fbpx

Co to znaczy “generał parkietu” w NBA?

57

Autorem poniższego wpisu jest czytelnik [Dominik F] który bardzo chce spróbować się w roli autora tekstów. Jak mu poszło, oceńcie sami! 

Pojęcie “generał parkietu” oznacza według mnie lidera drużyny. Nie mylić z zawodnikiem, który kręci w meczu najlepsze cyferki. Z racji swej pozycji lider dba nie tylko o boiskowe wyniki zespołu, ale odpowiednią atmosferę w szatni. Uspokaja, łagodzi, przywołuje do porządku, zabiega o relacje na linii zawodnik vs. trener czy zawodnik vs. kierownictwo klubu.

Ideą jest wydobycie u kolegów najskrytszych głębin potencjału. W zdrowych warunkach powinien być po prostu dobrym ziomkiem. Facetem, któremu zaufasz, który z twoich osobistych sukcesów będzie się cieszył równie mocno, co ze swoich własnych. No i właśnie, czy istnieją gwiazdy, które dobro drużyny umiały postawić ponad własnym ego? Przekonajmy się.

Magic Johnson

Myślę, że w latach 80-tych (o ile nie wychowywałeś się w Bostonie) nie było koszykarza, który nie chciałby grać dla Lakers. “Showtime” generowali ogrom pozytywnych emocji stąd kochali ich wszyscy. Od grubego Boba, kierowcy ciężarówek sączącego kufel zimnego piwa przed telewizorem, przez klientów pralni i zakładów fryzjerskich, aż po samych zawodników. Głównym “winowajcą” całego zamieszania był oczywiście Magic, uzbrojony w oślepiający uśmiech, #gabaryt i niespotykany talent do rozdawnictwa piłek. To nie wszystko, pewnością siebie stawał w szranki z Michaelem Jordanem, jeszcze lepiej niż Michael angażując partnerów, którzy wraz z podaniem otrzymywali również jego entuzjazm. Bo jak wiadomo asysta cieszy dwie osoby, punkty tylko jedną.

Jak z kowala zrobić All – Stara?

Zapytajcie Steve’a Nasha. W połowie lat dwutysięcznych Kobe Bryant mógł być najlepszym zawodnikiem, zasługującym na miano MVP, ale z pewnością nie miał takiego wpływu na drużynę, na wszystkich zawodników jak Steve. Dość powiedzieć, że w latach 2001-2010 (!!!) drużyny prowadzone przez Nasha osiągały najlepsze ratingi ofensywne w lidze, a zawodnicy z jego otoczenia rozkwitali jak paki czarnych róż. Z Amare Stoudemire’a zrobił maszynę do zabijania.

Wydobył z nas co najlepsze, każdy kwitł i stawał się lepszy dzięki niemu [Amare Stoudemire]

Wtóruje mu Marcin Gortat, który za czasów gry z Nashem w Phoenix przebił się do ścisłej czołówki graczy podkoszowych, a także notował rekordowe dla siebie zdobycze punktowe. A kto dziś ma największy wpływ na cały zespół?

Chris Paul a.k.a. II runda max

Wybitny technik z perfekcjonistycznym podejściem oraz niezwykle wysokim koszykarskim IQ. Właściwie to nie posiada słabych punktów. Wraz z Blakiem Griffinem odmienił losy całej organizacji Clippers. Bez niego DeAndre zdobywałby dwa razy mniej punktów, a już na pewno nie byłby koszykarzem na miarę All-NBA Teams. Warto zwrócić uwagę jak po przyjściu do Clippers rozwinął się choćby JJ Redick. A sam Griffin również bez Paula mógłby wiele stracić.

cp3

LeBron James

Chcesz wygrywać, graj z Kobe, chcesz się dobrze bawić graj z LeBronem [Larry Bird]

Słowa Birda są już trochę nieaktualne, grając z LeBronem nie tylko dobrze się bawisz, ale i wygrywasz, a nawet dostajesz dobre hajsy (Tristan Thompson i JR Smith potwierdzą). Gra z LeBronem to jak bilet do finału, a jeśli jesteś strzelcem dystansowym, Cleveland jest twoim rajem. Wiedział o tym James Jones, wiedzą Channing Frye i Kyle Korver. Niedawno przeczytałem gdzieś, że LBJ podobną ilość czasu wkłada w trening oraz budowanie relacji z zespołem.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

57 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ostry9876
    Odpowiedz

    Ciekawie się czytało, podałeś dobre przykłady. Na minus to to, że trochę krótkie oraz mogłeś trochę bardziej wejść w temat. Jestem jak najbardziej za Twoimi kolejnymi tekstami

    (207)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo dobry tekst, chociaż zdecydowanie za krótki. Możnaby znaleźć jeszcze kilku takich motywatorow drużyn. Z jednej strony nie można się dziwić Westbrookowi, że gra tak “histerycznie” skoro stracił swojego wieloletniego kumpla z boiska i został z niczym. Jednak z drugiej psuje atmosferę zespołu i styl gry robiąc one-man show

    (73)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe The44

      Westbrook grał taką piłkę od dawna, tylko teraz, jak KD poszedł, to nikt go nie powstrzymuje.

      (23)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Doceniam starania autora tekstu, oraz chęć pisani “dla nas”, ale tekst nie porwał. Takie wnioski można wysunąć czytając te stronę, jadąc tramwajem, tudzież autobusem.
    Pozdrawiam.

    (-45)
    • Array ( )
      Hater czeka na minusy 21 Styczeń, 2017 at 05:11

      Przyznam szczerze, że też odniosłem takie wrażenie. Tekst (jak dla mnie) nic nie wnosi.. Całkiem nieźle opisane, ale oczywiste rzeczy. Kogoś kto nie jest fanem nba, może i zaciekawi, ale też trochę za mało przykładów.

      druga sprawa: dajcie spokój już z tym Clippers druga runda max, przez chwilę było śmiesznie, ale ile można? Wszedzie gdzie o nich coś piszecie to sie pojawia, serio jak to widze to już mnie szlak trafia.

      (-6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że celem tego artykułu było pokazanie, że westbrook nie jest prawdziwym liderem drużyny.
    Moim zdaniem powinno być więcej przykładów “generałów parkietu” i nie powinno być tej negatywnej opinii na końcu.

    (42)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe The44

      Bo Westbrook NIE JEST liderem zespołu. Chyba, że chodzi Ci o największe zdobycze punktowe, zbiórek itd. Wtedy prawda, trudno znaleźć kogoś, kto równie bogato wypełnia rubryczki przy swoim nazwisku, jednak to nie jest prawdziwe przewodzenie zespołem.

      (15)
    • Array ( )

      gosc ma w 100% racje artykul pisany by zaznaczyc ze RW nie jest jak to powiedziales generalem parkietu. Napisales fajny tekst tylko [xxx] go ostatnia linijka . A ze ludzie nie widza jaka otoczke ma Harden a jaka RW to druga sprawa.

      (-6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Zabrakło puenty na koniec. No i kilka omyłek, oczywiście nie merytorycznych, pewnie z nieuwagi. Ale na początek jest nieźle. Pozdrawiam

    (26)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    No i właśnie w tym sęk. Russ to przede wszystkim dynamit, fizyczność na “sterydach” i ciągnie się za nim ogień na parkiecie. Ale co z tego, skoro to nie wystarczy. Jest testosteron, ale nie ma tego samego serca. Obawiam się, że skończy w tej lidze trochę niechciany, bez kolegów w drużynie, jak Kobe.

    (0)
    • Array ( )

      A przypomnę, że to przede wszystkim do niego powinno się przykleić łatkę loss 3-1 po półfinale z Warriors, bo to on zawiódł wtedy najbardziej. Ale niestety Warriors potem go uratowali i przegrana OKC poszła w niepamięć.

      (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    co to za bzdury?
    pytanie do autora – wnioskujesz, ze gdyby do OKC dac lideram jakim jest CP3 to grali by lepiej niz obecnie?

    (-6)
    • Array ( )

      No a uważasz, że nie ?!
      Oglądasz mecze czy tylko czytasz jakie ktos wykręcił numerki w danym meczu?
      Meczów OKC nie da sie oglądac, lepiej juz na drugi dzien obejrzec sobie highlightsy Westbrooka i bedzie wiadome co sie działo w całym meczu.
      A zamien Westbrooka na CP3 to sie okaze ze 4 graczy nagle kreci duzo lepsze staty.
      Zamien Brode z Westbrookiem i Houston by sie biło o wejscie do PO a tak ma realna szanse na zrobienie niespodzianki na zachodzie 🙂

      (15)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Westbeast

      @Chery

      a twierdzisz tak bo…? To gdzie był ten generał CP3 w Nopach gdzie odpadał w pierwszych rundach? Nawet teraz kiedy ma topowy skład nic nie może ugrać w playoffs. Już nawet nie skomentuje takich dyrdymałów jak z tą zamianą RW na Hardena, bo widzę że oderwałeś się totalnie od rzeczywistości. Roster Rockets a OKC to niebo a ziemia, gdzie w składzie nie ma żadnego topowego shootera, a Broda ma takich strzelców na pęczki. I co by ten CP3 zrobił poza wiecznymi kontuzjami? nagle sprawi że Roberson i reszta magicznie zacznie robic 40% zza łuku?

      (-7)
    • Array ( )

      oczywiscie, ze nie grali by lepiej, CP3 jest swietnym rozgrywajacym ale ma jedna zasadnicza wade – jest zwyczajnie gorszym zawodnikiem w ataku niz westbrook i nie uciagnie sam wyniku w tylu meczach. oklahoma gra jak gra, jest tam duzo do poprawy ale to w tej chwili bardzo mloda ekipa i nie wiem kto mialby przejac obowiazki zdobywania punktow gdyby w miejsce 1 opcji wstawic CP3. no chyba, ze ktos jest zdania, ze oladipo jest w stanie zdobywac regularnie +22pkt to 😆

      (2)
    • Array ( )

      Westbeast Cherry ma rację, że Harden więcej wyciąga z kolegów niż Westbrook. Rakiety i Burze zamieniłyby się miejscami w tabeli. Westbrook w Houston doprowadziłby do tego, że Ariza i Anderson czekaliby na gałę w nieskończoność, bo tępogłowy żółw nabijałby statystyki.
      Eksperci przed sezonem stawiali wyżej OKC niż HR, a tu proszę, Harden z kolegów wyciska najlepsze cechy, a Westbrook dalej gra sam.

      (2)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Westbeast

      @Kojot

      kolejny jasnowidz, co by w takim radzie Harden wycisnął z zespołu OKC? tłumaczyłem już że nie mają żadnego topowego shootera, ale jak widać wszyscy tutaj są zaślepieni hejtem na RW, a argumentów na to mają okrągłe zero. ciągle tylko słyszę, że a) to nie lider, b) nabija tylko staty c) nie ma żadnego IQ d) robi po 10to. Szkoda słów na takich “ekspertów”, głosowanie ASG pokazało jak ci fani znają na koszu – w ogóle.

      (0)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe The44

      @westbeast mówisz, że sami “eksperci” i hejterzy Russella się znaleźli, ale nie potrafisz podać kontrargumentu ani udowodnić w żaden sposób udowodnić, że Westbrook jest rzeczywiście liderem/generałem parkietu. Wybacz, może zbyt pochopne wnioski, ale wygląda na to, że jako psychofan RW#0 (nick, foto i treść komentarza na to wskazują) się zacietrzewiasz jak tylko złe słowo się o nim powie. Co do wyników ASG to nie od dziś wiadomo, że wśród fanów to jest konkurs popularności, zawodnicy i media próbowały ratować sytuację i dostał od nich pierwsze lokaty i tiebreaker zdecydował , że wejdą Curry i Harden, czego nie można nikomu mieć tego za złe. Jak powiedział dobrze Curry są tylko dwa miejsca na ich pozycjach w wyjściowej piątce i trzech graczy nijak się w te dwa miejsca nie wciśnie. Ktoś musi się zadowolić miejscem w rezerwach (bo nie ma wątpliwości, że cała trójka zagra w ASG) i w tym roku padło na RW. Jeżeli chodzi o moją opinie, to wydaje mi się, że Russ mógł sporo poparcia przez swoje zachowanie i wypowiedzi p odejściu KD.

      (1)
    • Array ( )

      Westbeast właśnie głosowanie pokazało. Harden jest w ASG, Westbrook narazie nie:)
      Chcesz argumentów, proszę:
      Skuteczność graczy OKC w tym sezonie:
      – Adams Steven – 0,596
      – Grant Jerami – 0,472
      – Kanter Enes – 0,567
      – Morrow Anthony – 0,406
      – Oladipo Victor – 0,450
      – Roberson Andre – 0,425
      – Westbrook Russel – 0,398
      Jak widać koledzy grają na lepszej skuteczności, więc może niech twój idol oddaje częściej gałę. Fakt, że lwią część sytuacji wypracowuje kolegom i oddaje rzuty w trudnych sytuacjach. Jednak taką postawą daje jasny sygnał defensywie przeciwników, że gały nikomu nie odda, bo przecież on jest największy hojrak, a koledzy z drużyny to tylko konieczny dodatek.

      (4)
    • Array ( )

      Na NBA.com jest podane, ze westbrook robi 42,3% z gry wiec nie wiem gdzie znalazłeś te swoje wspaniale statystyki (polecam sprawdzic jaką skuteczność ma Harden – wspaniały lider, któremu zależy jedynie na dobru drużyny a nie indywidualnych statystykach, co dobitnie pokazał w zeszłym sezonie). przy okazji może Cie to zaszokować ale prawdopodobnie Zaza ma wyższą skuteczność niż KD więc powiedz mi, czy to znaczy, że Adams i Zaza powinni się nagle stać pierwszymi opcjami w swoich zespołach? Zrozumcie wreszcie, że Oklahoma nie ma kim grać, dlatego w głównej mierze tak to wygląda.

      (-1)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Dlo Jeziorowiec
    Odpowiedz

    Nie zgadzam się- generał parkietu to nie ZIOMEK, LIDER KTÓRY CI POMOŻE ITD.
    Generał parkietu to ktoś kto KONTROLUJE boisko i wszystkich zawodników na nim. Czyta obronę, kreuje pozycję dla kolegów, napędza grę.

    Nie – Generał parkietu nie jest synonimem LIDER…

    (30)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    A co myślisz o Thomasie jako o generale parkietu ?
    Ma niesamowity wpływ na Boston Celtics, nie tylko na grę ale również jako na organizację.
    Wiecznie uśmiechnięty, twarz Celtics oraz, jak na razie, najważniejszy gracz zespołu.
    Albo Embiid? Ale tu mam raczej wrażenie że to bardziej organizacja potrzebuje swojego “The Process” niż odwrotnie.
    Albo Dre Green ? Ostatnio było że to On jest duszą i sercem GSW.

    I oczywiście nie byłbym sobą gdyby nie szpila w LBJa.
    Generał parkietu sprawia że z nim na parkiecie wszyscy wokół grają lepiej. Tylko LBJ czasem chce zrobić więcej niż może bardziej szkodząc niż pomagając co ludzie tutaj nazywają 5 biegiem. Wtedy rzeczywiście zaczyna się bieganie od kosza do kosza wpychając rywali do szatni. Ostatnio o mało co przez takie coś James by się nie rozwalił wskakując koledze na plecy chcąc ściągnąć nu zbiórkę przez co wpadł na rywala i podkręcił kostkę. Myślę że czasem takie szarżowanie to przesada.
    Podobnie sprawa ma się z relacjami z zarządem, trenerem czy zawodnikami. Bo to chyba nie powinno być tak że trener boi się coś powiedzieć zawodnikowi bo straci robotę. Tego chyba nie ma autor na myśli pisząc o kontakcie.
    Z resztą dzisiaj i tak nie jest to nawet 1/10 NBA jaką pamiętam. Jeszcze pare lat temu nikt się nie pytał Kobe z kim chce grać albo kogo mu ściągnąć. Albo Nasha czy CP3. Nie przypominam sobie aby Magic wybierał kolegów do zespołu. Grał z każdym z uśmiechem na ustach. Dziś wokół LeBrona budowane jest kółeczko wzajemnej adoracji, nie ma mowy nawet o sprowadzeniu kogoś kogo LBJ nie zaakceptuje. Chyba nie to ma autor na myśli pisząc o budowaniu relacji w zespole.
    Gdyby mówić o generałach parkietu to szkoda że nie ma wzmianki o Isiahu Thomasie za którym Detroit poszłoby w ogień. Albo Jasonie Kidd’ie. Jak jest Magic to i Bird musi być ^^ to są synonimy. Było wielu, naprawdę wielu…

    (-10)
    • Array ( )

      @Ciuus, cała wypowiedź nawet do mnie trafia ale fakt nie byłbyś sobą, gdybyś nie sprzedał jakichś farmazonów o Lebronie. Po pierwsze – zabierz Lebrona i zobaczysz, że sprawia że na parkecie z nim wszyscy wokół grają lepiej i nie wiem jak z tym można dyskutować. Po drugie – wzmianka jak ostatnio wskoczył koledze na plecy mnie rozwala. Chyba nie wiesz co się dzieje w ferworze walki na parkiecie. Po trzecie – kółeczko adoracji? Czasy się zmieniają, to jest dużo większy biznes niż kiedyś. Poza tym Magic akurat nie miał na co narzekać przez całą karierę bo dostawał samych asów, więc słaby argument. I wydaje Ci się, że tylko z Lebronem tak jest? Poczekaj na nowy epizod Duranta. Co do relacji z zarządem itp. to ok, pewnie trochę racji masz.

      (10)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Vanderleon

      hehe a to się uśmiałem no rzeczywiście przy IT grają lepiej szczególnie horford i amir johnson, Koleśa rozbijającego zespól 73-9 nie można nie nazwać generałem parkietu.

      (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    W paru zdaniach . Lider a general parkietu to sa 2 zupełnie różne rzeczy . Liderem jest RW0 jest nim na boisku jak i po za nim bez dwoch zdan , staty robi wyśmienite ( bardzo zla skuteczność ) ale bez niego OKC mieli by szanse jedynie na TOP3 draftu 🙂 . Generał parkietu to osoba ktora na boisku rządzi drużyną w najlepszy dla drużyny sposób Herden jest Generałem ns 150% jak nie siedzi rzut to podaje jak siedzi to napie€@&@ .

    (2)
    • Array ( )

      Anonim swietnie to napisales nic wiecej nie trzeba dodawac;) a ludzie mysle ze bez Russella okc bylaby w PO hahahahahahahah dobre sobie !! a Harden jak i Durant chowaja sie umiejetnie jak im nie idzie bo boja sie presji wytrzymac;)

      (-2)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe The44

      @n – nikt nie twierdzi, że bez Russella OKC weszłoby do PO. Inna sprawa czy z RW#0 na pokładzie się załapią… Czas pokaże.
      Kiedy Harden lub Durant się “chowali umiejętnie jak im nie szło”?
      Mądry gracz, jak widzi, że mu nie siedzi rzut, to nie oddaje 30 rzutów na 20% skuteczności (cyferki z głowy, nie wypominam konkretnego meczu).

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    wg mnie, ideałem “generała parkietu” był John Stockton.

    rozgrywał, znał słabości i walory swoich kolegów, wiedział doskonale komu, kiedy, jak i gdzie podać, znał każdy set i pilnował precyzji w jego rozegraniu, pilnował zegara, pilnował tempa i ustalał je, konsultował się z trenerem jeslki było to konieczne, ustawiał kolegów – sama gestykulacja Stocktona, to było niesamowite widowisko : ruch głowy, ruch ręki, jakieś słowo rzucone na szybko – i już wszyscy koledzy biegali jak w pruskim drylu.

    podobnie było w obronie, w ktrej Stockton był pierwszą zaporą i jednocześnie zawodnikiem wymuszającym odpowiednie reakcje kolegów grającym z pomocy.

    to ktoś kto decyduje , kto podejmuje wybory za cały zespół, czyje wskazówki wpływają na zachowania całej druzyny.

    termin “generała” trochę zanika, bo coraz mniej jest w NBA tzw pure point guards,którzy zajmują się najpierw organizacją gry, dbałością o prawidłowe funkcjonowanie całego mechanizmu,a dopiero później rzucaniem, akcjami jeden na jeden i akrobacjami z piłką.

    niby można szlify generała nosić na każdej pozycji, ale chodzi tu bardziej o ewolucję sposobu gry w NBA. mniej jest starych podziałów i ustawień, tak jak w piłce nożnej nie jest już świętością “10”-tka czy “9”tka, tak samo w koszykówce NBA nie ma już konieczności posiadania point guarda zajmującego się “robieniem gry” i będącego prawą ręką trenera na boisku.

    Westbrook, wg mnie, nie aspiruje do tego miana, bo ma inny sposób gry. Zalicza wiele asyst, ustala grę, prowadzi ją, ale robi to w sposób nie “zegarmistrzowski”, lecz konfrontacyjny, własnym kozłem, wykorzystując nie tyle znajomośc gry i zalety kolegów, ale własną motorykę.

    Stockton, Magic czy Jason Kidd byli “generałami”, bo przede wszystkim aktywizowali kolegów, używali swojego “wojska”, żeby pokonać “wojsko”rywali.

    Westbroook to raczej solista, zapierający dech w piersi indywidualnymi akcjami, z których sam zdobywa punkty albo wystawia rzuty kolegom. Ale wystawianie rzutów nie daje generalskich szlifów, to za mało.

    Nie każdy lubi rzucać od razu, nie każdy lubi stać na klepce i rzucać bez kozła, nie każdy kocha być kreowanym. tak to już jest.

    Stockton czy Magic wiedzieli o tym, dlatego grali w taki sposób, aby koledzy mieli pole do ulubionych zagrań. Przy Stocktonie wyrosło niemało klasowych graczy, podobnie przy Magicu. mma wątpliwości natomiast, czy Westbrook stworzył swoją grą kogoklwiek w NBA.

    takim graczo trudno dopasować supporting cast, bo w NBA większość zawodników na miarę tytułu, to jednak ludzie,którzy coś umieją. Lubią wymienić kilka podań, poczuć piłkę, poczuć się częscią prowadzonej gry.

    przy Russellu na razie głównie mamy zawodników, którzy odbierają piłki. gdyby atak Thunder był nieco bardziej skomplikowany, być może dałoby się zachęcić większe talenty do przyjścia do zespołu.

    podobnie jest z Jamesem Hardenem. Przy nim jako dominatorze też nie da się grać czegoś zaskakującego, możliwe do reinterpretacji, do ciekawych dekonstrukcji. raczej prosta piłka ; Harden ma piłkę, reszta czeka na klepkach albo idzie na deskę po jego zbiórce, czasami są próby roszegrania pick n rolla, który w Rockets angażuje jednak głównie dwóch zawodników, podczas gdy Spurs Popovicha potrafili rozgrywać to nawet w czworokącie, korzystając jednocześnie ze ścięć i podsłon na słabej stronie. Ale z Hardenem bardziej się nie da.

    Westbrook i Harden są to więc zawodnicy świetni,ale ich styl gry nie ma nic wspólnego z Magicem czy Stocktonem. tamci dwaj grali o mistrzostwo, ci obecni dwaj – zapewne celować mogą góra w semifinals konferencji.

    trudno wokół nich zebrać bardziej utalentowaną grupę zawodników, a ich samych sprowadzsić do roli owych :generałów”.

    ale… może poniekąd jest to też kwestia ich dynamiki ? Stockton i Magic nie byli przesadnie uzdolnieni motorycznie, więc korzystaloi z innych pomysłów na grę. Russell i Harden są szybcy, silni, wysocy, siła rzeczy więc ich styl musi być nieco inny, bo trudno wyobrazić sobie Westbrooka w roli dyrygenta orkiestry, a nie brawurowego pierwszego skrzypka.

    tyle że to prowadzi już tylko do pytania : co jest lepsze jesli chcemy zdobywac mistrzostwo NBA ? przykłady dowodzą, ze jednak generałowi parkietu górują dokonaniami, ze swoimi teamami, nad zapierającymi dech w piersi solistami.

    No i… jednak nauka playbooka, złożonych set plays, poznawanie kolegów, praca na ich rzecz, ciągła koncentracja na poczynaniach całego własengo zespolu i zespołu rywali, to kawał wyczerpującej INTELEKTUALNEJ pracy. A zmęczenie intelektualne jest znacznie bardziej odczuwane przez organizm ludzki niż zmęczenie ciała.

    może zatem paradoks jest taki,że pomimo dynamizmu swoich zagrań, Westbrook przemęcza się nieco mniej niż Stockton ?

    Westbrook z pewnością upraszcza grę do minimum. Dynamiczny zryw z piłkę, rzut albo odegranie, wymuszenie faulu. Konkret. Niby tak, niby nie ma tu tych setów jakie Stockton rozprowadzał, czaaami umiejąc 3 razy ponawiać rózne zagrywki po złamaniach ich przez rywali. Niby basket to prostota. niby wszystko dązy do prostoty. Niby powinna działać brzytwa Ockhama.

    a jednak atak prowadzony przez Stocktona, Magica, Thomasa i paru innych wybitnych generałów parkietu, to była ofensywa naprawdę niezwykle wydajna i szalenie trudna do obrony dla najlepszych.

    Może więć pytanie o “generała parkietu” prowadzi do jeszcze ważniejszego pytania : jak, i czy in plus, zmienił się sposób myślenia o koszykówce w NBA ? czy ta obecna filozofia jest właściwa i czy stare dobre czasy nie obfitowały po prostu w zawodników takich właśnie jak Stockton, Magic czy Bird, dzięki którym możliwe było bardziej zaawansowane rozgrywanie piłki, a dziś zwyczajnie takich graczy mozna policzyć na palcach jednej reki drwala i dlaetgo, wskutek niedostatku intelektualnego talentu, NBA ewoluuje ku działaniom niemal trywializującym grę ?

    ofk, jest paru graczy, którzy swobodnie mogliby biegać z tamtymi wybitnymi zawodnikami z przeszłości. Mam tu na myśli LeBrona Jamesa, Chrisa Paula, Stephena Curry’ego, Draymonda Greena, Klaya Thompsona, i paru innych naprawdę bystrych i rozumnych zawodników. Provblem w tym, że to tylko jednostki, podcvzas gdy dawniej mieliśmy całe zespoły złożone z podobnie inteligentnych graczy, żeby wymienić tylko te teams, które niektórzy z nas pamiętają być mozę, a więc Pistons, Lakers czy Celtics z 80s.

    (22)
    • Array ( )

      Piszesz ze Rw nikogo nie “wybil” myslisz ze Kanter w np ; gsw sas robilby po 20 punktow ? Czemu Adams gra niektore mecze prawie na 100% skutecznosci ? bo Westbrook tak poda ze wystarczy tylko ta pilke wlozyc wiem co mowie bo ogladam wiekszosc meczow OKC Adams ma duzo problemy z lapaniem pilek na zbiorce tez sa lepsi centrzy i to duzo gdyby nie RW byloby o nich bardzo cichutko oj bardzo

      (-4)
    • Array ( )

      nostradamus oczywiście, że Westbrook nikogo nie wybił, a odchodzący z OKC gracze stawali się lepsi w innych zespołach. Kanter spore punkty rzucał w Jazz. Jest dobrze wyszkolonym technicznie centrem i w każdej drużynie miałby spory wkład w ofensywę. Zgodzę się, że Adams korzysta z podań żółwia i tego co spadnie z kosza, po niecelnych rzutach. ALE!! Jeśli Adams gra na niezłej skuteczności, a Westbrook ma skuteczność jak ogór, dlaczego nie oddaje częściej piłki Adamsowi?
      Westbrook fizycznie jest bestią, ale w głowie ma trzy komórki myślowe. Pierwsza odpowiada za bieganie, a druga za nabijanie statystyk, a trzecia za bycie modnym pedziem.

      (6)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Zdecydowanie zabrakło Jasona Kidda, o którym się mówiło, iż był w stanie zdominować mecz nie zdobywając punktu. Sam tekst poprawnie napisany, sądzę, że następny będzie lepszy. Dobry tor, trzymam kciuki!

    (5)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe no3
    Odpowiedz

    Poprawny artykuł, nie ma się do czego przyczepić ale… nic odkrywczego nie napisałeś, powieliłeś opinie które czytaliśmy wielokrotnie.
    Nie mniej gratuluję, że ci się chciało – wyszło całkiem przyzwoicie więc jest nadzieja że dalej będzie tylko lepiej:)
    PZDR!

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry artykuł, fajnie się czytało, przyjemny język, przydałaby się część II tego artykułu, bo na pewno było więcej generałów gry na przestrzeni lat w NBA. Jestem za!
    P.S. #gabaryt zostaw w spokoju 😉

    Z fartem. V

    (2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    za krótko, temat obszerny i można by było pisać i pisać. trochę tak jak koledzy wyżej nie do końca zgodzę się z definicją generała na boisku. jak dla mnie generał > lider. To dwir inne funkcje.

    Ale nie pajacujesz, fajny styl, dobrze się czyta. Następnym razem bardziej ‘wejdź’ w temat, niech tworzenie artykułu zajmie Ci ciut więcej czasu, ale żeby był pełny sztos!
    pozdro!

    (3)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe square
    Odpowiedz

    Jak na pierwszy raz, nie ma tragedii. Przyczepiłbym się do zbyt krótkiego tekstu oraz do braku podsumowania. Jak dla mnie super temat, który nie został wystarczająco opisany.

    (1)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe jatoja
    Odpowiedz

    Temat można tak wyczerpać ,że by z 5 stron artykułu było i to o samych teraźniejszych gwiazdach a w tym jest mowa nawet o przeszłych . Zepsułeś dobry temat na art pisząc tak pobieżnie.

    (-5)
  18. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Asdd
    Odpowiedz

    Broda dostanie MVP bez dwóch zdań. Nie za numerki ale za postawę całej drużyny, należy mu się to jak psu buda. Ale nie róbmy z niego nie wiadomo jakiego kreatora, bo jak byśmy ich zamienili miejscami z Westbrookiem to średnia asyst RW podskoczylaby pewnie do 15. A tak to mamy the Best one man show i MVP Brodę.

    (1)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe itsonlyme
    Odpowiedz

    Wymienic LBJ RW0 i Brodę a pominąć Rajon’a Rondo ? Który mimo swoich indolencji rzutowych najbardziej zasługuje na miarę generała parkietu.

    (-8)
  20. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Lateralus93
    Odpowiedz

    Moim zdaniem, zapomniano o pierwszym “Generale” w historii NBA, vide: Bill Russell. Wydaje mi się,że “generał parkietu” to nie tylko ten, który kontroluje grę, ale także (metaforyzując) idzie w pierwszej linii ataku na przeciwnika, a kimś takim z pewnością był Bill. To była twarz Celtics, prawdziwy duch drużyny (nie można omieszkać, że jest afroamerykaninem, co w tamtych czasach miało swój drugi wydźwięk ) i pierwszy lider z prawdziwego zdarzenia. Świetnie dogadywał się z Redem, a potem zdobył jeszcze miśka jako grający trener. To jest wola walki i zasłużony stopień generalski.

    (2)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    “Zarzuty” jak te od większości poprzedników: brak pełnego wyczerpania tematu, trochę za krotkie, brak puenty.

    Niemniej jednak czuć że autor się starał i pisał z pasją. Czytało się lekko, przyjemnie. Tekst “zgodny z linią partii” tzn. GWBA 🙂

    Jak najbardziej jest duży potencjał i chętnie bym poczytał więcej tekstów autora.

    Sam pisałem kiedyś trochę dla “konkurencji” to wiem jakie to emocje 😀

    (5)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Tekst trochę napisany jak sztywna rozprawka na polski, ale szanuje każdego komu chciało się poświęcić czas i coś popisać dla GWBA, a co do tekstu to opisywałes zawodników bardziej jako liderów drużyn, a nie jak o generałach parkietu.

    (0)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    @Westbeast co do CP3 moge sie zgodzic 🙂 ale ja mowie zamienic Hardena na Westbrooka a nie odwrotnie 🙂
    Wydaje mi sie ze wtedy Houston tak dobrze by nie wygladało jak z Broda.
    A OKC to musi zostać przebudowany cały sklad bo z pustego to i Westbrook nie naleje 🙂

    (0)
  24. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe snipah
    Odpowiedz

    Witam! Chciałbym zapytać tak z innej beczki, czy będzie możliwość wspierania GW poprzez paysafecard? Jest to dla wielu użytkowników najwygodniejsza forma paymentu i nie ukrywam, że sam chciałbym w ten sposób wspomóc rozwój strony.
    Swoją drogą świetna robota stronę czytam już od prawie dwóch lat i to ona jest dla mnie głównym źródłem informacji a zarazem często odnośnikiem do innych źródeł, keep going strong!

    (0)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Ogólnie patrząc to dość przykre, gościu gra historyczny sezon a większość go za to hejtuje. Gra samolubnie? A jak ma grać, skoro to na nim jest cała ta presja? Nie na OKC. Jeśli pójdzie sam w ostatniej akcji jest hejt, bo sep. Jeśli w ostatniej akcji poda, to znaczy że słaba psychika. Docenmy tego zawodnika. Nauczmy się doceniać takie postacie. Myślicie że Oscar Robertson miał same udane/niesamolubne akcje? Szczerze watpie

    (0)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    General to ktos widzacy wszystko dyrygujacy wojskami. Wyprzedzajacy ruch przeciwnika. Ktos z mega inteligencja doswiadczeniem i obyciem w walce. General to ktos kto zna swoich ludzi jak wlasnych synow. Kto zna ich slabosci. Ktory wie kiedy kogo wykorzystac.

    Generalowie parkietu? Lebron, Pop, i tyle chyba na takim najwyzszym poziomie.

    Harden gra fajnie na pg. Duzo podaje ale te podania to czesto wynik nie forsowania wejsc na sile. On nie moze wejsc sam wiec poda.

    Cp3 super podania gre czyta ale 2 runda max nie wzielo sie z nikad. W pewnym momencir general.traci zmysly. I zimna.krew.

    General to ktos kto zachowa zimna.krew. kto nie da sie sprowokowac. Kto nie podda sie.

    Ciuus sie obrazi ale jedyny kto nadaje sie do tego miana z graczy to Lebron. Co rok w finale. Gdzie nir pojdzie to kazdy zawodnik gra lepiej. Podania czasami ze ty bys nir pomyslal ze tak mozna. I zimna krew. Cos czego nie ma wielu w tej lidze
    Wieku przy 3:1 by sie poddalo. Tylko prawdziwy general potrafi z tego wyjsc.

    Nie nazywajcie generalami ludzi ktorzy podaja. Bo to wynika samo przez sie z pozycji na boisku. rozgrywasz to podajesz. To nie czyni ich generalami.

    (0)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tekstu wprost wynika, ze LeBron = Harden. Usmialem sie! Harden jest lepszy od Westbrooka tylko o tyle, o ile wiecej trojek trafiaja jego koledzy z druzyny. Nic innego ich nie rozni. Houston gowno bronia, co pokazali wczoraj w nocy, dostajac w dupe od GSW. To pierwsza sprawa. Druga, to obiegowa opinia o mvp w tym sezonie. Westbrook i Harden? Come on. Westbrook ma tylko jedna jedyna szanse na mvp w tym sezonie: tripple double srednio po calym sezonie. Tego nie umie zronic nikt, i za to mozna dostac mvp. Harden? No way. Jest tylko dwoch zawodnikow, ktorzy walcza o mvp: Durant i LeBron (+ TD Westbrook). Tekst jest spoko. Jest warsztat, nie ma bledow, kolega sie postaral. Tylko wnioski nie takie, jakie powinny byc ?

    (1)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Doceniam każdego kto podejmuję próbę bo to się ceni. Artykuł nic specjalnego. Tak naprawdę wszystko na GWBA już było o tym co napisałeś. Dziwię się, że skoro wracasz do czasu Showtime to dlaczego nie ma innych liderów z tamtych okresów: Bird, Jordan, Barkley, Drexler. Fajnie opisany Nash z Amarem, warto byłoby to porównać np ze Stockton- Malone, choć wiadomo, że Stoudemire nie umywa się do Karla. Mimo wszystko doceniam wszelkie i próby i chwale. pozdrawiam

    (1)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Westbrook ma wywalone na kumpli z drużyny. On musi wykręcić swoją normę asyst. Jak ma +10 to już może grać sam..

    (0)

Gwiazdy Basketu