fbpx

Skradziona Generacja, czyli wielcy gracze NBA bez pierścienia

19

W niedawnym artykule “All eyez on me” przytoczyłem przykład Patricka Ewinga, który będąc wielkim zawodnikiem nie zdobył nigdy mistrzowskich laurów. Historia zna wiele takich przypadków, kiedy na wspaniałej karierze cieniem kładzie się brak tytułu.

Jeśli byliście kibicami NBA w złotej erze lat 80-tych czy 90-tych z pewnością pamiętacie zawodników, których chcę dziś przypomnieć (choć nie będę się ograniczał jedynie do ery Jordana). Określani mianem “Skradzionej Generacji” gracze, których jedynym “grzechem” było to, że urodzili się w tym samym czasie co His Airness.

Inni albo nie mieli szczęścia do drużyny albo ich kariery przekreśliły kontuzje. Lista potencjalnych kandydatów do umieszczenia w tym artykule jest bardzo długa, więc subiektywnie postanowiłem zaprezentować tych, którzy z różnych powodów najlepiej zapadli mi w pamięci albo których image, charyzma lub dokonania budziły mój największy podziw i sympatię. Jeśli macie swoje typy takich zawodników, zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach pod tekstem. Jedziemy:

Shawn Kemp:

The Reignman. Samozwańczy najlepszy power dunker w historii NBA. Jego talentowi koszykarskiemu dorównywał chyba jedynie jego talent do imprezowania. W kuluarach NBA krążą anegdoty o tym, że na ASG w Cleveland wziął (razem z Garym Paytonem) pod swoje skrzydła młodziutkiego KG i pokazał mu gdzie i jak najlepiej bawić się w Ohio, dał kilka numerów telefonów do znajomych dealerów i… dziewczyn. Niepokorny Shawn po dziś dzień twierdzi, że Blake Griffin nie jest w stanie załadować piłki z taką siłą jak on w swoich glory days. I ja mu wierzę.

Chris Mullin:

1/3 tercetu Run TMC. Jego flat top haircut i notoryczne żucie gumy były esencją białego swagu w latach 90-tych. Pięciokrotnie wybierany do All-Star Game, zdobywca dwóch złotych medali olimpijskich i czterech nominacji do All-NBA Team. Niezawodny strzelec (średnia 18,2 punktów w karierze) i bezlitosny egzekutor na linii rzutów wolnych. Pierwszy raz playoffów posmakował w swoim trzynastym sezonie w NBA, kiedy reprezentował barwy Indiany. Odpadał zawsze w finałach konferencji (dwukrotnie) i raz w finale z Lakersami.

Tim Hardaway:

część jego koszykarskiej kariery upłynęła właśnie z Chrisem Mullinem przy boku, kibice pamiętają go również z Heat, kiedy dogrywał do Mourninga. Do dziś mam ciarki na plecach gdy przypomni mi się jego crossover. Hardaway był jednym z tych graczy, których nie tylko widziałeś na boisku ale i słyszałeś.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3 4 5 6

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dodałbym jeszcze Kevina Johnsona, który był niegorszy niż Tim Hardaway i pewnie zdobyłby tytuł w 1993, gdyby własnie nie Chicago Michaela.

    (7)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kakaski
    Odpowiedz

    Mówią, że koszykarza ocenia się po tym czy ma pierścień, czy nie. Ci gracze są wyjęci spod reguły… Dlaczego nie urodziłem się w latach 80-tych?! 😀

    (4)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe szuszek1able
    Odpowiedz

    Najbardziej to mi Millera i Webbera szkoda. Chyba dlatego, że obaj byli bardzo blisko. Oglądając ostatnio finały konferencji Sacramento – Lakers aż łezka w oku się zakręciła. Mówcie, że to wymysły i bzdury, ale gdyby nie sędziowie, to Kings zmietliby Jeziorowców z powierzchni Ziemi. Wyglądało to tragicznie – http://www.youtube.com/watch?v=IdOe4IxIvo0

    (1)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Wikti008
    Odpowiedz

    Mocno wierzę w pierwszy pierścien Melo, który wg mnie bardzo na niego zasługuje 🙂 Kto wie, może w tym sezonie nawet powalczą 😛

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ojj nierzetelna informacja z Malonem, lub nielogicznie napisana (z wypowiedzi wynika ze zagral jako s5 w kazdym meczu w swojej karierze).. Bo owszem Malone zagral w kazdym meczu przez ostatnie 18 lat gry w NBA. Ale podsumowujac Karl gral przez 19 lat i w pierwszym sezonie tak nie bylo:
    YEAR TEAM G GS
    85-86 UTA 81 76 (http://www.nba.com/playerfile/karl_malone/)

    (0)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Tomik23
    Odpowiedz

    Co się dziwić jak w ostatnich 33 latach tylko 9 klubów zdobywało tytuł NBA

    LA
    Boston
    Philadelphia
    Detroit
    Bulls
    Rockets
    San Antonio
    Miami
    Dallas

    Prawda jest taka, że NBA rządzi od 20 lat tylko 6 klubów ….
    Taka profesjonalna liga, tylu wybitnych ludzi, a tytuły zdobywają wiecznie Ci sami na zmianę …

    (4)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe aaron_maj
    Odpowiedz

    Jak już mówisz o zdobywaniu tytułów na zmianę to zerknij na to kto wygrywał Zachód w ostatnich 15 latach. Z tego co pamiętam to tylko 3 razy nie był to ktoś z dwójki LAL-SAS

    (0)

Gwiazdy Basketu