fbpx

Skarb kibica NBA: Detroit Pistons 2014/2015

7

det

Tym razem przyglądamy się drużynie z końca tabeli, ale bardzo utalentowanej, gdzie potencjał jednostek póki co nie przełożył się na wyniki drużynowe. Przez ostatnie sześć sezonów zespół prowadziło sześciu szkoleniowców. Nic to jednak! Oddzielmy zeszły rok (bilans 29-53 oraz krańcowo słabe ratingi po obu stronach parkietu) grubą kreską. Oto rządy w Detroit obejmuje trener/menedżer Stan Van Gundy. Dostał pełną kontrolę. Jego plan minimum zakłada awans do playoffów. Czy mu się uda? Zobaczmy!

#Skład

PG: Brandon Jennings / Will Bynum / D.J. Augustin / Spencer Dinwiddie
SG: Kentavious Caldwell-Pope / Jodie Meeks
SF: Caron Butler / Tony Mitchell /  Luigi Datome / Cartier Martin / Kyle Singler
PF: Josh Smith / Greg Monroe / Jonas Jerebko
C: Andre Drummond / Aaron Gray

DOŁĄCZYLI

D.J. Augustin – free agent
Caron Butler – free agent
Jodie Meeks – free agent

Mam nadzieję, że widzicie koncept. Pistons szaleńczo potrzebowali strzelców i strzelców sprowadzili…

Spencer Dinwiddie – draft 38. pick
Aaron Gray – free agent
Cartier Martin – free agent

ODESZLI

Chauncey Billups (sportowa emerytura)
Rodney Stuckey (Indiana Pacers)
Charlie Villanueva (walczy o kontrakt w Dallas)
Peyton Siva (zwolniony, walczy o kontrakt w Orlando)

Nie przywiązujcie proszę wielkiej wagi do powyższej tabelki. Spodziewamy się, że wyjściowe ustawienie Pistons ulegnie zmianie jeszcze wiele razy. Kluczową kwestią będzie rozwiązanie sytuacji na pozycjach podkoszowych. Andre Drummond na centrze to rzecz wydaje się oczywista, ale jeśli nie będzie radził sobie z odegraniami piłek ze środka na obwód, a liczba strat przekroczy próg cierpliwości coacha SVG -> Greg Monroe może zająć jego miejsce na piątce. Tak samo w końcówkach spotkań: Monroe wciąż nie najlepiej wykonuje rzuty wolne (68%), ale przy 40% skuteczności Drummonda wygląda jak Steve Nash.

Na silnym skrzydle widzę Josha Smitha, również zastępowanego przez Monroe. Na większą liczbę “nierzutów” (skoro mówi się “nielot” dlaczego nie można “nierzut”?) Van Gundy miłośnik spacingu i gry inside-outside pozwolić sobie nie może. Rywale i tak będą “campować” w polu trzech sekund, ale przynajmniej mobilność podkoszowych zasługiwać powinna na szacunek.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

7 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    In Stan Van Gundy Pistons Fans Trust.
    Jesli on tego nie ogarnie, to nikt nie da rady.

    Wg mnie, na początek powinien przywrócić etykę pracy, swiadomośc profesjonalizmu i kulturę zwyciężania w tym zespole, w ogole w organizacji, która ostatnimi laty popadła w marazm i tumiwisizm. Jeśli uda mu się wkręcić tych chłopaków w rygor zasuwu i sprawic, że nie zniechęcą się początkowymi niepowodzeniami, jesli uda się wypracować rzetelną postawe w obronie, umiejętnośc koncentracji od 1 do 48 minuty i zdolnośc utrzymywania dobrej intensywności gry przez choćby minut 40, to Pistons będą w domu. Talentu nie brakuje, ale w sumie ja nie widzę żadnej osobowości, która mogłaby się kreować na lidera, którą trener mógłby namaścić. Nikt nie ma wpływu na resztę, co oznacza, że albo Van Gundy wypracuje jakieś porozumienie z nimi, zdobędzie zaufanie, albo ten projekt będzie się ślimaczył i ostatecznie nic z niego nie będzie. Praca nad mentalnością i chemią – zadanie # 1. A sam Van Gundy ani nie ma gwiazdorskiego duetu [Wade-Shaq miał w Miami] ani Dwighta Howarda jako centrum systemu, więc będzie musiał dla tej grupy jakiś zupełnie nowy gameplan wysmażyć. To też ciekawa, wg mnie, sytuacja. Najpierw jednak będzie musiał ich przekonać do siebie, jak go pokochają, to kupią wszystko. Zobaczcie, co Jeff Hornacek zrobił w Suns, po prostu pokochali go zawodnicy, w większości gracze z cienia, jakieś trzecie skrzypce itd., którym zaufał, dał piłkę i pozwolił biegać. Docenił ich. Za taki gest zawodnicy gotowi są umrzeć za trenera. To będzie bardzo interesujący proces. Miejmy nadzieję, ze Pistons są cierpliwi, bo na efekty przyjdzie poczekać. Oby nie popełnili takiej głupoty jak Orlando Magic, którzy pozbyli się Van GUndy’ego w sposób kompletnie nieodpowiedzialny i nonsensowny.

    Btw, szkoda, że Chauncey Billups się zawiesił na kołku, bo jego autorytet byłby tutaj nieoceniony.

    (7)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Mailman
    Odpowiedz

    Jak bardzo ja liczę, że ten projekt w końcu wypali. Stan Van Gundy jest świetnym trenerem i mam nadzieję, że jeżeli nie w tym roku, to w następnym zbuduje świetną ekipę. W minusach brakuje mi beznadziejnego rzucania osobistych przez wszystkich 3 kluczowych podkoszowych. Meeks to zdecydowanie jest upgrade na pozycji SG w stosunku do Rodney’a, z rozgrywających poleci pewnie Bynum, których za 3 rzuca dosyć słabo (fakt faktem jest różnica na przeciągu jego całej kariery), ale podejrzewam, że jak przyszedł Augustin to raczej nie ma na co liczyć, zostanie pewnie tak długo jak rookie nie będzie gotowy do gry, a później jakiś trade z jego udziałem. Niskie skrzydło to jedna wielka dziura, liczę na rozwój KCP, ale pewnie będzie grał z ławki póki co i na to, że Van Gundy ogarnie BJ’a. Playoffy są w zasięgu, wschód to nie zachód.

    (1)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Foru14
    Odpowiedz

    Wtedy SVG miał Dwighta, teraz ma Drummonda. Może na razie nie ten sam kaliber, ale dajcie mu jeszcze rok czy dwa. Ten chłopak już teraz jest bestią. Jak będzie dalej się tak rozwijał, to strach pomyśleć jak dobry może być. Trzymam za niego kciuki.

    (1)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe sledziu 24
    Odpowiedz

    Z całego serca życzę Drummondowi powtórzenia tych cyferek, tym razem jako średnich z całego sezonu, co wcale nie jest nierealne.

    (4)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Alexio
    Odpowiedz

    Drummond jest daleki od dynamiki Howard w Magic, toż to śmiech porównywać. Wystarczy rzucić okiem na jego forme w czasie Mistrzostw, podlany tłuszczem i ociężały. Howard ani przez moment nie dopuścił się takiej formy fizycznej

    (-2)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe KubaWZSP
    Odpowiedz

    Detroit- jedna z tych drużyn, które w poprzednim sezonie, na papierze wyglądały co najmniej “fajnie”, aż miało się ochotę, z ciekawości odpuścić mecz contendera, by zerknąć co tam w Motor City, ale jednocześnie po usłyszeniu tego, jak to wyglądało w rzeczywistości jakoś ciężko było się zmusić, by Pistons obejrzeć. Teraz, po zatrudnieniu SVG, zmianach kadrowych i w obliczu rozwoju Bestii Drummonda Detroit wraca do mnie, jako “kopciuszek” ( albo i porządny bucior a la Timberland ) wart uwagi. Mam nadzieję, że wreszcie coś namieszają.

    (1)

Gwiazdy Basketu