fbpx

Zaległe pieniądze: księgowe koszmary klubów NBA

16

W historii NBA wielu było niedocenionych finansowo graczy. Wcześnie rozkwitające gwiazdki na rookie kontraktach, nagłe przebłyski formy graczy z kilkuletnim stażem, trafiających w nowe środowisko, fatalne kontuzje odnoszone tuż przez podpisaniem wielkiej umowy, niefortunny okres w ligowej koniunkturze, konkurencja na pozycji, dopasowanie kompetencji do stylu, w którym podąża liga etc.

Równie wiele widzimy przykładów nadmiernej ufności w możliwości zawodnika. Kontraktów przestrzelonych kwotowo, czasowo, kontraktów wręcz nieodpowiedzialnych. Ileż to razy kluby “dla oczyszczenia atmosfery” zwalniały wysoko opłacanego zawodnika z obowiązku pracy w dalszym ciągu wypłacając należną mu gażę zgodnie z zapisem umowy. Oto kilka przypadków zapomnianych graczy, których po dziś dzień przeklinają księgowi NBA.

Joakim Noah

Dorobek zawodowy był świetny. Noah to zdobywca prestiżowej statuetki Defensive Player of the Year w 2014 roku. Jako kotwica defensywna świetnie radzącego sobie w rankingach Chicago Bulls, parokrotnie powoływany był do All-NBA, All-Defensive Teams oraz All-Star Game. W ekipie żelaznej dyscypliny i heroicznej walki Noah regularnie dostarczał numerów na poziomie double-double. Bulls rok po roku bili się o konferencyjne finały. Niestety jak to klasyk mówi „nic nie może przecież wiecznie trwać”. Zespół rozpadł się głównie w skutek wyeksploatowania, kontuzji kluczowych zawodników. Bulls z hegemona wschodniej mapy stali się średniakiem ledwo utrzymującym się na moście przechodzącym nad przepaścią tankowania.

Po kolejnej rozczarowującej kampanii 2015-2016, w której Noah zaliczył mierne 29 występów notując średnie 4.9 punktów i 8.8 zbiórek, skończyła mu się umowa. Jako wolny agent chciał przetestować rynek. Nie wiedzieć czemu, mimo licznych przesłanek na temat słabej formy lub wręcz pogarszającego się stanu zdrowia Joakima z Nowego Jorku nadeszła wiadomość, że Knicks z Philem Jacksonem u steru proponują chłopu przeszło 72 miliony dolarów płatne w cztery lata!

DPOY no more

W zamierzeniu Noah miał wspomóc swoją aktywnością bronioną połowę. Liczono, że przypomni sobie czasy gry o najwyższe laury. W końcu w klubie znalazł się także jego kolega Derick Rose. Jak się to skończyło? Średnie: 4.6 punktów 7.8 zbiórek 42 % z gry na przestrzeni dwóch lat przepełnionych pomniejszymi urazami. Szybko stało się jasne, że Noah przestał być realnym wsparciem w zmieniających się gwałtownie realiach NBA. W październiku 2018 roku podjęto decyzję o zwolnieniu środkowego z obowiązku świadczenia pracy. Co nie zmienia faktu, że jego pensja wciąż widnieje w sprawozdaniach płacowych Knicks. Z ekipą nowojorską formalnie związany jest do czerwca 2022 roku, za obecny sezon zarobi w simie 6.4 milionów dolarów. Usadawia go to na ósmym miejscu najlepiej zarabiających graczy Knicks. Zarabia więcej niż Montrezl Harrell czy De’Aron Fox.

Monta Ellis

883 spotkania na parkietach NBA, zdobywca statuetki dla Most Improved Player w 2007 roku. Ofensywny kozioł, świetny slasher, atleta, niebywała winda i przyspieszenie. Nieformalnie nadana ksywa “One Man Fast Break” mówi sama za siebie. Wyróżniał się między innymi za sprawą ekwilibrystycznych layupów i powietrznych obrotów wokół własnej osi. Przez większość kariery zdobywał niemal 20 punktów na mecz. Był istotnym fragmentem układanki Warriors na początku tworzącej się dynastii. Gdy mowa o transferze nad zatokę Andrew Boguta, który zainicjował serię ruchów kadrowych zmierzających do trzech tytułów mistrzowskich, Warriors początkowo proponowali Curry’ego, ale Bucks wyżej ocenili właśnie Ellisa. O jakże się pomylili!

Ellis od zawsze statystyki miał nadmuchane i nie przekładające się na wyniki zespołu. Po latach skoków posłuszeństwa dość drobnemu zawodnikowi odmówiły plecy. Potem poszło łańcuchowo: operacja prawego kolana, naciągniecie prawej pachwiny, kontuzja lewego kolana, wypadek na motocyklu i powikłania po wypadku.

No more fast breaks

W okresie podpisywania wolnych agentów w 2015 roku Indiana Pacers potrzebowała ofensywnego partnera dla rozkwitającego Paula Georga. Padło właśnie na Ellisa, któremu zaproponowano czteroletnią umowę na 44 milionów dolarów. Jak wyszło? W przeciągu dwóch lat Ellis spędzał na boisku niemal 31 minut w meczu, dostarczając 11.3 punktów 3.1 zbiórek i 4 asyst. Trafiał ze skutecznością 43% z gry oraz 31 % zza łuku. W lipcu 2017 roku zarząd użył w stosunku do niego zasady amnestii (zwolnienie zawodnika z pełnionych obowiązków a zarazem nie wliczanie kontraktu do budżetu płacowego) usuwając Ellisa ze składu. Chłop narzekać nie powinien, zobowiązania płacowe rozłożono na raty. Do końca 2022 roku, na jego konto wpływać będzie prawie 2.5 miliona dolarów rocznie.

Timofey Mozgov

Cudowne dziecko rosyjskiej myśli koszykarskiej, mistrza NBA 2016 roku, początkowo reklamowany jako następca wielkiego Arvydasa Sabonisa. Timofey urósł do pokaźnych 216 cm i ważył w okolicach 125 kg zachowując dobre zdrowie i względną mobilność. Jego gabaryty budziły szacunek, niestety koszykarsko był ograniczony. W najlepszym momencie swojej kariery grając reprezentując barwy Denver i Cleveland notował 9.7 punktów 7.3 zbiórek 1.2 bloków. Charakterystyka: brak rzutu, niechęć do wychodzenia w obronie poza zarys trumny, a przede wszystkim wielka nieregularność. W trakcie ośmioletniej kariery transferowany pięciokrotnie. Jak więc trafił na dzisiejszą listę?

Po triumfalnej kampanii Cleveland w 2016 roku, Cavs nie kwapili się do przedłużenia współpracy więc Timo musiał poszukać nowego miejsca pracy. Na horyzoncie pojawili się przebudowywani Los Angeles Lakers. Potrzebowali gracza na pozycji centra, który posiadałby, doświadczenie jak i solidnego obrońcę obręczy. Mozgow miał być człowiekiem od czarnej roboty, stwarzając dogodne warunki pracy i podkoszowe korytarze dla młodych wilków pokroju D’angelo Russela, Juliusa Randle czy Jordana Clarksona.

If he dies, he dies

Rosjanin podpisał czteroletni kontrakt na mocy którego miał zarobić 64 miliony dolarów. Zagrał jedynie w 54 meczach, a Lakers zakończyli sezon bilansem 26 zwycięstw i 56 porażek. Dwadzieścia minut spędzanych średnio na parkiecie przekuł w 4 punkty, 3 zbiórki i 0.5 bloków. Po tak spektakularnych wynikach jego kontrakt został okrzyknięty jednym z najbardziej toksycznych w całej branży, a na horyzoncie nie widać było żadnego klubu zdolnego przyjąć to na klatę. Trzeba było poświęcić młody talent, za błędy się płaci! W 2017 roku Mozgov wraz z D’Angelo Russelem powędrował do jednej z dzielnic Nowego Jorku zwanej Brooklynem. Nets oddali w zamian Kyle Kuzmę i Brooka Lopeza. Mozgov w nowym klubie rozegrał niecałe 31 spotkań aby ponownie stać się mięsem transferowym. 6 czerwca 2018 został wysłany do Charlotte za Dwighta Howarda, aby dwa dni później wziąć udział w trójstronnej wymianie i osiąść w Orlando Magic. W ciągu następnego sezonu 2018-2019 w ogóle nie powąchał parkietu otrzymawszy pensję wynoszącą 16 milionów dolarów. Orlando do czerwca 2022 roku przeleje mu jeszcze trzy raty po 5 573 333 dolarów.

Larry Sanders

Krótka to była, bo zaledwie sześcioletnia przygoda Sandersa z ligą NBA. W tym czasie rozegrał niecałe 263 spotkania, były najlepiej blokującym ligi w 2013 roku i to jego największe osiągnięcia. Typowy rim protector, długi i względnie sprawny zwierzak z instynktami do walki o piłkę. Wychodząc z ławki dostarczał średnio 6/5/2 zaliczając 58% skuteczności rzutów osobistych. Pozytywnie oceniano także jego wkład energetyczny. Ilekroć wchodził na plac, podnosiła się intensywność gry zespołu.

Na tej podstawie zarząd Milwaukee zdecydował się podpisać z nim nowy kontrakt zobowiązujący klub do wypłaty zawodnikowi 44 milionów $ w przeciągu 4 kolejnych lat. Niestety wielokrotny wzrost zarobków nie spowodował erupcji formy u Larry’ego. Pękł psychicznie, stracił motywację. W trakcie jednej z nocnych imprez doznał pęknięcia więzadła w kciuku, czego konsekwencją była operacja i opuszczenie całego sezonu 2013-2014.

There are other things

W kolejnym sezonie został zawieszony na 5 spotkań za palenie zioła. Do klubu zaczęły napływać niepokojące głosy na temat uzależnień samego koszykarza. Po kolejnej wpadce z marihuaną klub zdecydował się na wykupienie jego kontraktu i wypłatę gwarantowanej jego części. Sanders poszedł na odwyk. W marcu 2017 postanowił wrócić do NBA podpisując dwustronny kontrakt z Cleveland Cavaliers, którzy szukali nowego środkowego. Wystąpił w zaledwie 5 spotkaniach w tak zwanym garbage time. Koniec końców stwierdził, że się wypalił, a na świecie są ciekawsze rzeczy do roboty niż gra w kosza. Jeśli ktoś się martwi czy starcza mu do pierwszego to od razu uspokajam. Reszta płatności została rozłożona na 7 letnie transze po 1 865 547 dolarów i będą pokazywane u klubowego księgowego aż do końca sezonu 2021/2022.


Jak widać odejście na emeryturę bądź banicję nie oznacza odejście od źródełka z pieniędzmi. Związki zawodników wiedziały co robią uzyskując zapis o pieniądzach gwarantowanych. Niestety niekoniecznie za każdym razem są to pieniądze trafione z perspektywy klubów. Lecz każda inwestycja obarczona jest ryzykiem i nie ma na to żadnej recepty.

<autorem tekstu jest Czytelnik Michał P>

Ostatnie Wpisy

16 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Do tej listy nadaje się też C-Tryb, który prosto z Pruszkowa powędrował do NBA 😎 4,5 mln $ za trzy lata o ile się nie mylę. Moim zdaniem ciekawa opcja na artykuł jak dobrego doszło ?? Pamiętam jak Noteci rzucił prawie 30ptk ,,, 😉😂

    (5)
    • Array ( )

      głupie pytanie… sam Wall oczywiście też do najmądrzejszych nie należy, ale to chorobliwie ambitny człowiek i na pewno wróci. Pewnie wręcz pęka z zazdrości gdy Beal rzuca kolejne 30 czy 40 punktów

      (5)
    • Array ( )

      Obstawiam, że w stolicy USiA będzie ostry konflikt kiedy Wall wróci. Każdy wie, że Beal stał się pierwszą opcją i wokół niego wszystko powinno się kręcić. Jeśli Janek tego nie zrozumie i nie zagra dla drużyny, czego nigdy w zwyczaju nie miał, będą tarcia.

      (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    To jest życie… za młodego dobry pijar xd, przeżyć kontrakt debiutanta i po następnej parafce hulaj dusza piekła nie ma xd po co grać jak można być królem życia
    Tak na powaznie ciekawe czy Wall będzie jeszcze coś wart po powrocie.

    (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nicolas Batum idzie chyba niestety w tym samym kierunku, ostatnio nawet przepraszał kibiców za swoją formę (a tym samym wkład meczowy) mało korespondującą z zarobkami

    (3)

Gwiazdy Basketu