fbpx

Stephen Curry przesuwa granice, ale najpierw koniczynę zjeść musi

19

WTMW.

utah jazz 115 los angeles lakers 127 (OT)

Widzieliście sami. Mecz rozpoczął się parę minut po dziesiątej naszego czasu, więc zakładam, że choć mała część z Was obserwowała jak gracze zadaniowi Jazz gonią w końcówce graczy zadaniowych Lakers. Na placu nie obejrzeliśmy m.in. LeBrona, Anthony’ego Davisa, Marca Gasola, Rudy’ego Goberta, Donovana Mitchella, Mike’a Conleya czy Derricka Favorsa. Jazz mieli poważny problem może nie tyle z kreowaniem akcji co niedoborem na środku. Na szczęście okazało się, że koncertowo dysponowany jest weteran Irsyan Ilyasova (20 punktów 6/8 zza łuku) który otworzył spotkanie serią pięciu celnych trójek, a następnie wymuszał szarże, zbierał, blokował i co tu wiele mówić, przez większość spotkania był czołową postacią na boisku.

Fajne spotkanie i trzymająca w napięciu końcówka podlana niemocą obrony klękającej wobec potęgi gwizdka i odporności psychicznej Joe Inglesa (20/3/14/3) Jordana Clarksona (27/5/4) no i przede wszystkim Dennisa Schrodera (25/6/8). Goście bardziej finezyjni, nie licząc karuzeli strat w trzeciej kwarcie, inteligentnie grający podaniem, strzelający zza łuku versus dominujący fizycznie obrońcy tytułu. To zarazem najlepszy mecz Andre Drummonda (27/8/3) w barwach LAL i co najważniejsze, chłop trafia rzuty wolne. Bardzo solidna dyspozycja także Kentaviousa Caldwell Pope’a (25 punktów 5/12 zza łuku) ale bohaterem wieczoru jest grający z urazem stopy Schroder, jego wjazdy podkoszowe i rzuty z półdystansu.

Szacunek dla obu szkoleniowców, wprawne oko wypatrzeć mogło sporo adaptacji i zabiegów taktycznych, na przykład płynnego przechodzenia z obrony strefowej do każdy swego i na odwrót. Nie miałbym nic przeciwko, aby te zespoły spotkały się ze sobą w drugiej rundzie playoffs.

detroit pistons 100 washington wizards 121

Doceniam, naprawdę doceniam starania i wysiłek Russella Westbrooka zakończone zdobyciem kolejnego triple-double (15 punktów 14 zbiórek 11 asyst) tym bardziej, że do pobicia rekordu wszech czasów Oscara Robertsona zostało mu dziesięć potrójnych dziesiątek. A jeszcze bardziej z takiego powodu, że bilans zespołów Russa, w meczach gdzie notował triple-double wynosi… 127-43!

Pistons zgodnie z przypuszczeniem nie mieli wiele do powiedzenia. Przewaga gospodarzy zaznaczała się od pierwszych minut, ale gdzieś dopiero po pół godzinie gry, Wizards odseparowali się od rywali. Najlepszym strzelcem spotkania klasycznie Bradley Beal, autor 37 punktów przy 13/22 z gry. W obozie Tłoków wszyscy zaciskają kciuki za rozkwit 19-letniego środkowego Isaiah Stewarta. Z jednej strony sprawne, kompaktowe 203 cm wzrostu, z drugiej strony fizyczność 115 kilogramów oraz aż 223 cm rozpiętości ramion (!) młody stawia męskie zasłony, walczy na atakowanej desce oraz ma sprawne dłonie do podań i operowania piłką w bliskim promieniu obręczy. Rzutowo nie wiem, za mało go jeszcze znam, ale gdy w czwartej kwarcie trzasnął trójkę, wiedziałem że napiszę o nim choć tę niewielką wzmiankę.

cleveland cavaliers 96 chicago bulls 106

Przerwana seria niepowodzeń Chicago. Przede wszystkim chodziło o rozkład sił. Bulls wyskrobali z ławki aż 45 punktów podczas gdy wizytujący Cavaliers ledwie piętnaście oczek dostali od zmienników. W tym kontekście zauważyć i nagrodzić dobrym słowem należy w szczególności panów Markkanen i Valentine. Mecz miał drugorzędne znaczenie dla mnie i milionów kibiców NBA na świecie. Bulls bez LaVine mogą liczyć wyłącznie na słabości rywala. Cavaliers jeśli w przyszłym roku chcą się liczyć w grze o ósemkę, muszą przede wszystkim ogarnąć point guarda na zmianę. Dellavedova jest fajny, waleczny, pro zespołowy, ale za trójkę “nie stanowi”. Jego tegoroczna średnia to 12%.

golden state warriors 114 boston celtics 119

Ależ strzelanina! Kiedy przymknąć oczy widziało się na parkiecie tylko dwóch ludzi. Stephen Curry (47 punktów 11/19 zza łuku) trafiał niepoważne, niezgodne z procedurami, nie mające prawa wpadać rzuty, ale wciąż o krok czy półtora wyprzedzał go Jayson Tatum (44 punkty 10 zbiórek 16/25 z gry) prowadzący Celtów do szóstego z rzędu zwycięstwa (to najgorętsza obecnie seria w NBA). Jak to mówią, łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo, tak więc co z tego, że Stephen trafiał nieprzytomnie skoro prostego layupu spod kosza wykończyć w kluczowym momencie nie umiał Draymond Green.

Interesujący debiut Jabari Parkera (11 punktów 4 zbiórki) który rzecz jasna daleki jest od optymalnej formy, ale parę ofensywnych zbiórek zaliczył, kilka razy pokazał się na półdystansie i korzystając z imponującego spacingu Celtics zagrał jeden na jeden. Chłopak wydaje się głodny sukcesów i docenienia zawodowego. Trzymam kciuki, bo to wielki talent, który jednakowoż nie potrafił się dotąd nijak poukładać.

Kemba Walker (26 punktów 9/20 z gry) również ma wymierny udział w ostatnich sukcesach drużyny. Wydaje się zdrowszy, prężniej penetruje, nie skupia na zdobyczach, ale szukaniu pozycji rzutowej dla kolegów. Generalnie jego poziom energii wszedł na wyższy pułap, doceniam. Dodajmy, że Celtics występowali bez pierwszego środkowego Roberta Williamsa, bez Jaylena Browna, a także bez Evana Fourniera.

Widowisko godne tych kilkudziesięciu minut. Emocji końcówki, ani kunsztu Stepha nie oddam słowami, popatrzcie sami:

memphis grizzlies 128 milwaukee bucks 115

Lecą gościnnie po obcych stadionach panowie Grizzlies i bez certolenia się kroją z fantów tego i owego. Dla mnie to jeden z ciekawszych zespołów do podpatrywania, niedoceniany przez większość obserwatorów sceny NBA. Przede wszystkim wybitna dyspozycja rzutowa: Brooksa, Valanciunasa, Allena oraz dwójki zmienników Bane’a i Tillmana. Gdyby zliczyć trafienia tylko tej piątki wyszłoby z 60% skuteczności albo i lepiej. Jak możecie się domyślać, przy tak wszechstronnej sile rażenia atak Memphis nie podlegał fluktuacjom, czego nie mogę napisać o Bucks. Dziesięć kolejnych punktów straconych w pierwszej kwarcie ustawiło gości w roli reżyserów. Raz objętego prowadzenia już nie oddali mimo starań Giannisa Antetokounmpo i reszty starterów. No widzicie, ostatnio tak chwaliłem rezerwowych Milwaukee, a dzisiaj? Marne osiemnaście oczek na beznadziejnej skuteczności. Z drugiej strony, czy to dziwne że niedźwiedź zżarł jelenia?

san antonio spurs 111 phoenix suns 85

No contest. Brzydka kupka po stronie Phoenix, widać zjedli coś nieświeżego – nic to, każdemu się zdarza. O czym świadczy szesnaście przegranych Suns w 56 meczach? O tym, że są rasową drużyną z potencjałem na najwyższe laury. A co jeśli powiem, że jedenaście porażek przypadło na drużyny z dolnej części tabeli, a na pewno poniżej 50% zwycięstw? Wtedy powiem, że mamy do czynienia z nie najmocniejszym przygotowaniem mentalnym. To naturalne, że nie dajesz z siebie stu procent z przeciwnikiem, którego uważasz za słabszego od siebie, prawda?

No nic, doceńmy ekipę Gregga Popovicha, którego plan zakładał przegonienie Słońc z linii rzutów za trzy w pierwszej połowie. Nie chcę być czepialski, ale czyżby wpuszczenie na parkiet młodych nie przyniosło czasem korzyści zespołowi? Eubanks 13/13, Vassell 18 punktów przy 7/9 z gry, tylko Luka Samanic nie ogarnął kuwety przeciwko skrzydłom Suns, o których defensywie pisałem nie raz.

Pozdro. Dobrej niedzieli. b

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Idealnie w przerwie po wypadzie rowerowym , podczas uzupełniania glikogenu 🙂
    Russ mr tripple duble, a Curry powinien dostać od trenera zielone światło na pobicie rekordu Klaya jednym meczu 14 trójek, dwa dni temu miał 10 czy jedenaście w trzy kwarty i musiał w czwartej grzać ławę skoro mieli przytłaczająca przewagę a szkoda:-)

    (13)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Oczywiscie brawa dla Currego za to co robi ale to nie moja koszykowka, taka pchla skaczaca z gracja po parkiecie

    Za to Tatum poezja, czysta przyjemnosc ogladac go w akcji

    (1)
    • Array ( )

      Sztywny Tatum który jak wychodzi do rzutu na szerokim rozstawie nóg ciągnie piłkę najpierw z wysokości biodra (komicznie to wygląda) to dla Ciebie poezja i czysta przyjemność a Stefcio nie? Poważnie? Boże, widzisz i nie grzmisz….

      (5)
  3. Array ( )
    miś4kontratakuje 18 Kwiecień, 2021 at 16:45
    Odpowiedz

    Lu Dort, Isiah Stewart, więcej takich graczy w nba trzeba.

    Stewart zdążył już pomasować się z M. Morrisen i M. Harrelem
    https://www.youtube.com/watch?v=DKBeKS9Zit4
    pociagnąć z łokcia Griffinowi
    https://www.youtube.com/watch?v=_5-MUh5AjWg
    zewrzeć się z Howardem
    https://www.youtube.com/watch?v=Th0mNaFhdcE
    i dostać osobistą reprymendę po meczu od Giannisa
    https://www.youtube.com/watch?v=qI75YcRPzBc

    Stewart ma niezły charakter. Niezwykła jest energia z jaką gra, mobilność w poruszaniu się między obwodowymi i czucie piłki w tłoku pod koszem.

    (13)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy tylko mi Isaiah Stewart z Detroit Pistons przypomina Dennisa Rodmana ?Gość jest mega walczakiem , świetnie zbiera. W dodatku pośród wielu zniewiescialych modnisiow wygląda na twardziela i takiego gościa jakiego nie chciałbyś spotkać w ciemnej bramie. Gość jest wciąż mało znany i wsumie niewiele o nim wiemy stąd prośba do admina czy jest szansa że skrobnie o tej postaci jakiś artykuł? Było by bardzo fajnie poznać biografie tego Pana

    (16)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyfaulowanie Ilyasovy to jakaś komedia. Bo, jeżeli chłop stoi jakby korzenie zapuścił, LAL ładuje się w niego na dwutakcie, a LAL-usie z gwizdkiem zamiast faulu w ataku, gwiżdżą rzuty wolne….
    Gdyby to nie jakiś turecki weteran tam stał, tylko któryś poważny brat, co ciągnie oglądalność ligi, no może wtedy, chwilkę by się zastanowili… A tak, to Turku kończ ten mecz.
    Niech już oficjalnie zakażą przeszkadzania wjazdom, niech wprowadzą przepis, że obrona ma się rozstępować przed atakującym jak Morze Czerwone przed Mojżeszem i przestaniemy się oszukiwać, że w tej grze chodzi o co innego, niż o wyniki 160:155.

    (35)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ogolnie GSW spartolili końcówkę po całości. 6 pkt przewagi na niecale 4 minjty do końca. A oni nie potrafili przez 3 kolejne pkt choc jednego zdobyc. W tym dwa wolne spudlowane przez Kenta. Layout Greena kicha. Ale Bostonowi należy oddać ze Smart trafił trójkę na mecz. Ale ogólnie to dziś Kemba zrobił przewagę. Jego zryw pozwolil odrobic 16 pkt. I na koncu kluczowe akcje.

    (2)
    • Array ( )

      Lakers nie będą chcieli się piąć do góry ani spadać jeżeli mieliby trafić na Clippers w drugiej rundzie. Ze wszystkimi pozostałymi zespołami poradzą sobie w meczach do 4 zwycięstw, Nuggets bez Murraya mogą niestety odpaść już w I rundzie.

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    2 ważne aspekty z gry GSW, Curry to wciąż dziura w obronie, nominalnie powinien kryć Kembe, a krył Smarta lub gdy C’s grali small ballem Pritcharda.

    Druga rzecz, Curry był naprawdę ciasno kryty a i tak naskładał prawie 50 pkt. To, że jest podwajany i potrajany za każdym razem jak na piłkę w rękach robiąc przy tym sporo space’u dla innych to jedno, ale go potrafią podwajać nawet jak nie ma piłki w rękach i próbuje się urwać – to naprawdę daje oddech pozostałym graczom, gdyby mieli Klaya w grze to contender jak nic.

    (1)

Gwiazdy Basketu