Psychopaci NBA: nie czują strachu, do zwycięstwa idą po trupach

72

Tak mnie tknęło. NBA to 30 zespołów po 15 zawodników, czyli nominalnie 450 osobowy zbiór. Nie jestem mocarzem jeśli chodzi o statystykę, ale co nieco na temat ligi wiem, więc przyjmijmy, że:

1.

Około 90 nazwisk to prospekty. Gówniarze z potencjałem, na etapie przyuczania do zawodu. Młody narybek z którego albo wyrosną gwiazdy albo wypadną z ligi na przestrzeni 4 lat obowiązywania rookie kontraktu.

Przykłady: Kris Dunn, Thon Maker, Kelly Oubre, Bruno Caboclo etc.

2.

Około 60 nazwisk to weterani trzymani w klubach z uwagi na morale w szatni, profesjonalizm, dzielenie się wiedzą na treningach i/lub koszykarskie IQ.

Przykłady: Udonis Haslem, Jason Terry, Paul Pierce etc.

3.

Około 60 nazwisk jest w danym momencie kontuzjowanych. Niestety, taka specyfika zawodu, najczęstsze urazy to skręcenia kostki i pogruchotane paluchy, ale niekiedy pauzować trzeba długie miesiące.

Przykłady: Nikola Pekovic, Ian Mahinmi, Festus Ezeli, Chris Andersen etc.

4.

Około 60 nazwisk stanowi tak zwany „wentyl bezpieczeństwa” na wypadek kontuzji, w normalnych warunkach rzadko wąchają parkiet. Mają trzymać w ryzach pierwszy skład, nierzadko walczą o minuty na treningach.

Przykłady: Miles Plumlee, Spencer Hawes, Beno Udrih etc.

5.

Grupa najliczniejsza: 150 nazwisk to tak zwani role-players ze ściśle przypisaną listą zadań. Jeszcze na uczelni byli gwiazdami, ale NBA zweryfikowała ich talent i możliwości. Wielokroć musieli poświęcić się dla dobra drużyny. Tych jest oczywiście najwięcej.

Przykłady: Marcin Gortat, Michael Kidd-Gilchrist, Iman Shumpert, Alex Abrines etc.

6.

Pozostałych 30 nazwisk to ligowa elita, najczęściej oglądamy ich w All-Star Game, choć nie zawsze.

Przykłady: LeBron, James Harden, Russell Westbrook, Chris Paul

To na nich chciałbym się skupić. No bo teraz, ilu z umownej trzydziestki graczy pokroju All-Star dysponuje talentem zdolnym kierować całym zespołem ORAZ dominującą psychiką. Ilu z nich jest faktycznym liderem emocjonalnym swojej ekipy?

Jedźmy po kolei, weźmy trzydziestkę aspirującą do tegorocznego Meczu Gwiazd:

Kyle Lowry, DeMar DeRozan, LeBron James, Kyrie Irving, Kevin Love, Jimmy Butler, Isaiah Thomas, Giannis Antetokounmpo, Kemba Walker, Kristaps Porzingis, Paul George, John Wall, Dwyane Wade, Carmelo Anthony, Paul Millsap, Joel Embiid, James Harden, Russell Westbrook, Kevin Durant, DeMarcus Cousins, Kawhi Leonard, Chris Paul, Draymond Green, Anthony Davis, Marc Gasol, DeAndre Jordan, Karl Anthony Towns, Klay Thompson, Damian Lillard.

To ci goście zwyczajowo stanowią o przewadze swego zespołu. Ale ilu z nich to rasowi psychopaci zdolni iść po trupach do zwycięstwa? Trzeba być trochę psychopatą, żeby osiągnąć sukces na najwyższym szczeblu, jakim bez wątpienia jest NBA.

Co to znaczy psychopata?

Mówi się, że psychopaci stanowią 2-3% społeczeństwa. Jakie są więc szanse, że w naszej 30-osobowej grupie znajdą się gracze z zaburzoną strukturą osobowości?

Gracze z deficytem lęku…

Pozbawieni empatii, używające innych do własnych celów…

Rzucaj ty pierd%lony karle!

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

72 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    myślę, że jednak mimo wszystko blake griffin w elicie zawodników prosperujących do meczu gwiazd powinien się znaleźć.

    (59)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe no3

      Może chodzi o to, że on nie ASPIRUJE do meczu gwiazd – on tam po prostu JEST 🙂
      No ale dla sprawiedliwości James Westbrook czy Harden też SĄ

      No i gdzie jest aspirujący ZAZA – ten to dopiero ‚psychopata’ 🙂

      (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Chris Paul nie pokryje pierwszej opcji zespołu? Przypomnieć wam krycie Duranta w play-offs o 30 cm wyższego siedząc mu na biodrze? Bodajże w 2014.

    (63)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    to chyba zart ze RW jest nad KD? Ze niby co RW trafi najważniejszy niby rzut w serii jak zostanie 3 sek do konca meczu? Nie wydaje mi sie. On nie jest potencjalu by poprowadzic druzyne do mistrzostwa. Nie ta glowa i on zostaje w finalowej 6? hahahahahahahahhahah
    kogos tu ostro grzeja te jego statystyki z sezonu regularnego. Chodz z jednym sie zgodze. Psycholem to on jest. Ale gdzie go porownywac do LBJ ktory poza tym ma jeszcze sporo oglady koszykarskiej?
    Poza tym LBJ psycholem? Mi sie wydaje ze jednak tez nie ma go co porownywac pod tym wzgledem z Jordanem czy Kobem. BO gdyby mimo wszystko mial tego artykulowego psycholstwa w sobie wiecej to mialby wiecej mistrzostw na koncie. Slabe to

    (16)
    • Array ( )

      Zaden zart. Oszem RW [xxx] kilka osatnich rzutow w meczach ale probuje i sie nie boi . DURANT TCHORZ TAK TO Z 30% skutecznosci z Gsw w PO a jak ostatnie akcje przychodzily to sie chowal po rogach wiec pod tym wzgledem popieram osobe ktora pisala artykul ze KD do „psychopatow” nie nalezy . Zreszta ostatnio chcial GSW pociagnac do zwyciestwa z Cavsami w 4q to mial 0/7 z gry hahaha ON MA DOPIERO SLABA PSYCHIKE !!!

      (1)
    • Array ( )

      nostradamus
      Ani KD ani tym bardziej RW do takich psychopatów nie należą.

      I nie wiem czy słusznie analizujesz sytuacje KD i jego chowania się w PO podczas gdy RW chociaż „próbował”.
      To chowanie się KD raczej było spowodowane tym aby zejść Żółwiowi z drogi… A że brał rozbieg i pakował barana w ścianę to już nie wina KD ale raczej systemu, braku zagrywek i braku kompetentnego PG który byłby w stanie takową zagrywkę rozegrać. Opcja była jedna. Albo izolacja dla RW albo KD bo żadna składna akcja z udziałem tego 1 po prostu nie ma prawa bytu.

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnio ogladałem wywiad z Embiidem w ktorym mowil ze ludzie sie go boja bo jest z Afryki a tak naprawde wychował sie w bogactwie.
    I nie mowie tu o stadzie krów tylko o duzym domu i mercedesie 😉

    (30)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    „Chris Paul uprowadziłby ci matkę dla pierścienia, ale nie ma warunków fizycznych by w pojedynkę ponieść ją z kanapy”
    Trudno było się powstrzymać przed stworzeniem tej wersji.

    (47)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Lowry emocjonalny lider? Ten sam który do spółki z Derozanem przegral w pierwszej rundzie z Brooklynem bo sie przestraszyli playoffs? Juz pal licho Brooklyn ale w tamtym sezonie gdyby nie reszta zawodników to tez by za dużo tych playoffs nie powąchali

    (38)
    • Array ( )

      LUDZIE ZACZNIJCIE MECZE OGLADAC A POTEM PIERDOLY PISZCIE W TAMTYM ROKU LEDWO CO I DZIĘKI INNYM ziom sorry ale [xxx] jestes bez tych 2 grajkow toronto by po 60pkt na mecz zdobywali wiesz wogole co ty [xx]? mowimy o 2015/16 i obecnym sezonie a nie co bylo 2 czy 3 lata temu

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Skoro definiujemy psychopatów jako MJa i Kobe to w tym zestawieniu nie powinno być nikogo niestety.
    Obecnie w NBA nie ma nikogo kto gra z mordem w oczach, a równocześnie pozostaje przy tym efektywny i tak psychopatyczny, że potrafi przeciwnikowi wejść do głowy i wmontować game winnera z „wrogiem” na twarzy.
    Do grona MJ, Kobe dodałbym jeszcze Birda…. Zastanawiałem się jeszcze nad Magiciem ale ni można być zabójcą z uśmiechem na ustach 😉

    Taki był Kobe i Jordan. Wystarczyło im zajść za skórę, a męczyli Cie tak długo aż się nie poddałeś. A jak się nie poddałeś to Cie niszczyli. Obecnie żaden gracz NBA nie jest psychopatyczny.

    Westbrook nie ma na to po prostu umiejętności. Nie ważne jak bardzo by chciał wystarczy sprawić, że się zagotuje i po nim. A im bardziej wierzga, im bardziej się stara tym bardziej się zakopuje i kończy się na waleniu głową w mur.
    Harden ? Gra radosną koszykówkę. Z całej 6 jest najbardziej uzdolnionym graczem. Potrafi z piłką wszystko. Przełoży Cię z jednej na drugą, poczeka aż przed nim klękniesz i wlepi Ci trójkę w twarz. Ale nie jest mordercą, nie ma instynktu zabójcy. Zrobi swoje ale nie będzie dążył do tego aby Cie zniszczyć. Nie wchodzi do głowy. Albo pokona Cie skillem albo przegra. MJ i Kobe nie przegrywali. Jak nie pokonywali Cie skillem to niszczyli psychicznie.

    Butlera i Leonarda oceniam podobnie. Obecnie obaj się trochę zmieniają kładąc większy nacisk na atak niż obronę. Nie są naturalnymi score’rami. Ale wyróżnia napastliwość. Butler zasłynął najpierw z ponadprzeciętnej obrony i to właśnie utrzymało go w lidze. Był taki, że nigdy nie odpuszczał a jak go pokonałeś to męczył Cie jeszcze bardziej. Kawhi to podobny gracz ukierunkowany z początku najpierw na defense. Jak widziałeś go przed sobą to wiedziałeś, że masz przesrane. Żaden z nich nie ma jednak woli zabijania. Leonard kroi Cie na pół i nie okazuje emocji. Butler jest bardziej żywiołowy i kto wie może pojawi się jeszcze błysk w oku.

    Gasol czyli człowiek ze stali. Lider z krwi i kości i chyba obecnie najbardziej psychopatyczny gracz. Zdominuje Cie fizycznie oraz technicznie ale czy psychicznie ? Moim zdaniem pod tym względem nigdy nie będzie podobny do Garnetta, który potrafił gadać sam do siebie. Takiego czynnika trochę brakuje mi u Marca. Koszykarsko ma wszystko.

    I honorowe podium dla lizusa publiczności. LeBron James.
    Jak się możecie domyślić jest to ostatnia osoba, którą podejrzewałbym o czynnik psychopatyczny koszykarza. No chyba, że weźmiemy pod uwagę chęć wpierdalania się we wszystko. W tym jest „kingiem” 🙂
    Reszta to fizyczność, fizyczność i fizyczność…. Morderca ? Gotów jest wepchnąć Cie do szatni swoją siłą byle by tylko zdobyć punkty. Ale daj mu piłkę na game winnera to ręka będzie drżeć. Trudna sytuacja meczowa ? MJ czy Kobe nie wyszliby na parkiet wiedząc, że nie dostaną piłki do ręki aby wykończyć „wroga”. LeBron gotów jest poświęcić się i oddać piłkę byle by ktoś mu wygrał mecz. Nie raz ważne rzuty kończyli koledzy. MJ i Kobe w tych najważniejszych momentach nigdy nie znikali. Mówili daj mi piłkę i nie ważne, że miał 5 rąk przed sobą. To są psychopaci.
    Na pewno psychopatyczny u LeBrona jest kompleks bycia „Królem”. Musi nim być za wszelką cenę. Nie ważne czy chodzi o punkty, asysty, zbiórki czy bloki. Gotów jest wyganiać wszystkich spod kosza by nazbierać tyle by starczyło do TOP 5 all time. To samo tyczy się z asystami gdzie na siłę próbuje bawić się w point guarda. Ale nie wiem czy jest to typ psychopaty, który jest pożądany.

    Myślcie co chcecie. Liga nie jest już dla psychopatów. Jeden wybryk i Cie nie ma. Dziś jak nie poklepujesz się po tyłku i nie należysz do kółeczka wzajemnej adoracji to kończysz jak DMC niestety.

    (113)
    • Array ( )

      Ja miałem napisać coś podobnego takich typowych ligowych psychopatow na przestrzeni lat, specjalnie wielu nie było. Nie umniejszam tu aktualnym zawodnikom z ligi, bo wielu jest wśród nich genialnych liderów, jednak taki typ zdarza się rzadko i to właśnie byli zawodnicy pokroju Birda, Bryanta czy MJ. Zastanawiam się kto mógłby przejąć pałeczkę po KG, który wydaje mi się był ostatnim zawodnikiem w takim stylu. Może nasze pokolenie jest już zbyt miękkie, za wiele znaczą pieniądze żeby zrodził się nowy wielki skurczybyk z mordem w oczach?

      (5)
    • Array ( )

      Swingman
      Skończyła się gra dla samej gry.
      Ja psychopatów o jakich jest artykuł postrzegam jak anegdotki o Dream Team.
      Zamknięte drzwi, nikogo nie ma, tylko 12 gości, każdy z nich myśli, że jest najlepszy… Dochodzi do gry i nie ma litości a to tylko sparing. I wtedy wchodzi MJ i już wiesz, że przyszedł ktoś z kim trzeba się liczyć, a gdy schodzicie z boiska nie musicie nic mówić bo już wiecie, że liga należy do niego.

      Dziś nie ma nikogo kto oddawałby wszystko co się pod tym kryje. A takimi graczami byli MJ i Kobe i moim zdaniem Bird. Magic był zbyt otwarty, zbyt radosny, bawił się tym, nie odbierał swojego rywala jako „wroga” którego musisz zniszczyć. A oglądając Jordana czasem miało się wrażenie, że nie grał by wygrać. Grał aby zniszczyć tego kto go krył, a gdy to zrobił zwycięstwo przychodziło samo. Nie bez powodu ma 6/6 jeżeli chodzi o finały.

      (6)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A taki Gordon Hayward czy np. Mike Conley i cała masa innych kozaków nie koniecznie aspirujących do meczu gwiazd, są według ciebie role-players ? proszę cie …

    (16)
    • Array ( )

      Dokładnie, slaby artykuł. Za mało rozwinięty. Analiza powinna być dosadniejsza, na jakiej podstawie jest to robione itp. a autor tylko napisał kto WEDŁUG niego jest psychopatą i tyle. Na jakiej podstawie autorze to jest pisane huh??

      (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Czemu piszecie, że KAT nie jest psychopatą?? Przecież to jego 2 sezon, czego od niego oczekujecie? Dajcie mu czas wtf. Ja sobie zapamiętam to i będę wam wypominał jak reszta czytelników GWBA

    (7)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Brakuje LMA i Griffna a 2 psycholi którzy zrobią wszystko dla zwycięstwa zespołu to boogie i AD ale tak artykuł w mojej opinii to sztosiwo

    (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron pociągnie drużynę i do finałów ale tego finału sam nie wygra, nie trafi game-winnera bo nie ma psyche, jest wielkim psychopatą do 47min , ale spoko potem ma największego obecnie psychopate od 47 min , chyba wiecie o kim mówię mr.4 qr

    (5)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Dalej idąc z tej 6 widzę tylko 2 psychopatow, Leonard i Butler, tłumaczę LBJ i RW nie oddadzą ostatniego rzutu, Harden nie obroni 1 opcji, a co do Gasola to może w sumie i to psychopata

    (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Dokladnie Lillard, Leonard, Butler, Antetokounmpo, Gasol – Psychopaci.

    A młodzi psychopaci to: Dangelo Russel, KAT, Embiid

    (-5)
    • Array ( )

      Lillarda wziął bym pod uwagę.
      Antetokounmpo ? Poza jeszcze bardziej niewiarygodnymi warunkami fizycznymi od LeBrona nie ma nic co by przemawiało o jego „defekcie”. D’Angelo Rusell ? Embiid ? Myślę, że nie do końca rozumiesz pojęcie psychopatycznego podejścia do koszykówki.
      KAT ? Miał nauczyciela, który był swego rodzaju psychopatą więc kto wie

      (7)
    • Array ( )

      Najpierw się czepiasz, że drugoroczniaka Townsa nikt nie nazwał psychopatą, a teraz piszesz, że dodatkowo Russellowi też należy się takie miano. Chłopak, który gra jeden dobry mecz na 10. Albo mniej.. To może jednak my sobie zapamiętamy co napisałeś i pod każdą Twoją opinią będziemy wypominać, że chyba jednak NBA to Ty oglądasz tylko w święta i game 7 w finale kiedy się trafi 😉

      (1)
  14. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Asdd
    Odpowiedz

    Skoro Cp3 nie pokryje pierwszej opcji ataku ani nie zablokuje decydującego rzutu, to Harden -z całym szacunkiem do niego- tym bardziej tego nie zrobi 🙂 Marca tez Lubie i szanuje jako zawodnika, ale jakoś mi nie pasuje do tego grona. Powiem tak : Trust the process 😀

    (8)
  15. Array ( )
    Zdjęcie profilowe bstn
    Odpowiedz

    Artykuł jakiś taki bez wyrazu. Cytując Gombrowicza: „nie wzbogaca”. Ale jeśli już mówimy o prawdziwych psychopatach co dają z siebie wszystko, są wszędzie, a w ostatniej akcji dłoń im nie zadrży to moim typem jest Lillard

    (1)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe MASsebb
    Odpowiedz

    Lillard jest tylko 1. ewentualnie Khawi. tu trzeba rozróżnić czy psychopata czy sk0#wiel bo to jest różnica. Bo jako ten drugi to Gasol. RW#0 częściej ulega emocjom i jak mu nie idzie widać po nim strasznie LBJ podobnie… od sterowania zespołem po sterowanie trenerem więc jak tych dwóch można nazwać psychopatami?

    (0)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Chociaż…
    Reggie Miller? Nawalilbym w majtki że strachu jakbym miał go kryć w ostatniej akcji a na tablicy remis.
    I hmmm… Latrel sprewell? Wybitnym zawodnikiem może i nie był ald

    (7)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Autor chcial napisac ciekawie ale… Nagke okazalo.sie ze psycholi pokroju mj i kobe juz nie ma bo liga nie pozwala wiec napisal zeby napisac wywod.

    Najgorszy artykul jaki tu czytalem. Niestety. Zdarza sie najlepszym.

    (-4)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Btw autor.chyba powinien poczytac definicje paychopaty. Jedna z cech psychopaty jest niemoznosc zachowania dyscypliny i pddania sie jej. Tak patrzac kobe czy mj.to nie psychopaci.

    (1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Duncan nie był „psychopatą”, Robinson nie był „psychopatą”, Olajuwon nie był „psychopatą”, KAJ nie był „psychopatą”, Bill Russell nie był „psychopatą”… Wiadomo, sport zawodowy niemal w każdej dyscyplinie to walka samców alfa o dominację (bo przecież niemal nikt nie wychodzi do zawodów z myślą, że przegra -> chce być najlepszy), ale trochę naciągana teoria (na podstawie tego jacy byli MJ i KB).

    Można być spokojnym graczem jak Duncan, zdobyć 5 mistrzostw i być uznawanym za najlepszego PF i top5~10 gracza all time, a można być zamordystą Jordanem, mieć 6 tytułów i też być uznawanym za jednego z najlepszych w historii (jeśli nie najlepszego). Nie widzę korelacji.

    (16)
    • Array ( )

      Ahh pamiętam ten mecz. Racja, był tak skupiony jak nigdy. Emocjami dorównywał Leonardowi 😀 Żadnego uśmiechu, tylko oczy skierowane na zwycięstwo. Tylko trudno się dziwić, że wziął grę w swoje ręce. 2 sezon w Miami, ostatnie finały przegrane z Dallas. Frustracja LeBrona, że dalej nie ma pierścienia. Presja mediów i fanów nie pomagały. On sam wyłączył się od świata na te PO. Nie wchodził nawet na komputer, tylko na mistrzostwie się skupiał. Był wkur**** i to było widać. Wziął sprawy w swoje ręce. LeBron daje z siebie jak najwięcej w meczach, zwłaszcza jak są meczę o dużą stawkę, ale nie miał nigdy instynktu zabójcy. Pamiętam jeden przegrany mecz kiedy James wziął piłkę, miał trochę miejsca, ale zauważył że Haslem jest wolny mimo że to nie była jego klepka bo prawie na wrpost kosza i do tego jakieś 1-2 metry przed linią za 3 pkt. i oddal mu piłkę a ten nie trafił na zwycięstwo. Nie wziął wtedy końcówki na siebie. Wiem, że Michael i Kobe też oddawali w końcówkach galę, ale LeBron oddaje ją zbyt często. Teraz w Cavs to Irving ratuje mu tyłeczek 😉

      (2)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Czemu ludzie tak uwielbiają tych, którzy już nie grają? A ci co grają to zawsze jakieś ale(generalnie wydaje mi się, że łatwiej było być sportowcem za czasów kiedy nie było Internetu, bo można było łatwo manipulować swoją historią etc etc)… Ludzie zrozumieją kiedyś, że zmiany są ważną cechą i nie mamy na to wpływu?

    (3)
    • Array ( )

      Ale nie koniecznie zmiany muszą być lepsze… I nie koniecznie bardziej musimy doceniać te zmiany niż to co było przed zmianami.
      I owszem nie mamy na to wpływu. Wręcz przeciwnie, te zmiany są spowodowane przez nas kibiców. Bo to my chcemy oglądać wsady, niewiarygodne podania czy game winnery nie zwracając uwagi na kroki, przewinienia, brak obrony czy floop 🙂 Tak to już jest. Sami jesteśmy i przyczyną i skutkiem zmian w NBA.

      Część się z nimi zgadza, a część nie. I wydaje mi się, że nie ma w tym nic dziwnego, że koszykarze z dawnych czasów, lepszych czasów (gdzie koszykówka grana była na boisku, a nie w klubowych kasach) są tak wielbieni. Bo grali z miłości do koszykówki, a nie dla pieniędzy bo tych było o wiele mniej w porównaniu z tym jaki był poziom sportowy.

      (3)
    • Array ( )

      Jordan grał z miłości, a nie dla kasy? Ale już LeBron gra dla kasy, a nie z miłości do koszykówki? Taki jest Twój tok rozumowania?

      Przy okazji w każdej mierzalnej (wysokość, odległość, ciężar, czas, itd.) dyscyplinie (poza NRDowskimi pływaczkami) ciągle poprawiane są wyniki i widać jak na dłoni, że poziom rośnie (bo nikt nie będzie dyskutował z czasem Usaina Bolta czy ciężarem podniesionym przez Kaszyrinę i twierdził, że 40 lat wcześniej byli lepsi), tak we wszystkich sportach zespołowych, tenisie, boksie, itd. gdzie nie można łatwo porównać różnych epok słychać -> a kiedyś to było lepiej, teraz to tylko dla kasy robią…

      (1)
    • Array ( )

      Kamil
      To nie poziom rośnie ale statystyki pojedynczych graczy oraz specyfika gry.
      Jak z roku na rok będziesz grał z coraz mniejszymi od siebie to też powiesz że Twój poziom gry rośnie ?

      (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    I finały 2015 gdzie miał 2 game winnery i ręka zadrżała 🙂

    Jordan nawet w lotki w szatni nie mógł przegrać… Artykuł’owym psychopatą albo się jest albo nie. LeBron niestety nim nie jest bez względu na to jak bardzo będzie idealizowany.

    (0)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawi mnie jedna kwestia względem Jordana, bo tu juz kiedyś było napisane, ze nie liczył się z innymi, ze trudny charakter itd, a mnie interesuje kwestia jego spotkań przed meczami z dziećmi z fundacji mam marzenie, bo czytam właśnie „Chicago Bulls gdyby ściany miały uszy”, tam było to trochę opisane, a czy można prosić o jakiś szerszy artykuł na ten temat? ?

    (3)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    nie wiem kto pisał te wypociny, ale wiem kto powinien tu pisać !~
    użytkownik Ciuus zaorał redaktorzynę tego artykułu,

    —————————————————————————————————-

    Mamo nie sprzątaj dziś w domu, Ciuus pozamiatał

    (2)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    psychopatia ?

    a co z wychowaniem ? a co z faktem, ze od 8-10 roku życia ci gracze byli trenowani, a więc podlegali wpływom wzorców środowiskowych i osobowych, które dominowały w rozwoju ich charakterów ? a co z faktem, ze od 8-10 rż ci gracze konkurowali z inymi i wyrabiali w sovbie żyłkę rywalizacji i nawyk pokonywania innych ?

    parcie na sukces, skupienie na jednym celu, deficyt empatii, to takzę cechy zespołu Aspergera.

    klinicznym przejawem psychopatii jest chroniczna niezdolnośc utrzymywania związków.
    jak zatedm wytłyumaczyć, ze idealni „psychopaci” – Jordan i Bryant – spędzili całą karierę w jednym klubie ? taka lojalnośc i wiernośc, to cecha zupełnie nie pasująca do psychopaty. kolegów z zespołu mieli przez lata tych samych. związki Jordana zPipenem czy Kerrem, a Bryanta z Fisherem to są przykłady już podręcznikowe w NBA.

    środowisko, grupa, miejsce z którtego się wywodzą.
    Bryant i Jordan zostali wychowani w klasie średniej, w domach inteligenckich, od dziecka uczono ich sumienności pracowitośći, a to one stanowiły bazę ich sukcesów. Umiejętnośc wykortzystania środków i zalet jakimi zostali obdarzeni.

    figury znaczące.
    Jordan miał Deana Smitha w UNC, Bryaant swojego ojca, wcześnie podpatrywał graczy NBA, no i miał idola Jordana, od którego uczył się nawyków. Ci ludzie, te wzorce, szkoły, programy, kluby, setki postaci które miały na nich wpływ – UKSZTAŁTOWALI osobowości Jordana i Bryanta.

    Że inni nie zostali aż tak korzystnie ukształtowani ? cóż, czasaami do obróbki dostaje się diament, zazwyczaaj jest po prostu kamień nieco mniej szlachetny.

    psychopaci mający role models ? niemożliwe…

    motywacja pozaboiskowa.
    Pieniądze, któere potarfią wykończyć zapał każdego „psychola”.
    ich jakoś nie ruszyło,że zarabiają krocie. Pracowali nadal ze trzech goniąc za marzeniami. Albo wyjątkowo oporna „psychopatia”, albo jednak zespoł cech nabytych w klubach, szkołach, w kontakcie z odpowiednimi ludxmi przefiltrowany przez wysoki poziom inteligencji odziedziczony w drzewku genealogicznym.

    może zaatem stara dobra protestancka szkoła, a nie jakaś psychopatia ?

    jasne, Jordan i Bryant nie bali się odpowiedzialności za ostatni rzut nawet o wadze mistrzowskiej. Ale czy nie czuli lęku ? MOże musieli go w sobie przełamywać ? wie ktoś ?

    dochodzi impulsywnośc, a przecież Jordan i Bryant to gracze, których w playoffs nic nie mogło wyprowadzić z równowagi.

    LeBron psychopata ? w 2010 i 2011 wyglądał na zawodnika, który raczej ma nadmiar leku i braku pewności siebie. Od 2013 wygląda już doskonale. Psychpatia mu się przypomniała ?
    Nie sądzę. Dojrzał, zrozumiał rzeczywistośc, wziął wiele sesji psychoterapeutycznych, nauczył się radzić sobie ze stresem. I mamy gracza odpornego na presję i nie przejawiającego lęku. To wszystko mozna wytrenować.

    a psychopaci w obecnej NBA ?
    jesli Jordan i Bryant są idealnymi wzorcami, bo w obecnej nBA nie ma żadnego gracza o takich cechach, tym bardziej.

    Marc gasol ? haha ;] Harden ? zero asertywnośc i nagminne meltdown w playoffs. on potrzebuje tego samego, czego potrzebował LeBron w 2011. Westybrook ? psychopata, który dołuje, kiedy jego zespołł prowadzi 3-1 w serii z mistrzaami i oddaje kolejne 3 mecze ? psychopata prędzej by kogoś poturbował, albo złamał kosz, niż przegrał serię w sposób tak cichy, łagodny i pokorny jak zrobił to Westbrook, który świetnie się zneca nad rywalami w reg. season, a w playoffs , pod presją, oddaje pole kawałek po kawalku, aż kończy siedząc w kucki na małym cypelku.

    Kawhi ?

    uff.

    moim zdaniem, za dużo zmiennych środowisko-socjalizacyjno-profesjonalnych, by graczy NBA uznawać za psychopatów. Za wcześnie zaczynali, za dużo im wpojono na zbyt wielu poziomach, aby mogły się w nich ujawnić jakieś psychiczne defekty.

    mozna by na siłę szukać ich wśród graczy niewyszkolonych, ale to raczej na podworku, a nie na parkietach NBA. ci z deficytem podatności na szkolenie, impulsywni, kompletnie mający w nosie zespół, trenera i kolegów – o, tutaj można by psychopatów szukać. Tyle że tacy gracze nie mieliby szans na bycie liderami 5-6 mistrzowskich składów w NBA, nie mówiąc o tym, że do nBA najpewniej nigdy by się nie dostali, bo ich „psychopatia” wyeliminowałaby ich dośc wcześnie z konkurencji.

    na mój gust, gracze NBA dzielą się nie na psychopatów i normalnych, ale na mądryhc i głupich, myślących i tępych, pracowitych i leniwych itd. Psychicznych defektów bym do tego jednak nie mieszał.

    (-1)
    • Array ( )

      Wziąłeś „psychopatę” trochę zbyt dosłownie. Ja w niektórych miejscach właśnie dodawałem cudzysłów bo gdyby takowymi psychopatami byli to nie graliby zawodowo w kosza…

      Chodzi raczej o mentalność, o podejście do gry. Na pewno wiele rzeczy miało na to wpływ i na pewno wiele z tych rzeczy które wypisałeś. Ale czy dzisiaj nie trafiają do NBA gracze z takich samych środowisk ? Czy dzisiaj mali adepci mają trudniejszą drogę do podpatrywania elementów gry czy idolów ?
      Gdyby wziąć jeszcze pod uwagę fakt, że taki MJ pewnie i miał swojego idola ale był tym który zapoczątkował wiele rzeczy. Czyli musiał być bardzo kreatywny. Kobe może i ściągał od Jordana ruchy ale dojść do takiego poziomu to też sztuka. Dziś gracze traktują to jak zabawę. Niech przykładem tego jak wyglądała kiedyś NBA, do czego byli zdolni zawodnicy i jaki poziom osiągali, będzie poziom ASG. Kiedyś to była wojna o miano najlepszego w całej lidze. Dziś to show na które mogliby wyjść role playerzy i nie było by żadnej różnicy 🙂

      Psychopaci NBA to nie ich wady psychiczne ale podejście do gry, koszykówki, ogólnie sportu. Jordan nawet w lotki w szatni nie mógł przegrać, zawsze był rządny wygranej i nic innego się nie liczyło. Kiedyś oglądałem Jordana jak rzucał w chińskiej telewizji rzucał to ruszających się koszy. W tamtym momencie miał większą chęć wygranej niż 3/4 ligi podczas meczów NBA. Niż 1/2 graczy grających w PO. A to był pieprzony teleturniej dla beki 🙂 To jest „psychopatyczne” podejście do NBA. Kobe był taki sam. Jak czegoś nie umiał to robił to tak długo aż się nie nauczył. Jak przegrywał to grał tak długo aż Cie nie pokonał. Mało tego, jak Cie pokonał to chciał to zrobić jeszcze raz by udowodnić, że to nie był przypadek czy łut szczęścia. To jest „psychopatyczne” podejście do gry. Obecnie nie ma żadnego gracza NBA który wykazywał by cechy Króla koszykówki.

      (2)
  26. Array ( )
    Zdjęcie profilowe AllIn
    Odpowiedz

    @Rafa mnie uprzedził. Lillard jest psychopatą. To jego widzę jako następcę MJ’a i Kobego. Udowodnił już ze potrafi wprowadzić drużynę do PO bez pomocy innych gwiazd i liderować w playoffach Tu posłużę się cytatem z jego kawałka: last time they count me out, what I do? Game 6.

    (1)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak czytam komentarze niektorych osob to rece mi opadaja !!! Pisanie ze LBJ czy Westbrook nie trafi sekunde prze koncem game winnera bo ma slaba psychike to jest idiotyzm . W TYM ARTYKULE CHODZI ZE CI ZAWODNICY BIORA CIEZAR GRY W OSTATNICH MINUTACH NA SIEBIE A CZY TRAFISZ CZY NIE TO JUZ LOTERIA TO SAMO W 2KWARCIE PIERWSZEJ CZY TRZECIEJ . ROZNICA MIEDZY NIMI JEST TAKA ZE LBJ czy RW to typy co maja [xxx]mocna psychike biorac na siebie koncowki i dobrze osoba piszaca artykul stwierdzila to. I ROWNIEZ POPIERAM ZE KD NIE jest taka osoba bo chlop boi sie w koncowach brac ciezar na siebie i tak bylo rowniez w mecach okc gsw kazdy [xxx] na Westbrooka ze przez niego odpadli a [xx] prawda cale mecze DURANT NA NISKIEJ SKUTECZNOSCI w koncowkach sie chowal i wychodzilo na to ze RW wina bo rzuty [xxx] ahh szkoda gadac… a RW moze miec problem w glowie z tym ze jak zaczyna pudlowac to za wszelka cene chce sie przelamac

    (-2)
    • Array ( )

      To w takim razie ciężar gry na siebie bierze więcej niż 30 zawodników którzy zostali wymienieni w artykule.
      Bo czy Isaiah Thomas nie bierze piłki i nie decyduje o losach meczów ? Zwłaszcza ostatnio ? Czy nie jest nim Irving który został również odrzucony w przedbiegach ? McCollum który pod nieobecność Lillarda ciągnął Portland na swoich plecach ? Czy nie jest takim graczem sam Lillard ? Skoro uważasz, że nie chodzi o to czy trafi czy nie a o samą próbę to daj piłkę Hibbertowi, a też będzie rzucał game winnera 🙂 Ale nie koniecznie dałbyś mu piłkę gdyby zależał od tego wynik między być, a nie być. Ja na pewno nie dałbym jej ani LBJowi ani Westbrookowi.

      Myślę każdy z wymienionej 30 wziąłby na siebie rzut w ostatnich minutach, wziąłby ciężar zdobywania punktów w decydujących momentach. Ale co innego wziąć a co innego to zrobić 🙂 Jordan nie mówił dajcie mi rzucić to spróbuję to wygrać. Mówił dacie mi piłkę to wygramy. To samo Bird przy konkursie trójek gdzie mówi ja wygram, a wy nie.

      (1)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    O kuźwa, nie wiem czy taka definicja słowa psychopata jest słuszna, bo myślę, że dla wielu psychologów największym psycholem byłby jednak Cousins 😛

    (1)