fbpx

Tom Thibodeau: najlepszy zespół XXI wieku oraz jak zatrzymać Warriors

15

tt

Od 26 lat nieprzerwanie w lidze NBA. Tom Thibodeau (58) nie może żyć bez koszykówki. Jak to mówią: ciągnie wilka do lasu. Jeszcze w wakacje koordynował działania Team USA, od tamtego czasu ma przerwę. Jak znosi przedwczesną emeryturę? Mówi o regeneracji sił, odbudowywaniu relacji towarzyskich, lekturach i zaległych filmach. Twierdzi, że mu dobrze, ale nas nie oszuka, prawda?

Ostatnie pięć lat spędził jako head coach w Chicago: uparty, wymagający, dyscyplinujący. Rok w rok na poziomie, ale nie wystarczająco. Szyki krzyżowały kontuzje (D-Rose), wahania formy no i LeBron James, z którego rąk padali aż trzykrotnie. Cóż, taki jest sport… Największe sukcesy święcił w Bostonie, gdzie przez trzy sezony pracował jako “defensive coordinator”. Za kulisami mówiło się, że to właśnie Thibodeau, a nie Doc Rivers miał największy udział w zdobyciu przez Celtics tytułu w 2008 roku.

Defensywny rating mieli najlepszy w lidze, średnio 98.9 traconych punktów na sto posiadań. Rotowali jak po sznurku. Presja na piłkę była przez cały czas. Ze środka wybornie sterował kolegami Kevin Garnett, którego szybkie nogi i długie ramiona czyniły koszmarem każdy pick and roll. Dużo sprawniejszy niż ma to miejsce dzisiaj był Rajon Rondo, Tony Allen jeszcze bardziej zajadły i zdecydowany, a nieznany młodszemu gronu James Posey wykonał genialną robotę 1-na-1 przeciwko Kobe. Ray Allen i Paul Pierce również nie popełniali wielu błędów. To był piękny sezon Bostonu, a jak wspomina te lata Thibodeau? Oto fragmenty jego rozmowy z Billem Simmonsem:

Naprawdę uważam, że w drugim sezonie byliśmy lepsi niż w pierwszym. Nawet bez Poseya. Mieliśmy młodych zawodników, którzy wciąż wzrastali: Rondo, Perk, Glen Davis. Mieliśmy przekonanie, że jesteśmy w stanie obronić tytuł. KG, Ray i Pierce mieli swoje lata i doskonale rozumieli, że taka szansa może się już nie powtórzyć. Teraz patrzę na Stepha, Klaya i Draymonda. Czy mają w oczach ten sam głód, nie wiem, są jeszcze bardzo młodzi. Wiem na pewno, że mają pierwszorzędny roster, są świetnie prowadzeni i wiedzą jak wygrywać.

~

BS: Czy potwierdzasz, że Draymond Green uwielbiałby grać pod twoim kierunkiem?

Każdy trener by go uwielbiał. Byłby świetny w każdym systemie, w każdej ekipie. Może być najbardziej wyjątkowym zawodnikiem w naszej lidze. Gra na kilku pozycjach, wliczając pozycję centra. Kiedy w końcówce meczu przesuwa się na środek, a Andre Iguodala jest nominalnym power-forward, mimo obniżenia składu nie tracą ani odrobinę w obronie czy na tablicach. Są przy tym niesłychanie groźni w kontrataku.

~

dr

BS: Dlaczego więc inne zespoły próbują kopiować styl Warriors, którzy mają dwóch najlepszych snajperów NBA, a do tego unikalnych na skalę światową Draymonda i Iguodalę, którzy jako podkoszowi radzą sobie świetnie? Przecież takiej kombinacji talentu nie ma nikt w lidze…

Dobre pytanie, wszyscy podglądają i naśladują sprawdzone rozwiązania, taki jest sport. Dlatego właśnie doceniam trenerów takich jak Gregg Popovich. On zawsze stara się zmaksymalizować silne strony swojego zespołu i schować słabości. Za czasów Davida Robinsona i młodego Duncana grali siłowo, wrzucali piłkę w środek i wykorzystywali przewagi. Potem nastała era trójek, grali szybciej, centralną oś ofensywny stanowił Tony Parker wspierany przez Manu. Boris Diaw stanowił stretch-four. Dziś jest mniej dystansu, wykorzystują post up Kawhi Leonarda, ale wciąż grają fantastyczny, efektywny team defense. Tak właśnie robią mocne zespoły, grają wedle swoich silnych stron. Dopasowują taktykę pod talenty zawodników.

~

BS: Czego byś próbował by ograć Warriors?

Trudno jest. Zaczynają wysokimi, kończą wysokimi, a gdy nie idzie mieszają, obniżają skład, grają de facto bez centra. Trzeba być czujnym, rozumieć kogo wystawili w danym momencie na parkiecie i gdzie leży ewentualny miss match. Musisz ciągle kombinować, zaskakiwać ich, kazać zgadywać. A i tak mogą trafić parę trudnych, dalekich rzutów i przegrywasz.

~

Ja patrzę na to tak: co im odbierzemy, a z czym możemy żyć. Jakie rzuty chcemy zastopować? Dla mnie to layupy, wsady wiadomo, rzuty wolne no i trójki z rogu. Są świetni, Steph i Klay pierwszorzędnie się uzupełniają. Stepha możesz zamknąć w pudełku, a i tak znajdzie sposób na oddanie rzutu. Jest bardzo szybki i przebiegły z piłką.

~

BS: Najlepsze zespoły 21. wieku to dla mnie 2001 Lakers, 2008 Celtics i aktualni Warriors. Wyobraź sobie, że prowadzisz tamtych Celtów. Gracie jeden mecz z dzisiejszymi Golden State, co robisz? Jak szybko pożarliby się KG z Draymondem?

To byłby ciekawy mecz, a przewaga własnego parkietu znaczyłaby wiele. KG był sercem tamtej drużyny, zupełnie jak dziś Draymond. Chodzi o walkę, inspiruje, motywuje, robi wszystko. Kevin to inny styl, mógł być najlepszym strzelcem, ale się poświęcał, uzupełniał luki, był wybitnym zawodnikiem, w meczach i na treningach. To ruszało całą ekipą.

~

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Do Wizzards niech go wezmą, miał szybkiego rozgrywającego i zrobił z nim dobrą ekipę wiec Wall pewnie by się ucieszył 😀

    (39)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Stachv
    Odpowiedz

    Racja. Lakers przydałby się trener, który nauczyłby dyscypliny prosperującym młodziakom. Najwyższy czas, aby LAL znów stało się the best in Cali California! Parę lat i kto wie… 😀

    (31)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Obiektywnykibic
    Odpowiedz

    Przydałby się obu drużynom z LA, Clippers dobrze poustawiani defensywnie weszliby klasę wyżej ,natomiast Lakers powoli mogliby zacząć wychodzić z dołka 😀

    (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Słabych wyników z dwóch ostatnich sezonów z Bulls nie należy zganiac na Thibodeau. Robił co mógł, grał tym samym systemem co wcześniej tyle ze Rose juz szklany, to samo McDermott, Noah, Gibson, Gasol, Dunleavy Jr.,
    Ciężko osiągnąć coś dobrego ciągle nie mając po dwóch ważnych zawodników… Wyszło jak wyszło, zajezdzac Butlera ale nie miał wyjścia. Mimo tego co roku wchodził do PO.
    Sezon 2010/2011 pokazał że mając jednego zawodnika ze ścisłego topu (nawet MVP) wraz z masą solidnych zawodników potrafi samodzielnie zbudować bardzo mocna drużynę .
    Teraz okazuje się ze przyjście Hoiberga to błąd ale nie b wierze w to że i on coś zmieni bez transferów. W porównaniu z poprzednim sezonem przyszli chyba tylko debiutanci wiec ciężko o natychmiastowa poprawę

    (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym zobaczyć Sacramento pod wodzą TT. Z Rondo znają się świetnie, a o Cousinsie widzę że ma dobre zdanie. Wydaje mi się że DeMarcus potrzebuje właśnie tego typu trenera. Trenera zamordystę (oczywiście jak na warunki ligi NBA), trenera który wzbudzi w nim szacunek i który wykorzysta wszystkie jego atuty i ukryje mankamenty.

    (2)
  6. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe szymon034
    PATRON
    Odpowiedz

    Nie docenialem Thibodeau za czasów Chicago. Z drugiej strony Tibs miał taką wadę, że nie dawał rozkręcić się młodym. Teraz więcej gra Mcdermot, Snell, Moore i Portis i uważam, że to dobre rozwiązanie.
    Ale myślę, że czy Hoiberg czy Thibodeau to aktualnie różnica by była niewielka. Jeśli chciago chce w końcu zawalczyć o finały przynajmniej konferencji to muszą zacząć być wreszcie aktywni na rynku transferowym.

    (1)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe asdf
    Odpowiedz

    “Dominował mimo dużo większej fizyczności w lidze niż ma to miejsce obecnie.”

    MJ dominował, bo był w stanie sprostać tej fizyczności, był dużo silniejszy niż na to wyglądał, nie jedna osoba, która siedzie długo w NBA już to powiedziała.

    A co do Thibsa jako coacha, to ja jestem na nie. Jako asystent jest idealny, ale na coacha się nie nadaje, gdyby tak nie zajeżdżał zawodników to Bulls doszliby dużo dalej, a tak to w każdym sezonie składały ich kontuzję a mieli po 2-3 graczy w top 10, jeśli nie w top 5, minut na mecz.

    (2)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    40 nie przekroczył;)
    ja ciągle uważam, że KB nawet jeśli odejdzie to kto wie może z czasem po ok roku wróci jeszcze na sezon może dwa. KB stać na taką grę tylko musi zrzucić rdzę, którą cięgle ma

    (3)
  9. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe szymon034
    PATRON
    Odpowiedz

    all, mi się wydaje, że właśnie po to zrobił z tego taka wielka rzecz, żeby nie mieć pokusy znowu wracać. Jordanowi łatwo było wracać w 95 czy w 01 bo odchodził można powiedzieć “w ceniu” w porównaniu do tego co się dzieje teraz z Kobe. myślę, że niestety Kobe odchodzi po tym sezonie już na dobre. Nie ten typ człowieka, żeby wchodzić na 10 minut z ławki jako mentor.

    (1)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    @szymon034 obserwuję jego kariere od poczatku i wiem, że lubi kiedy w około niego jest duże zainteresowanie. Dodam jeszcze, że ma pewnego rodzaju obsesję związaną z MJ. To jak również to, że stać go ciągle na grę na solidnym poziomie może być czynnikiem, że np po roku przerwy KB wróci na wzór MJ. Uważam, że KB ma na sobie solidną rdzę, ale po jakimś czasie kiedy nałąduje baterie i wygłodnieje rywalizacji bedzie gotów na powrót. Być może to brzmi w tych obecnych okolicznościach trochę niedorzecznie i mało prawdopodobne, ale jednak nie można tego wykluczyć.

    (0)

Gwiazdy Basketu