fbpx

Reggie Williams: zapomniany

6

rw

Słysząc nazwisko “Reggie Williams” większość fanów NBA odpowie, że nie zna człowieka. Co bardziej uważni przypomną sobie rezerwowego Spurs w ostatnim sezonie (a wcześniej OKC, CHA i GSW) ale to tylko zbieżność nazwisk. Poniższy wpis dotyczy bowiem Reggiego Williamsa z Georgetown, wybranego przez Clippers z czwartym numerem draftu 1987 roku i to przed takimi tuzami basketu jak… Scottie Pippen, Kenny Smith, Kevin Johnson, Horace Grant, Reggie Miller czy Mark Jackson.

To zawodnik w typie Michaela Jordana, wiem o tym! [Donald Sterling]

1

Z dzisiejszej perspektywy, mając w pamięci nazwiska graczy wybranych po Williamsie, zarówno opinia Sterlinga, jak i wysoki pick wydają się być chybione, ale z perspektywy roku 1987 przedstawiało się to zupełnie inaczej. Dość powiedzieć, że na uczelni Reggie był liderem drużyny, która w ciągu czterech lat zanotowała bilans 122-19 (w tym 56-5 w meczach domowych). Do dnia dzisiejszego jest jednym z czterech graczy Georgetown, którzy mogą poszczycić się zdobyciem ponad 2000 punktów w sezonie. Wielu analityków jest zdania, że gdyby rzut trzypunktowy wprowadzono wcześniej (Williams tylko rok grał w NCAA z trójką) z pewnością przeskoczyłby Patricka Ewinga na liście najlepszych strzelców uczelni.

Nawet i bez tego jego statystyki są zadziwiające. Wciąż jest trzecim zbierającym, trzecim przechwytującym i siódmym asystującym w historii Georgetown, a przecież przez ekipę Hoyas przewinęli się oprócz Ewinga (starego i młodego) także Dikembe Mutombo, Alonzo Mourning, Greg Monroe, Allen Iverson, Jeff Green, Roy Hibbert i inni. Co zatem stało się takiego, że o Williamsie nikt już dzisiaj nie pamięta?

#Dunbar High

Talent Reggiego Williamsa objawił się już w Liceum Dunbara, gdzie stanowił trzon ekipy z 159-centymetrowym Muggsy Boguesem na rozegraniu (Muggsy również trafił do NBA w drafcie ’87, wybrany, a jakże, po Williamsie). Reggie był chudym jak tyczka dzieciakiem, który sprawiał wrażenie jakby miał przewrócić się po pierwszym podmuchu wiatru. Mało kto znał brzmienie jego głosu, tak rzadko się odzywał. Zarówno na boisku jak i poza nim, nakłonienie go do rozmowy było jak wyrywanie zęba. Nie mylcie jednak małomówności z nieśmiałością i brakiem pewności siebie. Chłopaki robili bowiem niezłą furorę. Bilans 29-0 w rozgrywkach 1981/1982 i 31-0 rok później, dał im pierwsze miejsce w rankingu szkół średnich opublikowanym przez USA Today i do dziś mówi się w ich kontekście jako o najlepszej drużynie licealnej w dziejach.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

6 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe czarnuch28
    Odpowiedz

    Nawiązując do opublikowanych ostatnio przez was statystyk odnośnie odwiedzin strony, macie może to jakie wojewodztwo najczęściej wchodzi na waszą stronę? W sumie myślę że nie tylko ja bym się chciał dowiedzieć jakie województwo jest najbardziej zainteresowane basketem 🙂

    (16)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tomtom
    Odpowiedz

    Po ilości komentarzy (dodatkowo zupełnie nie w temacie artykułu) doskonale widać ilu użytkowników zaglądających na tę stronę oglądało NBA na przełomie lat 80/90 🙂

    (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wielkie dzięki za przypomnienie sylwetki Reggiego! ( tak nawiasem pisząc mojego rówiesnika). Jak widać, chyba jednak nie wszyscy o Nim zapomnieli. Dla mnie jest jednym z najbardziej ulubionych graczy NBA- oprócz Abdul-Raufa, Dale Ellisa, Roberta Pack’a, Jeffa Malone i jescze kilku innych z tamtych czasów. Jako wieloletni kibic Denver Nuggets pamiętam go szczególnie z gry dla Bryłek i niezapomnianych play-off z 94 roku. Pozdrawiam fanów NBA.

    (0)

Gwiazdy Basketu