fbpx

Patrick Ewing głównym trenerem Georgetown!

12

Jak donosi nasza siatka szpiegowska zza oceanu, były gwiazdor NBA, okrzyknięty przez Włodzimierza Szaranowicza “King Kongiem” (wyobrażacie sobie równie rasistowskie określenie w dzisiejszych czasach?) został właśnie głównym trenerem uczelni Georgetown! Wszyscy znacie, a jeżeli nie to powinniście, potężnego centra, który w latach 90-tych o ligowy prymat rywalizował z Hakeemem Olajuwonem, Michaelem Jordanem i Shaqiem O’Nealem.

Legenda nowojorskich Knicks, wielki typ z miękkim rzutem z półdystansu ciągniętym wysoko w górę.  Pełne cztery lata na Georgetown, jedenastokrotny uczestnik All Star Game i jeden z największych przegranych ery Jordana. Choć kilka razy był blisko, mistrzowskiego pierścienia nie zasmakował. Prawie 25 tysięcy punktów, 11 617 zbiórek i 2 894 asysty. Połącz inteligencję koszykarską, ambicję i potworny gabaryt a z garnuszka wyczarujesz centra marzeń. Taki właśnie był Pat Ewing, którego pierwszy zobaczyłem na kalendarzu ściennym w 1992 roku. Każdy miesiąc to inny zawodnik Dream Team I.

Fast forward do czasów teraźniejszych

Charlotte Hornets w niedzielę wsiedli do samolotu lecącego do stolicy, gdzie dziś zmierzą się z Wizards. Asystent szkoleniowca Ewing miał umówione spotkanie z przedstawicielami swego alma mater. Większość spraw omówili telefonicznie, zostało uzgodnić formalności. Do porozumienia obie strony doszły w poniedziałek.

Przyjęcie posady uczelnianego head coacha Pat poprzedził przygotowaniami, tygodniami podpytywał kolegów o charakterystykę tej pracy. Rozglądał się również za asystentami. Najistotniejszą kwestią było zaznajomienie się z procesem rekrutacji młodych sportowców na studia, to klucz w budowaniu drużyny na miarę mistrzów NCAA.

Trzeba Wam wiedzieć, że Ewing trenerką para się od 15 lat. Do tej pory pełnił obowiązki głównego asystenta w Hornets, bliskie relacje łączą go zarówno właścicielem klubu Michaelem Jordanem jak i coachem Cliffordem. Mówi ten ostatni:

To dla nas ogromna strata, ale cieszymy się, że Patrick otrzymał taką szansę. Myślę, że zaprowadziła go do tego etyka pracy. Ta sama, która uczyniła zeń fenomenalnego zawodnika NBA. Jest praktyczny, skupia się na podstawach, nieustannie pogłębia wiedzę. Będzie nam go naprawdę brakowało.

“King Kong” podpisze kilkuletni kontrakt, na stanowisku zastąpi Johna Thompsona Juniora, coacha Hall of Fame, pod którego skrzydłami sam rozwinął się z pisklaka w prawdziwą bestię. Jego program przyniósł mistrzostwa akademickie i wielu graczy na parkietach NBA, jednak Hoyas od dwóch lat nie znaleźli się w turnieju NCAA. Stara formuła się wyczerpała, a drużyna potrzebuje świeżego spojrzenia. Idealnie do tej roli nadaje się wychowanek uczelni i legenda basketu posiadająca ogromny autorytet.

Co o powołaniu Ewinga sądzi tym sądzi Jeff van Gundy?

Patrick jest naturalnym następcą trenera Thompsona, ze względu na wysoką etykę pracy i zrozumienie sztuki, jaką jest koszykówka. Przede wszystkim jednak, nie wchodzi w rolę trenera sam. Będzie pracował zespołowo, ze swoimi asystentami i graczami. Będzie otwarty na wszelkie opinie. To zdecydowanie mu pomoże.

Nie ma czasu do stracenia. Ewing musi zatrudnić asystentów, zapoznać się z charakterystyką NCAA, zaznajomić ze wszystkimi prospektami i zadbać o powrót dawnych uczelnianych mistrzów z Georgetown na szczyt hierarchii akademickiej koszykówki. Czy mu się uda? Trzymajmy za niego kciuki.

[Adam Szczepaniak]

A jeśli chcielibyście poczytać nieco więcej na temat Ewinga, zapraszamy tutaj. Zwróćcie uwagę na daty publikacji, 2013 i 2011 rok. Autorzy krytyczni i jadowici jak jaszczurki.

Ostatnie Wpisy

12 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie znam sie na tym, ale naprawde posada head coacha na uczelni to lepsza fucha niz bycie asystentem trenera w druzynie NBA?

    (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    @janusz
    Jeśli wierzyć informacjom z internetu, Calipari za najbliższe dwa sezony zarobi 15,5 mln $. Dla porównania, najwyższy kontrakt w NBA ma obecnie Pop i wynosi 11 mln $ / sezon. Dość dochodowe zajęcie 😉

    (19)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Skoro gracze nic nie dostają i są rabowani, że tak to ujmę przez tę federacje. A zyski z TV itd. pewnie są większe niż ze wszystkich europejskich lig razem wziętych(razem z Euroligą) to gdzieś ta kasa musi chociaż po części trafiać.

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie doszukiwałbym się rasistowskich konotacji w przypadku przydomka “King Kong”, nie sądzę żeby takie były intencje Pana Szaranowicza . W mojej opinii zresztą najlepszego komentatora koszykówki ( i nie tylko) w Polsce EVER.

    (14)
    • Array ( )

      No ja Cię proszę, to brzmi jak tekst, za komuny to słodycze były lepsze. Nie, nie były, ale byliśmy młodzi i wspominamy je z rozrzewnieniem. Szaranowicz był straszny, opowiadał jakieś historie, z których każdą puentował i tak Bulls są najlepsi. Skutecznie psuł przyjemność oglądania czegokolwiek, co nie było meczem Bulls …
      Ludzi teraz krytykują Michałowicza, a to co wyprawiał Szaranowicz, to był skandal. Z drugiej strony gość wtedy komentował praktycznie wszystkie dyscypliny, więc trudno oczekiwać, że wszystko musi wiedzieć.
      Tak ja go pamiętam. Peace!

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Już jesteście nudni z tym słowem “gabaryt”. Od kiedy tak się pisze o wzroście i wadze? Raz jeszcze ok, ale ile można to powtarzać? W co drugim artykule gabaryty, no nie mogę, może trzeba się logistyką zająć, a nie koszykówką.

    (-7)

Gwiazdy Basketu