centered image

„Przede wszystkim nie szkodzić” czyli jak głupie afery rozwalają drużyny od środka

12

Jest wiele rzeczy, za które uwielbiam amerykański sport. Oprócz widowiskowości cenię również sposób myślenia i mentalność. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, jak często w cytowanych przez media wypowiedziach zawodników pada słowo „organizacja”. To pojęcie szersze niż  „drużyna” i bardziej pojemne niż „klub”. Doceniając „organizację” zawodnicy składają podziękowania szerokiemu gronu osób pracujących na wspólny sukces, począwszy od managementu, poprzez szkoleniowców na pracownikach obsługi skończywszy. „Uniform players” to jedynie wierzchołek góry lodowej kryjącej się pod nazwą każdej z franczyz NBA. Stworzenie mistrzowskiej drużyny wymaga mistrzowskiej organizacji. Tę perspektywę widać chociażby przy podziale trofeów. Wszak mistrzowskie pierścienie dostają nie tylko gracze i trenerzy, ale także cała klubowa administracja i pracownicy zaplecza.

Każda z dużych lig wypracowuje własny sposób nagradzania. Koszty pierścienia w NHL i MLB pokrywa właściciel klubu, w NFL liga pokrywa kosz 70 pierścieni, jeśli obdarowanych ma być więcej, klub zdobywający mistrzostwo dopłaca różnicę (około 5 000 $ za sztukę, w zależności od designu i użytych kamieni). Standardy NBA przewidują, że drużyna wybiera projekt i zgłasza lidze żądaną liczbę. Nikogo nie dziwił fakt, że (zwłaszcza za czasów Jerryego Bussa w Lakers) pierścienie dostawali nawet superfani, tacy jak Jack Nicholson, cheerleaderki czy komentatorzy. Każdy, kto pracuje na sukces drużyny, powinien zostać doceniony. Lakers uhonorowali również komentatora Chicka Hearna wieszając pod kopułą hali poświęconą mu koszulkę…

… Orlando Magic zastrzegli nr „6” dla własnych fanów, jako szóstego zawodnika, a Detroit Pistons uhonorowali bannerem również generalnego managera z ich złotych czasów (McCloskey) oraz właściciela Billa Davidsona, już po jego śmierci, aby docenić stworzoną przez niego organizację. Podobne przykłady można mnożyć, najważniejszy jest modus operandi, w myśl którego nawet „pani Stasia” jeżdżąca na mopie po parkietach zasługuje na podziękowania, jeśli drużyna odniesie sukces.

Nie da się jednak ukryć, że obdarzeni ego porównywalnym tylko z ich talentem zawodnicy czasem zapominają o tym jak się sprawy mają. W historii ligi znanych jest wiele przypadków głupiego zachowania, które odbiło się negatywnie nie tylko na formie zawodników, ale i na kondycji całej organizacji. Oto kilka przykładów, które mi zapadły w pamięci, chętnie poczytam Wasze propozycje:

#Choke on it!

Lubiłem Sprewella za jego ciąg na kosz i agresywne wsady. Wieść gminna niesie, że agresja towarzyszyła mu również w codziennym życiu, hehe. Ten człowiek był graczem kalibru All-Star, notorycznie zapisującym na swym koncie statystyki na poziomie 20/4/4. W najlepszym momencie kariery nawet 24.2 ppg, 4.2 rpg i 6.3 apg, sami widzicie. Kiedy jednak w czasie drużynowego treningu coach Carlesimo kazał mu „dodać więcej pieprzu do swoich podań” (właściwa fraza rzekomo brzmiała „Spice it up, Latrell!”) gość nie wytrzymał i rzucił się na trenera z łapami. Nie uderzył go, a zacisnął swe dłonie na jego szyi, próbując udusić. Skończyło się siniakami…

ww

…i zawieszeniem na 68 spotkań, a Warriors rozwiązali z nim kontrakt. Wciąż mam gdzieś w piwnicy numer Pro Basketball Magazyn, gdzie w jednym artykule zestawiono ich ze sobą, teoretyzując odnośnie szans na zwycięstwo w bójce.

#C’mon, Big Al…

Dosyć świeża sprawa, bo zdarzenie miało miejsce w grudniu 2015. Al Jefferson został zawieszony na 5 spotkań za złamanie zasad programu antynarkotykowego pod egidą NBA i NBPA. Teraz małe wyjaśnienie w kontekście tego artykułu: zrozumiałe, że w ferworze walki może dojść do przepychanek na boisku. Stanięcie w obronie kumpla może raczej pomóc drużynie w budowaniu jej tożsamości,  a nie jej zaszkodzić. Zrozumiałe też jest to, że będąc młodym i bogatym zawodnikiem spotykasz na swej drodze wielu zazdrosnych ludzi, którzy próbują cię sprowokować. Wszystko prawda. Ale jeśli twoje działania godzą w dobro drużyny i podyktowane są „muchami w nosie” i zwyczajną głupotą, lądujesz w takich artykułach jak ten.

To właśnie spotkało Ala Jeffersona (ciekawe czy się przejmie, hehe). Zwróćcie uwagę, że nie zawieszono go (oficjalnie) za złamanie zasad „substance abuse policy”, czyli za zażywanie czegokolwiek. Zawieszono go za nieprzestrzeganie zasad programu, czyli, mówiąc najprościej: odmówił wzięcia udziału w wykładzie, spotkaniu, pogadance czy innym tego rodzaju evencie. No nie głupota? Gość jest weteranem i powinien wiedzieć lepiej. Troszkę więcej o tego typu sprawach pisałem kiedyś w artykule na temat tego, jak wyglądają kontrakty w NBA, tam też znajdziecie informacje mówiące o tym, jak wpływa zawieszenie gracza na jego zarobki, zapraszam:

/in-the-paint/jak-wygląda-kontrakt-zawodnika-NBA/

#Shaq & Kobe, Kobe & Shaq

Ich konflikt jest jednym z najszerzej dyskutowanych tego typu przypadków w historii, stąd nie wyobrażam sobie tego artykułu bez nich, jednakowoż myślę, że ich obecność tutaj jest niejednoznaczna. Oczywiście, razem zdobyli 3 mistrzowskie pierścienie i każdy Generalny Manager w lidze chętnie widziałby u siebie takich „szkodników”. Wiele osób jest jednak zdania, że tarcia na linii Kobe-Shaq pozbawiły Lakers co najmniej 2-3 mistrzostw więcej, a samą NBA możliwości powstania najlepszego składu w historii.

Trudno w to uwierzyć, ale nawet po zdobyciu 3 tytułów nie potrafili się ze sobą porozumieć. Shaq publicznie zarzucał Kobe egoistyczną grę, Bryant miał za złe O’Nealowi brak udzielenia mu wsparcia podczas oskarżeń o gwałt, ale to nie wszystko.

On zawsze buntował się przeciw jakiejkolwiek kontroli, a kiedy w jego życiu pojawiła się policja i prokurator, spodziewałem się eskalacji buntu (…) zacząłem poważnie obawiać się o mój zespół [Phil Jackson]

W szczytowym momencie konfliktu napięcie między dwoma gwiazdorami było tak wysokie, że zaczęło wylewać się do mediów. Klub zagroził karami finansowymi obu panom, jeśli nie przestaną obrzucać się błotem w gazetach. L.A Times pisał o „Gwiezdnych Wojnach w szatni Lakers”. Cała dziecinada była już tak rozkręcona, że Shaq nie pozwalał, żeby do meczu rozgrzewał go Gary Vitti, uznawany za stronnika Bryanta, który z kolei bronił dostępu do siebie Chipowi Schaeferowi, znajomemu trenerowi Shaqa.

Ich konflikt nie jest zresztą jedynym przypadkiem godzących w drużynę zachowań, w które byli zamieszani. Shaq opuścił pierwsze kilkanaście gier sezonu 2002-2003, wracając do formy po operacji dużego palca u stopy. O.K, kontuzje normalna rzecz, ale fakt, że zwlekał z zabiegiem całe lato, czekając na rozpoczęcie rozgrywek tłumaczył w ten sposób:

Kontuzji nabawiłem się w czasie pracy, więc w czasie pracy będę się leczył.

To już by lepiej zwalił na NFZ, hehe. Jego tarcia z Pennym Hardawayem to też temat rzeka, raczej na osobny wpis. Kobe, jak to Kobe, wiemy co ma za uszami.Ostatnio Samaki Walker wypłakiwał się w mediach, że Mamba strzelił go w pysk za 100 $ w 2002.

Mieliśmy taki zakład, że każdy wkładał stówę do słoika i całą pulę zgarniała osoba, która jako pierwsza trafiła rzut z połowy. Kobe wygrał, więc po meczu podszedł do mnie w autobusie i zapytał, gdzie jego kasa. Powiedziałem, że nie mam przy sobie gotówki i że zwrócę dług w przeciągu 48 godzin. Powiedziawszy to myślałem, że sprawa załatwiona, więc założyłem słuchawki i oparłem się w fotelu. Wtedy Kobe mnie uderzył i podbił mi oko.

#Blake Griffin

Też świeżyna. Podobno są kumplami, ale jak to między kumplami bywa, „kto się czubi, ten się lubi”. Fakty są jednak takie, że Blake Griffin pobił się ze sprzętowcem Testim, w wyniku czego złamał sobie rękę. Uraz ten wydłużyć może absencję Griffina nawet do 10 tygodni. Gwiazdor, z powodu innej kontuzji opuścił już 15 ostatnich meczów, więc nie jest to dobra wiadomość. Co więcej, możliwe jest, że kiedy wróci do zdrowia, liga zawiesi go za uderzenie Testiego na kolejnych kilka spotkań. A playoffs coraz bliżej… (albo dalej). Za pośrednictwem mediów społecznościowych zawodnik przeprosił już kolegów, działaczy i kibiców. Ciekawe czy zrewiduje swoje zachowanie i odechce mu się takich np. żarcików, będących jego ulubionymi:

#Amar’e Stoudemire

Poszkodowany pięściarz Blake to zresztą nie pierwszy pechowy bokser w lidze. Swego czasu internety miały używanie z powodu małej przygody STAT’a…

Sfrustrowany objęciem przez Heat prowadzenia 2-0 w 2012 NBA playoffs, zawodnik Knicks uderzył pięścią w gaśnicę, idąc do szatni po przegranej. Spowodowało to poważne rozcięcie jego dłoni:

Zagrał jeszcze w dwóch kolejnych spotkaniach, ale i tak uczyniono zeń kozła ofiarnego po sweepie, jaki zafundowali Nowojorczykom gracze Miami. „Glasshole”, „Bloody Idiot”, „Extinguished”… to tylko niektóre z tytułów w prasie po tym spotkaniu. Koledzy w szatni też mu nie odpuszczali…

#Honorable mention

Kilka innych akcji w telegraficznym skrócie:

#Malice @ the Palace i Ron Artest „robiący Maxwella”.

#Vernon Maxwell za swoje własne wejście w trybuny. Rzekomo „fan” naigrywał się z poronienia przez jego żonę, więc należało mu się po mordzie. Postać Maxwella jest na tyle ciekawa, że rozważam poświęcenie mu całego artykułu i przede wszystkim dlatego przywołuję jego nazwisko w tym miejscu. Dajcie znać, co myślicie.

#Dennis Rodman za walnięcie sędziego z dynki 18 marca 1996. Zawieszony na 6 meczów i ukarany grzywną 20 k. W sumie nadaje się do głównej części artykułu, ale Bulls wykręcili wtedy 72-10 i zdobyli mistrzostwo, a zwycięzców się nie sądzi, prawda?

#Dennis Rodman po raz drugi, za kopnięcie kamerzysty. Jedyną osobą, która może trzymać giry tak blisko parkietu jest Jack Nicholson, hehe…

#Delonte West za mamę LBJ’a…

#Paul George za laskę Roya Hibberta

#Tony Parker za zdradzanie Evy Longorii z żoną Matta Bonnera

#Gilbert Arenas i Javaris Crittenton (wiadomo)

#Jason Kidd i Jim Jackson za wspólne obracanie Toni Braxton…

Znacie inne podobne przypadki?

[BLC]

~~

Masz androida? Pobierz naszą appkę mobilną i przeglądaj GWBA wygodniej!
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.headcoder.mgwba

Ostatnie Wpisy

12 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe JayRock
    Odpowiedz

    Tony Parker obracał żonę Brenta Barrego, a nie Matta Bonnera. No chyba, że z niego taki buhaj, że i za żonę Red Mamby się brał :v

    (83)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe novum pf
    Odpowiedz

    moglibyście zrobić na końcu każdego artykułu coś typu jak ocena, że na +, 0 i -. łatwiej byłoby wam może pisać następne artykuły tak żeby były ciekawsze, bo artykuł jak ten jest mega:)

    (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest gdzieś jakiś artykuł o relacjach Kobe i Shaqu’a?
    Słabo znam ten wątek, gdy razem grali ja uczyłem się czytać.
    Chętnie się czegoś o nich dowiem.

    (2)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    @jayrock a ja tam wiem? XD
    @allforheat: no jacha! spojrzałem, że stat grał w czterech meczach serii a nie spojrzałem na wyniki
    @Novum pf: najciekawsze artykuły piszemy z pasji, gdyby były oceny, to może pisalibyśmy pod publiczkę i byłby odwrotny skutek od zamierzonego, hehe
    @Gość: piotrek0000: ten wątek się wielokrotnie przewijał na stronie przy różnych ale osobnego artykułu ja przynajmniej nie pisałem, a nie pamiętam, czy ktoś inny to robił. Może niedługo?:)

    (13)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Najlepiej to przeczytac sobie biografie shaqa. Tam bardzo duzo mozna znalezc na ten temat. Polecam, na prawde fajna ksiazka, nawet jak nie lubisz czytac.

    (2)

Gwiazdy Basketu