fbpx

Wiesz w co grasz? Kilka słów o nietypowych przepisach cz. 2

11

ar

Jak tam u Was ze znajomością reguł? Wytoczywszy się zza świątecznego stołu postanowiłem wyszperać dla Was kolejnych kilka przepisów, o których mogliście nie słyszeć. Jako że poprzednia część tego artykułu spotkała się z dobrym przyjęciem, pomyślałem, że być może zrobimy z tego taką luźną serię, ot, co jakiś czas, kiedy nazbiera się materiału, można zebrać to w tekst i rzucić na stronę. Przecież oglądając NBA niemal co mecz spotykamy się z czymś, co nas zaskakuje, mam rację? Dajcie znać, co myślicie.

#A gdyby jednak urwali?

Dobra cwaniaki, co stanie się, jeśli któryś harpagan urwie kosz? Wiem co myślicie “nie urwie, bo przecież od czasów Dawkinsa zmieniano konstrukcję bla bla bla…”, ale przecież reguły nie mogą być konstruowane w ten sposób, prawda? Zgodziliśmy się niedawno, że w życiu pewne są tylko śmierć, podatki i San Antonio Spurs (a zresztą, nawet im powinęła się noga z Rakietami). No cóż, kara 5 000 $, jaką pogrożono Dawkinsowi mogła robić wrażenie w latach 70’tych, ale w erze Shaqa i jemu podobnych nie była już wystarczającym straszakiem, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę wysokość kontraktów czy wartość czasu antenowego. Nie tędy droga. Faktycznie, dzisiejsza konstrukcja kosza praktycznie uniemożliwia jego urwanie, ponieważ obręcz przytwierdzona jest bezpośrednio do metalowego ramienia, a nie do tarczy, jak kiedyś. Doszliśmy do momentu w którym najsłabszym elementem konstrukcji wcale nie jest kosz, a umocowane na nim elementy pomocnicze. Obecnie, jeśli pod wpływem zagrania jakimś cudem dojdzie do przerwy w grze…

…zawodnik, jeśli sędziowie orzekną o jego winie, ukarany zostanie przewinieniem technicznym za niesportowe zachowanie. I tyle.

#Zły rzut sędziowski

Czasem dochodzi do sytuacji, kiedy to zawodnik popełni błąd, albo próbuje być za sprytny, jak Nate Robinson:

https://www.youtube.com/watch?v=oMBlAPWmA6Y

Zagranie takie, choć cwane, jest wbrew przepisom NBA. Zgodnie z zasadami, żaden z zawodników stających do “jump ball” nie może pochwycić piłki zanim zrobi to któryś z ośmiu pozostałych graczy. No dobrze, ale co zrobić, jeśli to sędzia źle rzuci piłkę? Źle wykonany rzut sędziowski na początku spotkania może spowodować… przerwanie meczu i ponowne jego rozpoczęcie, ale tylko jeśli od pierwszego gwizdka do wykrycia/zgłoszenia nieprawidłowości nie minęły 24 sekundy. W przeciwnym razie od kolejnego rzutu sędziowskiego rozpocznie się po prostu druga połowa spotkania.

#Łączy nas tylko basket

Zawodnicy i właściciele klubów NBA to, w dużym uproszczeniu, po prostu pracownicy i ich szefowie. I tyle. Nie mogą łączyć ich żadne pozaboiskowe interesy, a przynajmniej nie powinny. To ze względu na tę zasadę Kevin Garnett nie zakupił pakietu akcji AS Roma, choć nosił się z takim zamiarem- część akcji klubu należała bowiem do właściciela Celtics. Są jednak przypadki, w których dużo trudniej wytyczyć granicę przejrzystości interesów- obecnie liga bardzo patrzy na ręce Michaelowi Jordanowi, który kontraktem Jordan Brand mógłby teoretycznie “uzupełnić” każdą oferowaną przez siebie umowę, by przyciągnąć do Hornets czołowych wolnych agentów i nie bać się o limit wynagrodzeń. Jakiś czas temu pojawiły się doniesienia jakoby liga przygotowywała się do wprowadzenia “instrumentu prawnego” w związku z sytuacją M.J’a.

#Trzeba się spieszyć

To akurat żadna nowość, że czas na wykonanie wolnego jest ograniczony. Ale co stanie się jeśli go przekroczysz? Jeśli to pierwszy rzut, to przepada, piłka wraca do sędziego i dostajesz ją drugi raz do rąk (opcjonalnie możesz sobie zbić piątkę z kolegami, jak jesteś jajcarz, hehe) na kolejną próbę. Przy drugim rzucie piłka przechodzi do drużyny przeciwnej, ale jeśli okażesz zbędne emocje, to jeszcze technika ci wlepią.

Co ciekawe, rzuty te nie są liczone jako próby do protokołu meczowego, więc skuteczności sobie nimi nie pogorszysz, chociaż tyle.

#Brama czy gała?

Być może nie zdawałeś sobie z tego sprawy, ale w NBA drużyna gości wybiera kosz, na który chce rozpoczynać mecz. Zwyczajowo bierze się ten bliżej swojej ławki, bo ułatwia to komunikację zawodników z trenerem.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

11 comments

  1. Array ( )
    Pablito_Wandalito 1 Styczeń, 2016 at 21:47
    Odpowiedz

    BLC a kiedy dostaniesz kontrakt w jakimś komercyjnym portalu. Nie to że chce abyś odszedł, ale miło się czyta i myślę że mógłbyś zachęcić wielu ludzi do koszykówki właśnie tymi ciekawostkami. I miało by to chyba fajne wymierne korzyści dla cienie. 😀

    (23)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    BLC, jak zwykle trzymasz poziom – mega fajne arty 😉 Najlepszego w 2016 i widzimy się pewnie w jakiś czwartek.

    (16)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Próbuje artykuł z serii “What if…”. Przykładowa drużyna traci wszystkich zawodników i propozycje od redakcji doboru zawodników w takim “disaster draft” w dzisiejszej NBA 🙂

    (2)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Kornel Buchowski
    Odpowiedz

    PANIE AUTORZE RĘCE OPADAJĄ 🙂 🙂 Gram w kosza już 24 i nerw mnie łapie jak ktoś nazywa tablicę TARCZĄ, a obręcz PORĘCZĄ albo jeszcze inaczej. Jest tablice i obręcz. Dziś Whiside zdobył 25 punktów i zebrał 19 piłek z tablicy a nie TARCZY.

    Cyt. “…ponieważ obręcz przytwierdzona jest bezpośrednio do metalowego ramienia, a nie do tarczy, jak kiedyś..”

    (-5)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe KrzyGon
    Odpowiedz

    Słowo daję, w lidze widzę przynajmniej jedną drużynę, której “tytanowa brzoza” znacząco ułatwiło odbudowanie marki.

    (0)

Gwiazdy Basketu