centered image

Wściekły byk DeMarcus Cousins ogłusza Houston, Russell Westbrook jest dobry!

30

Witajcie drodzy entuzjaści najlepszej koszykarskiej ligi świata. Pozdrawiamy stałych bywalców jak i przypadkowych przechodniów. Co słychać? Mistrzowie w niepełnym składzie i niekorzystnym układzie ograli pompujące się jak dziad na czereśnie Houston. W grupie typera wynik 3-1, Detroit skompromitowało się ofensywnie po raz kolejny, a my razem z nim:

Łącznie daje to wynik 30-4 odkąd zaczęliśmy się „chwalić” wynikami na GWBA osiem dni temu. Oby było się czym chwalić jak najdłużej! Jeśli ktoś bardzo chce dołączyć grupy, zapraszamy na maila (zakładka KONTAKT).

orlando magic 90 washington wizards 100

Klasyka w wykonaniu Orlando, czyli spowolnienie tempa, solidna pierwsza piątka i dołek gdy przychodzi latać rezerwowym. Mały kryzys formy przeżywają Evan Fournier, czyli człowiek którego nazwiska lepiej nie wpisywać w google oraz sixth man Terrence Ross (3/13 z gry). Na dodatek przebić się dziś nie mógł i ze skutecznością zjechał pełen tężyzny Arron Gordon. Wśród gospodarzy doskonały występ właśnie ławki: luźną ręką puszczony z Lakers 21-letni środkowy Thomas Bryant  (21 punktów 10 zbiórek 2 bloki 9/12 z gry) oraz bardzo, ale to bardzo niewdzięczny do krycia Jabari Parker (19 punktów 9 zbiórek 9/12 z gry) który dzięki posiadanej rzadkiej kombinacji gabarytu i szybkości wydaje się znalazł na siebie pomysł na resztę kariery w roli „szóstego”. Gdyby nie ograniczenia defensywne byłby kimś znacznie więcej.

brooklyn nets 96 oklahoma city thunder 108

Russell Westbrook jest dobry: 31 punktów 12 zbiórek i 11 asyst to odpowiedź na aferę z kibicem Utah, za którą został przez ligowy komisariat ukarany grzywną 100 tysięcy złotych. To jego 130. triple double w karierze koszykarza NBA. W pierwszej połowie ciągnął wynik rzutowo, bo koledzy nie mogli się wstrzelić i wpadli w dołek, w drugiej z radością rozdawał podania kończące, a całe OKC zagrało na 50% skuteczności odchodząc gościom jak sportowa fura na autostradzie. Pojedyncze krycie mijał jak szatan.

memphis grizzlies 111 atlanta hawks 132

ATL w swoim żywiole, nie oglądali się na defensywny rodowód Memphis, nie czekali aż ci wbiją w nich zęby, biegali do przodu i dziurawili siatkę. Pierwszy sygnał dał, że się tak rasistowsko wyrażę białas Kevin Huerter (16 punktów 4/6 zza łuku) którego jeszcze chyba nie zdążyli przestudiować w ekipie gości. Na to weszła reszta: John Collins (27 punktów 12 zbiórek) znów skakał najwyżej pod koszem i akcje kończył w obliczu rozciągniętej obrony, parę wrzutek dodał przed przerwą Taurean Prince (15 punktów), po zasłonie kozłem jeździł Trae Young (22 punkty 8 asyst) bo go przecież jadący na wstecznym Jonas Valanciunas może co najwyżej pozdrowić z odległości. Trzy dalekie tróje walnął ku ekscytacji zebranych kibiców. I dobrze, fajnie się to ogląda: widzieliście alley-oop z własnej połowy? 51-35 na tablicach.

detroit pistons 74 miami heat 108

Powinienem być mądrzejszy, bo skoro Pistons zostali zmiażdżeni przez strefę Brooklynu (75:103) to znacznie bardziej kompetentna, kombinowana strefa South Beach, mających do tego lepsze warunki fizycznie musiała sprawić problem. Abstrahując od słabego początku, goście zdobyli osiem, powtarzam: osiem punktów uzyskali w trzeciej, decydującej kwarcie! Liczyłem na grę idącą przez Andre Drummonda (5 punktów 9 zbiórek 1/3 z gry!) ale ten został wyautowany. Ani pozycji, ani rytmu, ani rozegrania nie wsparł, a do tego w problem z przewinieniami popadł. Dość powiedzieć, że Heat rozpoczęli drugą połowę serią 21-0! Kaplica.

Na dodatek kostkę skręcił Reggie Jackson. Niedobry to moment na obniżenie lotów, na ich miejsce w tabeli czają się Orlando, Charlotte i Waszyngton.

golden state warriors 106 houston rockets 104

Mecz na który czekaliśmy z uwagą. Długo wczoraj myślałem, parę razy pisałem w notatkach „Warriors +4,5 punktów” po czym zmazywałem. Z jednej strony: Durant kontuzjowany, mecz wyjazdowy, Houston w pełnym składzie, pewni siebie, zaliczający serię dziewięciu wygranych, dotychczasowe pojedynki 3-0 dla Rakiet… ale z drugiej strony: przejmująca z automatu zasłony defensywa Houston „nie miała prawa” znaleźć odpowiedzi na Boogie Cousinsa, do tego tajemnicą poliszynela jest, że bez KD piłka lepiej chodzi w szeregach obrońców tytułu, a i tym razem motywacji zabraknąć chłopakom nie powinno. Nie odważyłem się postawić, ale wiary w mistrzów nie traciłem. No i co?

Cousins nie tylko zrobił grę ze środka braciom strzelcom (27 punktów 8 zbiórek 7 asyst) ale ubił wszelki mismatch, jaki pojawił mu się za plecami. Clint Capela także momentami wyglądał przy nim jak junior. Klay Thompson (30 punktów 12/23 z gry) odważnie latał po cały placu i amunicji nie oszczędzał, przy czym najlepiej mu szły rzuty z lewego półskrzydła oraz ucieczki pod kosz. Ile ten facet jest wart na wolnym rynku, nie policzę. Słabych punktów u niego nie widzę. Jego średnia skuteczność z dystansu to 40%, ale po trafionej trójce wynosi już 43%. Gdy trafi dwa razy z rzędu: 48%, gdy trzy kolejne trójki wklei: 50%… niewiarygodne:

Stephen przyzwoicie, bardzo skoncentrowany choć jemu to akurat „switching defense” potrafi zaleźć za skórę. Mistrzowie wyszli mocno i przez całe spotkanie byli na górze, w czwartej kwarcie prowadzili 14 punktami, ale szarża Houston dopadła ich na jeden punkt 10 sekund przed końcem. Curry trafił oba wolne na co James Harden (29 punktów 10 asyst) z kolegami nie potrafili już znaleźć odpowiedzi. Przestrzelony rzut zbijał waleczny PJ Tucker, ale piłkę przejął Andre Iguodala i pogonił na środek parkietu pozwalając by czas upłynął.

Koniec końców, zastanawiam się dlaczego Houston zamiast napierać wprzód, próbowało w tym meczu zwalniać tempo. Szaleństwo i pewna doza kontrolowanego chaosu czyni ich dużo groźniejszymi. Dowód mieliśmy w końcówce. To będzie ciekawa seria, o ile do niej dojdzie. HR nie mogą już przejmować wszystkiego jak leci w obronie. Capela został dziś zneutralizowany na tablicach.

utah jazz 114 phoenix suns 97

Wrócili kreatorzy, Jazz zrobili co do nich należało nie pozostawiając złudzeń rywalom i rehabilitując za dwie kolejne wpadki. Pięciu gości z dwucyfrową zdobyczą 52-35 na tablicach. W rolach głównych standardowo Rudy Gobert (18 punktów 20 zbiórek) i Donovan Mitchell (26 punktów 10/18 z gry) wśród miejscowych numer jeden Devin Booker, autor 27 punktów i 6 asyst.

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

30 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    ja dziś trafiłem całą kolejkę nocna z lacznym kursem 20 niestety tylko za 8 zl. Pozdrawiam maniakow NBA i Admina za piękne typki na grupie. ja zawsze wybieram 2 lub 3 zdarzenia i puszczam combo.

    (10)
    • Array ( )

      Oj oj oj aż 19 fanboyow Doncicia się nazbierało na GWBA?
      Dobra robota panowie ^^

      (-8)
    • Array ( )

      To jest inny rodzaj strzelca. Pod Kalya ustawiasz zagrywki, Curry sam sobie kreuje opcje.

      (48)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Capela jak zwykle w meczach z gsw nie istnieje. Tak było w playoffach zeszłego roku i tak będzie w tym roku,bo do takiej serii dojdzie w finale. I co tu poradzić?

    (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W pełnym składzie z Dubs nikt nie wygra, jedynie kontuzje mogą pokrzyżować im plany aczkolwiek mają 5 all-starow w składzie wiec nawet jak jeden wypadnie to nie zaburzy to ich dominacji.

    O ile lepszy byłby James Harden gdyby ograniczył te step backi i ceglenie za 3?
    Zamiast tych stepbackow lepiej jakby wszedł w połdystans. Na sile pcha rzuty z niedogodnych pozycji.
    Te rzuty za 3 znow zgubia Rockets w decydujacym momencie.

    (0)
    • Array ( )

      oni maja 3 all starów
      KD, Curry i Thompson

      Green i DMC nimi nie sa, wiec troche naduzyciem jest pisanie o 5all starach
      to ze kiedys nimi byli nie ma odzwierciedlenia obecnie.

      To tak jak bys pisal ze maja 5 ROTY (jesli by nimi byli) – co to ma wspolnego z ich obecna forma i miejscem w NBA?

      (-6)
    • Array ( )

      prosze o jakies argumenty a nie – tylko

      argument 5allstar to chyba wygodny tylko do tlumaczenia swoich porazek i brakow w ogranizacji innych zespolow

      ps: Curry i Thompson graja ze soba 8sezon

      (2)
    • Array ( )

      @Thomas, ale jak LeBron grał z 3 czy 4 Allstarami to każdy pisał że beznadziejny zespół 😂

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry to strzelec jakiego nie było wcześniej. Jego skuteczność była by z 15% wyższa gdyby rzucał tylko z przygotowanych pozycji. Dla nie go nie ma pozycji z której nie mógłby trafić, i sytuacji z której nie mógłby rzucić.
    Źle się może wyraziłem na początku byli tacy strzelcy przed Currym ale on jest z nich zdecydowanie najlepszy.
    Klay to inny typ gracza, jak ktoś wyżej napisał, on rzuca głównie z gotowej pozycji wypracowanej przez jego kolegów lub siebie samego. Klay nie rzuca na koniec kwart z połowy a Curry w sezonie oddaje takich rzutów mnóstwo. Patrząc na same procenty ktoś może pomyśleć, że Klay jest lepszy ale jak by się bliżej temu przyjrzeć to nikt na dzień dzisiejszy nie ma podjazdu do Currego.

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW-Hou

    wbrew temu co niektórzy pisza i sądzą, w GSW gra 3ch all-starów, a w tym meczu tylko 2ch, Curry i Thompson
    I to wystarczyło na Hou w tym meczu.

    Najlepszy mecz DMC w barwach GSW, brak KD to wiecej miejsca dla DMC
    27pkt 11/16, 8Reb, 7ass (najwięcej w sezonie)
    Wszystkie akcje 1na1 vs Capella chyba mial wygrane, moze nadal nie jest szybki, nie skacze, ale swietna praca nóg. No i przeglad pola , stad ilosc assyst
    No i wrescie nie pudłował, to co mialo wpasc, wpadało

    Niezrozumiałe dla mnie jest to ze Capella kryl Currego na dystansie, i jak ten go objezdzal i rzucal to siła rzeczy nie miał kto zebrac piłki dla Hou.

    Ogolnie Capella i Faried niewykorzystani przez kolegow i dosc malo widoczni, ale kreatorami oni nie sa.

    Klay w obronie i Hardena i CP3 krył, a Ci wtedy troche stremowani i podlujacy.

    FT
    GSW – 10/10
    HOU 19/23

    side note: CP3 – nie lubie goscia 🙂

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Hej! Z okazji przedłużenia kontraktu przez GM’a Rockets. Może napiszcie art o GM’ach z każdego klubu ligi ? 🙂

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ignorancja wychodzi w protekcjonalnym śmieszku na temat słowa „białas”, który jest szpilą w tych, którzy zarzucali adminowi m.in… Ignorancję. Dobrze, że tak zamaskowane, przynajmniej się głupi użytkownicy nie zorientują!
    Ktoś kto kieruje opinią (i to zazwyczaj w rozsądny i godny braw sposób) tak dużej grupy osób powinien umieć przyznać się do błędu. A słowo czarnuch nie jest tak samo obelżywe jak słowo białas. Bo słowo białas nie ma w swojej konotacji wieloletniej segregacji rasowej przez którą cierpieli tyle lat czarnoskórzy będąc sprowadzanymi tylko do tego jednego słowa. TAK, używają tego słowa w odniesieniu do siebie dziś. Ale KONTEKST to słowo klucz. Moralność i język są relatywne, niestety. A facet z trybun ewidentnie myślał, że może wylać Russowi na łeb kubeł pomyj i wyjść radośnie z hali. Russell może i jest szajbusem, ale nawet sobie nie wyobrażamy z czym mierzą się na co dzień ci faceci…

    (0)

Gwiazdy Basketu