fbpx

Scottie Pippen: “byłem LeBronem przed LeBronem”

40

rtop

Facet był świetny. Wszechstronny, ambitny, niezwykle inteligentny koszykarsko. Miewał swoje humory, słabości, ale któż ich nie posiada? Razem z Michaelem Jordanem wywalczyli sześć tytułów mistrzowskich, uzupełniali wzajemnie i dopingowali do jeszcze większego wysiłku. O ile jednak Jordan powszechnie rozpoznawalny jest jako The Greatest of All Time (GOAT), on na zawsze pozostał w cieniu. Cieniu, który coraz częściej graniczy z zapomnieniem. Zwłaszcza jeśli mówimy o nowej generacji kibiców. Trudno oczekiwać by nastolatkowie pamiętali zawodnika, którego najlepsze lata przypadły 20 lat temu. A Wy? Pamiętacie jeszcze Scottiego Pippena? Jeśli nie, on sam chce Wam chyba o sobie przypomnieć:

Byłem LeBronem Jamesem przed LeBronem Jamesem.

1

Pip skończy we wrześniu 50 lat, ale wygląda na piętnaście lat młodszego. Jak ten czas leci! Przy wzroście 201 cm jego nominalną pozycją było niskie-skrzydło, ale z powodzeniem krył rywali na pozycjach 1-3, a w dzisiejszym small-ball dzięki długim ramionom odcinałby od podań PF. Coś jak Kawhi Leonard, może nie tak nabity, ale za to “luźniejszy” w ofensywie.

Razem z Jordanem stanowili najgroźniejsze obwodowe duo wszech czasów, kropka. Byłby wywalczył i siódmy mistrzowski pierścień z Portland gdyby nie całkowita utrata sił w ostatnich 10 minutach Game 7. finałów konferencji 2000 roku z Lakers. Blazers byli o włos od zwycięstwa, a przecież po czterech meczach przegrywali 1-3. Moim skromnym zdaniem Pip sprawdził się jako samodzielny lider, grał z przekonaniem i pewnością, ale porównywać się do LBJ-a…

Nie jestem łajzą, a jednak gdy omawia się styl gry LeBrona, zwyczajowo jestem pomijany.

1

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

40 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    Nic nie rozumiecie, on próbuje nam coś przekazać.

    Kilka lat temu mówił, że James pokonałby Jordana 1vs1. Jeżeli on był Lebronem zanim Lebron został Lebronem to znaczy, że pokonałby GOAT’a w 1vs1.

    Przecież to widać jak na dłoni 😉 .

    (74)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Tommy
    Odpowiedz

    Byl zdecydowanie lepszym obronca od LBJ i faktycznie czlowiekiem orkiestra na dlugo przed nim! W ataku tez wiecej potrafil i od dawna uwazam, ze wolalbym w druzynie Pippena niz LBJa.

    (43)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe beastmodeon
    Odpowiedz

    Pippen według mnie rzeczywiście był na tym samym poziomie co Lebron, w ataku podobny wachlarz ofensywny, w obronie lepszy od lbj i jedyne w czym przegrywał z nim to warunki fizyczne. 😀

    (20)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tomtom
    Odpowiedz

    Pippen przy LeBron`ie byłby jak Lamborghini Gallardo przy monster truck`u. Niech każdy sobie sam wybiera czym wolałby jeździć 😉

    (13)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe The Storm is Over
    The Storm is Over 1 Lipiec, 2015 at 17:29
    Odpowiedz

    Ponoć Kawhi Leonard też nie miał podjazdu do Lebrona, wszyscy wiemy jak to się skończyło w finałach 2014.

    (24)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    a ja uwielbiałem i dalej uwielbiam Scotiego, koszykarz z najwyzszej półki.LBJ przy nim to malućki koszykarz, w rzyciu nie pamiętam gwiazdy NBA która tak płacze. Poza tym LBJ przy każdym wejściu odpycha obrońce nie kozłującą ręką( masakra). a sędziowie tego nie widzą.

    (1)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Heniek23
    Odpowiedz

    W świetnie pracującym systemie Chicago Pippen był nieoceniony. Zestawiająć go z Lebronem – w obronie lepszy, w ataku słabszy mimo, że “jeżdżący z dużą większą gracją”. po prostu dużo przyjemniej się na niego patrzyło niż na Lebrona. Ogólnie oczywistością jest, że historia oceni dużo wyżej Lebrona ( Pippen był “drugi” nawet w swojej drużynie – wiem wiem, że nie za byle kim… 🙂 ale mimo wszystko). Zgadzam się z Tommym, też wybieram Pippena ( zwłaszcza jakbym miał już w drużynie MJ’a 😀 )

    (22)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    Tommy

    Pisząc, ze Pippen potrafił w ataku więcej niż James trochę się ośmieszasz. Fakt, był świetny ale to nie jest poziom Lebrona, który całą karierę jest pierwszą opcją w zespole i na swoich barkach dociągnął zespół do 6 finałów.

    BTW, autor pisząc, że PTB zabrakło sił mija się z prawdą. Obrona Lakers zagrała wyśmienicie zamrażając Blazers na kilka dobrych minut, a w ataku Shaw i Horry wbili kilka trójek, a wykończył to Kobe i Shaq.

    (3)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Gadom
    Odpowiedz

    Pippen miał trochę “pecha”, że grał w drużynie z Jordanem i zawsze będzie wymieniany jako ten, który tylko pomógł Majkelowi w zdobyciu sześciu tytułów. A szkoda, bo uważam, że zarówno bez jednego jak i drugiego nie byłoby ery Bulls swego czasu. W każdym razie raczej nie byłoby aż tylu sukcesów. Koniec końców jednak Scottie nie był takim dominatorem, jakim jest James. Nie był w stanie robić kilka meczów z rzędu 40/15/10. No i nie przesadzajmy z tą obroną. Zgadzam się, że Pippen był w tym elemencie lepszy, ale jak czytam momentami komentarze (nie chodzi tylko o ten artykuł) na ten temat, to mam wrażenie, jakbym czytał zestawienie Pippena z Melo. LeBron jest wybitnym obrońcą. Nawet pomimo jego “fochów” na własnej połowie w tym sezonie, z których można by złożyć całkiem śmieszną kompilację.

    (5)
  10. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Leszczu13
    PATRON
    Odpowiedz

    Jak dla mnie Scottie to pierwsza 10 wszechczasów. Szczególnie biorąc pod uwagę jego grę w obronie. W dzisiejszym NBA tym bardziej by się sprawdził bo byłby drugim najwyższym graczem w obronie. Magic, Bird, Kareem, MJ, Shaq, Pippen, Karl Malone, Rodman, Iverson, Duncan. Z tymi goścmi szedłbym do boju z każdym 🙂

    (15)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mcjl
    Odpowiedz

    Dla mnie Scottie jest lepszy niz LBJ.Jest jednym z najlepszych obroncow w histori,poczytajcie wypowiedzi tych ktorych bronił… i nie zapomnijcie ze wtedy gralo sie duzo twardziej i agresywniej.A w ataku jest duzo bardziej wszechstronny niz LBJ.a co do siły fizycznej samo przepchniecie sie blizej kosza nic nie dalo by LBJowi,zasieg ramion i szybkie rece oraz instykt do przechwytow…Gram i ogladam koszykowke od 20 lat i dla mnie Scottie górą:)

    (18)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    Leszczu

    Jak w rankingu all time można umieszczać gości bez mistrzostw (Malone, Iverson) czy role playera (Rodman)?

    Scottie w żadnym układzie nie kwalifikuje się do TOP10 all time.

    (-25)
  13. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Leszczu13
    PATRON
    Odpowiedz

    @LaFan. Głupi i tępy jesteś jak 25% maturzystów, którzy w tym roku nie zdali egzaminu dojrzałości. Moja pierwsza 10 to zbilansowany zespół. Jakbym miał wybierać 10 najlepszych bezwzględu na pozycję to pewnie bym coś pozmieniał. Natomiast nie wszyscy mieli sczęście w latach 90 mieć w zespole MJa.

    (9)
  14. Array ( )
    Zdjęcie profilowe playa8
    Odpowiedz

    nie wiem ile lat ma autor artykułu ale zdaje się, że niewiele. Kiedyś NBA było zdecydowanie bardziej wyrównane. W latach 90 mogłeś naliczyć przynajmniej 10 wybitnych graczy na każdej pozycji. Pippen był lepszy niż Lebron i nie chodzi tu o staty. Lepszy był w wielu aspektach. Gorszy był jako playmaker i w grze z kontry. Przejrzyjcie sobie 6 meczów tegorocznych finałów i sprawdzcie w ilu akcjach Lebron odpychał łokciem/rękami poprawnie ustawionego obrońce. Śmiech na sali puszczać takie coś, żeby tylko było 6 meczów ( a nie 4). Ale hajs musi się zgadzać.

    (7)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    HAHAHHAHAHAHAHHAHAHAHA
    Tyle w temacie 😀

    A tak serio….

    “Mimo wszystko jednak Pippen nie ma podjazdu do szybszego i nieporównywalnie mocniejszego fizycznie LeBrona, nie powalczyłby z nim tyłem do kosza.”

    Czyli oprócz siły LBJ nie ma nic ponad to. Ale…. LeBron może być szybszy, może być silniejszy, może wyżej skakać i mocniej podawać a co ze skillem ?? I tu się temat porównania obu panów kończy. Pip w każdym innym elemencie wciąga LeBrona nosem. Z resztą nie tylko Pippen. Gdy siła się kończy i kończą się wjazdy LBJa pod kosz gdzie rozpycha się łokciami robiąc kroki kończy się LeBron. I Scottie może by nie rypał za LeBronem cały mecz ale wlepiłby mu Game Winera sprzed machy i mecz by się zakończył.

    Nie jeden Small Forward lepszy od LeBrona już był i nie jeden będzie. Bird nie jednego latającego atletę rozwalał inteligencją. To samo zrobiłby Pippen.

    (12)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    ” Prawda jest taka ze koszykarsko lebron jest lepszy od pippena ale i tak kazdy trener by wolal pippena do swojej druzyny.”- ALE tylko jako 2 opcje. Nigdy jako lidera.

    Jestescie dziwni.
    Raz piszecie że lata 90 to masakra. Ze lebron by nie dał rady bo wtedy grało sie twardo, siłowo.
    Innym razem piszecie, że lebron gra zbyt siłowo teraz:D

    Ogarnijcie sie. Zmieniacie zdanie jak wam pasuje:D

    (-1)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe maly.z23
    Odpowiedz

    Czytam ten artykuł i zrywam boki 🙂 Jeżeli ten skoksowany koleś ma być porównywany do Pippena (broń Boże odwrotnie) to naprawdę kilku z was ma nie więcej niż 25 lat… Koleś mógłby co najwyżej podawać SP33 podczas time-outów ręcznik albo Gatorade’a… Dzisiejsze NBA to kuźwa gra prawie bezdotykowa. Pierdnięcie muchy przelatującej koło zawodnika jest odgwizdywane jako faul. W 90 latach to był prawdziwy fight w Play-offach a tacy gracze jak Otis Thorpe, Charles Smith czy choćby śp. Anthony Mason wybiliby koszykówke Panu Flopującemu. Odsyłam do meczy Play-Off z lat 90-tych, choćby CHB-NYK.

    (8)
  18. Array ( )
    Zdjęcie profilowe dancemix
    Odpowiedz

    Nie rozumiem tych przesmiewczych tekstow i tekstu nie mial podjazdu… I gifow… Slabo to wyglada ale juz od dawna zobaczylem ze to portal milosci do Lbj… Prawda jest taka ze koszykarsko lebron jest lepszy od pippena ale i tak kazdy trener by wolal pippena do swojej druzyny. Dajcie do pippena jakiegos duranta a mistrzostwo pewne bo scottie bedzie robil czarna robote i sie dopasuje. A ten caly wielki lbj? Z wade i boshem przegral 2finaly… Nie jest wcale taki wielki…

    (6)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    Leszczu

    Osobiste wycieczki i obrażanie drugiej osoby tylko pokazuje jaką biedę umysłową prezentujesz.

    Współczuję osobom, które muszą przebywać z tobą na codzień..

    (2)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    LUUUUUUUUUUDUUUUUUUUUUU

    Ja was prosze. Ja rozumiem nostalgia, wspomnienia, młodość. Ja rozumiem że twardsza gra i oh ah. Ja rozumiem wszystko.

    Ale zobaczcie może statystyki. Bo one dużo mówią o tym jakie znaczenie miał gracz w zespole, ile dawał, itd.

    Pippen jak był w Bulls to dawał rade. był tą 2 opcją. Zdobywał te pod 20 punktów, za 3 praktycznie nie rzucał. Ale kiedy odszedł z Bulls, oderwał sie od mistrza MJ i mógł rozwinac skrzydła to co? zjechał statystykami w dół mega.

    To o czymś świadczy.

    Pippen nie ma podjazdu do Lebrona. Lebron jest w każdym zespole 1 opcja, która się sprawdza.Jest liderem.

    Pippen sam nie potrafił byc liderem. Chyba że lider rzuca po naście punktów w meczu:D

    I za samo to Pippen bardzo dobry zawodnik ale do Lebrona nie ma podjazdu.

    (-5)
  21. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe froogo
    Odpowiedz

    pln nie załamuj mnie. Chyba jeszcze waliłeś w pieluchy jak Pippen grał.

    Po pierwsze przez całą karierę był topowym obrońcą ligi, niezależnie od przeciwnika siadał na najlepszym graczu tak, że kolesie byli obsrani. Popatrz jak bronił przeciwko Magicowi w finałach, albo w finałach konferencji przeciwko Indianie i ich PG Marku Jacksonie. Miał ręce szybsze niż ktokolwiek w lidze, w 94 był liderem przechwytów. Nie bez powodu mówili na niego pająk, bardzo długie ręce, ogromny zasięg, przyklejał się na cały mecz.
    Z powodzeniem bronił przeciwko 1-5, jeśli nie wierzysz to popatrz jak stawał nisko przeciwko np Ewingowi, w necie znajdziesz filmiki. W defensywie zjada Lebrona, do dzisiaj się zastanawiam jakim cudem nie dostał DPOY. Gdyby w swoim prime usiadł na Lebrona to chłopak by nie pograł, nie wepchnął by się pod kosz – nie zdążyłby, już dawno by nie miał piłki.
    Najlepsze jest to, że on miał wywalone na staty, robił wszystko pod zespół i wygraną.

    Po drugie to prawda, że zjechał ze statami bo odejściu z byków, ale po pierwsze miał już 32 lata, po drugie miał w drużynie Hakeema i Barkleya, po trzecie był po kontuzji pleców (pomimo której gryzł parkiet w PO i finałach 98)

    Po trzecie popatrz jakie staty miał jak Jordan odszedł, jest jednym z niewielu graczy w historii, który w zespole przewodził prawie we wszystkim pkty asysty przechwyty minuty. Niesprawiedliwa przegrana w półfinale konferencji z Knicks (odgwizdano mu faul w końcowce bodajże meczu 5, którego nie było) poprowadził by Byki do czartego misia z rzędu. Ba w sezonie wygrali tylko kilka meczów mniej niż z MJem. Był zajebistym liderem w Chicago i Portland.

    Po czwarte “za trzy praktycznie nie rzucał” ? Tu się skompromitowałeś totalnie, Pippen potrafił przymierzyć, walił 3 w kontrach, co było piękne. W finałach 97 wyrównał rekord 7 trójek.

    Po piąte Pip NIGDY NIE ODPUSZCZAŁ, wchodził bez pardonu pod kosz pomimo większych obrońców, wymuszał mnóstwo fauli ofensywnych, nie flopował, nie płakał. Jak Jordan miał gorszy dzień brał na barki ciężar i pkt i as. To jego nazwano Point Forward jako pierwszego, bo często rozgrywał i to skutecznie.

    Po szóste grał w dużo fizyczniejszych czasach, przy handcheckingu, pooglądaj sobie mecze z Knicks (Ewing Oakley Mason) czy Pistons (Laimbeer Rodman Isiah). Niestety lebron by nie wtedy pograł.

    Po siódme miał więcej finezji, polotu, dużo przyjemniej się go oglądało. Lebron jest tylko mocniejszy pod względem siły i na tym się kończy. Gdyby grał w zepsole podporządkowanym jemu, staty by miałby lepsze. Liczą się PO, a nie zgrał nich tylko raz jak na koniec kariery wrócił już bez zdrowia do Chicago. Staty w PO 17.5 pkt, 7.6 zb, 5 a, 1,9prz, 0,9 bl. – słabo?

    lebron bardzo dużo się od niego nauczył, taka jest prawda, więc był jego prekursorem w jakiejś części. kropka.

    (13)
  22. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    Nie ma to jak twierdzić, że gość który był sidekickiem całą karierę był lepszy od 6-krotnego MVP ligi i top4 statystycznie w historii. Beka z większości wypowiadających się tutaj

    (-5)
  23. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    słyszeliście Love 110 $ za 5, Thompson 80, Irving też ma chyba za 80 $ tylko podpisał wcześniej, Lebron też na sezon nie będzie miał poniżej 20 + Mozgov jakies 5 + jakieś kruszynki ładnie polecieli z kasą. Myślałem, że któregoś z silnych poświęcą, a oni idą ostro po bandzie. W dodatku Dragic 90, a mógł i więcej, Millsap 80 z 4 lata. Brook Lopez 3 lata 60 baksów, Jordan coś ponad 100. To jest jakaś abstrakcja z tymi kontraktami. Naprawdę jesteśmy świadkami skoku w zarobkach, a byłbym zapomniał Knight z Suns grajek całkiem dobry, ale 5 lat za 70 baksów? Nic dziwnego, że Wade chce maksa

    (0)
  24. Array ( )
    Zdjęcie profilowe One Blink
    Odpowiedz

    Panowie bez jaj no 😀 najpierw piszecie, ze koszykówka kiedys byla lepsza, ze wszyscy byli twardsi, a potem placzecie, ze LeBron popelnia faule ofensywne bo odpycha kogos za mocno.
    Pippen to byl genialny zawodnik, bezdyskusyjnie. Swietny obronca. Wszechstronny gracz. Czlowiek orkiestra. Jednak nigdy nie byl liderem, jak LeBron. A kiedy mial do tego okazje, to nie szlo mu za rewelacyjnie. Grajac w Portland mial byc tym liderem i zawiodl. W koncowkach spotkan gral slabo. Nie pamietacie juz jak Pippen obrazil sie na Phila Jacksona, ze ten w koncowce meczu z Knicks (MJ byl wtedy na pierwszej emeryturze) postawil na Kukoca zamiast na niego? Wasza nienawisc do LeBrona jest po prostu smieszna, tak samo jak wasze idealizowanie wszystkiego co bylo w latach 90. Koszykówka byla wtedy twardsza? No i co z tego, czasy sie zmieniaja, kazda epoka jest inna. Tak jest w koszykówce, tak jest w rapie, tak jest w modzie, tak jest wszedzie i nie zmienicie tego. Piszecie, ze LeBron nie dalby rady w latach 90. Ze jest za miekki. On ma 203 cm wzrostu i wazy ponad 110 kg. Ma nadludzka sile, nadludzki atletyzm. On mialby sobie nie poradzic?
    Doceniam Pippena jako zawodnika, bo gdy bylem malym szczylem to wlasnie on byl moim ulubionym zawodnikiem. Ale mimo, ze wychowywalem sie w latach 90 to nigdy ich nie idealizuje.

    (1)
  25. Array ( )
    Zdjęcie profilowe rzezucha
    Odpowiedz

    Drogi autorze, chyba trochę Cie poniosło z reakcją. Miska się zgadzać lub nie ale to jednak był wybitny gracz, a nie jakiś przeciętniak. Trochę szacunku ; )

    (0)
  26. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe jurekmazurek
    Odpowiedz

    Zgadzam się ze @spajdermenem. Rozumiem u niektórych fetysz lat 90-tych, bo sam wychowałem się na koszykówce w tych latach. Jednak na miłość boską nie porównujcie Scottiego do LBJ-a. Tak jak wspominał autor artykułu, Pippen nigdy nie był pierwszą opcją ataku/zespołu. Podczas jego kariery 90% widzów koncentrowało się na grze MJ, a pozostałe 10% na reszcie Bulls, w tym na Pippienie. Lebron niósł przez ostatnie 10 lat cały zespół na swoich barkach (CLE i MIA) tak jak Jordan czy Kobe. Natomiast Pippen był tylko trybem w zespole Jordana, cholernie ważnym, ale tylko trybem.

    (-1)
  27. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe 3xDinPost
    Odpowiedz

    Nie wiem jak Wy…ale jeśli pozwolicie powiem Coś swoim zdaniem…
    Oglądałem Pająka za jego czasów “prime”(ciężko powiedzieć kiedy one były), jak i u schyłku kariery. LBJ od początku 2003…a koszykówkę oglądam od 25 lat, i sądzę że jeszcze wiele mnie zdziwi…

    Porównując tych dwóch graczy…
    Stawiam dużo wyżej SP33 aniżeli LBJ…
    Scottie u boku MJ potrafił poświęcić własne statystyki dla dobra MJ, drużyny nie tracąc charakterystyczności, osobowości czy OGROMNEJ przydatności na boisku…
    Sprawę widzę tak…

    Na prawdę sądzicie, że LBJ który notorycznie trzyma piłkę w ataku i o wszystkim decyduję przy statystykach około 30 pkt/7zb/7as, to dobry wynik?? zastanówcie się…
    Może i będzie pierwszym graczem w historii NBA który zdobędzie 30k pkt, 10k zb, 10k asyst, ale czy to uczyni go najlepszym graczem w historii?? zastanówcie się…

    Zostawmy te pytania na chwilę…
    Prawda jest taka, że LBJ jest zwykłym nabijaczem statystyk. Wielkim mutantem który nie potrafi być świetnym PG, SG, SF, PF czy C?? Często się zastanawiam na jakiej pozycji on właściwie gra, na jakiej?? Czy ta wypowiedź budzi hejt?? Jeśli tak to przepraszam…
    idąc dalej tym tropem…
    Patrząc na statystyki z tegorocznych finałów… około 40 pkt, 10zb, 10 ast…
    czy LBJ rzucając 40 pkt niemal w każdym meczu robił lepszą robotę aniżeli MJ w finałach 98?
    czy LBJ zbierając 10 zb czy robił lepszą robotę aniżeli Ben Wallace w 2004, czy 2005 roku??
    czy LBJ rozdając 10 ast bądź więcej robił lepszą robotę od Magica w finałach??

    Może i jest, może być, a raczej będzie porównywany do najlepszych historii na tle statystyk. – LBJ…

    Ale moim zdaniem nigdy nie poświęci trochę z siebie na dobro drużyny…
    Wygrana z młokosami OKC to żaden pierścień MOIM zdaniem…
    Fuks dzięki Allenowi to również żadne godne trofeum…
    Obecnie 2-6 LBJ jest niczym w porównaniu 6-6 Pająka…

    Reasumując, statystyki statystykami ale IQ Pippena jest o 6 klas wyżej od LBJ…

    MJ nigdy nie zdobył by 6 pierścieni bez Pippena, a u boku LBJ nie zdobył by nawet tych 6 pierścieni…

    Pippen >>> LBJ <— żadna statystyka mi tego nie podważy. Pippen miał mocną psychikę, grację oraz serce do gry której LBJ nie posiada i posiadać nie będzie…

    Kto się nie zgadza trudno…
    Cześć

    (3)
  28. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe willhaven
    Odpowiedz

    Pewnie gdyby LBJ grał w latach 90’tych trafiłby do 50’tki najlepszych graczy na 50’lecie NBA (pytanie tylko kosztem kogo z tej 50’tki…?).
    Z drugiej strony mam poczucie,ze w starciu z takimi graczami jak Oakley,Mason,Pippen,Rodman,Davis’owie z Indiany,Larry Johnson (że wymienię tylko konferencję wschodnią) nie miałby takich statystyk jakie ma obecnie. Nie ujmując nic Iguodali i Greenowi ale w latach 90’tych byli lepsi obrońcy niż teraz bo i gra była inna…
    Królem się zostaje a nie ogłasza,ze się jest. Tak samo najlepszym koszykarzem na świecie się zostaje a nie ogłasza,że się nim jest. Co mają sobie pomyśleć na temat takich słów Durant albo Anthony Davis ? 🙂 p.s.Powątpiewam czy jeszcze kiedykolwiek LBJ założy mistrzowski pierscien.

    (1)

Gwiazdy Basketu