centered image

Wybite zęby Krisa Dunna, dominator Hassan Whiteside!

30

Zapytałem wczoraj na fejsbukowej grupie GWBA jakie są Wasze przewidywania odnośnie dzisiejszej kolejki. Większość argumentów oparta była na intuicji, ale nie tylko. Przywoływaliście dane liczbowe, wskazywaliście na obciążenie/zmęczenie ekip, urazy… Sprawdziłem rezultat kolegi, którym powołał się na statystykę home/road zespołów. Poprawnie wytypował zwycięzcę w zaledwie trzech spośród 10 meczów. Potwierdziła się stara zasada, NBA to nie lekcja matematyki. Analiza liczb jest fajna, ale to tylko jedna ze składowych zabawy w typowanie.  Osobiście biorę pod uwagę:

1/ urazy, absencje

2/ cele zespołów w danym meczu, preferowane tempo gry

3/ aktualną formę kluczowych zawodników oraz ich obciążenie grafikiem/ poziom regeneracji

4/ przewidywaną ilość minut kluczowych graczy, dostępność zmienników

5/ spodziewane matchupy

6/ dane historyczne przeciwko konkretnemu zespołowi / zespołowi o podobnej charakterystyce

7/ sposoby obrony oraz zachowanie zespołu na obu tablicach

8/ ryzyko odpuszczenia meczu / pogromu

9/ jakość rozegrania, liczbę punktów traconych w kontrze

10/ warunki fizyczne i styl gry

Dopiero taka dziesięciopunktowa analiza pozwala mi w miarę obiektywnie spojrzeć na zbliżający się mecz czy występ gracza, którego danego dnia biorę pod lupę. Lecimy!

washington wizards 109 charlotte hornets 133

Wbrew opiniom większości Szerszenie zaskoczyły. Ze zwolnienia lekarskiego wrócił head coach Steve Clifford więc chcieli mu zrobić niespodziankę. Trójki zaczęły wpadać, Dwight Howard miał przestrzeń by operować w środku, wszystko im wychodziło. Jeśli dobrze policzyłem trafili 12 z pierwszych 13 rzutów, do połowy uskładali rekordowe 77 punktów, a Wizards ze skrzywionymi minami mentalnie zawinęli do domu. Mecz ani przez moment nie był wyrównany. W rolach głównych wystąpili Kemba 19 punktów 7 asyst, Dwight 18 punktów 15 zbiórek i MKG 21 punktów 8 zbiórek. Linijki Marcina Gortata nie przywołuję, bo szkoda.

Atmosfera na trybunach jak na rodzinnym pikniku, kibice zadowoleni, tylko Wizards mieli dość obijania po bebechach.  Na sam koniec spięli się Michael Carter Williams z Jasonem Smithem, przed którego wyskoczył Tim Frazier. Znów było blisko ciosów pięściami. Coś nerwowo ostatnio w lidze. Obaj zawodnicy zostali posłani do szatni.

Śmiesznostka: MCW nie mógł wykonać przysługujących rzutów wolnych więc trener Scott Brooks wskazał Dwighta Howarda. Ten z uśmiechem stanął na linii, trafił oba osobiste, a następnie posłał buziaka w stronę ławki Wiz.

new orleans pelicans 93 atlanta hawks 94

Nosił wilk razy kilka, powieźli i wilka. No niestety Anthony Davis tym razem nie poszalał: 8 punktów 7 zbiórek 2/8 z gry. Organizmu nie oszukasz, w którymś momencie zawsze upomni się o swoje. Z drugiej strony, przez cały mecz miał na sobie dwóch jeśli nie trzech obrońców. No i właśnie! Jastrzębiom w głowach się poprzewracało, zamiast spokojnie dojechać do mety z deficytem, o który nikt by przecież nie miał pretensji, postanowili odrobić 19 punktów straty i jeszcze zaaplikować gościom game-winnera. Pozdro mości Kent Bazemore! Przez tego ancymona Atlanta traci pierwsze miejsce w wyścigu do loterii draftu. Z drugiej strony, to ciągłe przegrywanie źle wpływa na psychikę. Mike Budenholzer postanowił powalczyć i oto są: najpierw Spurs, a teraz Pelikany na rozkładzie.

Co ciekawe, w okolicach przeszła potężna burza śnieżna. Większość szkół pozamykano, niektóre drogi były nieprzejezdne. Ludzi na hali też było rekordowo mało (jakieś 5 tysięcy) więc zamknięto górną część stadionu i zezwolono wszystkich zasiąść na dolnym poziomie. Możecie się domyślać, że ludzie którzy zwyczajowo oglądają płytę boiska przez lornetkę kibicowali jak szaleni, hehe.

san antonio spurs 100 brooklyn nets 95

Mało brakowało, a mielibyśmy powtórkę z rozrywki. Rozgrywający gospodarzy Spence Dinwiddie został co prawda zatrzymany na skuteczności 3/13 z gry, ale 13 asyst rozdał nie popełniwszy przy tym ani jednej straty. Miś uszatek Allen Crabbe świsnął 4 trójki, Joe Harris dodał kolejne 4, a Caris LeVert i Demare Carroll dołożyli po dwie.

Spurs zostaliby rozbici gdyby nie trzymający wynik książę LaMarcus (34 punkty 13/24 z gry) oraz energizer Patty Mills (7/8 zza łuku!) przykre wieści są takie: Kawhi Leonard wypada na czas nieokreślony, bo ścięgno udowe znów sprawia problemy i nie ma innej metody na wyleczenie aniżeli przerwa. Występ Pau Gasola (13/12/7) także stał pod znakiem zapytania z uwagi na uraz nadgarstka. Obok Danny’ego Greena to w tej chwili najważniejszy role-player zespołu, bez jego wsparcia rozegrania, Spurs są smutnym, izolacyjnym zespołem, bez szans na sukcesy.

Ciekawy cytat Gregga Popovicha:

„Puśćcie mnie, spuszczę mu [xxx] albo dobra, trzymajcie mnie” – bójki w NBA to najgłupsza rzecz, jaką w życiu widziałem. Oprócz tej sprzed kilku lat, z kibicami na trybunach. Tamta była konkretna.

GWBA/co-naprawdę-wydarzyło-się-podczas-awantury-w-Detroit/

detroit pistons 91 toronto raptors 96

Po pierwszej kwarcie wydawało się, że jest po wszystkim (31-18) potwierdzało magiczną moc Raptors we własnej hali. Dla kibiców to uspokajający widok, zwłaszcza w odniesieniu do ostatnich występów, które można delikatnie nazwać „grą w kratkę”. No i co? Partyzanci Stana Van Gundy przypuścili szarżę, siłą woli i mięśni odrobili straty i na starcie ostatniej odsłony prowadzili 4 punktami!

Po obu stronach zespołowe granie, nikt nie forsował. Duma miejscowych nie pozwoliła im jednak odpuścić, dwie kluczowe akcje CJ Milesa i Kyle’a Lowry zakończyły się trójkami, gospodarze przeważyli talentem i determinacją. Nadal poniżej potencjału i możliwości, 21 strat popełnionych, czyli co najmniej o połowę za dużo.

golden state warriors 119 chicago bulls 112

Niespodzianki nie było choć Bulls pokazali się jako drużyna kompetentna i niebezpieczna dla każdego. Lauri Markkanen zablokował Stephena Curry a odbita piłka powędrowała wprost na twarz byłego MVP. Mistrzowie wygrali mimo absencji stoperów Draymonda Greena i Andre Iguodali, co więcej: na samym starcie spotkania kontuzji uległ rookie Jordan Bell. Nie wyglądało to dobrze, ale chyba obejdzie się bez poważniejszych komplikacji zdrowotnych.

Bulls nie zatrzymywali się ani przez moment w całym meczu oddali do kosza aż 106 rzutów! Niestety skuteczność pozostawiła do życzenia, zwłaszcza z dystansu, skąd zaliczyli 10/39 prób. Obrońcy tytułu nie bez problemów w pierwszej połowie, gdybyś włączył transmisję około czwartej w nocy, wydawało się, że Bulls ich powiozą. Przewaga wynosiła 9-10 punktów, ale tuż przed połową goście doszli, a w trzeciej kwarcie intensywnością i egzekucją zza łuku całkowicie rozbili młodszych rywali (32-12).

Znakomitą partię rozegrali Splash Brothers: Klay Thompson (38 punktów 7/13 zza łuku) i Steph Curry (30 punktów 9 zbiórek 6/11 zza łuku) wydatnie wspierani m.in. przez Kevina Duranta (19 punktów 8 zbiórek 7 asyst).

Kris Dunn chłopie, coś ty zrobił?! Młody tak się bujnął na obręczy, że spadł na zęby i czeka go seria wizyt u implantologa. Poleciłbym mu własną małżonkę, ale dystans spory, a chłopak ma napięty terminarz.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

30 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Melo 89% swoich trójek rzuca catch and shoot- największy procent w lidze. Ciekawy jestem czy ten zespół będzie jeszcze w stanie poprawić swoją grę, myślę tu głównie o playoffach.

    (22)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Włączyłem wczoraj na chwile na początku meczu braci bonzo z Litwy, mysle za warto wspomnieć cudownego airballa na samym początku, bo u mnie na wf chyba nikt tak nie rzucał nawet

    (10)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Bonzo tragedia. Gdzie ten jego wpływ na zespół? Hahahaha i kolejna porażka. Bust ze statystykami nabitymi przez czas spędzony na boisku, DRAMAT.

    (-50)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Popovich jak zwykle niszczy cytatem 😂Swoją drogą martwi mnie aktualna forma SAS. Rozumiem braki kadrowe, zwłaszcza absencja Kawhi wpływa na grę, wiadomo Gasol, Manu i Parker już nie są młodzi, jak na zawodowych sportowców są wręcz starzy. W dodatku ten ostatni dopiero co miał kontuzje, a organizm już nie tak szybko jak kiedyś wraca do pełnej sprawności. Jednak mimo wszystko po drużynie prowadzonej przez Popovicha spodziewałem się bardziej drużynowej i poukładanej, a nade wszystko SKUTECZNEJ koszykówki. Tymczasem jak narazie ostrogi opierają się głównie na niepodważalnym talencie LMA. Dzisiaj ze 100 pkt on zdobył 34. A dopiero co czytaliśmy artykuł o zawodnikach którzy próbowali grać sami, jak Westbrook czy Iverson. Może ktoś powinien pokazać ten artykuł w szatni SAS, bo w tym sezonie mają prostą drogę do takiego końca…

    (11)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Spotkały się dwie drużyny, którym kibicuję w tym sezonie, dziecko mnie obudziło w okolicach trzeciej więc obejrzałem kawałek trzeciej kwarty i całą czwartą LAL-OKC. Podejrzewam, że nawet Bonzo by tu nie pomógł przy takim pogromie na tablicach. Lakersi nie mają centra :/ Randle może jest szybki ale w sumie mały a Lopez rusza się jakby był nonstop zjarany. Melo o dziwo na dobrej skuteczności, Russ jak zwykle i tym razem wtórował mu PG-13. A po drugiej stronie oprócz środka pola to ewidentnie brak kreatora jak nie ma Bonzo.

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale było mi szkoda bulls w tym meczu. No ale kto wpadł na pomysł, żeby nie podwajać currego po pick and rollu. Biedak miał tyle miejsca, że w pewnym momencie aż zgłupiał i oddał piłkę mając na sobie lopeza 2 metry przed nim 😀

    Dunn był zamęczony bieganiem po zasłonach za Currym, nic dziwnego, ze nie trafiał. No i jeszcze ta zasłona/handoff co zaza stawia i podaje sobie między nogami, bekowo to wygląda, ale skuteczne.

    (7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Heat coraz pewniej siedzą w pierwszej czworce wschodu. Jest to fajna zbilansowana ekipa. Mam nadzieję że powtórzą końcówkę sezonu sprzed roku i dojdą do półfinału konferencji w PO.

    (10)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem ciekawa czy jeżeli Durant wygra głosowanie ASG to weźmie Westa do drużyny (dla dobra widowiska i pokaże tym klasę ) czy zachowa się jak dzieciak i go pominie 😛

    (10)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Tomson
    Odpowiedz

    Wygrane 3 kwarty to atut i znak rozpoznawczy najlepszych drużyn. Szczególnie to widać po GSW, ktorzy przerwie po prostu miażdżą

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Taki wstęp na tej grupce super, ale tu jest wiele osób których to nie obchodzi. Bez agresji. Ciepło pozdrawiam ✌️

    (1)

Gwiazdy Basketu