Ricky Rubio: nowa droga Samuraja

27

Pierwsze kasety VHS, pożyczane niczym relikwie. NBA dopiero wchodziło do Polski, dostęp do informacji był szczątkowy, żeby nie powiedzieć zerowy. Tak jak pewnie spora część fanów basketu, wychowałem się na Jordanie, Barkleyu, Ewingu i oryginalnym Dream Teamie. W NBA rządzili Bulls, gdzieś przewijały się migawki z czasów dominacji Lakers i Celtics. Jako dziecko chciałem mieć koszulkę Clyde’a Drexlera z Portland, ale najbardziej podobały mi się “no look passy” Magica, przypominane czasem w urywkach ze starych spotkań. Dlaczego nawiązuję do tak archaicznych czasów?

Każde pokolenie ma swojego Jordana, Birda i tak dalej. Po MJ-u był Kobe, po Larrym następnym wielkim – dosłownie i w przenośni – białasem ze świetnym rzutem okazał się Nowitzki, którego znowu zastępują powoli Porzingis i pewnie Lauri Markkanen. Czas nie oszczędza nikogo, normalna zmiana pokoleniowa. Nigdy za to nie widziałem nowego Magica. Nie zostanie nim na pewno także bohater tego artykułu, czyli Ricky Rubio, chociaż jego umiejętność podań przywodzi czasem na myśl Earvina, “point guarda o perłowym uśmiechu”.

Dlaczego zatem Rubio? Czy warto pisać o gościu, który podaje jak czarodziej, chociaż sam nie umie rzucać? Wielu mówiło, że NBA go przerosła i nadchodzi rychły koniec, ale sam Hiszpan zdecydowanie zaprzeczał. Śmiało spogląda w przyszłość, a ten sezon będzie dla niego kluczowy. Pewnie widzieliście, jak zmienił się tego lata, i nie mówię wcale o fryzurze “na Samuraja”? Imponująca muskulatura, nowa drużyna, nowe cele. Media w Utah już piszą o nim “Ronin Ricky Rubio”. Idąc tym tokiem myślenia – czy w nowym sezonie Jazzmani ostro ruszą do boju niczym legendarni Samurajowie, a poprowadzi ich właśnie Ricky? Hiszpan ma sporo do udowodnienia wszystkim, którzy chcieli go skreślić z mapy NBA.

“La Pistola”, czyli hiszpański Bieber

Jeśli chodzi o wiek, Rubio od zawsze był tym “najmłodszym w historii”. Jako 14-latek (!) zadebiutował hiszpańskiej ACB, a trzy lata później, nie mając jeszcze 18 lat zagrał w finale Igrzysk Olimpijskich przeciwko USA. W 2009 roku stał się pierwszym graczem wybranym w Drafcie, który urodził się w latach 90-tych. Od dziecka przylgnęła do niego łatka błyskotliwego chłopca, nie tylko na parkiecie. Siedem lat temu w taki oto sposób mówił o nim kolega z kadry, Marc Gasol:

Jego dojrzałość jest zdumiewająca. Sfera mentalna to jego największy atut, wszystko w mig łapie i szybko się przestawia. To genialne dziecko.

Ricky wzbudzał sensację, nazwano go “pierwszą europejską gwiazdą koszykarskiego You Tube’a”. Bajeczny drybling i podania, z miejsca przykuwał oko. Niektórzy poszli nawet krok dalej, mówiąc o nim jako o hiszpańskiej wersji “Pistol” Pete’a Maravicha i nadając mu ksywkę “La Pistola”. Fani byli w niego zapatrzeni, nie tylko ci płci męskiej. Dla dziewczyn Rubio nie był żadnym tam Maravichem, a Justinem Bieberem świata sportu. Chłopak szybko stał się idolem, fanki piszczały na jego widok.

Podniecali się nim także amerykańscy skauci i trenerzy. Jim Boeheim, na codzień trener Syracuse, a także jeden z asystentów w sztabie reprezentacji USA, nie krył pochwał: “On nie gra jak Europejczyk (…) Gra jak Amerykanin”. Nic dziwnego, skoro Hiszpan wychował się, podziwiając Chrisa Paula, ale przede wszystkim Jasona Kidda. Zanim trafił do NBA, anonimowy działacz NBA piał z zachwytu: “Najszybsze ręce, jakie widziałem. A fakt, że w wieku seniora (17-18 lat) w szkole średniej gra w kadrze Hiszpanii? To mówi samo za siebie”.

Numer 5.

Ricky został wybrany z piątym numerem Draftu 2009, w NBA zadebiutował dwa lata później. Jak wyglądała jego kariera, sami dobrze wiecie. Z jednej strony kapitalne średnie z kariery, jeśli chodzi o asysty (8.5), zbiórki (4.2) i przechwyty (2.1). Z drugiej tragiczny rzut – średnia z 353 meczów to zaledwie 10 punktów na mecz, przy skuteczności ledwie 37.5 %, zza łuku 31.5%. Nazwano go nawet “najgorszym strzelcem w nowożytnej historii NBA”. No ale jak to, wcześniej tego nie wiedziano? W Europie chłopak z łatwością wchodził pod kosz, w Ameryce nie było tak łatwo, musiał już rzucać. Więc rzucał… Doszło do tak absurdalnych sytuacji, że obrońcy przestawali go kryć, kiedy próbował przymierzyć z dystansu. Kiedy rozbłysły kariery takich punktowych freaków jak Curry czy Lillard, Ricky na ich tle wyglądał jeszcze gorzej.

Nieco lepszy okazał się ostatni sezon – średnia punktowa Rubio wzrosła do 11, asyst do 9.1, procent z gry do 40, a rzutów wolnych aż do 89 %. Hiszpan szalał zwłaszcza po przerwie na Mecz Gwiazd, średnia z drugiej części sezonu to aż 16 na mecz. Wszystko pięknie, ale ogólny przekaz oraz reputacja Hiszpana w lidze zbytnio się nie zmieniły. Nadal mówi się tak, że Rubio to nie jest gość, który poprowadzi twoją drużynę do sukcesów. Do tego jest po ciężkich kontuzjach. Porównywano go kiedyś do Biebera, ale trafniejsze porównanie to będzie któraś z tych gwiazdek Disneya lub chłopców z boysbandów.

Nie każdy z nich potrafił iść krok dalej w swojej karierze, przestając być idolem nastolatek, a stając się poważnym piosenkarzem. Nie każdy przecież jest Justinem Timberlake’em. Rubio póki co był na dobrej drodze, by stać się jednym z tych pozostałych kolesi z byłego boysbandu Timberlake’a, o których dzisiaj już nikt nie pamięta. I wtedy pojawił się temat Utah.

Nowe otwarcie

Jeśli chodzi o “sukcesy” drużynowe w czasach Timberwolves, to nie ma co wspominać. Ani jednego awansu do Playoffów, formuła zwyczajnie się wyczerpała. W Minnesocie podziękowano Ricky’emu, oddając go za wybór w Drafcie w 2018 roku. Wielu mówiło, że to początek końca Hiszpana w NBA, ale to jednak gruba przesada. Ok, były już rozgrywający Wolves nie powalił ligi na kolana, a niektóre jego komentarze były – mówiąc delikatnie – nie na miejscu. Jak ten o tym, że “chciałby przenieść się do zespołu, który powalczy o najwyższe cele”.

Wyglądało to tak, że sam niczego nie dokonał, a winą za porażki obarczył resztę drużyny. Rubio przesadził, ale pomysł, że NBA to dla niego zamknięty rozdział to także grube przesada. Ok, Ricky nigdy nie będzie wybitnym strzelcem, ale jest tutaj ciągle miejsce na poprawę, nie można gościa skreślać. Poza tym to wciąż kawał playmakera, z lepszym rzutem byłby gwiazdą tej ligi. No i nadal jest młody. Cholera, chłopak ma dopiero niecałe 27 lat! Dopiero wchodzi w swój prime time.

Przed wakacjami ukazało się kilka większych artykułów, w których eksperci za oceanu oceniali dotychczasową karierę Rubio w NBA, spekulując na temat jego przyszłości. Dzisiaj, parę miesięcy później jesteśmy mądrzejsi i wiemy już, że Ricky’emu nie będzie dane wprowadzić Timberwolves do Playoffs. Hiszpan będzie za to rozdawał swoje “no look passy” w krainie Mormonów, gdzie bardzo na niego liczą. Tak, w Utah kochają białych playmakerów, do tego Maravich grał w Jazz…. “La Pistola” dostaje drugą szansę i tylko od niego zależy, jak potoczy się jego dalsza kariera. Teraz, albo nigdy. Nie będzie raczej następnej okazji, by pokazać wszystkim, że drużyna z nim na rozegraniu może jednak odnosić sukcesy w lidze. Tak, chłopak jest twardy. Nawet nie wiecie jak.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Znowu ku*wa. Jaka era porzingisa? Gosc jest dobry i tylko dobry
    Porzingis PTS: 18,1 TREB: 7,2 ASS: 1,5 BLK: 2,0 FG%: 45 3PT: 35 MPG:32,8
    KAT PTS: 25,1 TREB: 21,3 ASS: 2,7 BLK: 1,3 FG%: 54 3PT: 37 MPG:37

    W kazdym aspekcie Towns jest lepszy od Lotysza. On wam placi za reklame czy co? Absolutny brak obiektywizmu i jakas debilna niby solidarnosc europejczykow.

    (-1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Na pewno Snyder od tak sobie go nie wziął, patrząc na solidna obronę w Utah z pomocą Rubio na rozegraniu chcą jeszcze bardziej wzmocnić ta formacje, tylko aby za bardzo na obronie się nie skupili bo rzucać tez trzeba, szkoda tylko ze skład się trochę posypał, Thomas tez miał coś do udowodnienia i wysoko poprowadził Celtów może będzie tak z Rubio

    (12)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak czysto z ciekawości, zastanawia mnie dlaczego ten rzut u takich kolesi jak Rondo czy Rubio jest taki cienki, mimo posiadania w swoim sztabie najlepszych trenerów od rzutu na świecie. Na pewno zdają sobie sprawę, że bez rzutu są kulą u nogi w zespołowej ofensywie. Serio ten rzut jest tak ciężki do wytrenowania, zakładając że w takim offseason i tak oddają dziennie po te 500 rzutów? Wydaje mi się ze przy takiej ilości to i zwykły kowalski by zaczal trafiac na jakiejs przyzwoitej skuteczności. Ta sama sytuacja się tyczy rzutow wolnych Deandre czy Howarda. Przeciez dzieciaki na orliku potrafią rzucic 10 wolnych z rzędu.

    (24)
    • Array ( )

      @Anonim

      Sprawa nie jest taka prosta i oczywista. Gdyby było jak mówisz, nikt w NBA nie schodziłby poniżej poziomu 70-80% z wolnych.
      Najważniejszą kwestią jest okres 8-14 lat mniej więcej. Jeśli w tym wieku zawodnik nie nauczy się prawidłowego ułożenia ręki, będzie mu niezwykle ciężko cokolwiek zmienić. Oczywiście nie ma co generalizować, jeden załapie w wieku 18 lat, inny od małego nie będzie miał “tego czegoś” żeby dobrze rzucać.

      (5)
    • Array ( )

      @likemike
      Podam Ci taki przykład z własnej obserwacji. W moim miasteczku mamy jednego orlika, generalnie wszystko co związane tutaj z koszem odbywa się właśnie tam. Jak chodziłem do gimnazjum to w wakacje był tam organizowany konkurs osobistych o jakies spoko nagrody, takze lokalne dzieciaki przesiadywały popołudniami na koszu i rzucały przez te przykłądowe 2 godziny dziennie. Pod koniec wakacji spora część z nich nie miała problemu z trafieniem 12 z rzędu. Dodam, że wiele z tych dzieciaków nie grało nawet w kosza, po prostu przychodzili porzucać. To serio oni mogą a Deandre nie?

      (6)
    • Array ( )

      Po pierwsze, tak jak napisałem –> nie możemy generalizować.
      Po drugie, dam napisałeś –> to były dzieciaki, czyli utwierdziłeś moje zdanie, im młodszy zawodnik tym łatwiej 🙂

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Mi się wydaje, że to kwestia wyuczonej niepoprawnej techniki rzutu coś takiego, że niby wygląda dobrze, ale nie całkiem i taki detal jakiś powoduje ten problem. Oczywiście istnieje rozwiązanie nie oddawać 500-800 rzutów tylko 1500 dziennie.
    Jednakże co do Rubio to on i tak rok temu poprawi rzut i teraz jest lepszy. W tym roku np bym nie ryzykowal ze stwierdzeniem, że ma słaby rzut ta łatka już tu jest przeterminowana.
    Co do porównania do Kidda, Kidda też nie miał zbyt dobrego rzutu, a finalnie był jednym z lepszych. Rubio nie będzie miał inaczej, akurat rzut jest to rzecz najłatwiejszych do poprawy dla koszykarza (pisze to z mojego punktu widzenia i tym bardziej dziwię się takiemu Shaq owi, Jordarowi i innym. Moim zdaniem mimo wszystko nie pracowali aż tak na technika mechanizmu rzutu, nie wykonywali tyle rzutów ile powinni. Shaq pomimo deklaracji, że go trenował to widać było na meczach, że technika paskudna. Może to kwestia wielkości dłoni, ale też nie. Leonard, Jordan temu zaprzeczają, nawet Sabonis temu zaprzecza. Wystarczy porównać technikę Sabonisa Seniora i Shaqa).

    Rubio w Utah moim zdaniem pasuje tam idealnie. Niby nikt o Jazz teraz nie pisze, ale to może być czarny kon. Brakuje tam jeszcze jednego dużego nazwiska by każdy się ich bal, ale skład jest super. Dobry rozgrywający, super defensywny center, strzelec weteran, skrzydło strzelec w postaci Australijczyka coś ponad 40% za 3. Jazz z Rubio zaskocza

    (10)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe panEL
    Odpowiedz

    Wydaje mi się że oceniając Rubio popada ze skrajności w skrajność. Moim zdaniem na pewno nie będzie walczył o MVP ale też jest wystarczająco dobry żeby utrzymać się w lidze.

    (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Kiedyś irytujący i nie dało się go lubić, taki lalusiowaty gwiazdorek. Jednak po tych kilku sezonach w NBA zasłużył na szacunek i stał się pozytywną postacią.

    (8)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Formę strzelecką Rubio weryfikuje rozgrywany właśnie Eurobasket..i nie ma się do czego przyczepić, pod nieobecność S. Llulla, to właśnie Rubio z S. Rodriguezem i P. Gasolem ciągnie ofensywną lokomotywę czerwonych, mecz z Turcją doskonale pokazał, że Ricky to europejska elita, dwa arcy ważne rzuty za 3 w 4 kwarcie, ręka nie zadrżała. Co prawa technika nadal toporna, składa się do rzutu potwornie długo, prawie nie odrywa nóg od ziemi, ale trafia. Wydaje mi się, że w Utah będzie mógł grać na poziomie 2 połowy ostatniego sezonu, czyli na średnio 17 ppg, należy dodać, że w Minnesocie były dwa ofensywne monstra w postaci KAT’a i Wigginsa, w Jazz duża część ofensywnych zdobyczy będzie na jego (przypakowanych i wydziaranych ostatnio) barkach.

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam na Eurobasket 2009 (chyba) oglądałem na żywo, w Spodku, Francja – Hiszpania. Francuzi byli wtedy faworytami (nie przegrali meczu w grupie), a Tony Parker uznaną gwiazdą NBA. Ricky usiadł na niego i praktycznie wyłączył go z tego spotkania, a Hiszpania zmiażdżyła wtedy trójkolorowych.
    Obok nas siedziały Hiszpanki, tak 12-16 lat, drąc się w niebogłosy, kiedy tylko Rubio dostał gałę – Ricky, Ricky … byliśmy w ciężkim szoku, że jest tak popularny w kobiecych kręgach gimnazjalnych …

    (0)

Gwiazdy Basketu