fbpx

Zbrojenia w Dallas Mavericks, Lonzo Ball jeszcze będzie gwiazdką NBA!

32

Dzień dobry.

Potwierdzam, nie zaprzeczam – kilku zawodników kalibru All-Star, niepochlebnie wyraziło się o dacie 22 grudnia jako dniu rozpoczęcia siedemdziesiątego piątego sezonu NBA. Ich zdaniem tak krótka przerwa między rozgrywkami odbije się negatywnie na zdrowiu i urodzie zawodników. Toć niespełna dwa tygodnie temu wyłoniliśmy mistrza, a za trzy kolejne mają ruszyć obozy przygotowawcze, na które nikt przecież nie przyjeżdża wprost z kanapy w dużym pokoju.

Tymczasem liga robi swoje, na czele z komisarzem. Adam Silver ze współpracownikami rozesłał do wszystkich trzydziestu klubów protokół postępowania / wytyczne obowiązujące w 2020/2021. Najpewniej nie ujrzymy na halach kibiców, będzie za to teatralne oświetlenie, dźwięki symulujące reakcje fanów oraz wirtualne trybuny.

Osiemnastego listopada odbędzie się równie wirtualny draft NBA, a dwa do trzech dni później rozpocznie się okres free-agency. Wszystko na wariackich papierach, obozy przygotowawcze zapewne odbędą się przy niepełnej obsadzie, a przewagę ponownie osiągnie ten, kto najlepiej zaadaptuje się do zmiennych warunków. Do końca tygodnia mamy otrzymać potwierdzenie powyższych terminów. Tyle na temat organizacji. Teraz chciałbym parę słów o Mavericks…

The time is now

Jeśli wierzyć słowom lokalnych, teksańskich reporterów, Dallas Mavericks gotowi są wytransferować każdego członka bieżącej kadry, który nie nazywa się Luka Doncic ani Kristaps Porzingis, w celu maksymalnego umocnienia składu i walki o mistrzowski tytuł już w sezonie 2020/2021. Bardzo słuszne podejście ze strony Marka Cubana, który zakłada, że gra bez kibiców oraz nieprzewidywalność pandemii, wyrównują stawkę. Mowa była o przemożnej chęci sprowadzenia w przyszłym sezonie do drużyny wolnego agenta Giannisa Antetokounmpo, ale trwać w impasie kadrowym jest ryzykowne. Nikt nie wie co się wydarzy za tydzień, a co dopiero za rok. Jeśli sztabowcy Mavs chcą zwiększyć swoje szanse w tym wyścigu, niech wygrają jak najwięcej w tym sezonie. Nic tak nie działa na dużego kalibru free-agentów jak realna perspektywa walki o tytuł. Przy czym amerykańskie media nigdy nie oddadzą Doncicowi i KP należnego szacunku, bo to przecież Europejczycy. Nie ma mowy, by ktoś do Dallas przychodził “na gotowe”.

Sprawdźmy może, czego potrzebują i kim handlować chcą Rick Carlisle i działacze.

  • PG: Luka / Brunson / Burke?
  • SG: Curry / Hardaway Jr / Wright
  • SF: Finney-Smith / Jackson
  • PF: Porzingis / Kleber
  • C: Powell / Marjanovic

Kto na wymianę?

Tim Hardaway Junior ma w umowie “opcję gracza”, której nie odpuści. Nie zrezygnuje z prawie osiemnastu milionów w tak niepewnych, pandemicznych czasach tym bardziej, że Luka elegancko eksponuje jego walory. Przeszło dwanaście prób rzutowych w meczu, z tego ponad siedem trójek z naprawdę solidnych pozycji daje aż szesnaście punktów średniej. Dallas to idealne miejsce dla Juniora, przynajmniej jeszcze na jeden sezon. Jeśli jednak do składu ma dołączyć postać dużego kalibru, THJ jest pierwszy do wyjazdu. Głównie z uwagi na swój schodzący kontrakt. Wątpię by skuteczność na poziomie 40% zza łuku była do powtórzenia bez dostępności kreatora pokroju Doncica ani spacingu jaki zapewnia Kristaps.

Courtney Lee staje się niezastrzeżonym free agentem. Nie wdając się w szczegóły. Myślę, że z pocałowaniem ręki zdejmą jego 12 milionów dolarów z ksiąg. JJ Barea i Trey Burke są niezastrzeżeni. Portorykańczyk powinien już ze sceny zejść. Z kolei błyskotliwy z piłką Burke będzie próbował odtworzyć tegoroczny sukces najpewniej gdzie indziej, bowiem do gry wraca Jalen Brunson. Zakładam, że jeśli 183-centymetrowy Burke pozostanie w składzie to na rok, co raczej nie leży w jego interesie po końcówce sezonu / playoffs w których zaliczał średnio ponad 12 punktów przy 45% zza łuku, nie wiem. Znając życie ktoś da mu więcej.

Willie Cauley Stein ma opcję gracza. Dwa miliony z hakiem to promocja choć jak dotąd WCS niewiele pograł w barwach Mavs. Może dlatego, że niewiele też wnosi: biega pod obręcz, roluje po zasłonie i czasem coś wyłuska na atakowanej tablicy. Ma szybkie ręce w obronie, choć nie nazwałbym go zręcznym. Poza polem trzech sekund niegroźny. Skacze do bloków. Jego największe atuty to mobilność, niski kontrakt i wiek, ma zaledwie 26 lat. Pytanie brzmi czy trener Carlisle znajdzie w ogóle dla niego minuty. Raz, że odchodzi się od rasowych centrów stąd zdarza się, że Porzingis i Kleber grywają jako środkowi, dwa że w końcu rehabilitację zakończy Dwight Powell, trzy że gdy trzeba odblokować zastój w ataku, na placu pojawia się Boban Marjanovic.

A zatem, ile wart będzie dla konkurencji schodzący kontrakt Hardawaya Juniora + osiemnasty pick draftu?

Potrzeby

Mavericks mają wystarczająco wiele umiejętności i charyzmy by wojować z każdym, w każdej serii playoffs. To czego im brakuje to moc fizyczna i dynamika. Faktycznie, gdyby dodać tu Antetokounmpo, byliby w stanie plądrować wszystkie hale NBA. Potrzebują defensorów o silnej prezencji, którzy nie dadzą sobie wejść na głowę.

Niestety na liście tegorocznych free agentów nie widzę właściwej postaci. Anthony Davis jest poza ich zasięgiem, na graczy pokroju Marcusa Morrisa dyscyplinujący Carlisle nie ma cierpliwości, większość dostępnych graczy to ludzie po przejściach, nadgryzieni zębem czasu. Tu potrzebny byłby transfer, ale czyj?

  • może ktoś taki jak Julius Randle -> nie, cofam to
  • może Serge Ibaka jeśli będzie zdrowy?
  • może ponowne zatrudnienie Jae Crowdera jeśli coś nie zagra w rozmowach z Patem Rileyem?
  • może zastrzeżony Jerami Grant jeśli Denver poskąpi mu siana?

Do tego wiadomo: za odpowiednią gażę w Dallas dom swój znaleźliby bez najmniejszego problemu: KCP, Joe Harris czy spalony chyba nieco w szatni klubu ze stolicy Davis Bertans. Tylko czy są to zawodnicy potrafiący zrobić różnicę w Dallas? Jak widzicie nie ma wielkiego pola do popisu. Nie wyciągną przecież gracza pokroju Siakama z Toronto. Chcąc nie chcąc trzeba będzie poczekać na następne off-season.

Knicks state of mind

Szefostwo NYK zapowiada: bierzemy na klatę duże, niechciane kontrakty tylko dajcie nam gwiazdę. Zapłacimy ile trzeba jeśli tylko ma nam to podnieść poziom sportowy w nadchodzącym sezonie. A zatem, czy naprawdę na Madison Square Garden zobaczymy któregoś z dwójki panów Russell Westbrook / Chris Paul? Na tego drugiego jeszcze bym przystał. Ustawi grę, fundamenty wkopie. Russ byłby stricte graczem pod publikę.

Tako rzecze SVG

Na koniec kilka wypowiedzi Stana Van Gundy, świeżo powołanego na stanowisko głównego trenera New Orleans Pelicans, który tak wyraża się o swych nowych podopiecznych:

Brandon Ingram może momentami występować nawet jako point guard.

Nie wkładamy Ziona Williamsona w określoną rolę. Jeszcze nie. Porozmawiamy z nim. Zobaczymy gdzie i z kim najlepiej czuje się na boisku i na tej podstawie określimy lineup. Zion to zawodnik wielu talentów.

Na temat Lonzo Balla, o którym od miesięcy mówię, że będzie jeszcze kimś ważnym w lidze:

Ball może być najlepszy w całej lidze w kwestii przeniesienia piłki na połowę rywala i wywarcia presji na obronę. Jego rzuty z dystansu pomogą zapewnić przestrzeń takim ludziom jak Ingram, Williamson i Holiday, aby mogli kreować akcje. Ball przypomina mi JJ Redicka, którego prowadziłem w Orlando. Obaj zaczynali wolno, ich kariery rozkwitały z czasem. Patrząc na taśmy meczowe, Ball to bardzo inteligentny koszykarz. A inteligentni, ciężko pracujący gracze, zazwyczaj realizują swoje.

Dla waszej informacji, powtarzam to po raz enty, Lonzo w minionym sezonie zaliczył 37.5% skuteczności rzutów dystansowych. Gdy na siłę nie będziemy z niego robić kolejnego Michaela, okaże się że broni, podaje i trafia ze stacjonarnych pozycji na bardzo wysokim poziomie. Zaliczy kilkanaście triple-doubles w nadchodzących sezonach to zmienicie zdanie.

Tymczasem się żegnam, stolarz przyszedł, miłego popołudnia. B

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie, Lonzo może być solidnym zawodnikiem, ale nie będzie gwiazdą NBA (w przeciwieństwie do Ingrama). Swoją drogą to ciekaw jestem jakby wyglądał Ingram z ławki Lakers zamiast Kuzmy, który miał pierwotnie pójść w wymianie za AD.

    (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Pozdrów stolarza,..co do transferów do Dallas to nie faktycznie kogo dołożyć Bertans mógł by pasować ale jako zmiennik KP i to góra za 10 ml, a on pewno chce więcej. Ibaka zapewne zostanie w Toronto,a on by był ok tylko 31 lat i góra 3 letni kontrakt, pewno okolice 25-20 baniek, też trudno tyle dać. Crowder zostanie w Miami to bardzo ważna postać tej ekipy…Dawać więcej minut Bobanowi oczywiście w odpowiednim czasie. Grant zostanie nagrodzony za dobrą grę, Denver musi na niego postawić bo warto, broni,rzuca naprawdę świetny zawodnik i ktoś tam musi bronić przecież. Trzeba chyba kogoś odkryć na nowy sezon. Jak KP będzie zdrowy w co wątpię niestety to będzie grało,a jak nie to chyba ten Bertans był by ok. Może trochę mninut dać Willemu? nie drogi , broni dość dobrze i nawet dynamiczny jest. Może poszukać w Europie jakąś fajną trójkę lub dwójkę?

    (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tyle lat śledziłem polską ligę, teraz patrząc na NBA jeden problem wydaje się być nie do pojęcia. W polskiej lidze nie występuje problem, kogo by tu dobrego ściągnąć. Ograniczniem są tylko pieniądze. Wiadomo przecież, że wybór na poziomie polskiej ligi i trochę lepszy jest na świecie nieograniczony.
    W najlepszej lidze świata nie tyle pieniądze a kto? Na najwyższym poziomie jest tylko kilku może kilkunastu graczy, którzy potrafią zmienić oblicze zespołu . Reszta to tylko dodatek do uzupełnienia brakujących miejsc.

    (14)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda Lonzo, bo dwa pierwsze lata kariery zostały zabrane przez LaVara , oby z sezonu na sezon sie rozwijał, bo takie combo Ziom-Lonzo brzmi bardzo do ogladania w przyszłości,

    (12)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Lonzo Bricks, Lonzo Lowlights – na razie tylko z tym kojarzy mi się potomek Ojca Smoków.
    Przecie on trafia 50% z rzutów wolnych. Jak będzie ciężko pracował to z racji warunków fizycznych może utrzyma się w lidze dłużej – dopiero 23 lata, ale żadna z niego gwiazdka. Solidny zadaniowiec może.

    (10)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie rozumiem. Każdy chce Greka u siebie. A gość istnieje tylko w RS. Taki zawodnik, który nie gra w play-off, jest zbędny. Bez względu czy MVP czy nie!

    (9)
    • Array ( )

      Bzdura.
      Dlaczego Giannis istnieje tylko w RS? Miał w pojedynkę wyeliminować kolejnych rywali? Nie trafił rzutu w końcówce, starcił piłkę albo nie udało mu się powstrzymać rywala, to od razu, że nie istnieje w PO?

      Statsy Greka w PO:
      56/33/58%, 27/14/6.

      Ciężko jest zwalać winę na niego gdy się na to spojrzy, a następnie na jego dwóch teammate’ów, którzy mieli stanowić dla niego wsparcie:

      Middleton i jego statsy:
      39/35/83%, 20/7/6
      Bledsoe:
      39/25/81%, 12/5/6

      (17)
    • Array ( )

      @Anonim

      Niby masz rację. Ale z drugiej strony bywali zawodnicy, którzy z gorszymi pomagierami robili mistrza.

      (-3)
    • Array ( )

      Wskaz mi takiego, ktory zrobil mistrza gdy jego głowni teammate’ci rzucali z tak slaba skutecznoscia.

      (3)
    • Array ( )

      @Anonim

      Jordan, sezon 95/96.

      Statystyki Pippena: 39% za 2pkt, 28% za 3, 68% FT, 16,9 pkt, 8 zb, 5,9 ast.
      Statystyki Kukoca: 39% za 2pkt, 19% za 3, 83% FT, 10,8 pkt, 4 zb, 3,9 ast.

      Można? Można.

      (2)
    • Array ( )

      Wow, jeden przypadek w ciągu ostatnich 24 lat. Równie dobrze można teraz sobie tworzyć narrację, że jak ktoś przegra finały 4-1/4-0, to przecież byli zawodnicy, którzy z tego wyszli i następnie przywołać LeBrona. Jedyny taki przypadek w całej historii NBA.. Będzie to świadczyło o wielkości Jamesa oraz o słabościach gości, którzy dostawali baty w finałach.

      Poza tym, warto spojrzeć na ilość akcji.
      Zespół Jordana pomimo braku skuteczności zdominował rywali. Miał o ponad 60 więcej akcji od Seattle.
      Zespół Giannisa? Różnice są znacznie mniejsze i bliższe różnicy 20 akcji między rywalami.

      Kukoc i Pippen to półka wyżej od jakichkolwiek teammate’ów Giannisa, a warto nadmienić, że świetną robotę wykonywał tam Rodman – kolejny HoF.

      (3)
    • Array ( )

      @Anonim

      Może i jeden przypadek, ale był.

      ” ktoś przegra finały 4-1/4-0, to przecież byli zawodnicy, którzy z tego wyszli i następnie przywołać LeBrona. Jedyny taki przypadek w całej historii NBA.. Będzie to świadczyło o wielkości Jamesa”

      Zakładam, że chodziło o wyjście z 1-3 w finałach. Nie, nie świadczy to o wielkości Jamesa. Wielcy zawodnicy nie wyłapują gładko w czerep trzech meczów w finałach. Wyjście z tego to jest spore osiągnięcie – ale nie zapominajmy o tym, że najpierw trzeba przegrać. Ale to detal niezwiązany z tematem.

      “Kukoc i Pippen to półka wyżej od jakichkolwiek teammate’ów Giannisa”

      Statystyki wskazują na coś odwrotnego.

      “, a warto nadmienić, że świetną robotę wykonywał tam Rodman – kolejny HoF.””

      48% za 2pkt, 0% za 3 pkt, 59% FT, 7,5 pkt, 2 asysty i 13 zbiórek. No wybitna robota… 😉

      (3)
  7. Array ( )
    Zbyszko z Bogdańca 28 Październik, 2020 at 17:35
    Odpowiedz

    Knicks potrzebują fundamentów? Jak połowa innych zespołów, albo i więcej. Co to w ogóle są te Fundamenty? Lakers zdobyli mistrza bez żadnych fundamentów, po prostu ściągnęli dwóch wybitnych gości, a trener dobrze to ogarnął.

    Knicks potrzebują gry w playoffs, jak najszybciej, a nie jakieś dlugofalowe pierdzieluchy, bo może za 8 lat dostaną w drafcie Jezusa Chrystusa. Rynek NY jest wymagający a skala żenady jaką przeżywają ich kibice jest ogromna.
    Dlatego niech ściągną Westbrooka. Żadnych fundamentów im nie zrobi, ale kibice będą mieli swojego bohatera i playoffy.

    (29)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tym pickiem Dallas to jest taki problem, że oni nie mogą zrobić trade picku, ale mogą wymienić zawodnika, którego w drafcie wybiorą (NBA zakazuje trade’owania swoich pierwszorundowych picków dwa lata z rzędu). Więc to trochę utrudnia sytuację i muszą się dogadać wcześniej z zainteresowaną drużyną.
    Moim zdaniem ciężko będzie kogokolwiek wartościowego pozyskać, mają zbyt słabe ‘trade assets’. Ich największym jest tak naprawdę chęć pozyskania niewygodnego kontraktu, jeśli przy okazji przejmą gracza, którego chcą. Idealny dla nich byłby Bradley Beal, albo jakiś podkoszowy pokroju Stevena Adamsa, który z Luką by świetnie wyglądał.
    Jeśli to się nie uda, powinni wykorzystać salary cap na wysokie jednoroczne umowy. Dzięki takiej umowie będą mogli albo pozyskać w wymianie gracza oddając schodzący kontrakt, albo nastawić się na FA2021, gdzie będzie kilku graczy do wyjęcia

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Knicks to dla mnie fenomen. Zrozumiałbym cyniczne klecenie drużyny za garść dolarów rok po roku w myśl zasady, że “one zawsze przyjdą”- w Nowym Jorku zawsze znajdzie się dość miejscowych i przyjezdnych miłośników kosza, aby godziwie wypełnić Mekkę koszykówki niezależnie od klasy zespołu, ale Knicks ewidentnie próbują. Próbują i co roku budują drogą drużynę będącą pośmiewiskiem ligi. Cieszę się, że Wujek z Ameryki(TM) przysłał mi kurtkę Knicksów w połowie lat dziewiędziesiątych, a nie współcześnie:D

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do Balla, to nie lubię gościa za tą całą otoczkę wokół jego osoby i jego ojca, za to bardzo lubię oglądać go w akcji, długie podania do kontrataków ma chyba najlepsze w lidze, potrafi nieźle przycisnąć rywala w obronie, przypomina mi Jasona Kidda.

    (7)

Gwiazdy Basketu