centered image

Warriors dojechali Jamesa Hardena, kompromitująca skuteczność Houston

136

Zobaczyliśmy na jakim poziomie zawieszona jest poprzeczka. Byliśmy blisko… za rok spróbujemy ponownie (…) wsiądziemy z powrotem na konia i dopadniemy tych gości [Mike D’Antoni]

Naprawdę blisko: siedemnaście punktów przewagi w meczu szóstym oraz piętnaście punktów przewagi dziś w nocy. Pięć minut od rozpoczęcia Klay Thompson miał na koncie trzy faule. Gdyby nie uraz „mózgu drużyny” Chrisa Paula byliby mistrzów dojechali jak bum cyk cyk. Zapytajcie kolegi Erica Gordona, potwierdzi. Zabrakło zdrowia i wytrzymałości, bo intensywność w pierwszej połowie znów była imponująca.

One trick pony (again)

Wiedzieliśmy, że w końcu spuchną. Harden klepie piłkę tak długo w każdej akcji. Wiedziałem, że w którymś momencie się zmęczy, zmuszaliśmy go do wysiłku także w obronie [Kevin Durant]

Plan gości był prosty, zamknąć Rakietom linię rzutów za trzy. Czy wiecie, że Houston w pewnym momencie spudłowało 27 kolejnych trójek?! Zaczęli w połowie drugiej kwarty, skończyli w połowie czwartej… 27 kolejno przestrzelonych rzutów brzmi jak makabryczny żart, ale prawda jest taka, że 70% z nich stanowiło:

  1. przejaw desperacji (rzuty z ręką na twarzy, pod presją obrońcy lub zegara)
  2. próbę wymuszenia faulu

A propos (nieodgwizdanych) fauli, oto co na twittera w połowie III kwarty wkleił DeMarcus Cousins:

W sumie 7/44 trójek gospodarzy znalazło drogę do kosza. Dubs popuścili pasa pod koszem, więcej przestrzeni niż zwykle otrzymał Clint Capela, ale na dystansie stróżowali uważnie i choćby się w portkach paliło, wracali do obrony. Największą różnicę stanowiła (ponownie) trzecia kwarta. Zbiórka, płynne wyjście z własnej połowy, akcje transmisyjne. Wystarczyło kilka minut… na czerwono gospodarze. Gdyby rzucali słabo, graliby dalej, ale rzucali kompromitująco źle:

Wiem, że narzekałem na ograniczone rotacje D’Antoniego, ale gdy przy remisie wystawił na plac Ryana Andersona, łapałem się za głowę. Curry ugotował gościa, przysięgam, że z głośników laptopa czułem zapach podsmażanego boczku! Warriors 101 Rockets 92 [4-3]

Wielki szacunek dla Houston!

Za bezkompromisowość i udowodnienie reszcie ligi, że Warriors nie są wcale nieśmiertelni. Recepta jest prosta, ale tylko teoretycznie:

  • dwie gwiazdy o nieprzeciętnym bball IQ
  • pięciu uniwersalnych, mobilnych, doświadczonych obrońców w piątce
  • przejmowanie krycia
  • minimum 4-5 snajperów równocześnie na boisku

Jeśli chcą mieć pewność, powinni zaproponować współpracę panu nazwiskiem LeBron James. Takiej rady udzielił właśnie chłopakom Stephen A. Smith – ze swojej strony obiecuję przeanalizować eksperyment pod kątem finansowo-kadrowym, ale z szacunku dla kibiców Cavaliers, dopiero po zakończeniu Finałów, ok?

Grać z nimi czwarty rok z rzędu to niebywałe osiągnięcie. Nie sądzę by kibice rozumieli jak trudno coś takiego osiągnąć. Jak trudno przychodzi wygrywać w tej lidze. Sezon jest niewiarygodnie ciężki, kiedy rokrocznie docierasz do finałów, sezon zasadniczy staje się nudny. Jest zdecydowanie za długi. Musisz dysponować niebywałą konsekwencją, siłą woli, przez tyle miesięcy piłować i nie ustawać w celu. Uwielbiam Steve’a Kerra oraz jego dokonania z zespołem. Mają wielką siłę ognia, są świetni w obronie. Być ponownie ostatnimi na ich drodze to fajna rzecz [Tyronn Lue]

Adrenaline rush

Powiedziałem trenerowi, że mocno podkręciłem kostkę, ale nic nie czuję. To wszystko przez adrenalinę. Po meczu byłem zaniepokojony, ale ściągając taśmy widzę, że będzie dobrze [Draymond Green]

Azali, czwarty rok z rzędu w finałowej serii NBA zmierzą się Golden State i Cleveland, ale jeszcze nigdy wcześniej nie było tak wyraźnego faworyta. Sami zobaczcie: /GWBA/STS-NBA

Takie kursy to przesada. Napiszę tyle: jeśli Andre Iguodala wciąż będzie nieobecny, otwiera się mała furtka dla chłopaków z Ohio, taka na 5%. Jeśli jednak z rywalizacji wypadłby dodatkowo Draymond, szanse Cleveland widzę na 50-50. Davida Westa nie wystawią, bo jest za stary i za wolny, a żaden inny podkoszowy, bijący się na deskach im piłki nie rozegra. Samym pick and rollem Dubs mistrzostwa nie zdobędą. Innymi słowy, faworyt jest zdecydowany, ale to jest sport, dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

W rolach głównych wystąpili

  • Kevin Durant 34 punkty 5 zbiórek 5 asyst 5/11 zza łuku
  • Stephen Curry 27 punktów 9 zbiórek 10 asyst 7/15 zza łuku
  • Klay Thompson 19 punktów 8/13 z gry
  • Draymond Green 10 punktów 13 zbiórek 5 asyst
  • Clint Capela 20 punktów 9 zbiórek
  • James Harden 32 punkty 6 zbiórek 6 asyst 2/13 zza łuku
  • PJ Tucker 14 punktów 12 zbiórek 4 przechwyty
  • Trevor Ariza 0 punktów 0/12 z gry 0/9 zza łuku

Gdyby tak John Starks, Terry Rozier i Trevor Ariza najęli się na płatnych zabójców, 2Pac i Notorius BIG wciąż byliby wśród nas…

No dobrze, dla rozładowania emocji, Joel Embiid znów poszedł pograć w kosza z rówieśnikami:

Dobrego dnia wszystkim.

Ostatnie Wpisy

136 comments

    • Array ( )

      Nom… ale będzie ciężko…
      Nie mniej – dobrze się stało…
      Nie lubię GSW – bardzo.
      Ale Harden NIE zasłużył na pierścień. Kropka.

      (4)
  1. Array ( )
    Triple Double 29 Maj, 2018 at 11:38
    Odpowiedz

    Oto notatki jakie zrobiłem w trakcie time-outów, jeśli nie chce Wam się czytać relacji, scrollujcie do podsumowania:

    Czego się spodziewać? Walki do ostatniej sekundy 4 kwarty, a może nawet dogrywki. Czy będzie antykoszykówka jak wczoraj w Bostonie, czy jednak nerwy nie spętają całkowicie poczynań obu zespołów? Czy Houston ograniczy liczbę strat? Jeśli tak, Golden nie będzie zdobywać punktów tak łatwo jak w sobotę.
    Zaczynamy, niestety dla Houston cud się nie zdarzył i grają bez Paula (szanse GSW dramatycznie wzrastają w tym momencie na starcie – torchę jakby zaczynali od runu 10-0), obrońcy tytułu nadal bez Iggiego „lewej nogi” (jako rzecze Wielmożny).

    1 kwarta – Curry zaczyna od pudła, a Klay od faulu na Brodzie. Po minucie 2 faule Klaya. To się nazywa dobrze wejść w mecz. 10:48 – 3 faule GSW i 3 straty, nerwowo. Curry trafia za 3, ofens Houston i 9:7 na 8:30. Houston nadrabia ze stratami, już 4. Dramat pod tym względem, ale Harden zalicza trójkę z faulem. 15:9 dla Houston na 6:30. (3-1 w asystach, 8 punktów Hardena,5 Gordona, 4 szczudła Kevina). Sporo strat, ale Golden się uspokoiło w tym aspekcie, z kolei Hou rozpędziło. Obiecująco dla Rakiet, ale czy utrzymają tempo (będzie konieczne 48 minut Hardena?). Kevin 2 pudła z osobistych. No, no 3 piłki zbierają Rakiety w ataku i w efekcie mamy 0 punktów z tego, pudło za pudłem. Wreszcie za 3 Durant ( Hou – 4/10, GSW – 2/8). Bez kompleksów Gerald Green 3 kolejne rzuty, 3 pudła – bardzo radosny występ. Coś odległa zrobiła sie linia osobista dla Duranta, notuje kolejne pudło. Gromkie MVP z trybun, Harden sieje burzę wejściami pod kosz, oznacza to albo punkty, albo osobiste i ……….. punkty. Już 13 (4/6, 2/2) punktów i 24:17 Hou. Pojedynek ozdoba, Kevin broni Hardena i ten drugi zupełnie bezradny (pamiętcie Kev vs Lebron i bezradność tego drugiego w regular season?). 24:19 dla Rakiet na koniec 1 kwarty. Twardo broni Houston, wywierają nieustanna presję, czy GSW odpali fajerwerki. Narazie punktowo trzyma gości Durant 8, kolejny Stefek uciułał ledwo 3 punkty. Kerr spokojny w przerwie, mówi, że grają największy piach w tym sezonie.
    2 kwarta – Harden na ławie, ale na krótko. Ale się dzieje: Gordon 4 punkty z rzędu, mistrzowie pudłują na potęgę, a co najgorze dla nich pozwalają Houston na ofensywne zbiórki (aż 9 w tym momencie). Rośnie błyskawicznie przewaga Houston run 10-2 i mamy 34 :23. Wymiany trójek, szybko przybywa punktów, Thompson, G. Green, Gordon i Durant. Capela znowu zbiórka ofensywna dla Houston, na za dużo pozwalają Wojownicy pod swoim koszem 44:33 na 5:50. Thompson(9) wyróżnia się u gości. Jest powtórka z poprzedniego meczu, czy Golden podobnie wróci, a może trener Hou wyciągnął odpowiednie wnioski? 11 ofensywna zbiórka Houston (Capela), i 2 pudła Klaya z osobistych. Szaleństwo wśród publiczności i 48:33. Time-out. Rakiety zbierają pod koszem rywala jak starszy o 5 lat kolega, wyższy o 30 centymetrów, są absolutnie bezkarni. 2 rzuty Hardena za 3 z ewidentnymi faulami, ale gwizdek milczy. W przeciwieństwie do D’Antoniego, który dostaje białej gorączki przy linii. No nie chcę nic mówić, ale chyba ktoś tu się stara utrzymać mistrzów w grze. Słyszymy kolejne „Durant fires for three” co z reguły oznacza pudło. Kończy Gordon dynamicznym wjazdem pod kosz. Do przerwy 54-43.
    Na razie wyróżniają się Harden 16 (5/15) siła napędowa, supersilnik, Gordon 14 (5/12) drugi silnik dziś chodzi bezbłędnie, świetny Capela 14(7/8 – 3 ofensywne zbiórki). Uwaga! Tucker – 5 ofensywnych zbiórek do przerwy, co za cwanizna, wszędzie się wciśnie po piłkę. Po stronie Golden State – Durant 13 (4/9) Thompson 12 (5/8).
    Z gry Houston 21/50, Golden 17/39.
    Na razie interesujący mecz, z twardą defensywą Teksańczyków i nieporadnością rzutową gości z tej defensywy wynikającą. Jak w poprzednim meczu Klay odpalił w 2 kwarcie fajerwerki i jako tako trzyma gości w grze, ale na takiej skuteczności nie zajadą daleko. Do poprawki. Zupełnie mozna zapomnieć, że nie gra Paul, ale nadchodzi słynna 3 kwarta.
    3 kwarta – Golden zaczyna od 7-4 zaznaczonego trójką Duranta. 15 przestrzelonych trójek Houston z rzędu, obecnie 6/30 w tym względzie. Gordon cegła za 3, a Young pewnie zza łuku w odpowiedzi. Na 7:20 zrobiło się 58:53 dla Houston, wygląda na to, że Golden odzyskuje rytm, z kolei wielka siła obwodowa Rakiet zawodzi od dłuższego czasu, co jakoś umyka gdy patrzy się na wynik. Coraz trudniej dla Rakiet, zacieśnili szyki Warriors. Green chce pomóc Hardenowi wstać, a ten wręcz reaguje złością. Jest wojna, to widać, 7 mecz zobowiązuje. Za 3 w tej kwarcie Houston (0/9) GSW (3/7). Forsują Teksańczycy, coraz trudniej z pozycjami rzutowymi, Curry laduje trójkę, nie można mu dać odrobinki przestrzeni. 61:58 dla Rakiet na 4:34, ale 7:15 w tej kwarcie. Czy Houston pozwolą wyslizgnąć się szansie? Zaczyna to wyglądać jak powtórka z poprzedniego meczu.Durant i Curry wklejają trójki, czyżby zagotowali się gospodarze? Tak to wygląda, ale 7 punktów w 8 minut Houston w takim meczu jest niewybaczalne. Curry 11 punktów z rzędu, demoluje Rakiety, a Chris Paul wściekły na ławce uderza w krzesło. Katastrofalnie Houston za 3, obijają obręcz niemiłosiernie. Kończy się 3 kwarta przegrana przez gospodarzy 13:31 i mamy 76:69. Jeśli gospodarze marzą o Wielkim Finale potrzebują ice bucket challenge w przerwie. Seria pudeł za 3 urosła do skandalicznego 6/37 (16%), 14 pudeł w samej 3 kwarcie.
    4 kwarta – wymiana punkt za punkt. 73-80. Strata Hardena, Klay z zimną krwią sadzi trójkę. Houston szokujący run za 3 – 0/25, a wiele pudeł z dobrych pozycji. Zdecydowanie czynnik decydujący o wyniku. Chyba nerwy zjadły Teksańczyków.Najsilniejsza broń Houston zawodzi w decydującym momencie sezonu. Wielka trójka Duranta, poczuli krew goście, wygląda, że nie odpuszczą. 7:27- (76-86). Teraz Curry za 3, bohater 2 części meczu. Jest przełamanie Houston za 3 – Tucker. Czy zbiorą się do lotu, potrzebny desperacki wysiłek, ale trudno będzie wytrącić GSW z równowagi. Zdecydowanie brakuje Chrisa Paula, który włączał 5 bieg w drugiej połowie, teraz nie ma komu tego zrobić i efekt widać na tablicy wyników. Gordon kontratakuje, run 7-0 , ale brakuje dobrej gry Hardena. Przykleił się do niego Livingston. 83-93 na 3:54. 2 akcje hack-a-Capella. Pełna kontrola GSW, już tego nie oddadzą, 97-85 dla gości, a przecież Houston prowadziło 15 punktami. Koszmarne zagranie Hardena prosto w ręce rywali, to jest wykrzyknik do tej porażki. Wynik końcowy 91-102.
    Wnioski: jeśli przegrywa się jeden mecz, w którym prowadzi się 17 punktami, to może być przypadek, jeśli robi się to 2 razy to znaczy, że przypadku w tym nie ma. Jednej drużynie brakuje konsekwencji, z kolei druga wbrew okolicznościom potrafi grać swoje i zawsze w którymś momencie pokazuje swoje mocne strony. Liderzy GSW odpalili swoje fajerwerki i powieźli Teksańczyków. Dziś mecz zdecydował się na obwodzie: 16/39 GSW i szokujące 7/44 Houston. Szkoda Chrisa Paula, ale w sporcie tak się zdarza. W mojej opinii w ostatnich dwóch meczach nie popisał się Harden w 2 połowach i nie pokazał tego czego oczekuje się od największych gwiazd w NBA. Mimo niezłych statystyk można czuć niedosyt co do jego występów.Obawiam się, że mentalnie i pod względem talentu to zawodnik zaledwie na sezon regularny. Ile razy w tej serii mogliśmy powiedzieć, „co za fenomenalny mecz Hardena”. No właśnie. A gwoli ścisłości zawiedli też koledzy, których kilka więcej trafionych trójek mogło spokojnie załatwić awans. Nie grał Generał ale dostępny skład nie może powiedzieć z czystym sumieniem „zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy”. A może tylko na tyle było Rakiety stać i to jest ich faktyczna siła. Gratulacje dla Wojowników.

    (89)
    • Array ( )

      Houston CHOKEts!!!

      MVP?: 2/13 za trzy…
      Gordon: 2/12 za trzy…
      JR Ariza: 0/12 i 0/9…
      Green: 1/7

      W 3ciej kwarcie zagrali największe gówno w historii finałów konferencji…
      Harden zamiast użyć swoich przywileji w sędziów i wymusić 20 osobistych to… aa… szkoda gadać…
      Harden = Westbrook… czyli MVP > RING…

      27 cegieł z rzędu… co we tym czasie robił MVP/lider Harden? Jak na „lidera” przystało zaliczył 0/10 za trzy…

      (13)
    • Array ( )

      Gardzę HOU. Te ich wymuszanie fauli na siłę… Nie znoszę stylu gry Hardena, zamiast skupić się na trafianiu to on skupia się na szukaniu faulu. Bardzo się cieszę, że HOU odpadło. Szkoda, że Jazz nie wyeliminowało HOU.

      (14)
    • Array ( )
      Młody Puczini 29 Maj, 2018 at 14:55

      Admin!!!! Weźcie tego koleżkę zwerbujcie do swojej ekipy.nie dosyć ,że robi długie i merytoryczne podsumowania. To z pewnością byłyby one szybciej na stronie niż wasze.Wilk syty i owca cała.Wierze kolego ,że dostaniesz tą fuchę ,dla ciebie kupię nawet Patrona.Nie pierwszy raz odwalasz mega robotę 😉

      (29)
    • Array ( )

      Ta jechał równo, że jak wygrywali to 4 punktami a jak dostawali w miskę to 40

      (43)
    • Array ( )

      Jakie znaczenie ma to iloma wygrywali, a iloma przegrywali ? Wynik serii z nim to 3-2 i kto wie jakby się seria potoczyła jakby nie złapał kontuzji.

      (32)
    • Array ( )

      Prawda jest taka, Że dopiero jak Iggy wyleciał to Houston nawiązało jakaś walke. Póki dwie drużyny byky zdrowe to było 2:1 i blowouty

      (53)
    • Array ( )

      Pozostaje żałować, że seria nie odbyła się w pełnych składach, aczkolwiek Paul moim zdaniem idealnie wpasował się w HOU i po prostu to, że wypadł w tak ważnym momencie jest aż przykre.

      (19)
    • Array ( )

      Przypomnę bo niektórzy chyba nie pamiętają.
      G1: 119-106
      G2: 105-127 – każdy się spodziewał że Rakiety odpalą jeden taki mecz
      G3: 126-85 Andre odpada
      G4: 92-95
      G5: 94-98
      G6: 115-86
      G7… jeden mecz w którym widać było przewagę Rakiet, jeden a reszta jak widać. Po stronie GSW jak wygrywali, to nie przez przypadek, tylko golili Hardena jak barber

      (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    To była tak straszna i głupia koszykówka w wykonaniu houston, trzepanie trójek na oślep. Czemu Ariza przy takich statystykach spędza na boisku ponad 40 minut?

    (18)
    • Array ( )
      Triple Double 29 Maj, 2018 at 11:47

      Dlaczego? Wystarczyło trafić 4 trójki więcej co dawałoby 11/44 (czyli dalej bardzo słabo) i byłby awans, ale Teksańczycy pudłowali nawet mając dobre pozycje rzutowe.

      (38)
    • Array ( )

      Raczej cztery razy wsadzić rękę w obrońcę , zrobić zapłakane oczka do sędziego i dostać rzuty.

      (10)
  3. Array ( )
    PłucaZlepioneTopami 29 Maj, 2018 at 11:45
    Odpowiedz

    A szkoda gadać, na początku playoffs wszyscy byli tak na 99% pewni że w tym roku będzie coś innego niż GSW vs Cavs…..a tu taki ch**. Ja już nie wiem jakie drużyny muszą się stworzyć żeby chociaż jedną drużynę zrucić z rowerka……

    (32)
    • Array ( )

      Pacers też byli bardzo blisko 😉 może w następnym sezonie 😉 a na zachodzie raczej zdrowe rakiety 😉

      (1)
    • Array ( )

      Za rok w finałach będą:
      Houston z Lebron’em vs. Zdrowy Boston

      (0)
    • Array ( )

      GRAND
      Czyli zakładasz, że LBJ znowu ucieknie jak szczur w cieplutkie miejsce gdzie koledzy wygrają mu mistrzostwo ?

      (-10)
    • Array ( )

      Musieliby pozbyć się Capeli i Andersona. Kto wtedy na centrze? Tarick Black?

      (-2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Zabrakło CP3. On by wprowadził spokój, brał na siebie ciężar kiedy nie siedzialo za 3, uspokajal grę, kontrolowal tempo. Bez niego Rakiety byli w ataku jak dzieci we mgle

    (36)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry ugotował Andersona, a autor czuł zapach podsmażonego boczku? Nie wiedziałem, że gotując, można jednocześnie coś podsmażyć 😀
    Szkoda, że Boston odpadł, liczyłem na finał Gsw – Celtics.

    (14)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiem tak, Cavs niech walczy, ale dla mnie Lebron już jest zwycięzcą, dokonał niemożliwego. (Spróbujcie z takim Smithem wytrzymać i innymi pachołkami). Jeśli zostawia Cavs, to niech idzie tam gdzie nie będzie musiał robić wszystkiego sam. Bo w Cavs to on był zawodnikiem, kapitanem, mentorem, trenerem, analitykiem, menago nawet z niego był niezły. Od kiedy tak wybitny gracz musi się martwić brakiem wsparcia? Jak nie potrafią mu zapewnić, niech kopnie ich w dupę i zdobędzie jeszcze z 7 pierścieni przed emeryturą. Jeśli zawodnicy pójdą na ugodę jeśli chodzi o sprawy finansowe w Houston – będzie dynastia. We will see, takie tam pod wpływem emocji, Houston nie przegrało, tylko Harden. Ewidentnie nie panuje nad grą bez Paula.

    (-1)
    • Array ( )

      1. To on jest odpowiedzialny za tych pacholkow. Myślał, że jak mu liga zawiesiła w Game 5 Greena i bez Boguta rozwalil (na spółkę z Irvingiem) Warriors to uznal, Że jest tak mega że ze Smithem będzie szalał. No nie jest. Protekcjonalne traktowanie Irvinga też odbiło się czkawka.
      2. To taki typ gracza, że zawsze będzie coś musiał robić sam. Swego czasu nawet Wade i Bosh to dla jego fanów był „brak wsparcia”
      3. No, zbuduje dynastie Houston, gdzie trzeba dużo grać bez piłki i być mega strzelcem. Houston fajny projekt, z LeBRonem będzie rozczarowanie i gadka, że Harden i Paul to brak wsparcia. Albo parafrazując Twoja wypowiedź „nie przegrał LeBron tylko Harden”

      Każdy gada jacy Warriors to nie są farciarze, ale Wasz GOAT właśnie się męczył 7 meczow z drużyna Rookie, Sophmore, gdzie nie było 2 All Stars.

      LeBron świetny gracz, ale fanbase masakryczny

      (-6)
    • Array ( )

      Nie rozumiem twojej wypowiedzi Sprewell, to czy ktoś jest rookie, allstarem, zadaniowcem a nawet idiotą jak ty nie znaczy nic w playoffach.

      (-3)
    • Array ( )

      No dobrze, czyli strata Paula nic nie znaczy w PO dla Rockets, bo co to za różnica czy zamaist niego gra rookie czy Gordon?

      (3)
    • Array ( )

      dokonał niemożliwego. (Spróbujcie z takim Smithem wytrzymać i innymi pachołkami).

      Trzeba było nie naciskać na GMa w sprawie PRZEPŁACONYCH kontraktów dla ziomeczków. Między innymi JRa

      Jeśli zostawia Cavs, to niech idzie tam gdzie nie będzie musiał robić wszystkiego sam.
      Ale LBJ nigdy nic nie musiał robić sam… Nawet gdy w Cavs był Irving to LBJ pchał się do ball hogowania mimo, że Irving jest miliard razy lepszym ball handlerem. Thomas też potrafi grać z piłką w rękach co pokazał w Bostonie ale w Cavs nie miał ku temu okazji bo LBJ dominuje piłkę. Hill za to jest zawodnikiem spod pióra samego Popovica u którego był kreatorem gry. W Utah też był od kreowania gry coś jak dzisiaj Rubio i dopóki grał Utah górowało. Za to jego kontuzje spowodowały braku w Utah. Czyli co ? Nagle przechodząc do Cavs zapomniał jak się gra w kosza i LBJ musiał wszystko robić sam ? Kompletna bzdura.

      Bo w Cavs to on był zawodnikiem, kapitanem, mentorem, trenerem, analitykiem, menago nawet z niego był niezły.
      Sam zwolnił Blatta i zamienił go na Tyrona. Bo Blatt chciał mieć swoje zdanie i mówił LBJowi co ma robić. Nie spodobało się królewnie więc wyleciał Blatt. Teraz na stanowisku ma pachołka który jest mu posłuszny. Musi robić sam ? Problem w tym, że LBJ wcale nie chce się dzielić obowiązkami ? Manager z niego niezły ? Taki z niego niezły manager że naciskał na sprowadzenie PG13, a jak przyszło co do czego i deklaracji czy zostanie to zabrakło jaj. A przez te naciski na sprowadzenie PG13 (kosztem Irvinga) stracił Kyrie za pick, Thomasa i Crowdera i żadnego z nich oraz picku nie ma już w Cavs. BARDZO DOBRE RUCHY MANAGERSKIE !!!!

      Od kiedy tak wybitny gracz musi się martwić brakiem wsparcia?
      A od kiedy nikt nie chce grać z wybitnym graczem ? Jordan czy Kobe byli bardzo nieznośni ale potrafili odłożyć na bok swoje ego w imię wygrywania. Nikt z Topowych graczy nie chce grać z LeBronem. Nikt nie chce być przybocznym, pachołkiem bez żadnej roli do odegrania.

      Jak nie potrafią mu zapewnić, niech kopnie ich w dupę i zdobędzie jeszcze z 7 pierścieni przed emeryturą.
      Cavs zrobili wszystko aby zaspokoić wszystkie zachcianki królewny więc jak to jest, że nie potrafili mu zapewnić wsparcia ? ChciałWade’a ? TO go dostał. Chciał Rose’a ? Też go dostał. Chciał PG13 ? To Cavs narazili się swojemu innemu all starowi byle by tylko spełniać zachcianki. Cleveland zrobili dla LeBrona wszystko aby miał to co sobie zażyczył. A teraz ten ich wydyma bez myłda PO RAZ KOLEJNY !!!!! Co więcej tacy jak Ty jeszcze będą temu przyklaskiwać !!!!

      A prawda jest taka że Cavs powinni sami pozbyć się Lebrona aby cokolwiek jeszcze na nim zyskać i na jego wartości. Bo na dzień dzisiejszy zostaną z niczym. A dopiero co odbili się od dna (Kyrie/ wizja Wigginsa oraz w końcu sensowny trener) po pierwszej ucieczce szczura Jamesa, a zaraz będą szykować się do kolejnej.

      (7)
    • Array ( )

      Akurat pick od Bostonu/Brooklynu jeszcze mają 😉
      Ale z resztą zgadzam się w 100%. Pozdro

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak prawde mowiac GSW musieli to wygrac bo gdyby nie to wylała by sie na nich ogromna fala drwin. Curry z Durantem podkrecili silniki po przerwie i bylo po zawodach.

    (14)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, że ten sezon został tak bardzo naznaczony przez kontuzje.
    Abstrahując od Bostonu, który moim zdaniem Cleveland w 7 meczu by pchnął gdyby mogli grać Larkin i Theis (tak,tak,tak ten rookie niemiecki, który stanowił idealny matchup na Kardashiana i Larkin jednak mógłby wnieść wiecej w G7 niż Rozier) , ale szkoda też Houston bo jestem pewien, że wygraliby gdyby Paul był na boisku.
    No ale cóż, za kilka lat nikt nie będzie o tym pamiętał tylko o niesamowitej dominacji Cleveland i GSW
    No szkoda, za rok finał będzie już na pewno inny.

    (15)
    • Array ( )

      Sory, ale trochę smieszne to jest. Bo Twoje ostatnie zdanie brzmi tak samo rozpaczliwie jak przewidywania przed sezonem.

      Szkoda, Że kazdy widzi kontuzje CP3 a nie widzi tego, Że 2 ostatnie winy Rockets byly minimalne, grali w pełnych składach na oslabionych o brak możliwości grania small ballem Warriors

      (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    I Boston i Houston miało swoje szanse, w 2 kwarcie prowadzili odpowiednio 12 i 15 pkt i inicjatywa była po ich stronie. Analogicznie w obu spotkaniach Cavs i GSW wyszli na prowadzenie w połowie 3 kwarty. Co to jednak znaczy doświadczenie w sporcie.

    (11)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolejne spostrzeżenia z Game 7, tym razem WCF:

    Pierwsza kwarta:
    —> typowy mecz w stylu run & gun już od pierwszych sekund
    —> Rockets zdecydowanie lepiej otwierają spotkanie, agresywni w obronie, szczególnie podobać może się aktywność na atakowanej desce, gdzie ponawiają raz za razem swoje kolejne akcje
    —> mistrzowie jakby kompletnie zdezorientowani obrotem sytuacji, przyjęli mocny cios na wątrobę i oparci o liny próbują przetrwać nawałnicę ciosów rywali, zdecydowanie nie pomoga absencja Klaya Thompsona, który zbierając szybkie 3 faule, pożeganał się z boiskiem już w 4 minucie spotkania
    —> Durant widoczny na boisku jedynie dzięki 3em przestrzelonym pod rząd rzutom osobistym, nieskuteczny Curry, Green bezczelnie odpuszczany na linii 7,24, aż mi się w pewnym momencie przykro chłopa robi – mając 3-4 sec na rzut z otwartej pozycji pudłuje trójka za trójką
    —> po pierwszej kwarcie na tablicy wyników 24-19 dla gospodarzy z czego 14pkt pada zdobyczą brodatego jegomościa nazwiskiem Harden
    —> Kerr w przerwie pomiędzy kwartami stwierdza z nieukrywanym zażenowaniem, że to jedna ze słabszych kwart jego podopiecznych, jakie widział w całej swojej karierze trenerskiej

    Druga kwarta:
    —> trwa spektakt Teksańczyków
    —> na parkiet powraca Klay Thompson, niestety niewiele to zmienia, problemem przyjezdych jest matematyka – zapomnieli, że w wymianie 3 za 2 nadal co akcję są o 1pkt w plecy, co skutkuje 15 pkt straty w najbardziej krytycznym momencie
    —> zza gardy, z dystansu pojedyńczymi uderzeniami odpowiadają Durant i Thompson utrzymując wynik w granicach przyzwoitości
    —> Harden 2 razy faulowany przy rzucie za 3pkt, jednak sędziowie połknęli gwizdki – mści się na brodatym jego markowe już wręcz cwaniactwo w wymuszaniu osobistych, D’Antoni wściekły – ledwo powstrzymuję się przed wejściem na boisko
    —> indolencja lidera Rakiet, którego zaliczka w tej kwarcie ogarnicza się do 2pkt, absolutnie nie przeszkadza jego partnerom, którzy odpowiadają na wezwanie – rządzi się i pręży muskuły w pomalowanym Clint Capela, zza łuku cegiełke dokłada PJ Tucker, szaleje Eric Gordon, który kończy połowę akcją coast to coast mając do dyspozycji 4,5 sekundy
    —> 54-43 do przerwy

    Trzecia kwarta:
    —> już na starcie Thompson zbiera faul nr 4, nie dzieje się dobrze w obozie mistrzów, przewaga miejscowych cały czas oscyluje w granicach 9-11 pkt
    —> Houston zaciął się kałasznikow, jak to często bywa w przypadku tego typu broni, mistrzowie ani myślą czekać, aż Harden z kolegami wymienią magazynki i błyskawicznie zmniejszają stratę do 5pkt, Mike D’Antoni natychmiast reaguje przerwą na żądanie
    —> trwa zażarta walka o bezpańskie piłki, zawodnicy obydwu drużyn dobrze wiedzą, że może to być przełomowy moment meczu
    —> Curry trafia za 3 po rarzoncej w oczy, niczym błędy w przed chwilą użytym przeze mnie słowie, ruchomej zasłonie Jordana Bella, mistrzowie są znowu ciągnięci za uszy przez obsadę sędziowską, dajcie spokój…
    — Durant za 3 i nic nie zostaje z przewagi miejscowych, wypracowanej w pierwszej połowie spotkania, Houston wyraźnie zrezygnowane i zirytowane absurdalnością gwizdków jakie padły w ciągu ostatnich niespełna 8 minut
    —> jakby tego wszystkiego było mało, znowu do życia budzi się Steph Curry, zdobywając kolejne 11 pkt, w tym 3 razy pod rząd przecinając siatkę zza łuku, podczas gdy Houston zdrzierają farbę z obręczy

    Czwarta kwarta:
    —> po 3 rundach spędzonych za podwójną gardą, zaczynają ciężkimi ciosami odpowiadać Wojownicy, oto moment próby dla Rakiet, mają 6-8 punktów straty, muszą podjąć rękawicę, bo rywal nabiera niebezpieczniej pewności siebie
    —> Warriors podkręcają tempo, Rockets zaczynają się gubić w swojej własnej grze, czy to początek końca/powtórka z rozrywki z poprzedniego meczu?
    —> Durant trafia z 9 metra, Curry dostając w prezencie mismatch z Capelą również nie zastanawia się długo i prostym step backiem zdobywa kolejną trójkę, powiększa się przewaga gości
    —> PJ Tucker odpowiedzią z rogu boiska podtrzymuje nadzieje fanów zgromadzonych pod kopułą Toyota Center, 6 minut do końca, 10pkt straty
    —> 7-0 w kolejnych 2 minutach spotkania, Rakiety zdają się odzyskiwać kontrolę nad sterami swego statku, jednak płomienne nadzieje szybko gasi duet Thompson & Durant
    —> Warriors w ataku przecinają siatkę zza lini 7,24, w obronie przyjeli dawno nie widzianą przeze mnie strategie „hack a shaq”, a ofiarą pada niepewny w wykonywaniu osobistych Clint Capela, 3 minuty do końca, 12 pkt przewagi, coś mi się zdaje, że tego nie oddadzą
    —> Harden z półdystansu, Tucker 1/2 z linii osobistych, Curry pudłuje, niestety Harden traci piłkę na rzecz Thompsona, który pięknym podaniem obsługuje Greena w akcji 3 vs 1
    –> 99-92 na minutę do końca, zza łuku kolejno pudłują Curry, Harden i Ariza, to już koniec
    –> 101-92… Nie powiem, że wygrał zespół lepszy, ciężko będzie przełknąć gorzką pigułkę zafundowaną Nam w trzeciej kwarcie przez sami wiecie kogo, z drugiej strony na usta aż ciśnie się powiedzenie „kto mieczem wojuje od miecza ginie” – Houston zaliczają w końcowej fazie meczu 27 kolejno przestrzelonych trójek, ustanawiając nowy niechlubny rekord NBA

    Tak więc… W finałach po raz 4 zobaczymy batalię pomiędzy Golden State Warriors, a Cleveland Cavaliers. Obecne playoffy obfitowały w wiele niespodziewanych zwrotów akcji, ale czy Cavs stać w ogóle na podjęcie walki? Wiemy na pewno, że LBJ będzie się dwoił i troił, ale stając na przeciw kolektywowi all-stars może się okazać, że tę historię dokładnie już znamy z ubiegłorocznych rozgrywek.

    (8)
    • Array ( )

      „po rarzoncej w oczy”
      Freud byłby zachwycony, tak rażącego błędu ze świecą szukać 😉

      (0)
    • Array ( )

      Fajnie napisane, ale stronnicza relacja. Wygrał zespół lepszy i basta 😉 Aż się dziwię, że trwało to aż 7 spotkań. GSW powinno wygrać game 4 i 5. Takie głupoty, że sędziowie pomogli możecie sobie wsadzić w buty 😉

      (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiedzcie mi, że to nie jest biznes. Po prostu w tej chwili drużyny takie jak Houston, czy Boston nie mają takiej wartości marketingowej. Mało kto lubi hardena, Chris Paul jest regularnie niedoceniany i co gorsza, nie robi super tomahawk wsadów. Terry Rozier? Al Horford? Przecież ich koszulek nikt nie kupuje, więc dlatego w finale (znowu) grają drużyny o największej wartości biznesowo marketingowej dla ligi. Takie jest moje zdanie. Cleveland nie zasłużyło w tym roku na finał, ale itak będzie 7 meczów, dla reklam, dla sponsorów, dla telewizji. Bo mimo mojej antypatii wobec warriors jestem prawie pewien, że w normalnej grze rozwalcowali by CC na parkiecie.

    (-8)
    • Array ( )
      BedtimeParadox 29 Maj, 2018 at 13:01

      A kto kupuje koszulki Greena, Korvera, Nance’a, Hooda, TT czy nawet Love’a ?

      (7)
    • Array ( )

      Skoro tak uważasz to po co to oglądasz? Po co marnuj wszystkie czas?

      (2)
    • Array ( )

      Aaaa, to Harden w przerwie rzucił do chłopaków „Nie zapominajcie, że Warriors to większy market, nasze koszulki się nie sprzedają, więc puszczamy ich do finałów – je*nijmy jakiś niechlubny rekord, może spudłowane 3?”
      Chłopie, zastanów się zanim coś napiszesz. Salty, salty.

      (6)
    • Array ( )

      Po tym ze napisales komentarz, wnosze ze dostep do internetu masz staly. Kliknij kilka razy, poczytaj troche o marketingu, o prawach i zaleznosciach, co sie bierze z czego i od czego zalezy. A potem jeszcze polecam jeszcze poczytac o koszykowce. W godzine jestes w stanie ogarnac na tyle historii, statystyk i wikipedii poszczegolnych graczy, by wiedziec, czy GSW sa w finale za projekt marketingowy czy projekt sportowy. Naprawde, nie nazwe Cie idiota, zrob to a za godzine nazwiesz sie nim sam 🙂

      (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Podkrecili to sedziowie w 2 i 3q, czym wybili z rytmu Rakiety, a dali paliwo pajacom z GSW…
    Niestety jak nie idzie „mistrzom” to trzeba pomoc, cos jak kiedys sedziowie wykolegowali Sacramento…
    Przykre to jest niestety, dzisiaj w 2 i polowie 3q bylo na boisku 3 dodadkowych graczy w druzynie GSW, a to juz za wiele na dojechane Houston bez swojego generala .
    Fakt faktem, ze indolencja rzutowa Rakiet, katastrofalna no i bez CP3 to wiadomo bylo, ze ciezko bedzie.

    Jeszcze jedno, jesli nadal jakis nieogarniety porownuje obsencje CP3 z Igoudala to naprawde nawet juz smieszne to nie jest.
    I nie ma znaczenia czy z Iggim bylo 2:1, seria trwala w najlepsze i szachy dopiero sie zaczynaly, kto tego nie rozumie, to nadal bedzie zyl w przeswiadczeniu jakie to GSW jest przezajebiste.
    Prawda jest taka, ze musza byc ciagnieci przez sedziow, i miec druzyny zdziesiatkowane kontuzjami by wygrywac.
    Nie powinno sie zwyciezcow osadzac, ale takich pajacow niestety nie mozna inaczej.

    (-37)
    • Array ( )

      Ciekawe co wymyslisz na finaly .jakie argumenty jak cavs dostanie wpier…… susza w afryce czy tusk w rzadzie a moze kwasne deszcze w bieszczadach?

      (21)
    • Array ( )

      Dobra Michalak, daruj sobie. Twoja psychoza na temat GSW jest już żałosna, nie masz pojęcia o koszu. Nie ma znaczenia 2:1 Ale 3:2 jak pasuje pod Twoją tezę to już ma znaczenie? Skąd taka pewność, że w Game 6 z Paulem by wygrali? Śmieszy jesteś 😃

      (6)
    • Array ( )

      No to gościu pojechałes po bandzie gratulacje . Iguodala jest znaczącym ogniwem w systemie GSW w obronie jak i szybkich kontrach , z nim te dwa mecze wygrane przez Huston z wielkim Paulem ledwie toczące się do ostatniej akcji byly by wzięte bez większych problemów. A choćby 5 pkt i to już wystarczy. Mówicie tak bo nie lubicie GSW . W pełnych składach 4-2 dla Warriors.
      Dobra szkoda mi czasu na historię.
      Lebron szykuj się, Curry i Durant idą po kolejne tytuły.
      Największą zmora Lebrona ? GSW.
      Cavs dawał bym szansę na zwycięstwo z każdym innym zespołem niż Warriors.

      (9)
    • Array ( )

      Ale jak cavs ma farta bo boston gra bez 2 topowych graczy to tego nie widzisz?

      (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    W ogole widzieliscie koncowke 1 polowy? Harden 4x pod rzad bierze pilke i cegli ledwo w tablice liczac na faul. Mimo 30 pkt spieprzyl ten mecz, powinien predzej oddac pilke Ericowi Gordonowi a nie w połowie 4q jak juz bylo po wszystkim.
    Skutecznosc kluczowego strzelca Arizy tez nie pomogla, komu jak komu ale tak doświadczonemu zawodnikowi myslalem ze ręką nie zadrży dzisiaj.

    (6)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli mamy tu roztrząsać przypadek wygranej Warriors, to na początek:
    – nie wydaje Wam się, że sędziowie (będzie chyba pisać o stronniczości sędziów, prawda ?… wszystkie hejterki Lebrona Jamesa i wielbiciele morfinisty Jordana ??) pomogli zwycięzcom ? dwa-trzy gwizdy „z kapelusza” – no i mamy 9 (-9- !!) punktów przewagi !
    gdyby odgwizdano (- jak należy !) faul przy „3” Hardena z 23 minuty – już zjeżdżamy do nadwyżki Warriors – 3 punkty !
    – pisać dalej ??…

    (-14)
    • Array ( )

      Łokieć Gordona, nieuslyszany timeout w Game 4, flopy Hardena przy rzutach za 3 w Game 5

      Mam pisać dalej?

      Jak zwykle, przez cały sezon napalenie się, Że Warriors vs Cavs to nie w tym roku, a potem szukanie winy u sędziów itp. Aaa czekam jeszcze na ruchome zasłony

      (12)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Real MVP Harden spie@#$lał do szatni po ostatnim gwizdku aż się kurzyło. Zero taktu i honoru. Foch jak małe dziecko, zabieram zabawki i idę do domu bawić się sam. Dlatego Lebron jest ponad brodatego i powinien dostać nagrodę. Zaznaczę, że jestem jego antyfanem #1.

    (15)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Odkładając na bok sympatię do graczy.

    Serio uważacie, że LeBron jest tym czego potrzebują Rockets? Z roku na rok coraz słabiej w obronie (bloki z pomocy to nie jest prawdziwy defense), nie gra off-ball praktycznie.

    Rockets jest potrzebny ktoś młodszy, kto poszerzy głębię składu. Plus to co jest i można ruszać i atakować fiinał NBA.

    (-4)
    • Array ( )

      Luuuuduuu !
      I znów – „Lebron James to słaby gracz, jeszcze słabszy defensor” ….

      Kto – ja się pytam kto – interesujący się koszykówką wgle -może coś takiego napisać ???!!!
      Słyszał ktoś/gdzieś o taki zawodniku, przeciętniaku, słabym obrońcy Lebronie Jamesie ??

      (7)
    • Array ( )

      Gdzie napisałem, Że LeBron to słaby gracz? Po prostu nie pasuje do Rockets gdzie muszą biegać, rzucać jak szaleni itp.

      On jest mega w iso, seria z Warriors pokazała jak wychodzi się na grze iso.

      (0)
    • Array ( )

      Dlatego jak kiedyś było jakieś info o LBJ w Warriors to krzyczalem, że nie.

      Durant gra czasami jak LeBron w Warriros. Wszyscy wtedy się jaraja, że dużo punktów, ale ja krytykuje taka grę, bo we współczesnej koszykówce ISO to drogą donikąd

      (0)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Prawda jest taka, że dzisiejszej nocy mieliśmy powtórkę z dnia poprzedniego. Zarówno Boston jak i Houston przy przeciętnej skuteczności mogły znaleźć się w finale. Zabrakło zimnej głowy, w tym cle i gsw były lepsze. Co do opinii na temat szans w finale, takie gdybanie kto może wypaść jest…nieprofesjonalne. Kierujmy się może słowami R. Millera z wczoraj – to nie wina i problem GSW, że CP3 odpadł. Mam nadzieje, że na finały wróci Iggy i Love i nikt w ich trakcie nie złapie urazu i mecze będą na poziomie godnym finałów 😉

    (8)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KamilK
    Odpowiedz

    Oglądam nba od pamiętnych finałów 76ers-lakers (2001) i genialnego Iversona ale takiej biedy jeśli chodzi o sędziowanie jeszcze nie widziałem. Przykre to…niegwizdane faule, ruchome zasłony Warriors. Poziom sędziowania zupełnie nie nadąża za poziomem sportowym ligi. Po dzisiejszym meczu nasuwa mi się jeszcze jeden wniosek.
    Harden nie dorasta do pięt Jamesowi. To nie ten poziom koszykarskiego IQ, geniuszu wojennego. Zero pomysłu na grę, oprócz bezsensownego naparzania zza 7 metra i to ślepakami. Jeśli to jest tak czytelne dla przeciętnego widza, laika (nie uważam się za eksperta, jestem zwykłym obserwatorem) to nie dziwi fakt że czytają to również przeciwnicy.
    P.S. Marzy mi się zobaczyć duet Lbj, CP3 w houston. Oczywiście bez Hardena. To byłaby realna szansa na detronizację wojowników.
    Szkoda Houston bo zapowiada się powtórka z rozrywki…Cavs może urwą jeden, góra dwa mecze.

    (7)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem w szoku, że tak słabo dysponowane GSW zagra w finale. Typowałem Houston, ale w sumie cieszę się, że się myliłem.

    (4)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    i co dalej uwazacie ze rozstrzygniecia sa jak najbardziej sprawiedliwe bez ingerencji sedziow ?? bez odbierania w ten sposob rytmu a co za tym idzie skutecznosci po obu stronach ???
    postawilem na gsw i cle ale moglem sie spodziewac ze bez game 7 sie nie obejdzie za duzy hajs z telewizji biletow twitterow i innych hajsodojnych instytucji !

    (-1)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Ok, zaczynam, jeśli golden wygra finał admin i ferajna twierdzić będą, że jest to drużyna wszech czasów, a nie Chicago. Jeśli Lebron wygra admin i ferajna będzie piała, że to koszykarz wszech czasów.

    (-8)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    oczywiscie nie bylo ruchomej zaslony na hardenie ze strony Jordana Bella ???
    ja rozumiem ze nie jest wam na reke czytac komentarze podobnej tresci ale niestety tak jest i sie dzieje na biezaco !
    powtarzam sie : pewni gracze poprostu musza grac w finalach liga wie ze wielkie rywalizacje sa najbardziej oplacalne z kazdej strony i teraz zobaczycie jakie bedzie show 🙂
    taka mala prosba jesli Cleveland ugraja chocby jeden mecz w tej serii wezcie pod konkretna lupe prace arbitrow
    dzieki pozdrawiam 🙂

    (5)
    • Array ( )

      0/27 za 3pkt… pewnie sedziowie dmuchali w strone pilki zeby tor lotu zmienic 🙂

      (13)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Stronniczość sędziów w meczu 7 serii Houston Rockets-Warriors była widoczna. I nie tylko dla mnie :d.
    Mogą dziś głos zabrać wyznawcy teorii spiskowych, można coś napisać o ciągnięciu za uszy bandy Thompsona.
    I ten martwy wzrok Curry’ego. Oby mu się kontuzja nie przytrafiła…

    (-3)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Po obejrzeniu meczu mogę stwierdzić, że wygrać z houston chcieli: Gordon, Capela i Tucker, reszta pokaz parkinsona. Granie krótką ławką odbiło się czkawką. Broda uskrobał punkty ale nie przekłada się to na wynik, brak lidera jak w bostonie zamknął drogę do finałów. Czy broda wyszedł z hali bez miśków? Nie ładnie.

    (4)
  25. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    trójką wygrywasz i trójką giniesz. TYLE O DZISIEJSZYM MECZU

    wg mnie finały konferencji były przewidywalne mimo gm 7. Nie przewidziałem tylko takiego poziomu zaangażowania ze strony Bostonu.

    Niestety mamy 4 finały z rzędu między GSW i Cavs. Nuda niestety. Oby za rok było coś innego. Szanuję GSW jako organizację bo są w stanie stworzyć dynastię, jednak zaczyna być to wszystko męczące. Szanuję dominatora Leborna, bo zaciągnął grupkę zawodników do finału. ale chciałbym zobaczyć coś nowego. Szkoda Rockets.

    od 1999 roku Finały zdominowane są przez 4 zawodników. Shaq, Kobe, Duncan i Lebron. od 99 nieprzerwanie któryś z tych panów gra w finałach. Nieprawdopodobne. Niby pusta statystyka a jednak, pokazuje jak elita ligi zaznaczyła swoją obecność w 20-stu sezonach!!!

    (12)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    po komenatrzach tu widac ze i w meczu CLE-BOS i GSW-HOU
    ani CLE ani GSW nie wygrali, tylko na wlasne zyczenie BOS i HOS przegrali, ceglac na potege

    Pisanie ze sedziowie mieli wplyw na ostateczny wynik jest smieszne, ale tak zwykle sore looser pisza, nigdy nie znajda problemu u siebie tylko na wszystkich w kolo zrzucaja….

    (7)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak blisko, tak blisko do upragnionego finału. Ale mi szkoda Rockets szczególnie Paula który tak długo się męczył żeby przejść drugą rudnę i w końcu przeszedł, w finale konferencji wyciągnęli aż 3 mecze i nie mógł zagrać w decydującym game 7…. Gdyby przeszli to mieliby też duże szanse na wygranie mistrzostwa. Cavs to taki sobie przeciwnik. A przeszli po raz kolejny GSW i pewnie znów oni zgarną pierścień, no tak 4 all starami to sobie mogą grać otoczeni w dodatku strzelami i świetnymi zadaniowcami przeciwko LeBronowi który musi radzić sobie praktycznie sam i ciągnąć cavs którzy są nie przewidywalni i raz zagrają średnio, tak na 3+ a innym razem zagraja Piach w nadziei że LeBron ich wyciągnie. Tak czy inaczej będzie ciekawie.

    (0)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzisiaj to bylo Houston Bricks a nie Rockets, a Harden gówniarzerię odstawił, po gwizdku do szatni spierniczył od razu, Draymond go podnieść chciał to NIE, ZOSTAW. Przegrać też trzeba umić, pomeczowe obrazki z Bostonu dużo lepsze, na innym poziomie. Jeszcze jakaś dziwna akcja z wywiadem Kerra była miedzy 1 a 2 kwartą, spierniczył reporterowi a ten niezłe zdziwko złapał ale nie skleiłem dlaczego, dopiero się budziłem 😉 Ktoś coś?

    (4)
    • Array ( )

      Bo młode kozaki z Bostonu szanują LeBrona i nawzajem. Fajny był to widok po meczu

      (1)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron ogłosił skład na przyszły sezon :
    Gość od recznikow,
    Gość od przycinania brody,
    Gosc od zbijania piątek,
    Zostaje miejsce w budżecie na podpisanie typka, który chowa telefon na czas PO
    Przyszłoroczne finały z GSW zapowiadają się ciekawie

    (20)
  30. Array ( )
    Odpowiedz

    wypadnięcie Paula niemal równe wypadnięciu Iguodali (w wersji play off), więc bez przesady z tym że w pełnych składach GSW by popłynęło

    (10)
    • Array ( )

      Dodatkowo w GAME6 CP3 gral a HOU przegrało
      wiec argument jakby grał to by HOU w GAME 7 wygralo to słaby jest.

      Poza tym… nie wina GSW ze CP3 ma przypadlosc taka ze jego przydatnosc do uzycia konczy sie po RS
      i kolejne kontuzje to potwierdzaja

      (-2)
    • Array ( )

      W game 6 CP3 nie grał, widać jak oglądasz mecze, a raczej ze nie oglądasz….

      (4)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    Sedziowie wygrali mecz i nie bylo cp3 bla bla bla
    Ale ze IG nie gra to juz nikogo jie obchodzi a to wazny zawodnik w rotacji. 15 % skutecznosci za 3 to tez nic nie znaczy. Nie jestem fanem Gsw ale prosze was houston spuchlo poprostu. Harden swietny koszykarz ale zaden lider. Na mistrzow trzeba cos wiecej niz rzuty za 3. Gsw in 5

    (9)
  32. Array ( )
    Odpowiedz

    Bez Chrisa Rakiety były w tym meczu jak bez mózgu…
    Zero myślenia, serie nietrafionych rzutów za trzy i zero zmian taktyki…
    Trener jak statysta.
    Zawodnik który ma zero z gry spędza na placu 40 minut…
    Wybitnie ułatwiło to GSW zadanie.

    (3)
  33. Array ( )
    Odpowiedz

    Houston mieli szczęście ze nie gral Iggy, gdyby był na placu to nawet obecność CP3 by nie pomogla. Houston potrzebuja kolejnego all-stara zeby nawizac walke z Golden. Dubs za rok beda caly czas w swoim prime, beda jeszcze bardziej zgrani i bedzie jeszcze trudniej ich pokonac. Jedyne co moze ich pokonac to niestety kontuzje bo Curry i Durant zdrowia ze stali nie maja i to jedyna szansa dla pozostalych. Chyba ze tak jak mowilem Houston wzmocnia sie o kolejnego all-stara to moga nawiazac walke. Sam Harden mowil po meczu ze trudno wygrac z nimi jak maja 4 all-starow w skladzie.
    Przebieg nba finals widze podobnie jak w zeszłym roku. 2-0 Dubs u siebie. Zdecydowana wygrana w pierwszym meczu i próba walki Cavs w drugim, lecz i tak spokojna wygrana Dubs w game 2. W meczu nr 3 Cavsi walcza ale Dubs wychodza na prowadzenie na 3:0. Czwarty mecz Golden odpuszcza i tutaj widze okazje na wyrwanie 1 meczu przez Lebrona. Ale moze sie okazac ze zadaniowcy Lebrona slabo sie spisza i Golden wygra takze ten mecz i bedzie gladkie 4:0.
    Barkley w studiu mowil ze Cavs maja szanse na wygrana z uwagi na slaba lawke Dubs. Z tym ze Cavs maja jeszcze slabsza lawke. Obrazalski R. Hood – cienizna. Larry Nance jr. stara się, jest silny ale bardzo nieporadny, Clarckson – moze w jednym meczu odpali ale to bedzie wyjatek od reguly – na razie niczego nie pokazal w PO. Jedynie Jeff Green i Korver stanowia jakosc z lawki. z tym ze Kyle ma juz 37 wiosen i nie bedzie mial latwych pozycji rzutowych z Dubs.

    (1)
  34. Array ( )
    Odpowiedz

    Nigdy niebagatelizuj serca mistrza !!!!!ale zwarjowany mecz kolejny raz taka przewaga hou i spuchli ale te Wariory maja serce do walki w sezonie wiele razy przegrywali i ich dojezdzali…sedziowie w drugiej kwarcie teznpokazali klase trzy faule za 3 powinny byc no ale….. sami sa sobie winni 17 minut od drugiek polowy 0/15za 3 ??smiech na sali…graty gsw i …..co mozna powiedziec oby do Bozego ciala amen:d

    (3)
  35. Array ( )
    Odpowiedz

    Znowu psychika przeważyła. Nie rozumiem natomiast tego desperackiego rzucania na pałę Houston. 27 przestrzelonych trójek, to już przesada!! A poza tym, James Harden w ogóle nie zasługuje na mvp. Eric Gordon wczoraj ciągnąļ drużynę

    (0)
  36. Array ( )
    Odpowiedz

    @Sprewell: jak Ty mi zaimponowales w tej chwili, zupelnie inaczej jak Twoje wpisy na tym portalu…
    Wybacz, ze kompletnie nie bede bral Twojego zdania do siebie, bo dla mnie po prostu jestes zwyklym szarakiem jakich wiele piszacym w sieci, taki fanbojek z klapeczkami na oczkach 🙂
    Nie musisz sie ze mna zgadzac, kompletnie mnie to nie interesuje, nawet nie musisz czytac tego co pisze, wyobraz sobie ze jest taka opcja:)
    Masz tego pecha, ze nie ineresuja mnie wojenki i zdania kompletnie anonimowych osob.
    Moge byc wg Ciebie nobem, czy nie miec pojecia o koszu, problemem Twoim jest to, ze nie mozesz zabronic innym pisac, ani to ze nie mozesz zdzierzyc, ze ktos ma rozbiezne z Twoim zdanie i sie gotujesz jak ktos mysli inaczej, taki frustrat zyciowy z Ciebie, ktory mowi innym co maja robic 🙂

    p.s. Dedektywie, prosze bys uzywal jednak nickow, bo nie wszyscy moga kojarzyc z nazwisk uzytkownikow, to taka mala sugestiaby dyskusje byly bardziej przezjzyste….

    (-1)
    • Array ( )

      Sory, ale to twoje komentarze to idealny przykład frustracji 😉

      Pogodz się z tym, Że Warriros teraz są najlepsi. Może twój team tak jak i mój kiedyś będzie na topie. Na razie są Warriros. W 100% zasłużenie

      (1)
  37. Array ( )
    Odpowiedz

    Czyli Tak jak mówiłem wczoraj Houston bez Paula nie dało rady 😧😧😧 Finał 4:0 max 4:1 wiadomo dla kogo

    (0)
  38. Array ( )
    Odpowiedz

    @anonim: nic nie wymysle, bo Cavs dostanie lanie, no chyba ze sie stanie to co kiedys pewnego razu kiedy cipeczki z GSW dostali z 1:3 piekne 3 strzaly i sie nie podniesli 🙂

    Nie mam problemow z przegrywaniem/wygrywaniem Cavs jak niektorzy na tym portalu.
    Po prostu nie trawie GSW w takiej postaci i tego jak sa przehajpowani…..
    Dlatego kibicuje wszystkim, ktorzy staja w szranki z tymi pajacami. Natomiast w sercu mam zupelnie inna druzyne i to od lat w ktorych znaczna czesc uzytkownikow tego portalu nawet w planach nie byla….

    (-5)
  39. Array ( )
    wielmozny pan P 29 Maj, 2018 at 13:43
    Odpowiedz

    kudos dla mistrzów za wyjście z 2-3 na 4-3. do tego trzeba jednak żelaznych nerwów i mnóstwa pewności siebie. Steve Kerr wiedział, co mówi, kiedy po przegranym game 5 opowiadał o swoim dobrym nastroju i o tym, że gameplan działa, tylko trzeba trochę unormowac emocje.

    brak Chrisa Paula ofk był kluczowy. może on jeden mógł zmienić trochę sposób gry Rockets.

    a był on błędny, bo w 2 połowie uciekających Dubs probówali gonić wyłącznie niemal rzutami z dystansu. jasne, że umieją rzucać, ale mają statystyki, widzą że nie wpada, wiec trzba zmienić strategię, przenieść grę bliżej kosza.

    sędziowie byli otwarci na propozycje : dali Rockets 22 fts, Dubs dostali tylko 14. Rox zebrali +6 na ofensywnej desce, mieli o 4 straty mniej, +10 oddanych rzutów. w sumie, zrobili co należy w watku walki i boiskowej pracy, ale w ataku za bardzo polegali na rzutach z dystansu.

    to też jest cecha wybitnych zespołów, ze w krytycznym momencie umieją zacząc grać wbrew swojej naturze. Rockets bez Chrisa Paula zrobić tego nie potrafili. zostali już tylko z head coachem D’Antonim.

    bez Paula znikło znaczenie lineupu z Tuckerem, który przynosił profity Rox w poprzednich meczach.

    Warriors od razu mniej bolała nieobecnośc Iguodali, na której mogli się mocno w tej serii przejechać. absencja Paula , to jednak wydarzenie większego kalibru.

    Ariza 0/9, Harden 2/13, Gordon 2/12 – a mimo to w decydujących momentach wciąz szukali trójek, zamiast rolować akcje w stronę kosza. w momencie nerwowym wrócili do „łona matki”, czyli do tego, co znają najlepiej i gdzie czują się najpewniej, nawet jesli to błędna strategia i nic z niej nie wychodzi.

    imo, Dubs solidnie karmili się słabością Rockets. jak sugerowałem, własne boisko nie miało już znaczenia w tej serii, Rockets wygrali raz, a Dubs 2 razy na wyjeździe. to też pokazuje skalę tej rywalizacji.

    nadal cięzko jest Kerrowi skonstruować lineup, który mógłby choć częśćiowo zastąpić ten najlepszy.

    Iguodala był idealny, jest idealny – może być power F w obronie, w ataku pewny shoter w trudnych momentach, rutyniarz, świetnie uzupełnia scorerów i pozwala Greenowi na większe ryzyko w defensywie z pomocy.

    Kevon Looney, Livingston czy Jordan Bell, to po prostu całkowicie inna planeta niż Andre. Kerr ma pomysł w postaci rotacji, tak by wyciągnąc z każdegfo z nich, to co najlepsze, z nadzieją ze wspólnie dadzą choć 1,5 kwarty dobrej gry i płynnej wspołpracy ze starterami.

    w NBA Finals Iguodala też będzie ważny, to najlepszy defensor przeciw LeBronowi.

    ofk, podstawą matchupu będzie, wg mnie : defense Cavs vs offense Dubs, i na ile obrona Cleveland jest w stanie zlimitować atak mistrzów, by otworzyć szansę wygranej w tej serii na ofensywnej połowie.

    bez Iguodali te szanse będą rosły, bo Dubs jako primary defender mogą wystawić przeciw niemu Duranta, ale raczej woleliby tego nie robić, tak sądzę. indywidualna obrona vs James kosztuje dużo zdrowia, a zdrowie Duranta będzie potrzebne w ofensywie.

    także, w Finałach też to i owo zależy od obecności lub nieobecności pewnych postaci.

    komentarze dotyczące sędziów są dość naiwne, wg mnie, bo jesli zespół spisuje się słabo, to sędziowie nie pomogą tym, ze w sytuacji spornej dadzą gwizdek słabszemu.

    w NBA zresztą, co jest zasadą, prędzej silny może na takie gwizdki liczyć. Rockets mieliby szansę, atakując agresywnie kosz, skoro postanowili zamienić się w 3pt jumpshooting team, to mogą mieć pretensje tylko do siebie.

    żeby otworzyć grę w 2 połowie należało zmienić ustawienie defensywy Dubs, próbując kłuć ją wejściami w jej środek. wtedy gra drive and kick dawałaby znacznie lepszą płynnnośc w ofensywnej dynamice i nie tylko lepsze pozycje, ale lepszy rytm ataku, czego wielu obserwatorów nie docenia.

    w poprzednich meczach o ten rytm dbał Chris Paul, stąd te big 3pt shots, które Rockets wbijali, bez Paula zostały już tylko same shots bez rytmu zespołowego ataku.

    zabrakło tzw feelingu.

    było to wyraźnie widać : jak był feeling, to trojki Rockets strzelali nawet z pozycji wydawałoby się absurdalnych, z zachwiania przy złożeniu, z niepewnej pozycji ciała w powietrzu.

    bez feelingu, nawet podręcznikowe rzuty nie wpadały.

    niestety, zabrakło Paula zarówno do wypracowania rytmu ofensnsywnej gry, jak i do ew. zmiany taktyki, gdyby nie udało się go uzyskać, a wynik były zbyt niekorzystny w stosunku do ilości czasu na skorygowanie go.

    @Triple Double

    cóż, pisałem już że James Harden ma technikę na poziomie Jordana i Bryanta, ale nie posiada ich in killer mentality, instynktu terytorialnego i uwielbienia dla gry pod silną presją.

    niemniej, uważam że zagrał niezłą serię, robił to, co robić powinien scorer, czyli był aktywny i strzelał regularnie, a najgorsze co może się przydarzyć, to sytuacja w której twój scorer unika piłki, jest bierny albo za częśto oddaje ją innym.

    niektórzy źle widzą słaby procent na wysokim volume rzutów scorerów, ale ja uważam,że dopóki nie forsują przesadnie, ale hołdują zasadzie „stay busy”, bo dzięki „busy” jest takżę obrona i łatwiej się gra twojej drużynie, jest większa nadzieja że inni koledzy złapią rytm : dopóty nie zwracam większej uwagi na te wyliczenia.

    @ XD

    D’Antoni nie miał innego ustawienia, musiał grać Arizą. nie wystarczy zmienić zawodnika, trzeba jeszcze mieć pomysł na to, jak ta zmiana ma wpłynąc na całą grę.

    @master

    absolutnie masz rację.

    @Drizzy

    sądzę że zaden Rocket, coach D’Antoni, ludzie z organizacji nie powiedzą złego słowa o sędziach. Nie stało się bowiem nic, co wypaczyłoby wynik meczu.

    Rockets dostali 22 wolne, DUbs tylko 14.
    Rockets zagwizdano 17 fauli,Dubs 22.

    pretensje mogą mieć wyłącznie do siebie, no i trochę do nielitościwego losu, który pozbawił ich najważniejszego zawodnika w najważniejszym momencie.

    szukanie winy w sędziach,to odruch rozpaczliwy. całe szczęście, ze drużyny zwykle zachowują klasę i doceniają profesjonalizm arbitrów.

    @Anonim

    w czym problem ? przecież LeBron po raz kolejny awansował do NBA Finals. co takiego źle zrobili Cavs ?

    z jednej strony, komplementuje się LeBrona i jego klasę, a z drugiej ma wygłasza pretensje pod adresem Cavs, że LeBron musiał tę klasę zaprezentować, bo „miał taki słaby zespoł”. przyznam, ze mnie to schiozfrenią pachnie :]

    o ile pamiętam w game 7 LeBron zdobył 35 pts, a Cavs 87. ktoś dorzucił zatem. Boston miał 34 % z gry. LeBron sam ich ograniczył do tak niskich wskaźników ?

    zresztą, sam powiedział, ze „moi koledzy rozegrali wspaniały mecz”, a już zdarzało mu się sugerować, że „wszyscy powinniśmy więcej i lepiej pracować”, wiec trudno go posądzać o czystą kurtuazję.

    jasne, ze James był x factor tej serii, ale jesli kto chce umniejszać Georgowi Hillowi, Kyle’owi Korverowi czy w ostatnich 2 meczacj Jeffowi Greenowi, to naprawdę jest to pomysł egzotyczny.

    JR Smith też nie gra tych 31 min per game za ładne oczy, ale dlatego ze dobrze współpracuje w optymalnym lineupie defense-offense Cavsów. dzieki niemu także Boston miał w tej serii zaledwie 31 % celnych rzutów za 3pt.

    w ataku mogą decydować jednostki, ale obrona, to królewstwo zespołowości.

    jeśli Cavs zagrali w tej serii na tyle dobrą obrone, zeby usprawiedliwić nią 42 % z gry i 31 % za 3pt Celtów, czyli procenty dośc przeciętne lub nawet słabe, to uwierz mi, ze JR Smith zasłużył również na uznanie.

    @Kosini

    Larkin i Theis jako series-changer combo ? wątpliwa teoria, zwłaszcza że przy ograniczonej rotacji w kluczowych meczach najpewniej w ogole nie wyszliby na parkiet..

    cóż, gdyby Paul był na boisku, szanse Rockets byłyby większe, ale „pewność” że wygraliby, to już chyba o krok za daleko.

    @EW

    gdyby decydował marketing, to San Antonio Spurs nie mieliby żadnego występu w NBA Finals, nie mówiąc o 5 tytułach mistrzowskich w ostatnim ćwierćwieczu :]

    @nyny

    jeżeli uważasz, ze porównywanie znaczenia absencji Paula i Iguodali jest dowodem „nieogarnięcia”, to może wypadałoby podać argumenty ?

    tymczasem obrażasz innych, a sam stwarzasz wrażenie, że wierzysz w coś w sposób irracjonalny.

    ofk, ja uważam, ze absencja Paula była większym dramatem dla Rockets niż Andre dla Dubs, ale o tym, że brak Iguodali to bardzo dotkliwy cios dla mistrzów pisałem również, tymczasem ty sugerujesz, ze to było w zasadzie małe miki.

    uwagi dot sędziów są dośc ryzykowne, zważywzy na to, ze Rox dostali wiecej wolnych, rzadziej gwizdano im faule, a mecz skończył się jednocyffrówką, przy ich słabej skuteczności.

    mam wrażenie, że niektórzy mają żal do sędziów, że nie pomogli osłabionym Rockets i nie wydrukowali wyniku dla nich. a skoro nie drukowali dl Rockets, to automatycznie musieli drukować dla Dubs.

    to niestety jest sposób myślenia, któryu demaskuje toksyczne osobowości ludzkie. sędziowie nie mają z tym nic wspólnego.

    @KamilK

    sędziowie robią tak przez cały sezon i nie tylko dla DUbs. zawodnicy mieli czas się przyzwyczaić, sędziowie po prostu nie zatrzymują gry dla drobiazgów, które nie wpływają zasadniczo na okoliczności gry. gdyby chcieli gwizdać wszystkie drobne naruszenia przepisów, to oba zespoły kończułyby mecz 2 na 2, a każdy z graczy miałby 5 fauli :], nie mówiąc o ilości strat.

    gracze naginają przepisy, a sędziowie nie mogąc gwizdać wszystkiego, puszczają to, czego gwizdac nie muszą.

    który z zespołów robi to lepiej i częśćiej, ten ma z tego profit., To też częśc inteligencji boiskowej.

    @adrian1523

    nie podałeś żadnych dowodów na potwierdzenie teorii, że następowała jakaś „ingerencja sędziów”, która wypaczyła wyniki meczów/serii.

    zaden z zespołów nie zgłosił skargi, żaden z graczy, żaden z coachów. proszę, nie badź świętszy od papieża.

    a, wg ciebie, ruchoma zasłona Bella na Hardenie, to wszystko czym dyspoonujesz ? no to sporo się tego nazbierało.

    zapewniam cię, ze gdyby rookie zrobił cos nielegalnego przeciw ALl Star, a może nawet MVP ligi, to sędziowie by to zagwizdali nawet awansem. skoro nie gwizdnęli, to znaczy ze ta zasłona była ruchoma w granicach dostępności. żaden sędzia nie zrobi z siebie idioty gwiżdząc rzeczy, które są puszczane i wszyscy w lidze to akceptują.

    co sędziowie mogą poradzić na to, że niektrzy internauci nie nadążają za rzeczywistością ?

    @tomfrities

    a jakieś dowody na „stronniczość sędziów” ?

    ale proszę uprzejmie, powiedz o czymś, co naprawdę było nielegalne, a sędziowie to puszczali. Nie o „ruchomych zasłonach” czy tym, ze nie gwizdali fauli w momencie gdy gracz Rockets atakował ciałem, a gracz Dubs zachowywał pozycję obronnę i kontakt nie mógł skutkować faulem, bo mam nadzieję ze jednak nie jesteś ignorantem.

    a w NBA Finals mamy rivalary.

    4 z rzedu seria Dubs vs Cavs.

    wracają pewne wątki z 80s, choć serie Celtics vs Lakers były oczywiście niedościgione pod względem generowanych emocji, nie tylko sportowych.

    ale rivalary zawsze przechodzą do historii, służą NBA, mają swoją specyficzną barwną otoczkę.

    (19)
  40. Array ( )
    Odpowiedz

    Mimo ze Curry mnie drazni jako osoba, nadal jest koszykarskim kozakiem i ciesze sie ze zamknal japy hejterom, w najwazniejszym momencie psycha byla tam gdzie trzeba (w przeciwienstwie do MVP brody) i gdyby nie jego przejecie inicjatywy w trzeciej kwarcie, GSW raczej by tego nie wyciagneli.
    A co do sedziowania, fakt nie bylo na najlepszym poziomie, ale nie ma to zadnego znaczenia przy 27 z rzedu spudlowanych trojkach na swoim parkiecie. A to tez nie tak do konca, ze mieli slabe pozycje, po prostu nie trafiali – otwarci czy z lapa na twarzy. Do tego 3 faule dla Klaya w pierwszych 4 minutach, to rozumiem juz byly dobre decyzje? to byl dar od sedziow i moglo to totalnie zmienic obraz gry, Houston moze obwiniac samych siebie, ze tego nie wykorzystali. Klay siedzial wiekszosc pierwszej i chyba drugiej kwarty, po powrocie na boisko nie mogl byc soba w obronie (a jest topowym obronca), gral mega pasywnie na swojej polowie i to byla furtka dla HOU, ktora dostali od sedziow, tak jak potem GSW dostali kilka gwizdkow pod siebie, z tym ze oni je wykorzystali.
    I ostatnia rzecz, brak CP3 – jasne, z CP3 podejrzewam, ze by dzis w nocy ich przeszli, tyle tylko ze prawdopodobnie nigdy by nie doszlo do G7 ze zdrowym Igoudala, a gdyby doszlo i Igi by gral, to nadal GSW byloby faworytem, deal with it.

    (11)
  41. Array ( )
    Odpowiedz

    Sędziów tego spotkania należało ubrać w koszulki GSW. No przecież to się w głowie nie mieści jak stronniczo gwiazdali.

    (-11)
  42. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak ludzie tutaj i nie tylko mogą porównywać stratę Paula do Iguadoli. Ale nie ma co dyskutować z kibicami GSW, przecież oni mają po 14 lat

    (-8)
    • Array ( )

      nie rozumiem o co chodzi? iguodala robi strasznie duzo w gsw.. moze punktow nie wbija bo od wbijania punktow maja juz sporo innych osob ale swoje zadania tez ma na boisku ktore wykonuje idealnie. dlatego sugerowanie sie tym kto ile punktow wbije na mecz jest zalosne.. i prawda jest taka, ze mecze ktore wziely rakiety po kontuzji iguodali byly doslownie na styk i gdyby nie jego kontuzja seria skonczyla by sie juz dawno.

      (11)
    • Array ( )

      Xyz
      Ja też nie rozumie jak można porównywać stratę CP3 do Andre….

      Przecież CP3 nigdy nie grał w finałach konferencji, a Iggy to 2 krotny MISTRZ NBA oraz MVP finałów z 2015 roku !!!!!!
      Doświadczenie przemawia za Iggym. Jeśli strata kogoś takiego to „nic” to jak opisać stratę CP3 ? Błahostka ?

      (10)
  43. Array ( )
    Odpowiedz

    @Sprewell: poprzednia moja wypowiedz, zostala chyba przez admina usunieta, wiec jeszcze raz przytocze meritum tejze.

    Nie interesuje mnie Twoje zdanie, kompletnie mi ono wisi i powiewa co o mnie myslisz, mam swoje autonomiczne zdanie i nie zamierzam sie z niego tlumaczyc

    Sparafrazuje JJ Redicka ktory do J.Browna powiedzial: „Nie bawie sie w to” i mysle ze temat zakonczylem.

    p.s. Dobrze by bylo dla dobra dyskusji i nie wprowadzania zametu bys uzywal jednak nickow z tego portalu, nie kazdy jest takim super detektywem jak Ty by orac net w poszukiwaniu danych adwersarza, i moze wprowadzac to niepotrzebny chaos do dyskusji….
    Dziekuje za zrozumienie.

    (2)
  44. Array ( )
    Odpowiedz

    @ppp: ale nikt nie zaprzecza ze Iggi to dobry zadaniowiec, niestety nic poza tym, nie jest takim factorem X jak CP3.
    Pomijajac statystyki w ktorych po prostu smiesznym jest zestawiac tych dwoch Panow to mozgiem druzyny jest CP3 w kazdej organizacji w ktorej gral, o Iggim nie mozna tego powiedzec, solidny grajek z specjalnymi zadaniami doskonale wpasowany w zbior gwiazdeczek GSW.
    Dodatkowo nominacje defensywnego gracza roku: Iggi cale 1 do 7-8 nie pamietam juz ile tego CP3 zgarnal…

    Po prostu nietaktem jest zestawienie ze soba tych dwoch graczy.

    (-1)
    • Array ( )

      nyny
      Iggy to tylko zadaniowiec, nie jest żadnym x factorem jak CP3 ?
      Ale Iggy to 2 krotny mistrz NBA i MVP z 2015 roku gdy wziął na klatę o ograł samego LeBrona biorąc go na klatę.

      Jeśli ktoś kto jest w stanie spowolnić LeBrona nie jest X factorem to myślę, że nie mamy o czym dalej rozmawiać.

      Jak Cp3 może być x factorem skoro nigdy jeszcze nie dotarł do tego etapu rozgrywek jako ten x factor ? !!!

      Oczywiście strata Cp3 to był ogromny cios dla Houston. Ale z nim czy bez niego gra Houston wygląda tak samo. Za to bez Iguodali gra GSW się zacina, ruch piłki spowalnia i ciężar gry drużyny kompletnie się zmienia. Bez Cp3 lub z nim na boisku w Houston dalej Harden dominuje piłkę i od jego kreacji zależy najwięcej.
      Zdecydowanie łatwiej GSW było zastąpić strzelca jak Curry niż zawodnika sklejającego grę jak Iggy.

      (-1)
  45. Array ( )
    Odpowiedz

    @ppp no ja nie umniejszam udziału Iggiego w sukcesach GSW, ale przy skali talentu Dubs i Rockets, nie wiem czy absencja Currego byłaby tak znacząca dla GSW niż Paula dla Rockets

    (-2)
  46. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak LeBron pójdzie w przyszłym sezonie do Rockets to będzie taka dysproporcja że trzeba będzie zmienić zasady NBA:

    WCF = NBA Finals

    ECF = O Puchar Burmistrza na Dzień Dziecka.

    (10)
  47. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzisiaj zakończyłem sezon NBA Anno Domini 17/18. Zero frajdy oglądać nierówna rywalizację. Nikt nigdy w historii nie utworzył takiej drużyny żeby 4 zawodników w prime Time z takim talentem grało w jednej drużynie. Lebronie jak Cie nie lubię tak życzę Ci żeby GSW na tyle się połamało żebyś wygrał te rywalizację. Swoją drogą władze ligi coś powinny z tym zrobić. I pomyśleć że rakiety by to zakończyły w 6 gdyby nie kontuzja Paula. Warriors banda palantow. Gwizdki sędziów w tym meczu masakra. Pozdro dla tych co mnie zjada.

    (-12)
    • Array ( )

      Jakich czerech?KD i Curry ok ale Green i Klay to nie poziom gwiazd.

      (-4)
    • Array ( )

      kolejny co zyje kontuzja cp3, a zapominaja o kontuzji iguodali… i to, ze gsw grało w oslabieniu znacznie dluzej niz rockets😂

      (-1)
    • Array ( )

      Oj, jak mi smutno, Że kolejny napaleniec po RS jest rozczarowany finalami 😃

      A co do Warriors – to liga powinna z nimi „coś” zrobić czy frajerzy, którzy by przegrali gdyby nie kontuzja? Zdecyduj się. Czy może to wybieranie faktów pod własną tezę? O ile ludzie to robią często, to Ty dwie sprzeczne rzeczy w jednym zdaniu wrzuciłes 😃

      (-2)
  48. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyjaśni mi ktoś tę zasadę ?
    2014/2017 „Haha Krzys 2 runda max”-
    Ci sami 2017/2018 ” oo CP3 Bóg, generał, PG God, gdyby nie jego brak..”
    ??

    (2)
  49. Array ( )
    Odpowiedz

    Łatwo być kibicem GSW. KIBICE SUKCESU. Założę się że 90% z tych co zachwycają się teraz Warriors jeszcze 4 lata temu było fanami Heat. Jakoś nie przypominam sobie żeby mieli tylu kibiców 4 lata temu. Jak za rok zdrowy Boston zacznie dominować w lidze wszyscy nagle staną się ich fanami. Śmieszą mnie kibice sukcesu. Heat Golden zaraz Boston a potem pewnie 76ers. Wierny od 30 lat kibic Bulls – jeszcze od czasu gdy musieli uznawać wyższość Bad Boys.

    (4)
    • Array ( )

      A mnie śmieszą ludzie, którzy myślą że jak zostają fanami jakiejś drużyny i tylko jej się trzymają to są jacyś lepsi. Jak widać po wypisywanych glupotach nie – pozdrawiam fan Knicks

      (4)
    • Array ( )

      Bo to świetna drużyna? Serio tak ciężko niektórym dzbanom to tu zrozumieć?

      (9)
    • Array ( )

      Jesteś kredytem i zerem! Tylko obrażać i wyzywać potrafisz więc i tobie ( celowo z małej litery ) pocisne

      (0)
    • Array ( )

      Pokazać głupotę takich ludzi jak ty i od razu jaki żałosny lament się wydobywa

      (-1)
  50. Array ( )
    Odpowiedz

    @wielmozny: ilość fauli nie ma znaczenia akurat do pracy sędziów w tym spotkaniu. Chyba oglądaliśmy dwa różne mecze.
    Dopóki sędziowie nie mieszali rakiety jakos dawały rade, niepowiedziane ze by wygrali, ale smród pozostał niewaski.
    I wybacz przy tylu gwiazdeczkach w gsw strata Iggiego to pryszcz w stosunku do mózgu zespołu jakim jest cp3. I nikt nie pisze ze bankowo by wygrali houston z Paulem, ale mecz wyglądałby zupełnie inaczej.

    @piotrus: przytoczysz statystyki lbj z finałów gdzie Iggi dostal mvp? Czy zapomniałeś fakt ze bronek praktycznie w pojedynkę jechał z gsw. Poza tym komu mieli wtedy dac, no dali temu ktory próbował byc stoperem na niekwestionowana gwiazdę ligi.

    @Sprewell: na szacunek sobie trzeba zasłużyć. Ignorancja, lekceważeniem i pycha nigdy. Dlatego daruj sobie moralizowanie. Dla mnie obecni GSW to żenujące zbiorowisko grajkow, którzy nie mają za grosz honoru i klasy, co pokazali nieraz gdy przegrywali…. dlatego moge miec do nichbtaki stosunek jaki mam, bo pajacowania, i hamstwa nie lubię, a to wszystko skupiają GSW.

    (-1)
    • Array ( )

      Tak, dlatego to Harden uciekł do szatni A Steph i Kerr na konferencji pierwsze słowa to „Houston zagrali mega, świetny team i niezwykła walka”. Dużo ludzi patrzy na nieznaczace rzeczy jak mowa ciała na boisku, miny, cieszynki itp – które nie mają znaczenia i sobie dopowiadaja jakaś filozofię. A skąd Ty mozes z wierzyć czy są chamscy? W jakim wywiadzie chamski tekst usłyszałes? Niby Kahwi taki miał być spokojny, a jak się okazało olał team na PO bo chce splendoru.

      Dobra, rób sobie co chcesz, relatywizuj sobie co chcesz każdy ma do tego prawo

      (-1)
  51. Array ( )
    Odpowiedz

    Pomijając ocenę meczu, raczej wszystko zostało napisane, bawią mnie takie radykalne komentarze, następny finał Boston vs Rakiety. Może nie jestem obiektywny, oglądam NBA od 1990 raku, pamietam 45 minutowe relacje w sobotę rano z komentującym nieśmiertelnym Włodkiem Szaranowiczem. Byłem i jestem fanem Charlesa, co za tym idzie Sixers. Tyle wpisów ze Boston świetny, świetni młodzi i zdominują wschód. Bardzo dużo w tym racji, walczaki, znakomity trener, bez 2 podstawowych (bywa ze z nimi nie byłoby tych młodych, rotacja i mniej minut). Moim zdaniem mistrzowie wschodu nie są tak oczywistym wyborem, chciałbym przypomnieć ze odgwizdany faul w końcówce na Embiid mógłby zmienić wynik serii, ale nie ma co pitolić, wygrał Boston! Następny sezon zapowiada się super ciekawie. Fakt młodzież z Bostonu dorośnie, wrócą kontuzjowani i będą super ekipa, ale SIXERS uruchomią nr 1 draftu Fultza, Embiid będzie miał zdrowa buzie i być może zostanie najlepszym obrońca ze średnia 25 pkt na mecz, a Simmons poprawi rzut choć trochę, co pozwoli mu więcej kreować (krycie na radarze utrudnia wszystko poza rzutem). Jednym słowem moim subiektywnym zdaniem dzwon zadzwoni po finale wschodu 🙂

    (1)
  52. Array ( )
    Odpowiedz

    Do wszystkich umniejszających znaczenie Iggiego dla Warriors i jego wpływu na rywalizację: skuteczność z gry Hardena i Paula, gdy ich primary defenderem był Iggy, wynosiła 1/41..
    Jakieś pytania?

    (7)
  53. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak wielką MENDĄ trzeba być żeby, będąc zawodowym koszykarzem z przewagą pól metra wzrostu i 50 kilo wagi, w towarzyskim meczu rzucić przeciwnikowi piłką w twarz. Widać czarnemu nie wystarczy że nad kimś wsadzi – najpierw musi mu jeszcze przypier****ć (bo może bez tego by się nie udało…)
    Szkoda, że przy tym zagraniu np. nie skręcił kostki – mógłby się znowu poleczyć rok czy dwa.
    A pracodawca – czyli 76ers – zapewne przychylnie patrzy jak ich „przyszłość” walczy w meczach o pietruszkę z „wymiataczami z orlika” ryzykując kontuzję.
    Nie ma już zapisów w umowach zabraniających takich głupot ???
    Szczególnie takiemu patałachowi jak Embiid , który po co drugim zagraniu się przewraca a historię kontuzji ma jak weteran a nie sophomore.
    No nic ale ważniejsze żeby chodzili w garniturach lub szmatach „od projektanta” a nie w luźnych spodniach- w końcu dla ligi to też bardzo pozytywne, że wschodząca gwiazda wali celowo piłką w twarz amatorów.

    (5)

Gwiazdy Basketu