzy , świetny pomysł aby ostudzić zapędy rywala … na pewno będę stosować zagrywki Mamby 😉

    (-5)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe aaron_maj
    Odpowiedz

    Raja Bell (no chyba że go nie liczycie, bo w tym sezonie nie grał).

    No i oczywiście Derek Fisher. Jakiś czas temu było głosowanie wśród zawodników na najbardziej nielubianego, chamskiego gościa na boisku i Fisher był w czołówce zaraz po Kobem.

    (1)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe aaron_maj
    Odpowiedz

    W sumie mam bekę z tego, że tak bronicie swoich gwiazdeczek że nie są dirty players, skoro to jest akurat pozytywna cecha. Trzeba też rozróżnić brudne zagrywki od czystego chamstwa. Bo akcje typu walnięcie płaskiego w twarz przy rzucie, nadepnięcie na stopę, popchnięcie czy łokieć na poscie to jest po prostu twarda, męska koszykówka w stylu “zejdź mi z drogi synu”. Z kolei walnięcie łokciem w twarz jak Artest, albo podłożenie stopy pod rzucającego (jak Jalen Rose na Kobem) żeby spowodować jego kontuzję to już jest absolutne chamstwo które trzeba tępić.

    (0)

Gwiazdy Basketu