fbpx

Sacramento Kings, tytułu nie zdobędą, ale chociaż nacieszysz oczy

11

Zdecydowanie za mało piszemy o… Sacramento Kings. Od lat przeciętni, bliżej końca niż początku ligowej tabeli, bez awansu do playoffs. Trzon ekipy stanowi dwóch młodziaków. Dwóch liderów: Tyreke Evans & DeMarcus Cousins. Jeśli mnie pytacie: biedna wersja Kobe i Shaq z widokami na przyszłość.

Tyreke Evans (23 lata)

Chłopak pochodzi z trudnej dzielnicy. Z kłopotów wyciągnęła go koszykówka. Kiedy koledzy świrowali po klubach Evans spędzał czas w sali gimnastycznej. Nie było alternatywnego planu: albo NBA albo nic. Do ligi trafił w 2009 jako genialny drybler/ slasher/ atleta, potrafiący przedostać się “pod dziurę” w dowolnym momencie. Po trzech sezonach wiemy już:

1/ Nie nadaje się na playmakera 
To jak robić z tygrysa zwierzę pociągowe, nie ten charakter, liczba asyst maleje z sezonu na sezon.

2/ Ręka jak drżała, tak drży z dystansu
Skuteczność zza łuku w karierze równa się 25%.

3/ Obrona wymagała poprawy 
Zarówno na piłce, jak zespołowa. Należy jednak oddać Evansowi, w tym aspekcie poprawił się znacząco.

Na szczęście coach Keith Smart nie próbuje już uczynić z Tyreke rozgrywającego. Tę rolę przejęli: malutki Isaiah Thomas oraz ściągnięty z Chin Aaron Brooks. 23-letni Evans skupił się na grze zespołowej: biega, szuka pozycji,  kończy akcje (25% akcji zespołu), walczy na deskach, pcha piłki w kontrze, próbuje akcji dwójkowych.

DeMarcus Cousins (22 lata)

Kolejny młody talent bez fundamentów. Najbardziej sprawny, utalentowany motorycznie i najlepiej dryblujący center w NBA. Wybuchowy i nierówny: raz ogra rywala bez litości, zaliczy profesorską asystę, raz poda obrońcy w ręce albo spróbuje kozłować kryjącemu między nogami. Pierwsza opcja Kings, kończy prawie 1/3 akcji zespołu. Od dłuższego czasu wścieka się na ludzi, którzy zarzucają mu niedojrzałość emocjonalną, czym jedynie potwierdza prawdziwość stawianych mu zarzutów.  Gra na 50% z gry, przyzwoicie zbiera oraz powiększa swój wachlarz manewrów podkoszowych.

Konceptem trenera Smarta jest biegać, podkręcać tempo ile wlezie. Chcą wykorzystać mobilność Cousinsa oraz talenta Evansa na wolnej przestrzeni. Nie jest to być może strategia pozwalająca myśleć o długofalowym sukcesie, ale co bardziej  doświadczone wiekowo ekipy w sezonie regularnym powinni zmęczyć. Podobnie jak wczoraj przeciw Lakers. Różnica w poziomie energii obu zespołów najlepiej obrazuje wygrana przez Kings batalia na tablicach (41-33) oraz poniższa akcja:

Jeżeli szukasz efektownej ekipy: znudził Ci się LeBron, wkurzają celebryci z LA oraz przereklamowany Rondo, odpal sobie meczyk Sacramento – mistrzostwa nie zdobędą, ale przynajmniej nacieszysz oczy.

Ostatnie Wpisy

11 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Dodox
    Odpowiedz

    Lubię Sacramento , choć od pewnego czasu sobie nie radzą to teraz dają z siebie wszystko i chcą walczyć , może do czasów jednego ich mistrzostwa daleko ale będzie dobrze…
    Szkoda tylko że wygrali z Lakers XD

    (0)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe maciek23br
    Odpowiedz

    żal tego klubu, taka fajna paczka i zero szans na PO, powinni zatrudnić jakiegoś guru-psychologa żeby im w głowach wszystko poustawiał (czytaj-zmotywował). Evans był (nie jest) materiałem na mega gwiazdę, należy przypomnieć że jako trzeci rookie w historii (po Jordanie i LeBronie) wykręcił statsy 20-5-5 a to do czegoś zobowiązuje. Cousins tak jak piszecie big guy o ogromnym potencjale ofensywnym, kawał cielska i łapy tak długie że nie musi mieć jumpa DH12 by rządzić pod obręczą, do tego ma powera i byle kto go nie przestawi. Gdyby tylko byli dość dojrzali możnaby budować na nich poważny zespół a na dzień dzisiejszy jest to drużyna która może ograć LAL i przegrać z Wizards (może teraz mnie trochę poniosło)…

    (0)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ruryk
    Odpowiedz

    O teraz wszyscy Ci podobni oddani i wierni fani Heat/Celtów/Lakersów i reszta, która nie zrozumiała słów i przesłania zdania dotyczącego przereklamowania i celebrytów będą się niepotrzebnie burzyć i twardo bronić swoich ekip… -,- !

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Znakomite sa Wasze teksty! Szkoda, ze takie krotkie czasem. Mam nadzieje, ze nie przejmujecie sie komentarzami dzieciarni i bedziecie trzymac poziom. Pozdro!

    (0)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe xawer197
    Odpowiedz

    Ruryk,
    Podłączam się do Twojego komentarza.Ps. A tak na marginesie…zgadzam się że potrzebują poprostu bardzo dobrego coacha i z automatu moga grać o półfinały konferencji. Jest potencjał…brakuje tylko kogoś kto nawbija do głowy gnojkom w czym tkwi klucz do wygrywania a nie tylko grania w NBA.

    (0)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mily
    Odpowiedz

    Zawsze lubilem Sacramento, byl okres kiedy grali naprawde dobrze (Webber, Stojakovic, Bibby, Divac), nawet za Mitcha Richmonda grali w miare, ale niestety podsumowujac wiekszosc sezonow w ich wykonaniu przez ostatnie 20 lat to byla porazka, a czy ich obecna gra moze cieszyc oko? niebardzo. Evans i Cousins mysla ze naleza do elity ligi, ale tak naprawde w niej nie sa. Obecnie jedyny gracz ktory zasluguje tam na uznanie to malutki Isiah Thomas bynajmniej nie ze wzgledu na swoje legendarne imie i nazwisko, ale dlatego ze jako jedyny sie wyroznia. Wyglada na to ze i w obecnym sezonie beda dostarczycielami “punktow” dla innych druzyn. No i z tego co czytalem to mamy jeszcze okazje ogladac ich ten i przyszly sezon, potem bardzo mozliwe, ze druzyne przeniosa do Seattle, ktorzy maja juz pozwolenie na budowe hali, moze jak zmienia miejsce to znow powstanie jakas znaczaca druzyna? Oby

    (0)

Gwiazdy Basketu