fbpx

W tym jednym aspekcie Kobe prześcignął Michaela

15

kojo

W pojedynku dwójki największych socjopatów w historii NBA Kobe prześcignął Michaela.

Prawdę powiedziawszy, od początku byli tylko oni dwaj. Cała reszta może im ostrzyć łyżwy jeśli chodzi o podejście do rywalizacji na parkiecie.

Nie wierzycie mi? Uwierzcie Philowi Jacksonowi, który jako główny szkoleniowiec spędził osiem sezonów w Chicago z Jordanem (zdobywając 6 pierścieni) a także jedenaście sezonów z Bryantem w Los Angeles (dokładając kolejnych 5 pierścieni). Jeśli więc ktokolwiek ma prawo wypowiadać się, ferować wyroki, porównywać obie legendy, będzie to 69-letni Jax.

Jak wiadomo od wiosny Phil pełni obowiązki szefa klubu Knicks, po raz pierwszy od lat próbując wyprowadzić ekipę z Big Apple na szersze, aniżeli I runda playoffs, wody. Głównym kołem zamachowym nowego projektu ma być sprawdzona formuła pod tytułem triangle offense, dobór zaufanych współpracowników oraz Carmelo Anthony jako lider i następca panów ze zdjęcia głównego.

 Czy jednak Melo należy do tej samej kategorii graczy, co gwiazdy Jacksona z poprzednich ekip? Oto co legendarny szkoleniowiec miał do powiedzenia w niedawnym wywiadzie dla New York Post.

Czy stawia pan Kobe Bryanta jako wzór do naśladowania dla Carmelo?

Nie. Nikt nie jest w stanie tak trenować. Nie oczekuję, że ktokolwiek będzie w stanie ukształtować swój model treningu podobnie do Kobe, choć ten bardzo oglądał się na Michaela Jordana. Tylko, że Kobe poszedł jeszcze dalej niż Michael jeśli chodzi o etykę pracy. Michael pewnie się ze mną nie zgodzi, ale tak właśnie jest.

1

Dobry temat. Wewnętrzna dyscyplina to jedno. Psychospołeczne zaburzenia to drugie.

Czytaj dalej >>

1 2

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Chyba każdy z nas miał styczność z klasowymi kujonami, którzy ryli dniami i nocami. A później przychodziliście na sprawdzian po kilku h nauki i rozkładaliście ich swoją wiedzą. Z basketem jest tak samo. Nie zawsze trzeba trenować od rana do nocy jak Kobe żeby być najlepszym.

    (-28)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    All3 to trzeba było trenować przez cały czas to zarabiałbyś jak Lewandowski, a nie teraz płaczesz jakim to jesteś zmarnowanym talentem. Mam wrażenie, że presja na rozwój fizyczny przerosła niektórym mózgi. Łatwiej się wybić w sporcie? Come on! W Polsce tylko 2 koszykarzy zarabia lepiej niż kilkudziesięciu prezesów i viceprezesów banków. A gdzie pozostałe sektory gospodarki? Nie będzmy śmieszni. Większość czarnych kotów kończy w nieprzyjemnych dzielnicach z kapturami na głowach, goście którzy rzucili prawie 10tyś pkt w dużej lidze kradą jabłka ze sklepu, inni sprzedają mistrzowskie pierścienie bo wierzyciele siedzą im na karku. Trening to tylko jeden ze składników sukcesu. Charakter, talent, predyspozycje fizyczne, środowisko i inteligencja to pozostałe składniki sukcesu. Jak widać cenicie tylko ciężki trening a gość który siedzi w domu z książką albo uczestniczy w ciekawych wykladach na uniwerku to już zmarnowany talent bo za długo siedział na uczelni. Kobe jest ewenementem, Kobe żyje w swoim świecie. Kobe jest ch#%*em. Ale na litość boską nie gloryfikujcie tak treningu!

    (25)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    ćwiczenia to filozofia. Ja ćwiczę od 10 roku, życia a pamiętam że rodzice mnie i moją siostrę ganiali juz w wieku przedszkolnym mieliśmy zawsze cwiczenia w domu wokoło dywanu 😀 z naszej dwójki tylko ja dotrwałem i sobie nie wyobrażam życia bez cwiczeń. Z perspektywy czasu doszedłem do takiego wniosku, że gdyby wszystkie te godziny pracy poświecił na doskonalenie się w piłce nożnej, prawdopodobnie grałbym juz w klubie zagranicznym… naprawde dużo łatwiej wybic sie w tym sporcie przynajmniej w Polsce.

    (-14)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    BTW. Po jakiś 30 meczach sezonu będziecie mogli piać z zachwytu, że oto Kobe został lepszym strzelcem niż Jordan. Że jego nocne rowerowe wycieczki i wysłanie Fishów do schowka na miotły przyniosło zamierzony efekt. Szykujcie się na sabat czarownic, Czarna Mamba atakuje od początku sezonu. Zawsze trzeba sobie stawiać mierzalne cel, prawda redaktorze?

    (7)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe BartSprint
    Odpowiedz

    ‘Wiem, że są wśród nas (czytających) ludzie owładnięci obsesją samodoskonalenia, codziennych treningów i idących za tym stylu życia.’

    ‘Mówię o tych, którzy wewnętrznie PODPORZĄDKOWALI swoje życie treningom (i diecie).’

    Ktoś mnie wołał?

    (-4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    All 3 jak wszyscy już zdążyliśmy zauważyć, jest trochę jak nóż, Z jednej strony ostry można coś rozciąć, a z drugiej tępy i posmarować masło

    (9)
  7. Array ( )
    wielmozny.pan.przecinek 25 Wrzesień, 2014 at 14:40
    Odpowiedz

    @elfrid
    poza wszystkimi zaletami oprócz-treningu, jakie wymieniłeś, z którymi się w pełni zgadzam – to jednak trening jest jedną z tych 2-3 rzeczy, które odróżniają zawodników dobrych od wybitnych. drugą jest niewątpliwie psychika, konstrukcja mentalna, typ osobowości. ale trening jest tuż obok. nie tyle nawet liczba godzin, co intensywność i efektywność wykonywanej pracy. trening poprawia nie tylko technikę gry, ale i wpływa na pewnośc siebie, a to następna z podstaw sukcesu w tej branży [i nie tylko tej]. w starciu dwóch graczy o podobnym poziomie talentu, uzdolnień motorycznych i innych “genetycznych” rzeczy – zawsze lepszy będzie ten, który jest mocniejszy psychicznie, bardziej pewny siebie, ambitniejszy i ten, który – własnie – więcej godzin przepracował na sali.

    wśród topowych zawodników NBA właściwie próżno szukać leniów czy minimalistów, a wręcz dominują tam stachanowcy. droga na szczyt wiedzie przez niekończącą się pracę treningową. kto pracuje mniej od innych, zawsze w końcu zostanie za ich plecami. talentem popartym skromną pracą można przeskoczyć tych mniej uzdolnionych, tych równych sobie – nie sposób.

    (0)
  8. Array ( )
    wielmozny.pan.przecinek 25 Wrzesień, 2014 at 14:47
    Odpowiedz

    PS : zwróćcie uwage na zaawansowanie techniczne zagrań KObego i Michaela. to nie są proste stacjonarne trójki z open looks, które piłują Kyle Korver z kolegami, by dojśc do perfekcji. to są naprawdę zagrania o wyjątkowej skali trudności. wystarczy samemu spróbować na boisku, aby nabrać szacunku.

    Kobe i MJ nie stosowali tych akcji od czasu do czasu. grali nimi nonstop. jesli chce się grać w taki sposób, na takim poziomie trudności technicznej, to trzeba trenować znacznie więcej od innych. nie zapominając o wyjątkowości talentu Kobego i MJ-a : nawet oni nie urodzili się z tymi zagraniami. dostali korzystną motorykę, wzrost, układ mięsniowy i nerwowy etc., ale cała reszta to po prostu ich ciężka robota.

    Alber Einstein : “Geniusz, to 1 % talentu i 99 % cięzkiej pracy”

    może zatem zamiłowanie do- i pasja cięzkiej pracy, to prawdziwa definicja “geniuszu” ? :}

    (9)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak mawial MVP: “Hard work beats talent when talent fails to work hard.”
    Dla mnie podejście do życia Kobe sprawia, że staje się karykaturą człowieka. Oczywiście że Majkel tyle nie trenował bo wolał pograć sobie z Birdem i Magiciem w karty do rana, a później Barkleyowi złoić tyłek w golfa. Codzienny trening to obowiązek każdego gracza. Od tego nie ma ucieczki.

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    ładnie napisane.

    Trzeba miec pasje. Trzeba mieć coś czemu człowiek się poświęca.
    Ale nigdy nie można poświęcać rodziny, przyjaciół; zdrowia dla pasji. Nigdy.

    Ćwiczenia są fajną rzeczą ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć sobie dość. Kiedy można już być z siebie zadowolonym, a nie wyznaczać ciągle kolejne granice.

    Kiedyś tak sobie myślałem, i obecnie wiele zachowań jest akceptowanych mimo ze 50 lat temu by tak nie było. Czy 50 lat temu ktoś by akceptował to, że dziecko siedzi 5 godzin przed komputerem grajac(gdyby komputery były oczywiscie)? Pewnie nie. Można by powiedzieć: ale to rozrywka, spedza czas wolny bo tak chce. Ale czy nie da się lepiej, kreatywniej?. Czy 50 lat temu normalnym byłoby dązenie do perfekcji fizycznej w takim stopniu jak obecnie to czynią ludzie?

    Wg mnie świat idzie w bardzo dziwnym kierunku. Ludzie mają coraz więcej obsesji: Obsesji kariery, wyglądu, szczęścia, doskonałości w jakichś aspektach życia. Kiedyś ludzie mniej przywiązywali uwagę do rzeczy doczesnych a wiecej uduchowiali sie, korzystali z zycia, i poprostu byli dla siebie mili.

    Trzeba pamiętać, że poświęcając się czemuś, na coś innego nie mamy czasu. Możemy mówić: E mi to nie potrzebne, mi wystarcza tylko np to bieganie, ćwiczenia i doskonalenie siebie.

    A teraz zadaj sobie pytanie: (odpowiedz, że tego nie lubisz się nie liczy)
    1. Kiedy przeczytałem ostatnio książkę?
    2. Kiedy oglądałem ostatnio dobry film?
    3. Kiedy ostatnio odwiedziłem rodzine?
    4. Kiedy ostatnio spedzałem czas ze znajomymi?
    5. Jak długo nie mam dziewczyny/chłopaka?
    6. Kiedy ostatnio poświęciłem czas rodzicom, rodzinie, by z nimi pobyć?
    7. Ile czasu poświęcam na moją pasje a ile na rzeczy które mogą być przeciwwagą?
    8. Kiedy ostatnio rozmawiałem z sąsiadem?

    Takich pytan można zadać wiele. Można na każde odpowiedzieć w stylu: nie potrzebuje tego, mam swoja pasje. Tylko, że człowiek nie może być jednowymiarowy. Poza pasją jest wiele innych rzeczy które budują nasz świat.

    Także 50 lat temu człowieka który wiele czasu spedza na siłowni, bieganiu itd uznano by za dziwaka, człowieka uzaleznonego lub mającego obsesje na punkcie swojego ciała. Dziś jest to całkowicie naturalne. I chyba troche straszne.

    Bo 50 lat temu ludzie byli jakoś tacy blizsi sobie. Znajdowali czas dla rodziny, przyjaciól, spotkania i wypady. Dziś ludzie robią wiele zbędnych rzeczy zapominając o tym co naprawde ważne.

    Np ja piszac o 3 w nocy ten komentarz niejako wpisuje się w to co krytykuje. Ale dziś też przeczytałem 100 stron książki. A dawno nie czytałem książek. I wiecie co? Mogłem zamiast tych 100 stron książki posiedzieć na komputerze, pocwiczyć. Ale jakoś czasami chce się czegoś innego.

    Spróbojcie czegos innego.

    (8)

Gwiazdy Basketu