fbpx

Unleash the Kraken! Jermaine O’Neal

9

Jesteście przesądni? Bo nie od dziś wiadomo, że sportowcy tak. O dziwnych przesądach graczy NBA pisałem swego czasu na blogu w artykule “Peanut butter & jelly”, nie przypominam sobie jednak, by pojawiła się tam postać Jermaine O’Neala (przynajmniej nie bezpośrednio). Jeśli zawodnik Wojowników nie miał do tej pory żadnych przesądów, to mam dla niego szczęśliwą liczbę: 17. Jermaine rozegrał w NBA 17 sezonów (leci mu osiemnasty), odkąd z 17. numerem draftu wybrali go Portland. W tym roku, grając dla Golden State, 17 razy był rezerwowym (i sześć razy starterem), ale do rzeczy…

Minionej nocy, Jermaine O’Neal poruszając się zupełnie jakby to był rok 2004, a nie 2014, poprowadził GSW do zwycięstwa nad Nets i choć kluczowego daggera o tablicę wpakował do siatki nikt inny jak zimnokrwisty Steph Curry, to wszyscy byli pod wrażeniem postawy O’Neala, który dominował jak za swoich najlepszych lat, zdobywając 23 punkty i 13 zbiórek. Ostatni raz granicę 20 punktów przekroczył niemal rok temu, 27 lutego 2013, jeszcze w barwach Phoenix, a wcześniej zdarzyło mu się to w Heat, 25 marca 2010.

Kariera tego zawodnika jest jednym wielkim pasmem kontuzji (zaledwie w ośmiu sezonach był w stanie rozegrać więcej niż 60 spotkań), lecz jego ostatnie dokonania są wodą na młyn dla optymistów wieszczących mu drugą młodość. Czy faktycznie jest to druga młodość, czy tylko łabędzi śpiew przed odejściem na zasłużoną sportową emeryturę?

Sześciokrotny All-Star i jeden z najlepiej blokujących zawodników minionej dekady chyba sam do końca nie umie odpowiedzieć na to pytanie, jednak jeśli ta forma utrzyma się, Golden State Warriors staną się jeszcze poważniejszym graczem na Zachodzie. Jeśli Bogut będzie zdrowy, a Jermaine będzie w stanie grać na przyzwoitym poziomie, to każdy będzie mieć pełne gacie jadąc do Oakland.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

9 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Andre
    Odpowiedz

    no cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko trzymać kciuki za Golden State. The Splash Brothers mogą ich pociągnąć baaaaardzo daleko.

    (6)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    Z Rakietami miał ostatnio ważny blok w końcówce. Zawsze doceniam jak zespoły umieją wykorzystywać weteranów.
    Golden State będą mocni, o ile zdrowie dopisze. Curry miewa problemy z kostkami, Bogut i O’neal też mają swoje problemy. O ile pozycje 1-3 mają dobrze zabezpieczone (Blake, Crawford i Barnes), o tyle z dużymi mogą mieć problem. Barnes może grać na 4, ale goście typu Z-Bo czy Blake to go zjedzą raczej. Ale na papierze są bardzo mocni, mają solidną ławkę. Byle było zdrowie.

    (2)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Szymon12
    Odpowiedz

    zapomnieliście o jednym fajnym facecie nazywa się: Draymond Green i jest to jego drugi sezon. Jest duzy,silny,Młody i głodny gry w dodatku nie narzeka. Facet od czarnej roboty. Kocham ekkipe z GSW za to co soba reprezentują i Dożywotni szacunek dla Marka Jackson’a 🙂

    (2)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem gry tego zawodnika w tym spotkaniu. Skuteczność to jedno a efektowność zagrań, niesamowite dunki to co innego. Ciekawy, charakterystyczny rzut osobisty (przetrzymanie i cały ceremoniał) który doprowadza przeciwników do błędu (zbyt wczesne wejście w pomalowane). Spotkanie pod znakiem absencji Lee i Boguta, słabej skuteczności za 3 obu teamów. Co najważniejsze to dobry zakup ze strony Wojowników w postaci S. Blake. W pewnym momencie to pomyślełem że trener powinien go trzymać na boisku kosztem Curryego bo robił dobrą grę. Jak wrócą dwaj wymienieni to Steve jeszcze rozwinie skrzydła.

    (1)

Gwiazdy Basketu