Szaleństwo w TD Garden: Boston i Milwaukee poszli po bandzie!

32

Drugi dzień NBA playoffs 2018 pora zaczynać. Na przystawkę idą partyzanci z lasów bostońskich, dokąd ośmielił zapuścić się grecki stwór Giannis wraz z bandą kolegów uzbrojonych w łuk i strzały. Niestety cięciwy wykonane mają z trzciny, zasięg rażenia to półdystans, co najwyżej. Kluczem będzie ograniczenie strat i powrót na własną połowę, jeśli Celtics wyeliminują bieganinę, jeśli zdominują środek, szanse na dzisiejsze zwycięstwo widzę w zielonych barwach. Zobaczymy też, z jakiej gliny ulepieni są młodzicy Jaylen Brown i Jayson Tatum. Na obu mocno liczy Brad Stevens z asystentami.

(2) boston celtics vs milwaukee bucks (7) Game 1.

Głęboko złapał pierwszą piłkę Al Horford, fizycznie wjeżdża w Giannisa, pewny półhak kończy w siatce. Z drugiej strony gra izolacyjna Bucks także przynosi efekt, Antek mający na sobie środkowego Baynesa nie ma innych myśli jak tylko jechać pod dziurę. Khris Middleton skrobie punkty na półdystansie, chyba nieco za bardzo C’s respektują strzelców trzypunktowych Milwaukee, zbyt szeroko stoją. Baynes w pierwszych minutach nie spełnia pokładanych w nim nadziei: spóźniony w obronie, ucieka mu rolujący co chwila Henson, nie trafia ze stacjonarnych pozycji.

Młodzi doskonale, Jaylen szuka przewag fizycznych tyłem do kosza, Tatum robi za catch and shootera. Obaj skończą pewnego dnia w All-Star Game. No dobra, drugi faul Baynesa, Australijczyk z boiska i od razu podnosi się intensywność Bostonu 13-2 kończą kwartę! Giannis widzi ścianę przed sobą, piękne rotacje z tzw. weak side, genialna młodzież, Shane Larkin wyprzedza dziadka Terry’ego, nic tylko bić brawo Celtom, 29:17 prowadzą po IQ. A wiecie co jest najlepsze? Uśmiechnięty Kyrie klaszcze zaanimowany w kierunku swoich kolegów. Ciekaw jestem gdzie był wczoraj Kawhi Leonard…

Tale of two quarters

Słabo otworzyli drugą ćwiartkę gospodarze, proste straty wybiegani rywale zamieniają na punkty. To ich basket, Greg Monroe również nie nadąża za akcją… Larkin pod presją lekko się pogubił, no cóż, to czwarty playmaker zespołu. Wszystko to woda na młyn atletów z Wisconsin, złapali rytm, każdą zbiórkę starają się zamienić na kontratak, w swoim żywiole jest Antetokounmpo, lecz nie tylko on. Do przerwy także Khris Middleton ma na swoim koncie 16 punktów. Jego rzuty za trzy są bardzo potrzebne gościom. Boston się pogubił, traci tempo, traci dystans. Na szczęście to świetnie prowadzona ekipa, Brad Steven szufluje składem, na jego tle Joe Prunty wygląda jakby nie żył. Kilka szczęśliwie odbitych piłek, atak nie w pełni ustawionej obrony, piękny reverse layup Roziera i C’s łapią kontakt tuż przed przerwą (44:47).

Start trzeciej ćwiary to popis gry defensywnej, rotacje, dyscyplina i wojna nerwów. Gospodarzy ciągną Morris z Brownem, po drugiej stronie pierwszym napadającym jest Middleton. Giannis wciąż pod uważną kuratelą. Humor psuje mu z pewnością strefa Bostonu. Trzech dużych, sprawnych typów w pierwszej linii (Ojeleye, Morris, Al) sprawia, że Antek nie może się rozpędzić.

Dog fight

Horford jak przystało na weterana parkietów przytomnie wymusza dwa faule „Greek Freaka” bardzo przydaje się też talent strzelecki Marcusa Morrisa. Wynik dla Milwaukee trzyma Malcolm Brogdon, mówiłem Wam że to ważna (i niesamowicie niedoceniana w obronie) postać. Jayson Tatum ładuje za trzy na do widzenia trzeciej kwarcie, Bucks mają jeszcze jedną akcję, z rogu Middleton, co za mecz! 70:66 prowadzą C’s. Początek czwartej odsłony to czas niewidocznego Erica Bledsoe, jak się nie przełamie, Boston im odjedzie…

Tak właśnie się dzieje, Tatum niczym późny Jordan pracuje na nodze piwotowej. Za chwilę piękne podanie do Browna, już mówiłem co sądzę o tej parze. Ośmioma oczkami prowadzi Boston. Tatum za trzy! Odpowiada Middleton, Krzysiu dobrze kombinuje przeciwko kombinowanej strefie, ale kolegom brakuje wykończenia.

Bucks mają siedem minut by nadgonić i bonus w postaci osobistych za każdy faul rywala. Korzystają. Trójkę na wagę srebra trafia Horford, zaciął się atak C’s, za chwilę znów zmuszeni są rzucać pod presją zegara, ale Al zbiera w ataku, ponawia Morris wbijający cielskiem pod obręcz. I jeszcze raz, tym razem z góry.

Ostatnie szarpnięcie Milwaukee, niezmordowany Middleton znów wrzucił kartofla z półdystansu, Giannis się rozpędza po zbiórce = dwa osobiste. I znów tylko 4 punkty przewagi C’s. Brakuje, bardzo brakuje Kyrie, atak stoi. Szaleństwo w TD Garden:

  • trójka Rozier!
  • trójka Middleton!!
  • trójka Morris!!!

Temat znów przybliża atleta Antek, nie do zatrzymania jest w pojedynczym kryciu. Emocje sięgają zenitu, wynik śrubuje Al Horford zaliczający kolejne 5/6 z linii rzutów wolnych, no i cóż, znów łatwe punkty Antetokounmpo, a gdy Bucks muszą trafić w ostatniej akcji, za trzy trafia… Malcolm Brogdon.

Potrzebny jest bohater, no to siup… Terry Rozier trójka na 0.5 sekundy do końca. Dziękujemy, do widzenia? Poczekajcie jeszcze, bo trójkę na remis z dziesiątego metra ma dla was Krzyś Middleton. To się w pale nie mieści, nawet operator już kończył mecz…

OT!

A w dogrywce znów walka kosz za kosz. Towarzystwo już dojechane, ale Giannis szaleje. Znów szaloną trójkę wbija Rozier, znów błyska talent Tatuma i znów delikatne prowadzenie gospodarzy. Takiego ciśnienia o pojedynczą piłkę nie widziałem od zeszłorocznych finałów. Chaos. Tatum blokuje Brogdona, a może był to Bledsoe, sam już nie wiem, Rozier leci z piłką, dwa osobiste, dwa celne. Boston to weźmie, ale czekajcie, bo znów Giannis wymęczył faul. Pudło przy drugiej próbie, Giannis łapie zbierającego Roziera… i musi zejść z parkietu z wyczerpanym limitem fauli. To już koniec, kibice mogą odetchnąć z ulgą. Mam wrażenie, że wszyscy obserwujący stracili dziś masę zdrowia.

Statystyki

Antetokounmpo 35 punktów 13 zbiórek 7 asyst – Horford 24 punkty 12 zbiórek – Tatum 19 punktów 10 zbiórek – Rozier 23 punkty 4/9 zza łuku – Brown 20 punktów 4 zbiórki 4 asysty – Middleton 31 punktów 8 zbiórek 6 asyst – Brogdon 16 punktów 4 zbiórki 3 asysty

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Mimo,ze raczej kazdy ogladal to Wyniku brak 🙂

    Ps. Indiana ładnie się prezentuje A Lance to jednak pozytywny świr na maxa

    (22)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Indiana gra świetnie! Jakby jeszcze sędziowie przestali wciąż gwiazdać nieistniejące faule dla Cavs to już w ogóle byłoby pięknie.

    (40)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Trochę szkoda ze sędziowie nie dali tej spornej Giannisowi, cały mecz gwizdali twardo a jak powinni dać sporna zreszta jeden sędzia pokazał to oni dali niesłuszny faul który tak naprawdę ustawił mecz a tak byśmy mogli mieć jeszcze więcej emocji

    (9)
    • Array ( )

      Pitero
      Ale to już była któraś z kolei sporta…
      Wcześniej już Tatum zebrał piłkę i był faulowany ale dali rzut sędziowski.
      Ogólnie ciężko się to oglądało jak Bucks rzucali się z łapami na rywali obejmując ich, a sędziowie dawali rzuty sędziowskie.

      Twarda koszykówka twardą koszykówką ale Antek odpycha wszystkich w każdą stronę bez faulu, a Brownowi gwizdali faule za kontakty z rywalem.

      Identycznie z resztą było w meczu Cavs vs Indiana.
      LeBron biega z wyprostowaną łapą i odpycha wszystkich z drogi bez gwizdków, a przy walce o zbiórkę gwizdane faule dla Cavs. Śmiechu warte.

      Bardzo ale to bardzo źle ogląda się i Bucks i Cleveland. One man show i gra fizyczna bez jakichkolwiek umiejętności technicznych.

      (9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    *jednak nie, to jakie lanie Cavs przyjmują od Dipo i spółki jest jeszcze gorsze. Jeff Green nie powinien mieć wstępu na boisko w play offs

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiem tyle. Cavs bez pomysłu, bez polotu, bardzo słabo to wygląda. Z taką grą to o wygraniu z Toronto lub Philadelphia mogą zapomnieć. Na dzień dzisiejszy to wygląda na pierwszy od 8 lat finał bez Króla. A latem pewnie kolejna ucieczka do pretendenta.

    (14)