fbpx

Transfery, rowery, Jrue Holiday: co dalej z Los Angeles Clippers

36

Los Angeles Clippers obchodzą w tym roku 50-lecie swego uczestnictwa w rozgrywkach NBA. Organizacja, powołana do życia w stanie Nowy Jork jako Buffalo Braves (na pewno nie raz i nie dwa widzieliście retro jerseye Braves) przeprowadziła się w 1984 roku do San Diego, by przyjąć tam nazwę Clippers. Swoją obecną siedzibę zajmują od rozgrywek 1984/1985, ale przy swoich sąsiadach zza miedzy, czyli Lakers, wyglądają naprawdę blado. Ci mają na koncie szesnaście tytułów mistrzowskich, z czego połowę zdobyli już od czasu, gdy do Miasta Aniołów zawitali przesiedleńcy z San Diego. A Clippers? Trzy miasta, 50 lat i zero awansów poza półfinał konferencji!

Kawhi Leonard oraz jego 221 centymetrowa rozpiętość ramion

#A new hope

Zakontraktowanie Kawhi jako wolnego agenta i pozyskanie Paula George’a w naszpikowanym pickami transferze miało uczynić z nich realnych pretendentów oraz dać szansę na pierwszy mistrzowski tytuł w dziejach. Pchnąć okręt na nowe wody, po tym jak zakończony (fiaskiem) został eksperyment pod nazwą “Lob City”.

Kibice są już znudzeni tym, że zawsze ustawia się ich klub w roli mniej atrakcyjnej siostry. Wprowadzone przez Doca Riversa zakrywanie mistrzowskich banerów Lakers podczas meczów w Staples Center czy zapowiedzi wyprowadzki do własnej hali to symptomy chęci wybicia się Clippers na niepodległość. Moralnym zwycięstwem było sprzątnięcie Lakers Leonarda i Paula George’a, ale za moralne zwycięstwa pierścieni nie przyznają.

Do tego, aby ludzie zaczęli traktować ich na poważnie, ba, żeby w ogóle zaczęto ich dostrzegać, trzeba triumfów. Póki co, szklany sufit wisi jednak na wysokości drugiej rundy, a każdy kibic Clippers ma w szafie jersey Lakers, który zakłada, gdy chce poczuć się cool i ogrzać w blasku koszykarskiego dziedzictwa. No dobra, ale skąd wzięło się powiedzenie “druga runda max” (z komentarzy na GWBA, a skąd! hehe) i dlaczego los tak boleśnie tych Clippers doświadczał? Zapraszam do lektury.

#Buffalo Braves era

Przez pierwsze trzy sezony istnienia klubu nie udało im się wywalczyć awansu do playoffs. Dopiero w rozgrywkach 1973/74 trener Jack Ramsay wprowadził ich poza rundę zasadniczą, gdzie największe nadzieje wiązano z osobą Boba McAdoo. Pech chciał jednak, że w playoffs trafili od razu na idących na mistrza Boston Celtics, którzy w sześciu meczach posłali ich na wakacje. Były to czasy Havliceka i Cowensa, o którym artykuł pojawił się niedawno na stronie:

https://www.gwiazdybasketu.pl/dave-cowens-ostatni-grajacy-trener-w-nba/

Warto też zaznaczyć, że etap, na którym odpadli wtedy Braves liczy się jako półfinał konferencji, ale ponieważ drużyn awansujących do playoffs było wówczas jedynie osiem w całej lidze, to była to de facto pierwsza runda zmagań.


Bob McAdoo, największa gwiazda w historii Braves

Rok później młody Bob McAdoo okrzepł już nieco i ze statystykami na poziomie 34.5/14.1/2.2 sięgnął po statuetkę MVP! Seria z Washington Bullets przeciągnęła się aż do siedmiu spotkań, ale ostatecznie na swoją korzyść rozstrzygnęli ją zawodnicy ze stołecznego DC. Washington awansował potem do finałów, gdzie w czterech meczach odpadł z Warriors. A zatem, drugi rok z rzędu Clippers eliminował przyszły finalista lub mistrz NBA, ale przyznacie, że niewielkie to pocieszenie.

W kolejnym sezonie na ich drodze stanęli zawodnicy Cavaliers, którym również nie udało się sprostać. W grudniu 1976 roku oddano McAdoo do New York Knicks, a zespół, przerobiwszy trzech trenerów w sezonie 1976/77 stracił na znaczeniu i przestał liczyć w stawce. Buffalo nie doczekało się wygranej rundy w playoffs, a w 1978 roku miała miejsce przeprowadzka drużyny do San Diego.

Pierwsze logo Clippers. Ładne, prawda?

#Los Angeles

Zmiana otoczenia nie zawróciła biegu historii. Clippers grali w San Diego przez sześć sezonów, ale o playoffs nie było mowy. Najbliżej kwalifikacji byli w w swoim pierwszym sezonie w nowej siedzibie, kiedy do awansu zabrakło im ledwie dwóch zwycięstw. W nowym miejscu zmienili również nazwę, gdyż Braves jakoś nie podobała się tamtejszym oficjelom, w związku z czym rozpisano konkurs. Wygrała propozycja Clippers, nawiązująca do statków sunących majestatycznie przez zatokę San Diego Bay. Nazwa ładna, ale w grze nie pomogła. Chude lata trwały jeszcze na długo po tym, jak zespół przeniósł się do L.A na rozgrywki 1984/85.


Derek Smith, wielki talent i kariera złamana przez kontuzje

Pierwszy awans już w Los Angeles, Clippers wywalczyli dopiero w 1992 roku. Pomyślcie, że w tym czasie, czyli od sezonu 1984/85 do sezonu 1991/92 Lakers zdążyli zdobyć 3 tytuły i dwukrotnie przegrać finał, a Clippers nie potrafili wzbić się ponad 32 wygrane mecze. Nie trudno zgadnąć po czyjej stronie opowiadała się sympatia kibiców.

Awanse Clippers w latach 1992 i 1993 kończyły się w pierwszej rundzie na spotkaniu numer pięć, czyli takim quasi game seven, bo w tamtych czasach w pierwszej grało się do trzech wygranych. Też w pierwszej, ale po sweepie odpadli w 1997 roku. Dopiero w rozgrywkach 2005/2006 “po bożemu” pierwszy raz w historii dotarli do drugiej rundy.

Wówczas, pamiętny skład pod wodzą coacha Dunleavy, z Eltonem Brandem i Samem Cassellem, po wyeliminowaniu (nomen omen) Denver Nuggets, przeciągnął do siedmiu spotkań serię z Phoenix. Suns mieli w swoich szeregach Steve’a Nasha, po raz drugi wybranego wówczas MVP, a także Shawna Mariona i Raję Bella. Clippers zawiedli jednak w decydującym meczu serii, przegrywając 107:127 na wyjeździe, pozwalając gospodarzom na trafienie 55% oddanych trójek.

Kolejny raz Clippers zjawili się w playoffs w 2012 roku. I znów, po wyeliminowaniu Grizzlies (4-3), wymietli ich do zera zawodnicy Spurs. Były to już czasy Lob City, a więc Chrisa Paula, Blake’a Griffina i DeAndre Jordana, ale jeszcze pod wodzą Vinny del Negro. Gdy stery przejął Doc Rivers, Clippers regularnie meldowali się w playoffs, lecz druga runda pozostawała nie do zdobycia.

Wylęgarnia trenerów, czyli San Antonio Spurs.
Rivers i Del Negro grali w jednej drużynie z Monty Williamsem i Avery Johnsonem.

Kibicom szczególnie zapadła w pamięci rywalizacja z Rockets w 2015 roku, kiedy to LAC prowadzili już w serii 3-1, ale ostatecznie ustąpili pod naporem Hardena i Dwighta Howarda, wspomaganych przez niechcianego gwiazdora Josha Smitha. Najpierw przegrali mecz piąty w Houston, a w kolejnym spotkaniu serii pozwolili sobie na roztrwonienie prowadzenia 94:82 w końcowych 10 minutach. Na mecz numer siedem stawili się pokonani psychicznie i odpadli, przegrywając 100:113.

#Tragedy

Co stało się w tym roku, to tragedia na miarę czasów. Największa kompromitacja drużyny NBA, jaką zapamiętamy. Spójrzcie tylko na ten screen:

Kolejny raz, gdy przyszło do awansu do finałów konferencji, Clippers oblali test koncertowo:

  • pojedyncze krycie Jokera przez Montrezla Harrella było kardynalnym błędem
  • Rivers uparcie nie wyciągał wniosków, nie reagował i za to go zdymisjonowali
  • wątpliwe były też powroty do obrony skutkujące faulami i rzutami wolnymi Denver
  • konflikt wewnętrzny przybierał na sile wraz z rosnącą presją wyniku
  • Montrezl Harrell i Lou Williams okazali się graczami wybitnie jednowymiarowymi
  • rażąca nieskuteczność Paula George’a w siódmym meczu (4/16 z gry, 10 punktów)
  • rażąca nieskuteczność Kawhi w siódmym meczu (6/22 z gry, 14 punktów)

#The trade

A więc klątwa “drugiej rundy max” wciąż pozostaje w mocy. Pytanie brzmi: co się stanie dalej? Czy otwarcie przyznający się do problemów natury mentalnej PG-13 kiedykolwiek przełamie się pod presją? Klub oddał za niego “połowę królestwa”. Przypomnijmy, dziesiątego lipca 2019 roku w zamian do Oklahomy powędrowali:

  • Danilo Gallinari
  • Shai Gilgeous-Alexander
  • 2021: pick I rundy draftu należący do Miami
  • 2022: pick I rundy draftu Clippers
  • 2023: możliwość zamiany miejscami picków draftu I rundy
  • 2024: pick I rundy draftu Clippers
  • 2025: możliwość zamiany miejscami picków draftu I rundy
  • 2026: pick I rundy draftu Clippers

Ostatnim razem tak hojna i obszerna wymiana miała miejsce między Bostonem i Brooklyn Nets. Jak pamiętamy ci drudzy zapadli się z tego powodu na ładnych parę lat. Jak będzie w Los Angeles?

#What’s next?

Umowy kończą Morris, Harrell, Patterson, Jackson, Noah, czyli cały zastęp graczy drugiej linii. Szału nie robią, ale na rynku nikt nie robi w tej chwili szału! Jasnym jak Słońce jest, że zespół potrzebuje wsparcia na pozycjach środkowego i rozgrywającego, a zwłaszcza na tej pierwszej. Potrzeba pod kosz zawodnika defensywnego, który jednocześnie nie boi się wyjść wysoko do piłki w ataku. Niestety nikogo takiego na wolnym rynku… po prostu nie ma! No chyba, że liczymy na to, że Anthony Davis zdecyduje się porzucić Lakers. Niezastrzeżony free agent Derrick Favors budzi umiarkowane nadzieje, ale popyt na niego będzie ogromny.

Pytanie jaki będzie rynek na usługi Montrezla Harrella, czy ten zgodzi się przedłużyć umowę. Póki co wiemy tyle, że pokłócił się z Georgem.

W sieci przebąkuje się o możliwości ściągnięcia do zespołu Jrue Holidaya z Pelicans, ale panie za co? Przecież Jrue zarabia ponad 26 milionów dolarów za sezon! Nie zazdroszczę świeżo obwołanemu Executive of The Year Lawrence’owi Frankowi. Jak wytłumaczyć kibicom kolejny brak wyników oraz niemoc kadrową? Kto będzie ich nowym trenerem? Jaką oni chcą właściwie budować kulturę organizacyjną, skoro jeden gwiazdor się nie odzywa, a drugi jak coś powie, to ręce opadają?

Wewnątrz klubu od początku uważaliśmy, że to nie jest sezon pod tytułem mistrzostwo albo klapa. Potrzebujemy więcej czasu by do siebie przywyknąć, aby się zgrać [PG-13]

Dla mnie Clippers muszą przede wszystkim poprawić obronę, którą tak się chełpili w tym sezonie. Na tym poprzestańmy, nie kopmy leżącego.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

36 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Khawi poszedł do drużyny która obiecała mu samowolkę w dostępności do gry itp, i się wszyscy na tym przejechali, bo jak się mieli zgrać skoro lider połowę meczy pauzował:-)

    (24)
    • Array ( )

      Jeden gwiazdor nic nie mówi, drugi gwiazdor jak coś powie to ręce opadają… Jakie to prawdziwe

      (19)
    • Array ( )

      Kawhi zagrał w 57 spotkaniach w tym sezonie. Gwoli przypomnienia: rok temu, w Toronto, gdy jeszcze go wychwalano (bo wiatr wiał akurat w taką stronę) zagrał 60 meczów w sezonie regularnym. Biorąc pod uwagę fakt, że sezon został skrócony przez Covida to pewnie zagrałby on tyle samo (albo nawet więcej) spotkań co w mistrzowskim sezonie z Raptors. Minutowo też nie ma tragedii, bo grał średnio 32.4 minuty przy 34 gry dla zespołu z Kanady.

      Serio, nie rozumiem tego narzekania na to, że Kawhi podobno sobie przesiaduje i robi wolne. Czy to nie o nim mówiono jako o “cichym pracusiu”, gdy grał jeszcze dla Spurs? Co, teraz się tak diametralnie zmienił? Sodówka uderzyła mu do głowy? Przecież ten gość jak nie biega po parkiecie to widać, że kuleje. Z jego biodrem jest coś mocno nie halo, ale nie przeszkadza mu ono, jak widać, w grze. Tylko ze względów bezpieczeństwa Clippers nie chcą ryzykować, że w końcu coś w tym biodrze się złego zadzieje i trzeba będzie radzić sobie sezon (albo kto wie jak długo) bez swojej największej gwiazdy z zamrożoną gotówką w budżecie. W Playoffs ciągnął Clippers za uszy gdy zmiennicy nie wnosili za dużo wartości, a George (znowu) zawodził. Można wiele osób winić za brak powodzenia tegorocznych Clippers, ale Leonarda zdecydowanie jako jednego z tych, którzy najmniej przyczynili się do niepowodzenia.

      (14)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe artur89
    Odpowiedz

    A ja myślę, że w tym sezonie to akurat głównie nawalił Kawhi jako niby lider. Trochę go uważam za przecenianego w roli aż takiej supergwiazdy, chociaż ciężko ujmować mu talentu i pracy oczywiście, heretykiem nie jestem. Ale rok temu awansował z Toronto do finału po farfoclu który ledwo wpadł, po jakimś kulawym tam kryciu przy akcji jeśli dobrze pamiętam. A później jednak trochę połamane GSW, ale misiek to misiek. A w tym sezonie z niby lepszym składem, z load managmentem się okazało, że w najważniejszych momentach ani nie dostarczył sam ani nie pociągnął zespołu za sobą. Kwestię playoff-p przemilczę, nie jestem fanem

    (3)
    • Array ( )

      Media i kibice nazwali Leonarda liderem XD
      Leonard to niewątpliwie supergwiazda wokól którego można budować zespół. Ale to nie jest typ lidera. Coś jak AD. Nie ten mental

      (11)
  3. Array ( )
    Nick Pielęgniarka 9 Październik, 2020 at 14:23
    Odpowiedz

    Największym błędem Clippers było przeniesienie się do LA. Oni zawsze będą tymi drugimi, gorszymi. Przecież nawet w meczach derbowych “u siebie” to 80% publiczności będzie w koszulkach Lakers. Oni mogą tylko budować markę na sezonowcach, których jarało lob city, czy teraz duet Pandemic P z Leonardem. Nawet jeżeli w najbliższych latach wygraliby jeden tytuł to nic to nie zmieni.

    (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    A gdyby tak Ivica Zubac miał wrócić “do domu” – do LAL ?
    Nie uważacie, że byłaby to dobra-tania inwestycja na bliską przyszłość ? Trochę się poturbował w playoffs, jest ograny, zdobycze punktowe nie wyglądają już tak słabo, taki center “na zapas” może by się przydał Lebronowi, co uważacie ??

    (0)
    • Array ( )

      No niby tak, ale trochę suabo by to wyglądało. Nie ma tam kogo za niego wrzucić to jest raz, a dwa Clippers nie oddadzą ostatniego możliwego środkowego, bo sami nie wiedzą, czy Harrell zostaje.

      (2)
    • Array ( )

      AD do pary potrzebuje osiłka, który go odciąży w przepychaniu osiłka przeciwnika. Stąd Howard i Boogie. Zubac w tej roli odpada. Fajnie gdyby Boogie się nie obraził i podpisał jeszcze jeden dziadowski kontrakt z Lakers.

      (5)
    • Array ( )

      Tomfrites. Wczuj się w jego sytuacje. Został oddany za paczkę chipsów. I nagle w zespole pretendującego do mistrza dostaje solidne minuty i jego gra również wygląda bardzo solidnie. Co to znaczy? Że sztab lakers miał go gdzieś bo nawet nie dali mu porządnej szansy wykazać się. Chłopak musiałby być pozbawiony honoru i rozumu żeby brać kontrakt minimalny w lakers który chyba byłby nawet mniejszy niż jego rookie kontrakt i wziąć gdziekolwiek kontrakt wieloletni z gażą około 10 mln za sezon bo na tyle go wyceniam. Może jakis zdesperowany klub dałby nawet więcej. Nie ma szans że Zubac wróci do Lakers choćby miał zaprzepaścić jedyną w życiu szansę na mistrzostwo bo lakers potraktowali go jak śmiecia i wcale bym się nie zdziwił jakby wyszło że Zubac nawet nie chce gadać z lakers.

      (0)
    • Array ( )

      @wojtek
      W Lakersach są teraz inne osoby, więc po co ma patrzeć na to co było kiedyś?
      Zubac w Lakersach byłby na pewno ciekawą opcją.

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Kawhi to troche ten wujek w glowie miesza i wyglada to na to ze chlop nie ma swojego rozumu… W dupach sie przewraca od kasy… zdrowy jest i nie chce mu sie grac… Taki Butler by go chyba rozniosl na treningu za podejscie do grania…

    (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Każdy zawodnik wyglada inaczej w każdej innej drużynie, George świetnie grał jeszcze za czasów Indiany, a Kawhi w SAS i Raptors. Na sile budowanie zespołu czasami nie wychodzić, prócz Clippers są jeszcze Rockets z Westem i broda którzy tez nic nie ugrają. To jest tak praca w firmie w której dobrze ci się pracuje ale mimo wszystko chce coś zmienić, zmienisz firmie i nagle nie czujesz się dobrze z nowymi ludźmi w nowej firmie.

    (2)
    • Array ( )

      Tak z innej beczki to mam wrażenie, że PG padł mentalnie po kontuzji. Czy się mylę? Bo od czasu kiedy złamał nogę, to tak jakoś nie może się pozbierać. Stąd taki zjazd formy w PO. Co myślicie?

      (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Leonard chciał grać z kimś kto będzie numerem 2 i okazało się, że nie stworzył z PG ani duetu marzeń, ani jakiejś specjalnej przyjaźni, ponieważ to on jest stworzony aby być numerem 2. Cichy, stroni od mediów itd. Clippers zrobili błąd, że zgadzali się na kreowanie drużyny przez jednego zawodnika. Kto w tym zespole miał robić atmosferę? Niemowa czy gość z problemami mentalnymi? Zabrakło im charakteru. Cała sztuka w tworzeniu zespołu polega na nadaniu mu odpowiedniego charakteru tak jak np. w MIA. Ten projekt się nie sprawdzi, bo PG i Leonard nie pasują do siebie.

    (9)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy tylko mnie tak wkurza japa Harrell’a? Wiem, że nie na temat ale przez takich arogantów BLM to dla mnie jakaś farsa ale może przesadzam. Pozdro dla WLM 🙂

    (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Dawajcie coś o młodych kotach, przyszłych latach i wolnej agenturze. Dallas, Phoenix, Nowy Orlean co moga zrobić Denver by być jeszcze lepsza DRUŻYNA, mają jakieś miejsce w salary? Projekt Lac od początku mi się nie podobał ale jako fan legendy Lebrona trochę się o nich martwiłem. Beverley bawił się w lidera zespołu ale nie pyklo. Harrela zostawić, miejsce na progress jest. Lou puścić będą chętni. Szczerze to niech się uda tym ciężej pracującym zespolom, z planem i zacięciem. Clippers są dobrym przykładem, że talent bez planu i głowy łatwo jest zmarnować.

    (3)
    • Array ( )

      Tak naprawdę to Clippers nie potrzebowali drugiej gwiazdy. Im zamiast PG wystarczyłby chociażby Rondo i jakiś ogarnięty środkowy, choćby Steven Adams. Tak to widzę. Myślę, że Clipps lepiej by na tym wyszli

      (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    To nie miała być drużyna na ten rok. Media nadmuchały balonik oczekiwań. Teraz będą bez tego ciężaru, a ani Kawhi, ani Georg, jak widać było, nie lubią tej nagonki. Drużynę mają fajną, zrobią spotkania integracyjne z bzykaniem striptiserek na czas, to się na nowo polubią. Ludzie od HR zrobią robotę (przy takich budżetach zintegrować grupę młodych facetów?! Pikuś.). Trenera wreszcie pogonili, będzie dobrze.

    (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    A od wujka Kawhi to się odwalcie; załatwił bratankowi dobrą fuchę, blisko domu? Załatwił.

    A skąd wiecie, że w/w nie ma innych celów niż bycie KOZĄ? A może nie lubi grać w kosza ale wie, że to jedyny sposób na zdobycie środków na ustawienie rodziny do końca życia? A może marzy mu się farma wielbłądów w środku Teksasu i życie poza tym medialnym gównem, jakie nas otacza?

    Wiecie, z psychologicznego punktu widzenia pożądanie sławy/rozpoznawalności, to dowód na silne kompleksy i niskie poczucie własnej wartości.

    (10)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja się zgadzam z Redem, ponieważ Ted nie ma racji a Ned może ją ma ale nie jest tak bardzo wyraźna jak racja Reda, który bardzo przypomina stylem pisania Neda, a z kolei Ci dwaj przypominają kogo – Teda. Wiec analizują temat Teda, Neda i Reda, prawdopodobnie to jedna i ta sama postać. Symple Lodżik KEKW

    (-1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    To co wyprawia Danny Green i Kyle Kuzma to jest… nieporozumienie, jak mawia klasyk. LeBron trzyma przy życiu po pierwszej połówce LAL. Butler znowu show na miare game 3. Chaos w szeregach Lakers po chwilowym wypadnięciu Davisa aż nadto rzucał się w oczy.

    (2)

Gwiazdy Basketu