centered image

Patty Mills: aborygeński wojownik

21

Skradzione pokolenia, czyli „stolen generations”, jeśli zastosujemy oryginalne nazewnictwo, to jedna z najczarniejszych kart w historii Australii. Od końca wieku XIX aż do lat 60-tych ubiegłego stulecia, około 150* tysięcy aborygeńskich dzieci zostało siłą lub przekupstwem zabranych ze swych domostw i przymusem umieszczonych w sierocińcach, rodzinach zastępczych i innych tego typu instytucjach. Celem tej operacji, wspieranej przez australijski rząd, było włączenie rdzennych Australijczyków do grona napływowej (białej) ludności, za jednym zamachem skazując aborygeńską gałąź etniczną na uschnięcie.

Dziś Australijczycy biją się w pierś, 21 lat temu ustanowiono „Dzień Smuty”, dla upamiętnienia haniebnej karty historii, a w 2008 sam premier przepraszał za błędy przeszłości, ale biegu dziejów już to nie zmieni…

#The Defining Moment

Był 25 września 2000 roku. Nie piszę, że było słonecznie, bo rzecz dotyczy Australii. Tu „słonecznie” jest tak samo wpisane w codzienność, jak woda kręcąca się odwrotnie w sitku umywalki, czy jadowite pająki wytrzepywane z trekkingowego obuwia. Dwunastoletni Patryk siedział na kanapie, wpatrując się w telewizor. Być może Ty, Drogi Czytelniku, robiłeś wówczas dokładnie to samo. Wszak było co oglądać, a jakże! Trwały Igrzyska Olimpijskie w Sydney, widownia z całego świata podziwiała wówczas niezrównanego Iana Thorpe’a, mającego polskie korzenie Michaela Klima, rączego Maurice’a Greene’a czy koszykarzy NBA. Tak, moi państwo. Od „dunk de la mort”, który zdarzył się właśnie wtedy, minęło już przeszło 18 lat.

Niesamowite zagranie, za każdym razem. Niemniej, wspomniany wcześniej Patrick, tego popołudnia nie oglądał popisów Vince’a Cartera. Kibicował „swoim”. Konkretnie Cathy Freeman (cóż za ironia w tym nazwisku!), biegaczce na 400 metrów. Ta, dobiegłszy do mety w wyścigu o złoto, ze wzruszenia i zmęczenia usiadła na bieżni i uroniła kilka łez. Gdy wstała, na plecy zarzuciła sobie dwie flagi, australijską i Aborygenów.

Młody chłopak nie krył wzruszenia. Nie tylko dlatego, że sam, prócz basketu i rugby, trenował lekkoatletykę i 400 m było jego koronnym dystansem, ale również dlatego, że w jego domu wychowywano dzieci w poszanowaniu kulturowego dziedzictwa rdzennych mieszkańców Kontynentu.

#Koszykarz i społecznik

Patrick Sammy Mills urodził się w Canberrze, 11 sierpnia 1988 roku. Aby zrozumieć jego historię, trzeba poznać jego pochodzenie. Jego ojciec, Benny, pochodzi z wysp w Cieśninie Torresa, tych samych, które oddzielają Australię od Nowej Gwinei. Jego matka, Yvonne, to australijska Aborygenka, żywy przykład dziecka ze stolen generations. Wychowanie, jakie odebrał Patty w domu rodzinnym, zaszczepiło w nim głęboką potrzebę pokazania światu, że on i jemu podobni wciąż są w Australii. Żyją, mają się dobrze i… są u siebie.

Bernard Mills utworzył w latach 80-tych amatorski klub koszykarski dla dzieciaków takich jak jego Pat. Zrzeszał on głównie dzieciaki zbyt biedne, by zapłacić za treningi gdziekolwiek indziej. Ekipa nazywała się The Shadows i nie minęło dwa lata, nim Patty zaczął próbować w niej sił na rozegraniu. Kilka lat później, gdy jego kariera nabrała nieco „rozpędu” (ale wciąż z dosyć nisko zawieszonym sufitem, jak na „aborusa” przystało), podawał piłki i ręczniki na meczach Canberra Cannons. To tam poznał Davida Patricka, przyszłego coacha LSU, który przepowiedział Millsowi wyjazd do USA, jednak na ówczesnym etapie było jeszcze zbyt wcześnie, by młody Patty mógł w to samemu uwierzyć.

David Patrick w roli trenera Bena Simmonsa w ekipie LSU

Wtedy jeszcze koszykówka nie była dla Patty’ego wszystkim. Trenował także rugby i football astralijski, które to pochłaniały wielką część z jego sportowych marzeń. Ponieważ wyróżniał się szybkością i talentem, w wieku 16 lat rekrutowano go do Sydney Swans z Australian Football League. Nie przyjął oferty. Po namyśle zdecydował się jednak postawić na koszykówkę. Ważnym aspektem jego działalności była w owym czasie również sfera naukowa. Za wkład w krzewienie kultury aborygeńskiej, Mills otrzymywał liczne nagrody od autochtonicznych organizacji.

#Egzamin dojrzałości

Po skończeniu 18 lat zaczął drugi rok w Australijskim Instytucie Sportu. Dobrze wypadł w krajowych mistrzostwach U-20, a z reprezentacją juniorską, po zwycięstwie nad Nową Zelandią, wywalczył awans do Juniorskiego Mundialu w 2007. Wcześniej, bo w 2006, na Nike Hoop Summit, udanie zaprezentował się w zespole Reszty Świata (8 punktów 6 asyst) mając naprzeciw siebie takie talenty jak Thaddeus Young, Ty Lawson czy Kevin Durant.

Sportowo był to dla niego bardzo dobry czas. Nie tylko wystąpił na NHS, ale też otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika poniżej 21 lat Południowo-Wschodniej Federacji Koszykówki w Australii, nagrodę dla najbardziej obiecującego zawodnika, przyznawaną aborygeńskim młodym talentom i szereg innych wyróżnień. Notował wówczas 18 pkt. i 4 asysty w meczu. Zadebiutował w Australian Boomers, by pod koniec roku zdecydować się na kontynuowanie kariery w USA, konkretnie w St. Mary’s College w San Diego, California.

#Hail Mary!

Od pierwszych chwil w ekipie pełnił rolę startera. Jako debiutant notował 15 pkt, 3.5 asysty i 2 zbiórki na mecz. Zdobył nagrodę ROY i zaliczono go w poczet piątki sezonu All-WCC. Gdy rzucił 37 punktów ekipie Oregonu, jego trener, Ernie Kent, powiedział:

Ten chłopak będzie zawodowcem, zapiszcie to sobie w notesach. Przypomina mi Tony’ego Parkera, to aż niesamowite, jak bardzo!

W kolejnym roku Patty tylko poprawił swoje statystyki i stało się niemal jasne, jaki może być jego następny krok. Gdy w 2009 zgłosił się do draftu, Australia wstrzymała oddech. Kilka prospektów już wcześniej do Ameryki posłali (Longley, Bogut), ale liczącego się gracza na pozycji rozgrywającego to jeszcze nigdy.

Przed draftem Patty wrócił jeszcze w rodzinne strony, żeby spotkać się z rodziną. Odbył treningi dla pięciu klubów NBA, w tym Mavericks, Warriors i Timberwolves. Wziął udział w Adidas Eurocamp we włoskim Treviso, gdzie zebrał bardzo dobre recenzje. Zależało mu na maksymalnym rozgłosie, ponieważ wiedział, że konkurencja w drafcie jest ogromna. A już w szczególności na pozycjach 1 i 2: Curry, DeRozan, Harden, Jrue Holiday i Jeff Teague, a także Ricky Rubio oraz Ty Lawson. To tylko niektóre nazwiska. Millsowi dawano szanse w drugiej rundzie, lub wcale. Wyrzucano mu złą selekcję rzutową i to, że nie jest prawdziwym PG. Lepiej szło mu zdobywanie punktów niż organizacja gry kolegów. Na plus dla niego był charakter i serce do gry, oraz doświadczenie międzynarodowe.

#Not so fast

Bardzo liczył na 37. numer Spurs, ale ci postawili na DeJuana Blaira. Na swoje nazwisko musiał czekać jeszcze kilkanaście pozycji (w międzyczasie Ostrogi capnęły jeszcze jednego no-name’a). Bohaterem wieczoru był Ricky Rubio, cieszący się z wyboru na miejscu piątym. Patty, wygarnięty przez Blazers, trafił do ekipy innego Hiszpana, skocznego Rudy Fernandeza, jednak pierwszy rok w Oregonie nie był taki, jak sobie wymarzył.

Przez kontuzję stopy stracił Summer League. Zanim się pozbierał, Blazers odesłali go do Idaho Stampede, swojej filii w Development. Za mała scena. Jego 38 punktów i 12 asyst w debiucie pokazało to wszystkim dobitnie. Niemniej, włodarze klubu wciąż byli sceptyczni. Patty rozegrał jako rookie ledwie 10 spotkań i nie pomogło mu nawet nawiązanie dobrych relacji z Rudym Fernandezem, wraz z którym wylansowali modę na „google” po trójeczce.

Przełomem okazał się skrócony lockoutem sezon 2011. Mills wrócił do Australii, gdzie 9 meczów rozegrał dla Melbourne Tigers (19 ppg/5 apg.), a potem jeszcze zahaczył o Chiny. Dla Latających Tygrysów z Xinjiang staty na pozimie 26/4/4. Po zakończeniu strajku, wrócił spróbować szczęścia w NBA.

#Odkupienie

W 2012 podpisał kontrakt z Ostrogami. To wtedy w walce o finał pokonali ich OKC. Przełomowy moment dla Patty’ego nadszedł jednak wcześniej, w spotkaniu przeciw GSW (34/12/5)

W końcu, po przegranym bolesnym finale z Heat Big Three i Rayem Allenem, w 2014 sięgnęli po pierścień. Oczywiście, Patty gra w teamie Popa do dziś, a jego staty w SAS to 8.5/2.4/1.7. Ma opinię człowieka od trudnych zadań i cieszy się zaufaniem trenera.

Często udziela się w debatach na tematy polityczne. O nierównościach społecznych w USA mówi tak:

Patrzysz na to, przez co przechodzą rozmaici ludzie i bardzo im współczujesz. Moja rodzina i bliscy w Australii zmagali się z podobnymi problemami. Z każdej sytuacji jest jednak dobre wyjście. Jestem najlepszym przykładem, że wiara i pokora potrafią dokonywać cudów!

Tak trzymaj, Pat!

[BLC]

*dokładnych danych nie ma, rozrzut w źródłach to od 15 do ponad 200 tysięcy

Trwa przedświąteczna obcinka cen w sklepie Pro-Baller. Wiecie, że to pierwszy nasz sponsor? Pojawili się kiedy pisaliśmy jeszcze dla grona paruset osób za co jesteśmy im dozgonnie wdzięczni. Pozdrawiamy!

/GWBA/prosale-december/

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za ten artykuł.. mój ulubiony gracz nba z obecnie występujących.. ciężka praca i mega serce do gry powinny być wzorem dla wszystkich młodych !!!
    Pozdrawiam

    (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawy art, ja osobiscie nie przepadam za Pattym i Spurs, ale lyknalem temat jak Sasha Grey hahaha. Ostatnio przegladalem roster wszystkich klubow NBA i wpadl mi do glowy pewien temat na art. „Najgorsze kontrakty ostatnich 5 lat”. Sporo bylo ostatnimi czasy niewypalów za grube $$$ (Kongo Bongo Bismack Biombo, C.Parsons, Mega wysoki kontrakt najszybszego CRABA w NBA Alan Crabbe, Deng, Noah itp). Chetnie bym sobie taki temacik obczail, nie wiem jak inni??? MILEGO PIATECZKU !!!

    (47)
    • Array ( )

      No ogolnie Australia to nie jest jakis biedny kraj, jezeli o kulture koszykarska chodzi.
      Gdyby Bogut byl zdrow, a Kyrie nie wybral USA, to mamy reprezentacje zagrozic wszystkim na parkiecie.
      No, ale nie mamy 🙂

      (14)
    • Array ( )

      joe ingles, ben simmons, aaron baynes, thon maker, dellavedova, bogut, mills, dante exum

      Tak naprawdę to jak się wszyscy wyleczą i zagrają razem to mogą śmiało walczyć z usa – nie twierdzę że wygrają (choć tego im życzę), ale z takim składem jako jedna z nielicznych ekip mają po co wychodzić na boisko
      Zresztą na ostatnich igrzyskach pokazali się z dobrej strony a nie było chyba połowy z w/w zawodników

      (10)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Szukają jerseyu idealnego dla mnie, napotkałem się na nie zgadniecie kogo! Balla. Ale o tym mniejsza, skoro jego koszulka jest w polskim sklepie, może widzieliście Mitchella albo Kuzmy? Pewnie tylko jego jest bo taki hype i skill :)))

    (-4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Mm91-> Pamietaj ze Australia to nie tylko Bogut i Pan Płaska Ziemia…to druga pod wzgledem liczebnosci nacja w Nba….a np taki Simmons hmm?….oczywiscie to tylko kwestia akademicka bo wiekszosc z nich nigdy ze soba nie zagra pozdrawiam

    (4)
    • Array ( )

      Jeszcze Ingles, Delly, Baynes i paru innych, fajna paczka Australijczyków jest w NBA 😀

      (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Zacząłem czytać doszedłem do filmu z wsadem Vince i przez kolejne 15min oglądałem jego popisy (po raz Milon piąty) i za każdym razem robi to wrażenie. Niesamowity typ! Niby był Gerard Green, jest Lavine czy Ross ale to inna jakość.
    Dzis w wieku 40 lat on tam cały czas jest. Ależ to musi być uczucie dla Fox trenować z takim typem… bezdyskusyjnie HoF!

    (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    I to wlaśnie odróżnia ten portal od innych. Artykul to nie tylko zlepek suchych faktow lecz troche historii opowiedzianej w dobry przyjemny sposob. Czlowiek zawsze sie czegos nowego u was nauczy. Tak trzymać.

    (11)

Gwiazdy Basketu