Zach Randolph aresztowany, Anthony jednak do Portland?

28

Zach Randolph aresztowany

Zdarzenie miało miejsce w środę w nocy w południowym Los Angeles. Policjanci musieli wołać o wsparcie stanowej kawalerii, bowiem zrobiła się zadyma. Można powiedzieć, że impreza wymknęła się spod kontroli, uczestnicy pili alkohol, zażywali niedozwolone substancje oraz blokowali ulicę. Pośród zatrzymanych znalazł się nowy nabytek Sacramento Kings, niejaki Zach Randolph. 36-letniego koszykarza oskarżono o posiadanie dużej ilości zioła, które miało być przedmiotem handlu. Zach rzekomo miał w plecaku 0.9 kilograma marihuany!

Po kilku godzinach zawodnik został wypuszczony opłaciwszy 20 tysięcy dolarów kaucji. Nie mam wątpliwości, że wciąż może być wartościowym podkoszowym, jego średnie kariery to 16.8 punktów oraz 9.3 zbiórek, ale czy ja coś mówiłem o zaprowadzeniu spokoju w szatni Kings? Cofam to! Przed Wami uśmiechnięty Zach opuszcza areszt. Yolo!

Melo do Portland?

Mam wrażenie, że mówiłby mniej, ale kontrakt z ESPN zobowiązuje i chłop musi się wykazać. Mówię o ostatnim wywiadzie Adriana Wojnarowskiego, który donosi z frontu transferowego. Informacje są następujące: Carmelo Anthony chce zagrać dla Houston z Chrisem Paulem i Jamesem Hardenem, to rzecz oczywista, znana od dawna. Zdaniem reportera Knicks przetrzymają Melo aż do rozpoczęcia obozów przygotowawczych i zobaczą czy jest gotów zrzec klauzuli „no trade” na rzecz większej ilości zespołów. Pośród nich na topie stać powinni Portland TrailBlazers.

Woj uważa, że Damian Lillard i CJ McCollum skutecznie przekonali Melo do ich drużyny. Na pewno nie dojdzie do wykupienia kontraktu i zwolnienia Melo z obowiązku pracy w NYK, czego zwolennikiem był Phil Jackson. Zarząd stanowczo odmówił zgody. Knicks są mu winni 54 miliony dolarów płatne w dwa lata, to potężna kasa. James Dolan chce dostać coś w zamian i zdania nie zmieni.

Chętnie zobaczyłbym Melo w Portland, byłoby ciekawiej niż w Houston, ale nie tak szybko. Po pierwsze, nie wiadomo kogo Blazers mieliby oddać w zamian, na pewno nie będzie to nikt z trójki Dame, CJ, Nurkić. Po drugie sprowadzenie 33-letniego Anthony’ego oznacza, że Paul Allen – właściciel klubu, będzie zmuszony zapłacić w okolicach 100 milionów dolarów podatku od luksusu. Na biednego nie trafiło, ale gwarancji tytułu nie ma, więc…

W każdym razie, zobaczcie jak się rusza Melo i to na jednej sali z McCollumem, przypadek?

Kyrie do Miami?

Wczoraj widziano też Hassana Whiteside grającego razem z Kyrie Irvingiem toteż sypnęło spekulacjami. Temat z miejsca „uciął” Dion Waiters:

Kyrie potrafi grać, nie jestem przeciwny (transferowi). Niech on tylko wie, że mamy już tu jednego „samca alfa” i jestem to ja.

Sami widzicie, hehe. A właśnie, widzieliście jaką kolaborację zrobili Kyrie z Black Mambą? Sprawdźcie logo na języku buta…

A propos Kobe…

Kobe czy LeBron?

Lonzo Ball przy okazji sesji zdjęciowej dla pierwszoroczniaków NBA został postawiony przed pytaniem „Kobe czy LeBron”. Mając na sobie klasyczny, żółty jersey Lakers powiedział tak:

Ciężki wybór, dorastając podpatrywałem LeBrona, chciałbym wskazać Kobe, zwłaszcza odkąd trafiłem do LA, ale przez całe życie stałem za LeBronem więc wybieram jego.

Młody cwaniaczek. A oto inne cytaty na temat „Black Mamby” na przestrzeni ostatnich lat:

Kobe to jedyny gracz, który odrobił lekcje, jako jedyny zasługuje na porównanie [Michael Jordan]

Dla mnie Kobe to najlepszy gracz w historii, przed Jordanem [Shannon Brown]

Michael i Kobe grają bardzo podobnie, ale kryć Kobe jest trudniej [Gary Payton]

Pod koniec kariery Kobe będzie uważany za najwybitniejszego gracza w dziejach [Mark Jackson]

Grałem przeciwko obu. Nie ma między nimi różnicy [Jason Kidd]

Jordan jest najlepszy w tej grze, ale Kobe jest mistrzem fachu [D-Wade]

Kobe Bryant pokonałby Michaela Jordana 1-na-1 [Skipp Bayless]

Przegląd szafy cz. 2

Wczoraj pokazywaliśmy część pierwszą, dziś pozostałe jerseye NBA. Znamy już bazę (stroje ciemne i jasne każdego z 30 zespołów ligi) nazwane przez Nike „Icon” oraz „Association”. Na odsłonięcie wersji alternatywnych przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Iggy wyśmiewa Draymonda

Padło przy okazji charytatywnego turnieju golfowego, mówi Andre Iguodala:

Wiecie co jest dziwne? Draymond to jeden z najinteligentniejszych koszykarzy, z jakimi współpracowałem. Gra przychodzi mu z łatwością, więc myślisz sobie że ma talent do sportu. Gdybyś jednak zobaczył go rzucającego piłką futbolową… grał w szkole, ale nie potrafi rzucić piłki. Nie umie też uderzyć kijem baseballowym, macha nim jakby machał cepem.

Pass it on

Na koniec mam dla Was nietypowy trening Johna Walla, lubię takie akcje! Dobre passy!

Dobrego dnia!

Ostatnie Wpisy

28 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Niech Melo jedzie sobie gdzie, nawet do Chin, byle nie do Houston.
    A stroje ssą bo Nike. I to ich logo [xxx] na pół stroju.

    (-19)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Tylko gimby na forach wybierają mazgaja.Większość dobrych graczy Kobego.Proste że Kobe.Lbj może mu lizać buty i jak zawsze przy tym płakać😢.

    (-21)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Kilo zioła wow! Zach dorabia na dilerce w szatni czy jara jak smoczyca ze Shreka? Btw sypnął by trochę z worka to bym się nie obraził, trzeba się dzielić c’nie? 😃

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiadomo że do tego raczej nie dojdzie, ale serio Portland to najlepszy zespół w który mógłby się wpasować Melo.
    PG. Lillard
    SG. McCollum
    SF. Melo
    PF. Caleb Swanigan
    C. Nurkič
    Chętnie bym to zobaczył.

    (28)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Matko Zach ma ze 3 rozmiary za małe te spodnie. Przecież całe dupsko na wierzchu i opinają go jak kondom ch…
    Sorry ale Zacha miałem jako jednego z ostatnich prawdziwych „gangsta” w lidze.
    Może i charakter pozostał ale styl ubierania😢

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    gdyby Anthony przeszedł do Cavaliers – zmieniłby się układ sił w NBA.
    Cavaliers mieliby nowe ustawienie zdolne wyrównać róznicę w szybkości i talencie względem Warriors, a
    więc rzuciliby mistrzom nie lada wyzwania.

    Anthony w Blazers właściwie nic nie zmienia w NBA.

    I nie widzę tej układanki, tak po prostu.
    Carmelo do max wysiłku pootrzebuje max motywacji, czyli celu i otoczenia.
    jaki moze mieć cel grając z Blazers ?
    jakie może na niego wywrzeć wpływy otoczenia złożone z samych młodziaków ?

    bez walki o mistrzostwo i bez autorytetów dookoła siebie Anthony szybko popada
    w marazm i zniechęcenie. Robi statystyki i nic poza tym.

    Anthony w Rockets, to o niebo lepszy wariant. Chris Paul i Harden to zawodnicy zdolni
    zmotywować go do cięzkiej pracy i zaangażowania. No i takie trio, dobrze uzupełnione, może
    mieć nadzieję nawiązać walkę z mistrzami.

    ofk, Rockets nie mają swojego Draymonda Greena, ani żadnej taktyki która byłaby niewygodna
    dla Warriors, ale takich trzech muszkieterów w jednym zespole nigdy nie wolno lekceważyć.

    Jesli wybierze Blazers, to nic się w NBA nie zmieni i będziemy mieli sezon z jednym
    zasadnicznym pytaniem : Warriors zrobią to 16-0 i czy jednak ktoś im urwie jeden mecz ?

    Kobemu wyraźnie służy odpoczynek od koszykówki.
    widać, że najwyraźniej nie zamierza wracać, mimo że kuszą go organizatorzy BIG3.
    tyle że to nie liga dla niego.
    nie dla wybitnych graczy, podobnie jak w pzypadku Allena Iversona.
    to liga głównie dla tych, którzy w swojej karierze w NBA nie mieli szansy pokazać się zbyt
    często, lub – w zbyt okazałych rolach, kibicom.

    dla Kobego czy Allena to raczej mało zabawne. ale BIG3 nieźle kombinują, Kobe byłby doskonałym
    magnesem dla kibiców, którzy chyba niekoniecznie BIG3 się zajmują ?

    komplementy pod adresem Kobego to norma :]

    nigdy dośc przypominania, jakim był wybitnym graczem.
    5 tytułów mistrzowskich mówi samo za siebie.

    dziwne, ze tylko na forach internetowych można znaleźć głosy, że to był „egoista” albo że „rzucał za dużo” :]
    w kręgach NBA nigdy takie głosy się nie pojawiają. mistrzowskie pierścienie rozwiewają wszelkie wątpliwości.

    5 tytułów mistrzowskich nie wygrywa się egoizmem i „rzucaniem za dużo”. TO absurd twierdzić, ze jest inaczej.
    zresztą, co to znaczy „za duzo” ? rzuca się tyle, ile trzeba, zwłaszcza w przypadku zawodnika, którego aktywnośc ofensywna uruchamia cały system ataku drużynowego.

    w przypadku takich graczy jak KObe, Allen Iverson, Jordan agresywna gra w ataku była kluczem do gry całego zespołu. nawet za cenę wielu nietrafionych rzutów. Dopiero ich pasywnośc powodowała kłopoty. atakująćego ostro Kobego czy Jordana obrona ryewali musiała kryć cały czas, nawet jesli mieli 0/10. Bo jakby obrona odpuściła, to za chwilę mieliby 15/25. Dzięki temu wszyscy koledzy mieli łatwe rzuty.

    skąd się brały te big shots Paxsona, Mc Kie, SNowa, Kerra czy Fishera w Playoffs ? właśnie z tego, ze przez cały mecz Bryant, Iverson czy Jordan tak męczyli obronę rywali, że w ostatnich akcjach zmęczeni i skołowani rywale szli w ciemno do liderów, a wolni zostawali role players.

    takiej „ustawki” nie dokonuje się za pomocą oddawania 10 rzutów w meczu. trzeba 25+, żeby tak ustawić grę w końcówce.

    nie każdy jednak jest taktycznie tak mądry jak Bryant był, nie każdy tak rozumie jak on koszykówkę , nie każdy musi to wiedzieć. Ale niestety ta niewiedza prowadzi później do kuriozalnych oskarżeń Kobego o „egoizm” :]

    tymczasem :
    Shaq nic nie wygrał, mimo że miał obok siebie fenomenalnego Hardawaya, dopóki nie zetknął się z Kobem.
    gdyby został w Orlando i grał z Pennym, najpewniej nigdy nic by nie wygrał, mimo niesamowitych możliwosci indywidualnych.

    Ron Artest przed wejściem do Lakers KObego był w NBA niemal skońcvzony. Lamar Odom i Trevor Ariza byli zmarnowanymi wielkimi talentami. Pau Gasol miał ksywę „Mr 0-13 w Playoffs [w Memphis]” i łatkę „Soft”

    przy Kobem wszyscy zostali szanowanym znakomitościami NBA i mają na palcach upragnione przez wszystkich pierścienie mistrzowskie.

    czy tak wygląda dorobek lidera zespołu, który jest „egoistą” ?

    ktokolwiek tak twierdzi – wyraźnie jest niedysponowany.

    czy Kobe był lepszy od Jordana – wg mnie, obaj byli wybitni, all time, nie ma sensu spierać się na tym poziomie zaawansowania i mistrzowskiego CV.

    kto był wybitniejszym reżyserem : Kurosawa czy Bergman ? niepoważna dyskusja, tego nie można rozsytrzygnąc, poza tym próba wyłonienia „[naj]lepszego wśród najwybitniejszych” odbiera część wspaniałości każdemu z tych, których się angażuje w takie papierowe spory.

    (49)
    • Array ( )
      nie czytałem ale ok 12 Sierpień, 2017 at 16:19

      o masakra ale wykład.Ale ok.Jak bym całe dnie siedział w domu to z nudów tez bym umoralniał cały świat

      (-6)
    • Array ( )

      @Adam

      wzajemnie.

      @nie czytalem

      jesli nie potrzeba ci domu, to mi go sprzedaj po korzystnej cenie – ja go wynajmę takim, którzy nie mają gdzie mieszkać i wszyscy będą zadowoleni :]

      [z cyklu : nonsensowny komentarz do nonsensownego komentarza]

      (5)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe mm91

      Witam, odniosę się do pierwszej części postu P. Lillard i McCollum to nie młodziki za jakich ich uważasz, ale dorosłe ukształtowane osoby. Lillard mój rocznik (pozdrawiam wszystkich 90′), on ma 27 lat i w tym momencie nikt nie ma chłodniejszej krwi w żyłach niż on.
      Wychowałem się m.in. na Melo i CP3 więc darzę ich wielką sympatią, ale nie oszukujmy się. Razem nie mają szans na tytuł. GSW ich zje. Tylko kontuzje w składzie mistrzów (czego nie życzę nikomu), mogą skrócić dystans dzielący rywali od nich. Tylko i wyłącznie. Harden i Melo razem w obronie?
      Harden, ogromny luzak, często mający przekrwione oczy vs Lillard – typ samotnika, wyciszony killer, nie mający sieczki w mózgu, robiący poważny rap, unikający skandali medialnych i dbający o team spirit w drużynie (kto pamięta jak zorganizował zeszłoroczny obóz dla całego składu, po odejściu trzonu Blazers?). Nie powiedziałbym że mentalnie to w Houston są bardziej nastawieni na mistrzostwo.
      Wkurza mnie to, że zapomina się o Portland. Tak naprawdę, to w PO widać było w ostatnich dwóch latach ogromne zaangażowanie. To własnie ekipa z Oregonu toczyła bardzo zaciekłe boje z GSW. Mając ogromne missmatche na niektórych pozycjach potrafili nawiązać równą walkę, mimo porażek. To zespół z ogromnym charakterem, zasługującym na szacunek.
      Wg mnie większy potencjał dla Melo jest w Portland. Gorzej, że za wymianę z jego udziałem odeszłoby pewnie z pół składu.
      Dodam tylko, że śledzisz NBA nie od roku, więc wiesz jak kończą się historie wielkich trójek w których każdy do gry potrzebuje piłki. Wyobraź sobie jeszcze że za Melo do Nowego Jorku miałby polecieć Ariza, a przy takim scenariuszu moja wyobraźnia nie potrafi dostrzec sukcesu w Houston.
      Z drugiej strony jest D’Antoni który dobre 10 lat temu rzekł, że atakiem pokona obronę. Nie przeczę że się nie da, ale wciąż czekam i po cichu mu kibicuję.

      (13)
    • Array ( )

      @mm91

      bardziej chodziło mi o doświadczenie tych graczy.

      Lillard dopiero wchodzi w prime, w Playoffs za wiele nie pograł, nie notuje tam wysokiej skutecznosci rzutów. Podobnie Mc Collum.

      Anthony ma 33 lata. Kiedy Lillard osiągnie idealny wiek dla koszykarza [29-31] będzie miał 35-37. za późno na osiąganie mistrzowskich tytułów.

      poza tym, doceniam charakter obu zawodników Blazers, ale trudno ich doświadczenie, wiedzę, autorytet porównywać z LeBronem Jamesem czy Chrisem Paulem, u boku których Anthony moze wybrać grę [nie wiem, czy temat Cavaliers i Anthony’ego upadł czy nie, więc piszę wedle mojego aktualnego stanu wiedzy].

      Blazers budują dopiero swój team. Anthony nie pasuje w żadnym układzie.
      po co im zawodnik, który za 2 lata będzie past prime, skoro budują „future team” ?
      a jemu po co drużyna, która w ciągu najbliższych 2 lat nie zapewni mu szansy na mistrzostwo ?

      Anthony potrafi grać w obronie. sezon 2008-09 przekonał o tym dobitnie. tyle że zaczyna mu się chcieć kiedy
      dostrzega w tym głębszy sens [czyli, kiedy drużyna jest naprawdę dobra i rysuje się przed nią szansa walki o najwyższe cele]. W Houston nie zabraknie mu takich inspiracji.

      W Blazers – wątpię. nie wierzę, aby na dłuższą metę, Blazers byli w stanie wzbudzić w tym graczu entuzjazm i skłonność do cięzkiej pracy.

      sądze, ze ta ‚wielka trójka” [Anthony, Harden, Paul] ma przed sobą doskonałą przyszłośc.
      umieją się dzielić piłką.
      Paul przez całą karierę właśnie to robi. Harden właśnie skończył sezon z bodaj 11 asystami per game. A Carmelo z łatwością dzielił się piłką, kiedy tylko przyszło mu grać np. w US Team.. myślę, że taki mały „US Team” miałby w Houston.

      świetni gracze mają czasami problem z oddawaniem piłki mniej świetnym graczom, tak bywa. zwłascza gdy są w zespole, w którym ich rola polega na rzucaniu do kosza. Kiedy nie muszą robić wszystkiego sami, z ulgą grają do innych, dorównujących im talentem. To są inteligentni zawodnicy, oni doskonale wiedzą, ze w baskecie działa swoista „karma” – darowana innym gra wraca do ciebie. Im bardziej dzielisz się piłką, tym łatwiej ci się gra, bo obrona nie mozę się już skupiać tylko na tobie, a wobec tego dostajesz łatwiejsze pozycje, na których twoi świetni koledzy na pewno cię znajdą i zrewanżują się podaniem.

      a hype… cóż, w tym wieku Harden, Paul i Anthony wiedzą,ze największy hype w koszykówce daje zwyciężanie w playoffs. oni juz swoje chwile chwały za statystyki przeżyli, i sądze że wiedzą, iż bez spektak,ularnych sukcesów w Playoffs – są one niewiele warte. Legacy, to mistrzowskie tytuły albo walka na tym level. Reszta, koniec końców, nie ma znaczenia.

      graczy o talencie zbliżonym do Jordana czy Bryanta były w NBA dziesiątki, jak nie setki. I o żadnym z nich, mimo że wielu zaliczało niezłe sezony i dobre statsy, nikt nie pamięta tak jak o tych dwoch powyżej.

      to jak w „Wielkim Szu” kiedy Denel pokazuje Jurkowi plik dolarów : żeby usiąść ze mną do stołu musisz mieć 20 tysięcy, ale TAKICH. Bez nich mozesz grać, ale nie w mojej lidze.

      sądze, ze gracze 33-letni rozumieją ten morał lepiej niż ja to jestem w stanie opisać :]

      wydaje mi się, ze lepiej mieć ten tercet na pokładzie i kombinować jak go wzmocnić, żeby zrobił się z tego contender, niż się wahać i na końcu nie mieć w zasadzie nic, bo Ariza nie zrobi z Houston mistrzowskiego zespołu, jesli nie będzie tam Anthony’ego. Lepiej mieć Anthony’ego, jesli trzeba oddać Arizę, i szukać wzmocnienia, a póki co – grać tym co się ma.

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Celtics, Bulls, Hawks, Lakers, Grizzlies (spodenki!) – czad odzienie. Nike zrobił niewiele, ale zrobił coś, że wygląda super – trochę w stronę retro?

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    @wielmozny Pan P

    Co do analogi Kurosawa-Bergman muszę zanegować jej trafność. Masz rację, że reżyserskiego kunsztu obu panom odmówić nie można i w przypadku kinematografii ta dysputa kto jest najlepszym twórcą jest bezpodstawna, wręcz bezsensowna, jednakże tworzeniu filmów zdaje się przyświeca co innego, aniżeli współzawodnictwo. A skoro w sporcie chodzi o zdobywanie trofeów, byciu w danej dyscyplinie na piedestale, toteż porównania graczy są tego wypadkową. Istnieje wiele przesłanek ku temu, aby twierdzić, że Michael był lepszy od młodszego dominatora w fioletowo-złotym uniformie. Natomiast w jednym się z Tobą zgodzę. Tego typu dyskusja to zwyczajna dziecinada 😉

    (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Mimo wszystko wg mnie najlepiej by wyszło gdyby Melo poszedł do SAS za Lamarcusa. Najlepiej dla Sas, NYK musieliby handlować Lamarcusem żeby nie dublowal pozycji kristapsa.

    (-3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Wielmozny chlopcze P wiesz o czym gadasz tylko za kazdy razem takie dlugie wypowiedzi, skroc troszke bedzie lepiej sie czytalo, pozdro

    (1)