fbpx

Rajon Rondo: bohater z odzysku?

23

rop

Miniony sezon NBA mocno nadszarpnął reputację Rajona Rondo. Skandaliczny epizod w Dallas obnażył wszystkie jego przywary. W zasadzie można o nim napisać to samo, co kiedyś mówiło się o Dennisie Rodmanie: barwy Mavericks reprezentował krótko i ze szkodą dla wszystkich. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, zapowiedzi walki o maksymalny kontrakt rozpatrywać można jedynie w kategorii żartu, w dodatku niskich lotów. Dlaczego więc zainteresowanie osobą Rondo nie maleje, a dzieje się wręcz przeciwnie? Czy “Best PG alive” jak swego czasu buńczucznie określali go fani Celtics (ja sam czyniłem to niejednokrotnie) może jeszcze “zrobić komuś dobrze” w NBA?

W kolejce po Rondo ustawiają się chociażby Houston Rockets, Lakersi, Phil Jackson (?) a także Larry Bird w Indianie i Sacramento. Właśnie tych ostatnich uznaje się za “czarnego konia” tegoż wyścigu.

Paradoks Rajona polega na tym, że “dając ciała” w Dallas właściwie sobie pomógł. Sam doskonale wie, że aby znów usiąść do rozmów o ciężkie pieniądze musi najpierw odzyskać dobre imię. Interesuje go jednoroczny kontrakt, po którym (jeśli się sprawdzi) będzie mieć możliwość “zaśpiewać trochę wyższą sumę” w lecie 2016. Taki stan rzeczy sprawia, że i dla ligowych menedżerów jest inwestycją niskiego ryzyka, bo w najgorszym wypadku pożegnają go po roku gry.

Tymczasem, Sacramento Kings z bilansem 29-53 byli trzecią drużyną Zachodu (licząc od końca tabeli). Od listopada przez ich listę płac przewinęło się aż trzech trenerów (Mike Malone, Tyrone Corbin, George Karl). Playoffy “Królewscy” ostatni raz widzieli w 2006, kiedy w ich składzie znajdowali się jeszcze tacy gracze jak Shareef Abdur-Rahim, Peja Stojakovic, Ron Artest, Brad Miller i Mike Bibby. Od sześciu sezonów drużyna nie przekroczyła jednak “magicznej granicy” 30 zwycięstw. Ba! Swego czasu mówiło się o możliwym zniknięciu klubu z mapy NBA, by dać drugie życie franczyzie pt. Seattle Supersonics.

Wszystkie te okoliczności sprawiają, że na mocnym Zachodzie NBA presja wyniku ciążąca na Królach nie jest zbyt wysoka. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno fani jak i właściciel chcieliby częściej oglądać wygrane, a przynajmniej zobaczyć oznaki poprawy. Czy ewentualne trio Rondo-Gay-Cousins mogłoby być lekiem na całe zło w Sacramento? No cóż, na pierwszy rzut oka wygląda to szalenie interesująco i przywodzi na myśl pamiętnych Showtime Kings z Jasonem Williamsem, Chrisem Webberem i Vlade Divac’em. Pamiętacie? Któż z nas nie chciałby powrotu tamtych czasów! Sakramencko widowiskowa koszykówka…

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Rondo widzę jedynie w Lakers! Tam jest jego dom! Jedynie z tak żelazną psychiką gracz jest w stanie się dogadać i wspólnie grać z Kobe.

    (1)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe karagunis
    Odpowiedz

    “by dać drugie życie franczyzie pt. Seattle Supersonics.”
    wtf? farczyza to może być sklep żabki albo mc donald.
    W Seattel urzędował legendarny klub nba lat 80/90 a nie jakaś franczyza…
    Gary Payton by Ci za to przyje…..

    (-21)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe sledziu 24
    Odpowiedz

    Przed draftem niczego sie nie dowiemy, jak Mudiay spadnie do szóstego picku, to Kings nie będą Rondo zainteresowani.

    (5)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Andyqcent
    Odpowiedz

    Rondo ze swoim charakterem przyjmie się najszybciej w Houston, nie w SAC, a już na 100% nie w LA, gdzie będzie się uważał za “ponad-gracza”, na jednej linii z Bryantem. W Houston będzie miał Brodę, Howarda i innych zadaniowców, którzy udowodnili, że należy im się szacunek za wykonaną robotę. Pozostaje tylko sprawa Howarda (głupich żartów) i Smitha, który rozwalił od środka Detroit. Mimo wszystko, Rockets są dla niego najlepszą perspektywą

    (4)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Phantom
    Odpowiedz

    Czy Kings mają kogoś z rzutem za 3, kto mógłby maskować niemoc rzutową Rondo? Dodatkowo, brak rzutu Rondo= zacieśnianie środka= utrudnienie dla Cousinsa

    (24)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Combo
    Odpowiedz

    Rondo-McLemore-Gay-(6)Porzingis-Cousins… to by MOGŁO się udać, bo Rondo nadal to potrafi, ale ma specyficzny charakter i musi mieć kogoś kto będzie rzucać.

    (0)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    @Phantom
    Trafiłeś w sedno, bez gracza rozciągającego grę na pozycji PF Kings nie mają co negocjować z Rondo. Mudiay też tam nie pasuje, przynajmniej na krótką metę.

    Jeśli chodzi o pick, Kings mają na razie takie stanowisko, że jeżeli nie będzie oferty z kilkoma przyzwoitymi graczami/pickami, nie ma mowy o oddaniu picku. A te 19 graczy to przesada, czterech czy pięciu jest na niegwarantowanych umowach, więc w przyszłorocznym składzie możemy ich nie zobaczyć.

    Krótko mówiąc: Rondo nie pasuje do Kings, Lakers pewnie zaoferują więcej i Rajon zakotwiczy w LA.

    (5)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe ChessBasket
    Odpowiedz

    Ja bym bardziej widzial Rondo w Rockets niz w Kings.

    Mimo wszystko (jeszcze rok temu zostalbym wysmiany za takie porownania) jest lepszy od Beverleya.
    Wiadomo, że gałę w Houston dzierży Broda. Jednak jak pokazuje już któryś sezon z rzędu, nie prowadzi to do sukcesów w PO (dobra dobra, prowaddzili 3-1, ale liczy sie wynik koncowy). Może czas zeby Harden zagrał prawdziwą “dwójkę”, a nie combo-guarda? To znaczy, że niech gra te swoje izolacje, P&R z Howardem, ale niech odda piłkę na pewien czas Rondo i zagra też trochę catch&shoot? Przecież cyngiel ma nie od parady!

    Jakie plusy tego rozwiązania? Po pierwsze Rondo, nie ukrywajmy, też wniesie swoje do ataku i obrony. Po drugie, nie brak tam komu kończyć akcji, więc jego niemoc rzutowa mogłaby zostać zmarginalizowana i mógłby skupić się na asystach. Po trzecie Rondo raczej charakteru i zadziorności nie zatracił całkowicie, taki harpagan, co nikogo nie szanuje, przyda się w PO. Po czwarte, Rondo ma mistrzowskie doświadczenia, a tego Rakietom brakuje.

    Natomiast Kings potrzebują jakiego role-playera z rzutem na PG, żeby robił miejsce DeMarcusowi “Kuzynom”

    (3)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe KubaWZSP
    Odpowiedz

    Rondo poza obroną i doświadczeniem jest wysoce przereklamowanym zawodnikiem. W lidze, w której zawodnicy na jedynce kroją przeciwników kozłem, gdzie nawet centrzy zaczynają rzucać z dalekiego półdystansu, tudzież za 3 i rozciągać grę Rajon nie potrafi trafiać nawet osobistych. Jasne, można perorować, jakim to inteligentnym rozgrywającym RR nie jest, ale w erze combo guardów bez rzutu nie ma szans na jakiś lepszy kontrakt, z kimś liczącym się w grze o stawkę.
    Jeśli wezmą go Kings- OK, ta organizacja jest cieńsza niż wentyle w Spaldingach ( jak w artykule: zmiany trenerów, nieudolne szefostwo, które poza wykładaniem pieniędzy nie bardzo zna się na koszykówce ), więc raczej większej szkody dla “widowiska” RR nie uczyni zakotwiczając w Sacramento. Rockets natomiast w mojej opinii powinni unikać RR jak ognia, bo jak pokazały finały poza obroną wyłącznie na obwodzie potrzebują jeszcze kogoś, kto pociągnie grę, gdy Broda będzie siedział, albo gdy nie będzie mu siedziało.

    (7)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    KubaWZSP
    Gracz bez rzutu z nieprzeciętnym IQ co może robić. Jedyne co potrafi to angażować kolegów w grę.
    A gdzie by mu lepiej poszło jak nie w Rockets ? Tam praktycznie każdy oprócz Howarda potrafi rzucać.A i Howarda Rondel jest w stanie wykorzystać podobnie jak CP3 DeAndre.
    Problemem jest podejście RR. Jak znowu będzie się czuł jak piąte koło u wozu odjebie maniane i po Houston.

    (1)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe jafiaa
    Odpowiedz

    jak dla mnie RR ma ten błysk nie do końca określony statsami czy innymi wyliczeniami, jest bardzo wartościowym zawodnikiem, ale… musi mieć gałe w łapach żeby był efektywny dla druzyny
    wiec Houston jak dla mnie odpada bo harden to tez grajek z piłką

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    @Ciuus

    Według mnie Rr jest strasznie przereklamkowany. W Dallas też mówiło się, ze rzucać będzie komu- Ellis, Parsons i Dirk. Fakt jest taki, ze RR psuje ball movement, rozwalajac przy tym chemię w zespole.

    (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    RR to fajny zawodnik. Klasyczny rozgrywajacy.

    Problemem jest to ze dzis takich juz nie chcą. Masz byc Curry’m, rzucac, wchodzic pod kosz. podac 5 razy w meczu kolegom i tylo.

    (-1)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Fito
    Odpowiedz

    Klasyczny rozgrywający nie rzuca osobistych na 40%, bo to tylko świadczy jakim ofensywnym ułomkiem na poziomie jakiegoś podkoszowego kloca jest Rondo. Nawet Rubio, który delikatnie mówiąc nie słynie z %fg, rzuca wolne na 80%. Rondo hebluje gałę i tylko podaje, bo nic innego w ofensywie zdziałać nie potrafi.

    (2)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KingCent
    Odpowiedz

    Dawał bym wiecej pola do popisu dla stocktona jr. bo dla mnie rondo troche przereklamowany poazatym nikt nie da mu dużej kasy po tym epizodzie w mavs. Młody Stock wnosił by serce do gry i nie należy do kapryśnych co jest na + u Coacha Karla. Pozatym nie wiadomo ile tatuś przekazał w genach na syna 🙂

    (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    ktokolwiek zechce zaproponować kontrakt Rondo – musi wziąć pod uwagę jego osobowośc. to jest dumny, przekonany o swojej wartości zawodnik, który oczekuje nie ręcznego sterowania i bycia marionetką trenera, a pewnej dozy swobody z decydowaniu o wydarzeniach na boisku.

    George Karl nigdy nie cisnął specjalnie swoich playmakerów, ufał im, pozwalał grać i myśleć samodzielnie, rysuyjąc ogolne założenia taktyczne, ale nie terroryzując ich przy każdym posiadaniu, więc sacramento byłoby dobrym miejscem dla Rajona.

    zalety Rondo są niezaprzeczalne : mocna psychika, znakomita inteligencja boiskowa, wyszkolenie taktyczne, świetny zasięg i panowanie nad piłka, dobra defensywa w zespole i indywidualna. a przede wszystkim mistrzowskie doświadczenie.

    playoffs dowiodły po raz kolejny, że bez veteran players nie można mysleć o sukcesach w NBA. Ariza dał upragnioną pomoc Rockets i zagrali wreszcie w West Finals, LeBron James był liderem Cavs i w pojedynkę swoim doświadczeniem [prócz ofk zalet technicznych] szachował długo młodych Warriors, Andre Iguodala wniósł kluczowy dla mistrzowskiego tytułu Warriors zasób rutyny i wytrawnej znajomości gry, Tum DUncan znów był najlepszym Spursem, a Paul Pierce pokazał, że w clutchtime nadal w cenie jest przede wszystkim stara dobra szkoła starych dobrych lisów boiskowych.

    Rondo może być kimś takim dla Sacramento. Darren Collinson to backup, nigdy starter. przy Karlu i ataku prowadzonym pod środkowefgo, czyli wolniejszym i wykorzystującym decyzyjnośc point guarda – Rondo w Sacto brzmi racjonalnie i sensownie.

    (1)
  17. Array ( )
    Zdjęcie profilowe KubaWZSP
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P
    Wiadomo, wkład weteranów może być kluczowy, szczególnie w PO, ale drużyny, które wymieniłeś, to w odróżnieniu od Sacramento contenderzy ( mniejsi lub więksi do tytułu ), a jeśli RR zechce wysokiego kontraktu, to może zablokować w pewnym stopniu możliwości transferowe Sacramento. Sacramento nie będzie nawet contenderem do Playoffów jeśli ściągną tylko Rajona.
    Co do innych perspektyw transferu RR, nie chciałbym, by wylądował w Lakersach. Nie żebym był fanem, ale LAL powinni wyczekiwać powoli odejścia Mamby wraz z jego kontraktem, a nie przyjścia samych weteranów jak Wade i RR ( zwłaszcza, że Wade za transfer zaśpiewa sporo ) i kolejnych zapychaczy w budżecie.

    (0)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    Marsel
    A w Bostonie ten zespół scalał. To zależy w jakie towarzystwo wpadnie….
    A w Dallas nie chodziło o ludzi ale o trenera…. Gdybyś grał w swoim zespole i miałbyś tylko bronić to też by Ci się odechciało grać. Rondo nie jest shooterem ale grać potrafi. Trener niestety wyłączył go z gry w ataku nie pozostawiając mu nawet manewru co do wyboru zagrywek. Pokazał mu, że jest zbędny więc czego oczekiwać ? Zaangażowania ? Gryzienia parkietu co mecz ? Powrotu do obrony ?

    W zespole, który mu zaufa i da robić to co potrafi najlepiej (stwarzać kolegom pozycje rzutowe) nie będzie problemów, a przynajmniej nie takich jak w Dallas w którym i może miał shooterów ale zamiast grać patrzył jak oni grają.
    Rondel byłby idealny do gry np z Korverem albo Klayem Thompsonem. Albo z jakimkolwiek SG który nie potrzebuje piłki w rękach by być produktywnym.

    Ogólnie w NBA za chwile będziemy musieli wprowadzić więcej piłek do gry. Coraz częściej gracze na pozycji PG czy SG to gracze, którzy sami kreują sobie pozycje rzutowe, a model budowania drużyny to lider (shooter) otoczony zadaniowcami – Harden w Houston, Wall, Westbrook (bez Duranta), LBJ (grający sam na chama), Rose. A jak jest tego efekt ?

    (0)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    Fito
    Podać nie potrafi, a z Heat przeciwko LeBronowi potrafił zdobyć 40+ i poprowadzić zespół do zwycięstwa w dogrywce.

    Żałosne są żale ludzi, którzy nie mają żadnego pojęcia o czym piszą ale jeszcze oceniają. Ale tak to jest jak ktoś interesuje się NBA od sezonu i oglądając tylko pseudo rozgrywających takich jak Westbrook, którzy tylko ciągną na kosz. NBA to nie tylko rzuty do kosza co pokazał chociażby tegoroczny MVP finałów. Mimo mniej oddanych rzutów i punktów od LBJa wygrał mistrza nie punktami a obroną. Każdy element w tym też podania i umiejętność rozegrania playbooka ma wpływ na sukces. Nie wystarczy kopać się po czole jak Cleveland 0 piła do LeBrona i niech się dzieje co chce.
    I uwierz lepiej ogląda się Memphis, Spurs, Milwaukee czy Atlantę niż Oklahome z koniem Westbrookiem, Cavs z LBJ, Lakers z Kobe czy Chicago z Rosem. Oczywiście ważny jest lider ale w kluczowym momencie w którym rozstrzygają się losy meczu, a nie w 1 połowie gdzie bije się rekord punktowy, a później zawala decydujący o zwycięstwie rzut.

    (0)
  20. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Fito
    Odpowiedz

    Rozgrywający oprócz umiejętności rozegrania powinien też mieć umiejętność zdobywania punktów na jakimś przyzwoitym poziomie, a przynajmniej trafiania rzutów z czystej pozycji i posiadać solidny % z osobistych.

    Przeciwna drużyna wie, że można go odpuścić i skupić się na kryciu pozostałych szczelniej, co zamyka dla jego zespołu wiele opcji. O ile Rondo dość dobrze broni, tak teraz w ataku jest zwyczajnie mało produktywny, bo nie dość, że nie stanowi ofensywnego zagrożenia (jeżeli już rzuca, to na dość słabym % i nie potrafi rzucać za 3, warto też go sfaulować kiedy wchodzi pod kosz, bo słabo rzuca osobiste), tak do tego lubi przetrzymywać piłkę. Same asysty to trochę za mało.

    Poza tym w ostatnim czasie po kontuzjach stracił trochę ze swojej dynamiki i to co kiedyś jeszcze mu jakoś wychodziło, teraz już niespecjalnie. Musi zrozumieć, że nie jest żadną super-gwiazdą i schować swój upór oraz kłótliwość do kieszeni. Co innego sportowa ambicja, a zwykłe tumaństwo czy pycha.

    Idąc tym tropem co teraz, raczej nikt nie zaryzykuje powierzenia mu jakiejś większej roli -osobie która nie dość że ma takie braki w warsztacie (rzut to jedna z podstaw), tak niszczy chemię w drużynie swoją arogancją i brakiem pokory. To co było w Celtics już nie wróci, musi się dostosować do nowych warunków.

    (0)

Gwiazdy Basketu