fbpx

Zmęczony LeBron, fenomenalni Spurs, MIP Blake Griffin

13

Kawał ciekawej koszykówki oglądałem dzisiejszej nocy. Kto poświęcił kilka godzin snu ten nie może żałować.

#

Na początek San Antonio Spurs. Ci goście nigdy nie skończą. Są jak maszyna z łatwo wymienialnymi częściami, choć coach Gregg Popovich ma swoją teorię:

Wszystko wciąż kręci się wokół Tima, Tony’ego i Manu. Nie zostaję tutaj kiedy oni sobie pójdą. Nie jestem głupi.

1

Wczoraj nie mogli zastartować silnika. Parker nie mógł trafić mimo dogodnych pozycji, Leonard i Ginobili tracili piłki, Belinelli walił zza łuku niczym kulą w płot. Dopiero w drugiej kwarcie rzuty zaczęły wpadać, w czego efekcie Spurs rozstrzelali gospodarzy w Cleveland aż miło. Każda akcja w drugiej połowie wyglądała podobnie: pick-and-roll – penetracja – odegranie – podanie – podanie – podanie – miara. Cavs byli pogubieni jak pojedyncza skarpeta po wyjęciu z pralki. W kolejnych kwartach goście zdobyli 37, 35 i 37 punktów! Z 43 celnych rzutów z gry, 39 padło po asyście! Takiego poziomu zespołowości nie ogląda się na żadnym poziomie rozgrywek. Basket dla koneserów.

Spurs 122 – Cavs 101

#

Pacers przegrali u siebie z Golden State. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się tego. W dzisiejszej lidze utalentowana, naturalna ofensywa przeważy nad siłą fizyczną, poukładaniem i dyscypliną. Martwi brak rasowych strzelców w ekipie z Indianapolis oraz chimeryczność ławki rezerwowych, bo choć wczoraj pozwolili gościom zdobyć zaledwie dwa kosze w finałowych sześciu minutach – sami także nie mogli trafić.

Bohaterem spotkania z pewnością był Klay Thompson, którego 16 punktów zdobyte w IV kwarcie oraz kluczowe trafienie ponad Georgem Hillem przesądziło o zwycięstwie przyjezdnych. Evan Turner – podpora ławki rezerwowych Pacers spudłował wszystko, czego dotknął.  Lance Stephenson zniknął w drugiej połowie, a kolejne trójki: Curry’ego, Thompsona i Harrisona Barnesa raz za razem psuły humor gospodarzom.

Golden State 98 – Indiana 96

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

13 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe M.D.D1Rose
    Odpowiedz

    Zgadzam się co do Griffina i nagrody MIP, choć wcale go nie ubóstwiam, to należy mu się, z całą pewnością…
    A co do Thunder i powrotu Westbrooka to nie wiem jak.można uważać że z nim w składzie grają gorzej, on z Durantem tworzą genialny duet… 😉

    (16)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    w tym momencie Gryffin to najlepszy rasowy silny skrzydłowy, taki co trochę może przypominac combo Malone-a i Kempa, gra świetnie tyłem w tym momencie chyba najlepiej jest przy tym wystarczająco szybki, by minąć… w ostatnim meczu Clippers popisał ise dobrym opanowaniem piłki niczym kolega CP3 + odegranie widział ktoś? Ta drużyna moim zdaniem będzie najelpsza drużyną w lidze, ale za rok może dwa teraz znajduje sie gdzies w czołówce. Jestem bardzo ciekaw jak będzie Gryffin wyglądał za 2,3 lata jego gra

    (-7)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe HeatFan
    Odpowiedz

    Czaicie jakby Jordan sie tak tlumaczyl?? “Byłem zmęczony, sory nie bedzie szostego mistrzostwa”. Lubie Jamesa, ale skoro wiedzial, ze ma dwa mecze z rzedu w dodatku jeden na wyjezdzie to mogl wczoraj troche zluzowac. Po co komu 61 punktow przeciwko Bobcats z ktorymi mieli wygrana w kieszeni… I szacunek dla Griffina, jesli poprawi troche rzuty z poldystansu to bedzie full opcja podkoszowa.

    (33)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    to fakt Blake gra fenomenalny sezon, ale nagroda MIP to jest co innego. Jak można dawać taką nagrodę komuś od kogoś się oczekiwało, że będzie super gwiazdą ?

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    ‘Nie ma zwycięstw bez ofensywnego wkładu Jamesa.’
    Według mnie zawiódł Bosh.
    Cieszy mnie powracjąca forma Wade :>

    (3)
  6. Odpowiedz

    griffin w ogóle nie bierze na siebie odpowiedzialności za mecz w decydujących momentach więc nie rozumiem po co się tak spuszczacie nad nim …

    (-1)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    mathewskyterror 5 Marzec, 2014 at 17:29
    Odpowiedz

    Szkoda, że nikt nie wspomniał, że Westbrook zrobił triple-double w niecałe 21 minut.
    Rozwój Griffina można było zauważyć już podczas kontuzji Paula, teraz po prostu idzie za ciosem. Żywy przykład na to, jak dużą różnicę robi podkoszowy z dobrym podaniem (vide: Tim Duncan, Gasolowie)

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem napisać to samo co @byks
    Bardzo podobają mi się takie artykuły i fajnie jakby częściej się pojawiały takie podsumowujące kolejkę razem z highlightami 🙂
    Griffin naprawdę wielki postęp, łatka dunkera pomału od niego odpada. A James zagrał po prostu beznadziejną drugą połowę, niepotrzebne tłumaczenie zmęczeniem. Ciesze się, że Wade daję radę, bo bardzo typa lubię 🙂

    (0)

Gwiazdy Basketu