fbpx

Powtórka z rozrywki: Spurs zatrzymali LeBrona

14

yy

Spurs 92 Cavs 90

Jestem więcej niż pewien, że tegorocznej edycji Cleveland Cavaliers oraz powstaniu Wielkiej Trójki media poświęciły od wakacji więcej uwagi niż wywalczonemu w genialnym stylu tytułowi mistrzowskiemu San Antonio. Rzeczywistość zaprawionego kibica koszykówki jest jednak inna. Jak mówi reklamówka: to cichych gości powinieneś się obawiać:

Wczorajszy mecz był pierwszym spotkaniem LeBrona ze Spurs od czasów czerwcowych finałów. Chłop narobił szumu przed i w trakcie, ale końcówka należała do obrońców tytułu. Dwie straty Jamesa kosztowały zespół zwycięstwo. Nagrodą pocieszenia dla miejscowych fanów było publiczne przyznanie do błędu i wzięcie odpowiedzialności za porażkę. Cavs zaliczyli pierwszy poważny w tym sezonie sprawdzian i otrzymali lekcję pokory, ich aktualny bilans to 5-5.

Nie wyglądało to ładnie, wczesne rzuty nie siedziały stąd centralnym punktem ofensywy mistrzów był nie kto inny jak Tim Duncan. Rywale momentami nie potrafili znaleźć odpowiedzi na ruch piłki po stronie Spurs, sami jednak przypomnieli, że także dysponują sporą mocą ofensywy.

Spurs brakowało personelu, wciąż grają bez kontuzjowanego centra Tiago Splittera, a rozciągający grę Matt “Red Rocket” Bonner nabawił się grypy żołądkowej. W rezultacie, gdy tylko miejsce pod koszami zajęli Austin Daye i Aron Baynes momentalnie posypała się gra gości. Jestem święcie przekonany, że nigdy już nie zobaczymy tej dwójki występującej równocześnie na parkiecie, hehe.

Po pięciu minutach obowiązkowej przerwy Popovich przywrócił jednak na parkiet dwójkę Diaw/ Duncan. Zaimponował zwłaszcza ten pierwszy: wbijał pod kosz, asystował, rzucał raz jeszcze utwierdzając koszykarski świat w przekonaniu, że Kevin Love marnym obrońcą jest.

W odpowiedzi nie do zatrzymania był Kyrie Irving. Później zastanawiałem się dlaczego nie przejął sterów także w końcówce?

Po zmianie stron sztab szkoleniowy wyraźnie chciał uruchomić w ataku pasywnego do tej pory K-Love, ale mam wrażenie, że jedynie kosztowało to gospodarzy utratę rytmu. Spurs rozkręcali się z minuty na minutę, świetną zmianę dał zwłaszcza Cory Joseph. Pop wymieszał podkoszowe pary: Baynes grał z Diawem, a Daye z Duncanem.

Kolejnym wytrychem Cavs były akcje dwójkowe oraz Anderson Varejao rolujący pod kosz. Trzeba przyznać, że egzekwowali pierwszorzędnie, wobec strzelców trzypunktowych umiejętnie rozstawionych na łuku nie było łatwo zatrzymać Brazylijczyka. Ostatecznie różnicę zrobił Kawhi Leonard – genialny defensor!!! Po zasłonie wracał do swojego zawodnika równocześnie uniemożliwiając łatwe dogranie do Andy’ego. Co więcej: ograniczył LeBrona do 15 punktów na 35% skuteczności oraz wygląda wyraźnie lepiej kozłując piłkę.

Gdy opcja z Varejao zawiodła, Cavs pogubili się w ataku. W końcówce przeważyło doświadczenie / zgranie rywali oraz nieco szczęścia po stronie podopiecznych Popovicha. Trójkowa akcja tychże panów przeważyła o losach meczu.

CZYTAJ DALEJ >> 

1 2

Ostatnie Wpisy

14 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe asdf
    Odpowiedz

    A tym czasem Milwaukee jest na 4. miejscu w East, z bilansem 7-5 :O Czyżby wszyscy się aż tak przeliczyli co do ich i Kidda umiejętności?

    (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    łagodnie o LeBronie :]

    a w istocie, to seria jego błędów ostatecznie pogrązyła Cleveland.

    Spursom daleko bardzo do swojej A-game. jesli jednak są w stanie na zimno wypunktować Cavs i nie dac się zdominować ich ofensywnej sile, to znaczy że o ile Spurs będą dochodzić powoli do swojej normalnej dyspozycji i w maju znów możemy zobaczyć ich poza zasięgiem całej reszty, to Cavs czeka sporo pracy.

    Dion Waiters, Kyrie Irving czy KevIn Love są podstawowymi zawodnikami zespołu, tymczasem gry w obronie nie praktykowali zapewne od czasów podstawówki. w high school i na uniwerku byli zbyt wielkim szczęsciem dla szkoły i zbyt pewnym wkrótce-milionerem-w-NBA, żeby ich ośmielano się prosić o defensywę. w NBA też nie musieli, bo przecież na nich opierał się system ofensywny i “franchising” [Love i Irving], ewentualnie nie musieli, bo nie miał kto ich zmusić [Waiters pod okiem MIke’a Browna, niezłego coacha, ale bez zdolności zdobywania posłuchu u młodzieży].

    nie wiadomo, czy w jeden sezon są oni w stanie nadrobić te zaległości, a bez dwóch zdań droga do występów w Finals wiedzie przez rzetelną, solidną, komunikatywną, intensywną zespołową defensywę.

    (1)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe SimonSes
    Odpowiedz

    @Lukel
    Ale żeście mnie zaminusowali…W czym problem ? Przecież w tym meczu Houston grało bez dwójki starterów. Howard’a i Jones’a.. Więc nie wiem o co wam chodzi..

    (1)

Gwiazdy Basketu