fbpx

Skarb Kibica NBA 2019/2020: Miami Heat

22

Zespół ze słonecznego stanu Floryda w dalszym ciągu liże rany i przechodzi transformacje po erze Big 3, która na początku tej dekady przywiodła do Miami niewidziane dotąd sukcesy. Panowie potrafili wygrać 27 kolejnych meczów w rundzie zasadniczej, cztery lata z rzędu grali w Finałach i co najważniejsze: dwukrotnie sięgali po mistrzowski tytuł. “Nic nie może jednak wiecznie trwać” toteż zważywszy odejście LeBrona, ograniczenie lotów D-Wade’a oraz nagłą zapaść zdrowotną Chrisa Bosha, od trzech sezonów Heat grają basket partyzancki, braki talentu nadrabiając walecznością oraz plasując się w okolicach 6-8 miejsca w konferencji.

Free agency 2019

Tegoroczne lato przyniosło kilka zmian, szefowie zespołu nadal szukają nie tylko talentu, ale boiskowej wszechstronności oraz odpowiednio silnych charakterów. Mimo upływu lat, nic się bowiem na South Beach nie zmieniło: łokcie są zdzierane, za braki kondycyjne potrąca się premie, a kto ma “problem” ten rzucany jest aligatorom. Panowie ćwiczeni są by stawać w szranki z każdym przeciwnikiem, a ich napastliwość w obronie potrafiła dla przykładu zatrzymać Giannisa Antetokounmpo na zaledwie 9 punktach.

Taktycznie sprawni, ich tajna broń to strefa “2-3”, która nie raz wytrącała oponentów z rytmu. Weteranów otaczają tutaj młode dziki, celowo pozostawia się miejsce na rozwój, a występy rookie Tylera Herro w lidze letniej (19.5 punktów 4.5 zbiórek 4.3 asyst) dają nadzieję na nazwanie go kiedyś bohaterem tego miasta, czyli Hero przez jedno “r”. Tyle na temat tożsamości, zajrzyjmy teraz do środka tej ognistej drużyny.

PG: Goran Dragic

Słoweński mańkut, bardzo doświadczony i niebywale sprawny motorycznie (jak na białego) playmaker. Swoimi bączkami pod koszem potrafi zwieść niejednego ciemniejszego przeciwnika. Nade wszystko nienagannie wyszkolony technicznie i jeśli atletycznie “zjeżdża do bazy” zjeżdża z bardzo wysokiego poziomu i jeszcze trochę mu z tym zejdzie. Potrafi przymierzyć zza łuku wysokim łukiem i nie pęka, kiedy sytuacja w meczu bywa nieciekawa. Mimo niepozornej postury, wpasował się w koncept gry trenera Spoelstry i nie odstaje w obronie. Wchodzi w rok kontraktowy, więc możemy liczyć na 100% zaangażowania.

SG: Jimmy Butler

Najświeższy nabytek i najbardziej rozpoznawalne nazwisko w składzie. Znany ze swej psychopatycznej natury trafił na środowisko, które go uzupełnia. Tu nie ma miękkich gwiazdek, które obrażą się o byle co. Miami otrzymuje solidnego grajka, którego potrzebowali, bo nader często miewali przestoje na atakowanej połowie. Teraz mają kogoś, kto te przestoje weźmie na gębę i lepiej lub gorzej, ale akcję skończy. Nie nazywajmy go “franchise playerem” ale to solidny zawodnik pokroju All Star, który wnosi wartość dodaną po obu stronach parkietu, a sezony w Minnesocie jak i w Philadelfi pokazały, że nie miękną mu kolana w czwartej kwarcie.

SF: Justise Winslow

Od zeszłego sezonu grywał jako point-forward i szło mu to całkiem nieźle. Nie trzyma zbyt długo gały, jest świadom swoich umiejętności, ale wie że nie każdy rzut trzeba oddać. Poprawił znacznie rzut zza łuku (38% przy wolumenie 256 prób) jak również stał się większym zagrożeniem rzucając po koźle. Od początku kariery w NBA był znany z zaciekłej, mocnej fizycznie obrony na piłce. Co ważniejsze: facet myśli w obronie, wykonuje założenia taktyczne.

PF:Kelly Olynyk

Umieściłem tu tego długowłosego strzelca, choć nie jestem pewien czy jego miejsca nie zajmie Derrick Jones Junior lub karater mistrz James Johnson. Na tę chwilę Olynyk wydaje się najpewniejszym graczem. Solidny na dystansie (półtora trójki w meczu) cwany, potrafi raptownie złapać rytm i nastrzelać 20-25 punktów. Problemem jest mocno ograniczony warsztat ofensywny, co prawda zdarzy mu się przepchnąć kogoś i skończyć półhakiem jednak oprócz firmowego “fake hand-off” (patrz gif) którym znajduje drogę do kosza, sam sobie akcji nie wykreuje. W obronie też niezbyt ciekawie. Nadrabia inteligencją, jednak często zbyt wolny by kryć power forwards innych drużyn, z kolei zbyt mało atletyczny by ustać naprzeciw środkowym. System coacha Spoelstry wydaje się owe braki niwelować, koledzy potrafią w tempo udzielać pomocy jednak nie warto upatrywać w nim solidnego filaru po żadnej ze stron parkietu.

C: Edrice Adebayo

22-letni, sprawny i waleczny center, któremu ksywka “Bam” pasuje jak ulał. Co złapie w ręce, próbuje wsadzać do kosza. W minionym sezonie zajmował miejsce dziamdziającego Hassana Whiteside’a, którego już w Miami nie ma (zabił go Dexter Morgan). Najważniejsza sprawa, Bam rewelacyjnie odnajduje się w obronie strefowej Heat. W odróżnieniu od poprzednika, słucha poleceń i utrzymuje wysoki poziom energii. Widać też nieśmiały rozwój rzutu z półdystansu, ale jeszcze trochę czasu minie nim poza trumną zacznie stanowić realne zagrożenie. Problemem bywają gabaryty (208/115) mięknie wobec gości pokroju Embiida czy Whiteside’a pod koszem. Nadrabia mobilnością i rotacjami nawet na łuk, coś za coś.

Ławka

Tutaj trochę pusto, James Johnson jest nierówny i nieprzewidywalny. Spory talent, dużo widzi, ale gdy się zapatrzy w jeden punkt albo mu się się procesor przegrzeje, popełnia absurdalne błędy i zamiast bronić, goni za statystykami.

Dion Waiters moim zdaniem będzie grał jako “sixth man” stanowiąc wschodnią wersję Sweet Lou Williamsa. Brakuje mu powtarzalności, wiele miesięcy odebrały kontuzje, ale to kolejny zimnokrwisty skurczybyk, potrafiący trafiać nietrafialne rzuty.

Derrick Jones Junior, czyli człowiek latawiec. Bardzo często jego wejście oznacza grę strefową, jego szybkość i długie ramiona naprawdę potrafią uprzykrzyć życie. Zdarzy mu się trafić zza łuku, a jak nie spróbuje dobić nietrafionego rzutu potężnym wsadem to jest chory. Problemem jest brak kreacji własnej, drobna budowa ciała oraz relatywnie powolny rozwój tego nadal młodego zawodnika.

Ciekawi mnie jak Erik Spoelstra wprowadzi sprowadzonego z Portland przystojniaka Meyersa Leonarda w grę zespołu, bo patrząc na jego występy w playoffs, nie licząc jednego wybitnego meczu ciężko znaleźć jakieś pozytywy. Oby rygor Brylantynowego Pata pomógł mu w rozwoju, w końcu ma już 7 lat w zawodzie.

Trener: Erik Spoelstra

Facet z kilkoma sukcesami, potrafi motywować i udało mu się zgrać Wielką Trójkę, co do łatwych zadań nie należy. Stawia na komunikacje w drużynie, więc jeśli tylko Jimmy niczego nie odpali to po pozbyciu się wiecznie niezadowolonego Hassana jest szansa, że zespół po małej przebudowie w tym sezonie ma szansę na wywalczenie nawet przewagi własnego parkietu w pierwszej rundzie, jeśli wierzyć przewidywaniom bukmacherów. Spoelstra zaimplementował też wspomnianą strefę, która często znienacka uderzała w ofensywę przeciwnika, aktualnie wykonawców ma jeszcze lepszych.

Plusy

  • pozbycie się Whiteside’a
  • pozyskanie lidera w postaci Jimmy’ego Butlera
  • wybór rozstrzelanego rookie Tylera Herro

Minusy

  • brak odpowiedzi na dużych centrów
  • uboga ławka rezerwowych

Miami najprawdopodobniej znów zaczną nierówno, zwłaszcza biorąc pod uwagę konieczność wdrożenia Butlera (facet do pokornych nie należy, własna matka wyrzuciła go z domu w wieku 13 lat, bo jej się nie spodobał). Jednak od kilku sezonów Heat to idealny przykład polskiej domówki: pierwsza połówka idzie niemrawo, jednak przy drugiej zaczynasz się rozpędzać i nie ma na Ciebie mocnych. Oby sił i zdrowia starczyło na trzecią połówkę, jaką są playoffs, bo myślę i i bardzo również życzę, aby się do nich dostali.

[autorem znakomitej większość tekstu jest Czytelnik Rafał Krawczyk]

Ostatnie Wpisy

22 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Butlerem i jego charakterem pewnie będą kłótnie. Za rok pewnie inny zespół.Ja bym sprowadził Hardawaya i Mourninga,i Glena

    (14)
    • Array ( )

      wspomniani przez Ciebie wydają się świetni, ja jednak zapolowałbym na wysoki pick w drafcie, bo do wzięcia będzie obiecujący koleś imieniem Dwyane Wade . Do pary dobrałbym jakiegoś doświadczonego centra z wysokiej półki i dopiero wtedy można się bawić

      (20)
    • Array ( )

      Macie jakiś szablon do komentowania zachowań JB? Można tylko przeczytać o tym jaki jest konfliktowy. Ale już ani słowa o tym, że chyba każdy miałby dość chorej polityki Paxa i Formana, a potem dwójki rozpieszczonych dzieciaków w Minnesocie. Każdy z was czułby się z tym źle. I pewnie byście to znosili w obawie o swoją karierę. Jimmy potrafił uderzyć. I co? Było warto, bo szybko udawało mu się pójść swoją drogą. Jakoś nikt nie wspomina, że w Philly potrafił usunąć się w cień, szanować wszystkich i włączyć turbo w momentach, gdy inni wymiękali. Trafia do niezbyt silnego klubu, za to uporządkowanego i takiego, w którym nagradza się ciężką pracę i pozbywa się miękkich fajek (Hassan). Dlaczego miałby się ciskać?

      (45)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Słaby zespół nie mający najmniejszych szans na jakikolwiek sukces.Awans do playoffs to i tak będzie niespodzianka.Słaby Dragic oraz Butler który na pierwszą opcje się nie nadaje.Reszta składu to jeszcze większa mizeria.

    (-18)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Przewaga parkietu? Szczerze wątpię. Zróbcie jakąś zakładkę na te skarbu kibica żeby to było w jednym miejscu

    (23)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem Tyler Herro jest jest wart więcej niż jedno zdanie, będzie dużym wzmocnieniem z ławki. Jeśli tylko dostanie wystarczająco minut to przy dobrych lotach znajdzie się w first rookie team 😉

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ławka może stanowić problem ale liczę na to ze tu przy twardej ręce jimmy się sprawdzi i to będzie dobry sezon.
    No i tak na koniec – świetny tekst Panie Rafale

    (5)
    • Array ( )

      Hmm wszystko ok, ale brakuje im tej ławki i to mocno, porównując np. z hmmm… takimi Lakers

      PG : Avery Bradley/Rajon Rondo/Alex Caruso
      SG : Kyle Ku…

      OK, ive done.

      (2)
    • Array ( )

      Kwestia odpowiedniego rotowania składem. Wystawiając skład Dragic-Herro-Butler-Winslow-Adebayo zagrożenia zza łuku nie brakuje. A jeśli dodatkowo zastąpisz Bama Olynykiem to zespół naprawdę jest groźny w rzutach dystansowych. Choć faktem jest ze brakuje etatowych strzelców

      (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobre, dobre, ale Dexter Morgan nie uśmiercił by Hassana, chyba, że ten miał “coś” na sumieniu 🙂
    Pozdro dla fanów serialu.

    (0)

Gwiazdy Basketu