fbpx

Skarb kibica NBA 2019: Washington Wizards

25

Przepraszamy za poślizg i opóźnienia. Korki nas zatrzymały.

Odkąd w stolicy Stanów Zjednoczonych w 1997 roku Washington Bullets zmieniono na Wizards, zespół nie może się wybić. Lista znaczących sukcesów klubu jest biała, niczym tamtejsza siedziba prezydenta. W chwili obecnej pracuje tu co prawda kilka dużych nazwisk, lecz Wizards nadal nie wymienia się w szeregu faworytów do mistrzostwa. W przeszłości drużynę trapiły urazy, narzekano też na braki kadrowe albo niedoświadczenie głównych aktorów. Dziś z listą płac wynoszącą 135 milionów dolarów wymówek nie ma. Albo ugrają minimum finał konferencji albo zacznie się wyprzedaż.

The Offseason

W te wakacje uzupełniono braki i pogłębiono roster bez dotykania najważniejszych postaci. Z drużyną pożegnał się niestety Marcin Gortat, po części dlatego, iż jego konflikt z J-Wallem był nie do naprawy.

Nowe twarze

  • Dwight Howard – dajcie mu minuty a wciąż dostarczy 20 punktów i 15 zbiórek w każdym meczu. Niestety dawno skończyły się czasy gdy zdobywał statuetki defensora roku. Elitarna zbiórka, potężny gabaryt, okazjonalny blok z pomocy, ale w poziomie nie nadąża. Nie przejmuje wysokiego krycia, markuje obronę poza polem trzech sekund. W ataku wciąż brak mu finezji, nadgarstki drewniane, ale gdy dostanie podanie w tempo – możesz go co najwyżej sfaulować, co wielu czyni gdyż skuteczność rzutów wolnych wynosi 55%. Nadal też ma kłopot z podaniem piłki w obliczu podwójnego krycia. Chyba za bardzo chce udowodnić, że wciąż należy do ligowej elity. Wątpliwe wydaje się także rozumienie gry, wydawało mu się, że rozegrał super sezon w barwach Hornets, tymczasem ci zwolnili go bez mrugnięcia okiem.
  • Austin Rivers – wyjątkowo pewny siebie zawodnik, potrafi grać w izolacji, broni trzy pozycje. Niestety od samego wejścia do NBA ma problemy ze stabilizacją formy, trochę streetballowec z piłką, zdarza się że zwalnia rytm ofensywny zespołu. Tak czy inaczej solidny zmiennik.
  • Jeff Green – w Cleveland grał od niskiego skrzydła po małego centra. Rzuca seriami, raz trafia raz nie trafia. Pracując bez piłki potrafi wyglądać super efektywnie albo zniknąć. Gdy ma inicjować atak kozłem (co potrafi) nader często zdarza mu się tracić piłkę. Utalentowany, wszechstronny, ale raczej nie jest to człowiek na najważniejsze momenty meczu.
  • Troy Brown – piętnasty pick draftu, dwumetrowy swingman ze smykałką do rozegrania. Kozłuje, dużo widzi, potrafi pięknie podawać, solidny w defensywie, ponadprzeciętne bball IQ. Nie jest przesadnie szybki oraz bardzo ograniczony rzutowo. Ma śmieszną mechanikę rzutu.
  • Thomas Bryant – poprzedni sezon spędził na zapleczu Lakers, energiczny podkoszowy z potencjałem na strzelca trzypunktowego, jako obrońca kiepsko. Innymi słowy: prospekt.

Odeszli

  • Marcin Gortat
  • Mike Scott

Ogólna charakterystyka

Przez osiem lat uczyłem się Magii. Potem podróżowałem do La-La Landu. Uczyłem się jak postępować z Rakietami. Udałem się na lekcję latania z Jastrzębiami. Następnie pogryzły mnie Szerszenie. Przechodząc przez to wszystko, nauczyłem się jak być Czarodziejem [Dwight Howard]

Na Brooklynie chyba nie zdążył się zapisać do żadnej szkoły, no nie? Teraz jednak Dwight obieżyświat zawitał do stolicy i chyba faktycznie przyda się nieco magii, aby przywrócić mu dawny blask. Czarodzieje dzięki wykupieniu jego kontraktu przez Nets, mogli sobie pozwolić na wydatek na jego pensję. Howard, porównując go z Gortatem, zapewne i tak stanowi upgrade, jednak nie wiem, czy aż tak bardzo pomoże on Wizards.

Razem z Dwightem do szatni przybyło ogromne ego, które z połączeniu z J-Wallem może wybuchnąć i popaprać ściany. Wiadomo, że popularny Koniu nadal wyszarpie swoje na tablicy i postraszy pod koszem, jednak dalej niż 2 metry od obręczy nie wychodzi zobaczymy. Jeszcze nie tak dawno obiecywał pracę nad trójką, jednak (na szczęście) zatrzymał się w zeszłym roku na 7 próbach. Wolnych też nie poprawił. To ciągle niezwykle silny gość, dla którego gra w basket powinna się rozgrywać najdalej w trumnie.

Kieff

Pod koszem wspomagać będzie go Markieff Morris, który na szczęście częściej wychodzi na obwód. Przechodząc na small lineup to on zajmuje pozycję centra. W tym ustawieniu Wizards grali w zeszłym sezonie naprawdę sporo, a przy brakach Howarda i teraz zapewne z chęcią z Kieffa skorzystają. Morris stanowi zagrożenie w low post, jest zadziorny i silny fizycznie. Zmiennikami obu zawodników są Ian Mahimi i Jason Smith. Ian podobnie jak Dwight nie odchodzi zbyt daleko od kosza i jak na swoją pozycję w drużynie zarabia zdecydowanie zbyt dużo. Jason jest w stanie rozciągnąć grę rzutami z półdystansu, jednak jest zbyt wolny w obronie.

Niskie skrzydło to królestwo długorękich zawodników. Otto Porter otrzymał od klubu wielki kredyt zaufania w postaci maksymalnego kontraktu i stara się go spłacić swoimi 44% zza łuku. Dzięki warunkom fizycznym jest w stanie przejąć krycie tak w górę jak i w dół, a także zebrać sporo piłek z tablicy. Nie jest to jednak zawodnik, który weźmie na siebie ciężar gry, tutaj niezbędna jest pomoc kolegów. Otto można nadać tytuł bardzo dobrego 3&D, jednak czy jest to ktoś warty maksymalnego kontraktu?

Na większe pieniądze czeka też Kelly Oubre Jr. Ten swoją zadziornością nadrabia braki fizycznie i jest w stanie napsuć przeciwnikowi sporo krwi. Zza łuku rzuca równie często co Porter, jednak ze znacznie gorszą skutecznością (34%). Odnajduje się także w koszykówce biegowej. Potencjał do rozwoju jest na pewno, grunt by wszystko w głowie poukładane było właściwie. Z Cavs do klubu przybył Jeff Green, który ma wskoczyć w buty Mike’a Scotta. Ten jednak znacznie gorzej rzuca zza łuku, szybciej odnajdzie się w izolacji. W obronie także nie będzie stanowił pewnego punktu.

BB

Pozycja rzucającego obrońcy to królestwo Bradley’a Beala. Przy kontuzji Walla stał się liderem organizacji. Beal to pewny strzelec z dystansu, który sam jest w stanie wykreować sobie dogodną pozycję do rzutu. Bardzo lubił korzystać z zasłon stawianych przez Gortata. Nauczył się także grać bez piłki, co w zeszłym sezonie zaowocowało średnią punktową na poziomie 22.6 przy 46% skuteczności. Sporo mówiło się o jego konflikcie z Johnem, a współpraca tej dwójki jest niezbędna by w stolicy działy się dobre rzeczy.

Z ławki dwójkę gwiazd wspomagać będą Tomas Satoransky i Austin Rivers. Tomek bardzo dobrze odnalazł się w roli rozgrywającego, gdy w drużynie zabrakło JW, umiejętnie prowadząc grę. Nie jest to typ scorera, jednak jest solidnym zastępcą Walla. Rivers natomiast spróbuje odnaleźć się w lidze bez swojego ojca u boku. W Clipps zarzucano mu często brak zaangażowania i wygodnictwo, jednak młody będzie chciał udowodnić swoją wartość jako strzelec, a także kreator gry.

Gwiazda: John Wall

Lista urazów, które przeszedł John, jest naprawdę długa. Imponujące jest jednak to, że żaden z nich nie zmienił ani trochę jego stylu gry. Po każdej kontuzji wracał silniejszy i bardziej zmotywowany, łaknący gry. Jeszcze mocniej napadał na kosz, nie patrząc na przeciwników, stojących na jego drodze. Nie znajdziesz w NBA gościa szybszego od niego z piłką w rękach. Motorycznie to z pewnością czołówka całej ligi. On jednak oprócz zwierzęcej sprawności dorzuca do swego arsenału także niezwykły przegląd pola, rozdając mnóstwo asyst.

Wall skupia na sobie uwagę obrońców, po czym wysyła gałę do lepiej ustawionego kolegi. A że ma kilku ciekawych strzelców wokół, to i jego cyferki skaczą. Sam nie jest już tak pewnym strzelcem, jednak na pewno i w tej kwestii zasługuje na szacunek obrońców. Nie wszystko uda się skończyć wjazdem pod kosz, więc resztę punktów bez problemu jest w stanie dorzucić swym pull-up jumperem.

To dla mnie dodatkowo motywacja, nic poza tym. Wielu gości nie mówi o mnie jako członku top-5 rozgrywających w lidze, ale mnie to średnio obchodzi. To tylko dodatkowa motywacja dla mnie i dla drużyny [John Wall]

Top 5?

Patrząc na grę w playoffs (26/6/12) po jego ostatniej kontuzji nie było śladu. Mimo porażki (2-4) z Toronto w pierwszej rundzie John był liderem całej organizacji. Mimo tego we wszelkich rankingach, mniej lub bardziej obiektywnych, JW zaliczył zjazd. Przez brak sukcesów w klubie często pomija się go przy wyliczance najlepszych rozgrywających. Swoje lata już ma, więc laury trzeba kolekcjonować jak najszybciej. Im więcej lat na karku, tym z większym echem mogą się na nim odbijać kolejne urazy.

John to oprócz ogromnych umiejętności koszykarskich także dość sporych rozmiarów ego. Często zarzucano mu, że w byciu liderem wcale nie upatruje szans dla zespołów, a bardziej indywidualnych laurów. Gdy obok wzrastał potencjał Bradley’a Beala John patrzył jakby z zazdrością, zamiast wykorzystać rosnący poziom umiejętności kolegi. Ponoć ciężko było tej dwójce ustawić się do wspólnej walki, każdy ciągnął w swoją stronę, jednocześnie nie napędzając odpowiednio drużyny. W zeszłym sezonie John oberwał ze strony nieobecnego już w klubie Gortata, który w dwuznacznym tweecie stwierdził, iż drużyna jest bardziej zjednoczona bez Walla niż z nim.

Obecne Wizard to zresztą mieszanina bardzo wielu wybuchowych charakterów. John rekrutował do klubu w te wakacje swego kumpla, DeMarcus Cousinsa, jednak w zamian za niego do składu dołączył Dwight Howard z równie ciężkim charakterem. Nie jestem pewien, czy JW to odpowiedni lider dla tej drużyny. Jako koszykarz jest to na pewno jednostka wybitna, jednak nie wydaję się gościem, który jest w stanie scalić całą drużynę wokół własnej osoby. To natomiast będzie niezbędne, jeśli marzy z nią o jakichkolwiek większych sukcesach.

Liderzy

  • Bradley Beal – 22.6 punktów 4.4 zbiórek 4.5 asyst
  • John Wall – 19.4 punktów 9.6 asyst
  • Otto Porter – 14.7 punktów 6.4 zbiórek
  • Markieff Morris – 11.5 punktów 5.6 zbiórek

Roster

  • PG: John Wall / Tomas Satoransky
  • SG: Bradley Beal / Austin Rivers / Troy Brown Jr. / Jodie Meeks
  • SF: Otto Porter / Kelly Oubre Jr.
  • PF: Markieff Morris / Jeff Green / Jason Smith
  • C: Dwight Howard / Ian Mahinmi / Thomas Bryant

Przewagi

  • Asysty – zawodnicy z chęcią dostrzegają lepiej ustawionych kolegów, w czym lideruje John Wall
  • Backcourt – duet Wall & Beal w zeszłym roku po raz pierwszy wspólnie zawitał do All-Start Game. Gdy znajdą odpowiednią nić współpracy stanowią czołówkę ligi.

Zagrożenia

  • Wybuchowe charaktery – niemal każde pojedyncze nazwisko w kadrze Wizards ma za sobą jakąś niezbyt przyjemną, pozaboiskową historię, w czym przodują Howard i Morris. Mieszanka takich osobowości może prowadzić do wewnętrznego wybuchu.
  • Sufit możliwości – budżet został dość mocno zaczopowany, mimo tego wyraźnych sukcesów brak. Istnieją realne obawy, iż w tym zestawieniu Wizard po prostu pewnego progu nie przeskoczą.

Ciekawe mecze

  • 21 października vs Toronto – drugi mecz sezonu i od razu rewanż za porażkę w pierwszej rundzie playoffs
  • 21 listopada vs Los Angeles Clippers – do miasta powraca Polish Hummer, tym razem będzie stawiał zasłony by utrudnić Wizards grę

Prognoza

W stolicy zapewne kolejny sezon mierzą wysoko, jednak osobiście nie widzę ich jako triumfatorów wschodniej konferencji. Druga runda max stanowi hasło idealnie podsumowujące obecny potencjał ekipy. Wiadomo, że takie nazwiska jak Wall, Beal, Porter czy Howard zobowiązują do ciągłej walki o czołówkę, jednak ściana własnych oczekiwań ich przerasta. Zgromadzony talent indywidualny jest gwarancją solidnej gry i sporej ilości zwycięstw, zwłaszcza, że obecny wschód prezentuje się mniej okazale.

Gwiazdy będą błyszczeć, jednak gdy przyjdzie im się spotkać z drużyną prawdziwą, dobrze poukładaną to w serii nie mają zbyt dużych szans. W Wizards w środku ciągle jakby zgrzytało, nie mogąc zaskoczyć na pełne obroty. Nie wiadomo jednak czy i przy osiągnięciu maksymalnej prędkości zespół stać jest na duży sukces.

[Ireneusz Stanicki & Bartek Gajewski]

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Wizzards zrobili błąd stawiając na J-Walla. Trzeba było nim handlować, budować zespół wokół Beala. Moim zdaniem to janek jest głównym problemem Wizzards i z nim na pokładzie wyżej nie podskoczą

    (59)
    • Array ( )

      Wall dla Wizards był mega perspektywicznym gościem, nikt wtedy chyba nie myślał że palma uderzy go w głowę a BBeal będzie tak znakomitym shooterem. W GSW Curry nie patrzy czy Thompson rzuci więcej punktów od niego czy Durant, tam liczy się mecz, w Wizards jest na odwrót.

      (38)
    • Array ( )

      Też się zastanawiałem nad tym. Mogliby przehandlować Walla za Butlera. Wtedy graliby Bealem na rozegraniu (coś ala Harden przed sezonem z Paulem) na SG Butler, dalej Porter, Morris i Howard. Rezerwa to Satoransky, Rivers, Brown Jr., Oubre, Mahinmi. A Minnesota otrzymałaby zamian gracza na poziomie All-Star, który w parze z Townsem mógłby nieźle namieszać. Nikt więcej Minnesocie nie dałby tyle co Wizards.

      (16)
    • Array ( )

      @Kakomako
      Bez Walla, to Howard bedzie postacia zbedna w tej druzynie, ale zgadzam sie, ze trade moglby byc dobry dla obu stron.

      Jednakze Wiz nie maja jaj aby to zrobic. To nie Toronto, ktore zamienilo lata gry w PO na jeden rok walki o final. Wiele osob jedzie po Raptorsach, ale maja moj szacunek za podejscie do tej gry – za podejscie do walki o pierscien

      (21)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe Bobciu
      PATRON

      Ostatni sezon, tj. kontuzja Walla oraz jego “leadership” w playoffs pokazały, że nie jest materiałem na punkt centralny drużyny walczącej o najwyższe cele. Twierdziłem nawet, że drużyna z Satoranskym (w S5) na parkiecie wygląda ładniej, przyjemniej się ich ogląda i jest dużo bardziej pro-drużynowa. Było widać radość z gry. Egocentryzm lidera to rak każdej drużyny czy zespołu, nie tylko w sporcie.

      Tweet Marcina zasiał wiatr, ale tylko w przedpokoju Johna, gdyż w rzeczywistości to gorzka prawda, którą zdają się znać wszyscy koledzy w drużynie. Zawodnik, który trzaska sobie na plecach “Great Wall” mając takie, a nie inne nazwisko, prezentuje ego na poziomie Jameer Nelsona ze swoim “all eyes on me”. Co ciekawe, obaj rozgrywający mieli swego czasu problem z Gortatem.

      Myślę, że Beal obrasta w pióra i jest gotowy na poprowadzenie zespołu jako gwiazda nr 1. Na przestrzeni ostatnich 2 sezonów lśnił najjaśniej podczas nieobecności Walla i to wtedy prezentował charyzmę i intensywność godną lidera.

      Mimo wszystko nie uważam żeby był to dobry moment na handlowanie Jasiem. A już na pewno nie za Butlera, bo z BB czy Brokuła żaden rozgrywający. Do tego za rok Butler pryśnie, bo Wizards, w aktualnym składzie, nie mają nic aby Butlera zatrzymać. Czuję, że w przyszłe lato w Waszyngtonie odbędzie się remont kapitalny, a już na pewno to ostatni moment by nie popaść w długie lata przeciętniactwa. I to też nie tylko ze względu na Walla, bo Porter na dzień dzisiejszy to przepłacony zadaniowiec, a Morris to nie materiał na S5. Jeszcze do tego Howard, który prędzej dorobi się dziecka w każdym stanie, aniżeli poważanej pozycji w zespole i pierścienia. Wizards brakuje rytmu, konsekwencji i stabilizacji, a to bierze się z drętwego i niegodnego Mistrzostwa systemu. Poszczególni zawodnicy nie wliczając Walla i BB odpalają okazyjnie niczym koledzy na orliku. Wszystko za sprawą niezespołowego stylu i pomimo pokaźnej ilości asyst – grze opartej o izolacje i / lub akcje dwójkowe PG lub SG. Ruchu piłki jaki Wizards momentami prezentowali przy zastępstwie Sato nigdy nie uświadczyłem gdy Jasiu biegał po parkiecie, a ten wcale nie biega już tak szybko jak to dawniej bywało.

      Peace.

      (13)
    • Array ( )

      @master

      Wizards 2017-18 regular season :

      with Wall : 23-18
      w/o Wall : 20-21

      @jazzman

      nie podzielam twojego wrażenia.

      warto też zwracać uwagę na strategię rywali, którzy czasami wolą, aby Beal rzucał mnie, więc zostawiają więcej miejsca Wallowi.

      ofk, mozna łapać się lewą ręką za prawe ucho i mimo wszystko forsować grę na Beala, ale tak w NBA się nie robi.

      warto tez zauważyć, że są momenty, sekwencje w grze Wizards, podczas których Beal bywa pasywny.

      @KAKOMAKO

      strategia z Bealem na rozegraniu nie ma szans realizacji, to jest shooting guard, a nie combo. poza tym, trudno wyobrazić sobie akurat Beala w roli ustawiającego zagrywki na Butlera.

      @Bobciu

      z Satoranskym Wiz “ładnie wyglądali” w regular season, w Playoffs ten eksperyment byłby dla zespołu mało skuteczny, to nie jest rozgrywający na miarę pierwszego składu zespołu Playoffs.

      Wiz nie odadli z Playoffs z powodu Walla.

      sądze, że w tej rozmowie o Wizards za dużo jest dyskusji o ataku, a za mało o defensywie, a to właśnie tutaj przegrali serię z Toronto.

      zawiódł niestety drugi skład i dlatego własnie latem Wizards zadbali o jego potencjalne wzmocnienie, choć wygląda to trochę tak, jakby zainwestowali w ofensywę, a nie w zdolności defensywne tej formacji.

      ale jak to wyjdzie w konkretnych matchupach – przekonamy się.

      btw, proponuję też więcej obiektywizmu w ocenie Johna Walla. w ub sezonie stracił 41 meczów i wrócił w niepełnej dyspozycji, na dodatek w serii vs Raptors spadło na niego więćej obowiązków, wg mnie, niż zakładano pierwotnie, m.in dlatego, ze Tomas Satoransky czy Ty Lawson nie byli w stanie dać mu zmiany na dłużej niż kilka minut, co dla gracza wracajaćego po urazie, nie majaćego dobrego czucia piłki i tempa, musi skutkować obniżeniem formy, aczkolwiek wg mnie Wall miał dobre Playoffs, choć nie tak dobre, na jakie go stać.

      (4)
    • Array ( )

      Wydawałoby się, że nawet kibice Orlando zdają sobie sprawę z tego jakim pośmiewiskiem ligi jest ich ulubiony zespół, bo przecież fani Kingsów się z tym faktem potrafili pogodzić i dopiero niedawno z radością oddali pałeczkę klaunów NBA

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zapowiada sie ciekawie.Howard mimo wszystko jest lepszym graczem od gortata.Ostatni sezon w Hornets miał bardzo dobry.Wall w top-5 jak najbardziej.Wiadomo,że do finału konferencji nie dojdą,ale namieszają.ps do typa jazzman-w gsw liczy sie mecz nie statsy,to chyba za dużo meczy warriors nie oglądałeś.I tak naprawdę większość graczy gra pod statsy,tylko w wywiadach wiadomo “liczy się drużyna”.

    (-11)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    Przed zmiana nazwy tez sie nie wybijali. Zdajecie sobie sprawe, ze Wizards od lat 70tych wygrali w sumie 5 rund playoffs i nigdy w tym czasie nie przeszli wyzej jak do drugiej rundy? A my sie z Knicks smiejemy…

    (21)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do zwolnienia Howarda, to aby była jasność – jego sezon nie był słaby, a był dobry. Nie była to klasa światowa, ale nie ma co też bagatelizować jego gry.

    Dwight ma równie słabą opinię co Cousins (a nawet gorszą), a z racji braku potencjału na opcję w ataku, to tylko jeden z tej dójki ma faktyczną wartość na rynku, gdzie drugi jest ryzykiem związanym nie tyle z grą, co z charakterem.

    Shaq był leniwą kluchą, dla którego ważna była zabawa, ale pozwalał by to jego dominacja mówiła za niego. Howard jest leniwym dzbanem, dla którego liczy się zabawa. Koniec.

    Szkoda, że tak to wyszło z jednym i drugim zawodnikiem, bo jasne, Shaq jest jedną z ikon NBA, ale gdyby miał podejście Kobasa, to mógłby być GOATem. Bo kto jak nie on miał taki potencjał?

    Howard też miał potencjał na lepszego gracza. Miał warunki aby przynajmniej utrzymać swój prime na dłuższy okres. W sporcie jednak nie ma nic za darmo i Howard po prostu zniszczył swój legacy.

    (7)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Adi6
    Odpowiedz

    Szacun dla Walla ,ale mysle ze powinni nim handlowac. Kto sledzil mecze widzial jak dobrze radzil sobie Satoransky i jaki skok do gory zaliczyli Wizards pod nieobecnosc Janka. Moznabylo zbudowac mega team wogol Beala poki za Walla mozna wziasc dobry hajs

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja jestem kibicem Wizards i do tego fanem Walla, którego mam koszulkę. #DCfamily Oby przeszli pierwszą rundę, potem wszystko może się wydarzyć.

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Są mocniejsi niż rok temu ,a w czwartej kwarcie Green będzie grał za Howarda, jeżeli nie będzie kontuzji to mogą walnąć niespodziankę, nie kibicuję im ale chyba za mało w nich wiary.

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    “druga runda max”, to brzmi nieźle, zwłaszcza że Eastern jest w tym roku konferencją, którą może wygrać niemal każdy [celowo przerysowuję, ofk Nets czy Hornets szans nie mają niemal żadnych]

    John Wall opuścił w sezonie 41 meczów. W takiej sytuacji Wizards nie zdołali przygotować się do Playoffs, w dodatku nie mieli dobrego matchupu z Raptors, jak się okazało, ale i tak do game 5 realizowali taktykę dobrych korekt i poprawek, niestety w dwóch ostatnich meczach kompletnie zabrakło im odpowiedzi na energię drugiego składu Toronto. Mam wrażenie, ze sami Raptors byli zaskoczeni tym faktem :]

    tak czy owak, to nie był zły sezon Wiz, czego najlepszym dowodem jest fakt, że to Dwyane Casey stracił pracę, a nie Scott Brooks.

    z Wallem w pełnym zakresie, przy głębszej ławce, którą head coach Brooks wpasuje w swój system, przy umiejętności gry w seriach – Wizards mogą być jednym z faworytów East.

    nie bardzo wiadomo, jak tutaj mógłby się przydać starzejący się Howard.

    ofk, w sezonie stac go ciągle na zbiórki i wykanczanie dobrych piłek, możliwe, ze obwodowi będzie go chętniej obsługiwać podaniami niż Gortata, do którego chyba nie mieli wystarczającego zaufania.

    ale co w Playoffs ? przeciw któremu rywalowi Howard miałby stanowić “edge” ? w którym matchupie miałby być róznicą ?

    w systemie jest miejsce dla środkowego, czego dowiódł Gortat, ale to trochę inny typ był niż Dwight, bardziej techniczny, umiejący obyć się bez piłki, nawet jeśli zespół tracił na omijaniu go przez graczy z piłką.

    Howard jest wciąz atletyczny, ale im częsciej piłka do niego nie trafia, tym mniej mu się chce udzielać na tablicach czy w obronie, zatem niejako szantażuje zespół i zmusza go szukania go piłami choćby i na siłę, żeby tylko nie był sfrustrowany.

    wg mnie, istotniejszy będzie rozwój Kelly’ego Oubre, zwłaszcza jako shootera, a takzę wejście na wyższy level Otto Portera, jesli Wiz chcą rywalizować na miarę NBA Finals, to Porter musi się wspiąć na poziom gwarantujący kandydaturę do All Star Game

    Bradley beal musi być bardziej clutch.

    w game 5 vs Raps spudłował 5 rzutów z rzędu w 4 kwarcie, keidy decydował się wynik, trafił dopiero na koniec, kiedy nie miało to żadnego już znaczenia.

    w game 6 było lepiej, ale też zmarnował zespołowi co najmniej 5 posiadań w kluczowej 4 kwarcie, co też nie przystoi zawodnikowi tej rangi, w takim momencie.

    tak że, wszyscy w Wiz mają coś do poprawienia, a jesli im się uda, szklany sufit pt. 2 runda max, może pęknąć.

    (4)

Gwiazdy Basketu