Chick Hearn: Złoty głos NBA

21
Chick Hearn

Starsi czytelnicy, którzy swoją przygodę z NBA rozpoczęli jeszcze w latach 90-tych, z pewnością pamiętają piątkowe popołudnia. Magnetowid nastawiony na nagrywanie, obiad na stole, uczucie podniecenia. Zaraz się zacznie, zaraz Włodzimierz Szaranowicz krzyknie “Hej, hej, tu NBA”, adrenalina podskoczy na widok Jordana, Barkleya i reszty.

Panowie Szaranowicz i Łabędź, jak sami wspominają, w tamtych czasach nie wiedzieli nic o NBA, stąd toporny i wyjątkowo skromny komentarz meczowy. Dla mnie jednak miało to swój urok, a pasja którą panowie wkładali w relacjonowanie spotkań przyćmiewała wszystko.

Dziś pasji nie ma, nie umniejszając pracy redaktora Michałowicza i zapraszanych do studia gości. Każdy ma swój styl, słowotwórstwo, ale ogień zgasł już dawno. No dobra, nie mnie oceniać, jedźmy dalej…

Kiedy telewizja publiczna rozpoczęła nadawanie NBA, komentatorzy zaczęli nieśmiało używać amerykańskich zapożyczeń, które dziś są przecież standardem. Wtedy “slam dunk” lub “air ball” brzmiały jak wycieczka do bajkowej krainy, dziś nikt nie zwraca na to uwagi. Zastanawialiście się kiedykolwiek, kto jest autorem tych określeń? O ile uznajemy panów Szaranowicza i Łabędzia za ojców chrzestnych NBA nad Wisłą, to kimś takim dla Amerykanów jest zdecydowanie Chick Hearn.

Emocje muszą być

Jak ukazać szacunek oraz wpływy, jakie Chick Hearn posiadał w NBA? Niech za przykład posłużą te dwie historie.

#1 Stu Lantz, analityk meczów Lakers, pewnego razu był mocno spóźniony nie mogąc przebrnąć przez korki Los Angeles. W ostatnim momencie wpadł do hali, ale był pewien problem. W całym tym pośpiechu zapomniał identyfikatora, a ochroniarz nie rozpoznał go. Zlany potem Stu chwycił się ostatniej deski ratunku, wyciągając z portfela… starą przepustkę prasową Chicka Hearna. Pokazał ją ochroniarzowi, a ten jedynie uśmiechnął się i przepuścił Lantza, krzycząc: “Chickie, Baby!” Stu pobiegł na mecz, a przepustkę Hearna trzyma w portfelu do dziś, bo to prawdziwa relikwia.

#2 Trzydziestego listopada 1982 roku, hala w San Antonio. Goście z LA przegrywają dwoma punktami na 3 sekundy przed końcem, rzuty wolne oddaje obrońca gości Norm Nixon. Pierwszy trafia, przy drugim nieco się waha, jedynie symulując rzut. Zegar jednak rusza, gracze nielegalnie wbiegają pod kosz. Sędzia Jack Madden nakazuje powtórkę, ale zegar zostaje bez zmian. Wściekły Hearn zaczyna krzyczeć na sędziego, zaczynają dyskutować.

Madden, weteran wśród arbitrów, przez minutę tłumaczy Chickowi co się stało, hala niemalże eksploduje. Po wszystkim oczywiście Hearn przeprasza: “Nie jestem z tego dumny (…) wyszło na to, że pomagam Lakers, a ja jedynie chciałem, żeby było uczciwie. Jack Madden był jednak miły i wszystko mi dokładnie wytłumaczył”. To niesamowity precedens, ilu znacie komentatorów, dla których sędzia NBA może przerwać mecz, by wytłumaczyć im swoje decyzje?

Seta!

Gdyby żył, Hearn obchodziłby przedwczoraj (27 XI) swe setne urodziny. Nazywany był różnie, a za jedno z najciekawszych określeń można uznać “Michał Anioł wśród komentatorów”. Jego wpływ na rozwój i popularyzację NBA, a w szczególności Lakers był tak wielki, że uważa się go za jednego z największych ludzi złotej ery koszykówki. Kiedy Lakers przenieśli się z mroźnego i pełnego jezior (!) Minneapolis do słonecznego Los Angeles, minęło kilka ładnych lat, zanim stali się ukochanym zespołem w mieście. Oczywiście gwiazdą numer jeden tamtej epoki był człowiek, którego sylwetka widnieje w logo NBA, czyli Jerry West. Jaka była pozycja Hearna?

Do dzisiaj wielu ekspertów spiera się, kto bardziej rozpropagował klub: Jerry czy może jednak Chick? Oddajmy głos wielkiemu Billowi Waltonowi:

Wszystko stało się dzięki Hearnowi. Kiedy w 1960 roku zaczynałem grać w kosza jako ośmiolatek, nie mieliśmy w domu telewizora. Kupiłem za 9,95 dolara radio tranzystorowe i słuchałem komentarzy Chicka. Hearn nauczył mnie, jak grać w basket i jak non stop myśleć o koszykówce. Nauczył kochać mnie tę dyscyplinę sportu, Żyłem po to, aby każdego dnia wyczekiwać jego audycji. Romans między LA i Lakers rozpoczął się jednak ze względu na Chicka. On przekonał miliony, że ten zespół jest najwspanialszy na świecie. Słyszałem, że zrelacjonował około 3300 spotkań – myślę, że wysłuchałem przynajmniej 2500 z nich

Powyższy cytat pochodzi z “Lakers: Złota historia NBA” Marcina Harasimowicza.

Rekordzista

Hearn karierę komentatora rozpoczął w 1961, to wtedy po raz pierwszy przecięły się jego drogi z Lakers. Pracował aż do 2002 roku, kiedy zmarł wskutek urazu głowy, jakiego nabawił się po upadku w swoim domu w Kalifornii. Do Chicka należy też rekord: 3338 skomentowanych spotkań z rzędu. Posiada swą własną gwiazdę na hollywoodzkiej Alei Gwiazd, a przed stadionem Staples Center stoi jego pomnik, wykonany z brązu. Co więcej, ulica która przecina główne wejście do hali Lakers nosi nazwę “Chick Hearn Court”. Został także pierwszym komentatorem przyjętym do koszykarskiej Galerii Sław, a jego głos można usłyszeć na… kultowej płycie Pink Floydów “The Wall”.

Kiedy w 2010 roku uroczyście odsłonięto pomnik Hearna, na uroczystość zjechało wielu znakomitych gości. Obecna była także żona Hearna, 92-letnia wówczas Marge. Kiedy spytano ją, co powiedziałby jej zmarły mąż, widząc ją tutaj i uśmiechając się z góry, odparła:

Powiedziałby by pewnie: Marge, wróć na swoje miejsce i pozwól mówić zawodowcom.

Pomnik przedstawia Hearna, ale obok niego jest wolne miejsce, na którym można usiąść i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Dlaczego akurat taka koncepcja? Czy facet, który przez dekady żył otoczony hollywoodzkim blaskiem chciałby, żeby codziennie “obsiadali” go turyści? Pięknie wyjaśniła to wymieniona wyżej Marge, która zmarła w tym roku, w wieku 98 lat: “Chick najbardziej kochał normalnych ludzi, takich jakich mija się na ulicy”. To właśnie dlatego był ukochanym synem Los Angeles.

ch

Chick-isms

Wpływ Hearna na styl komentowania i nomenklaturę koszykarską był tak wielki, że terminy ukute przez niego zostały nazwane mianem “Chick-isms”. Nie będziemy przytaczać wszystkich (są ich dziesiątki), oto najpopularniejsze z nich:

Air ball
Slam dunk
Triple-double
Finger roll
Dribble drive
Ice-water in his veins (kiedy gracz trafiał wolne w końcówce meczu)
Give and go
20 foot lay-up (rzut z wyskoku Jamaala Wilkesa)
Lots of referees in the building, only three getting paid (gdy kibice buczeli na decyzję arbitrów)
The mustars’d off the hot dog (kiedy gracz niepotrzebnie chce się popisać i zagranie mu nie wychodzi)
No harm, no foul (twarda sytuacja kontaktowa między graczami, ale nie odgwizdano przewinienia)
Ticky-tack (przewinienie odgwizdane, chociaż kontakt pomiędzy obrońcą i atakującym był minimalny)
Throws up a brick (cegła)
Tattoo dribble (kiedy koszykarz kozłuje efektownie piłkę, nie ruszając się z miejsca)

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe burningPL
    Odpowiedz

    Super historia. Komentatorzy są bardzo niedoceniani! PS. Czy mógłbym zamówić artykuł w którym byłby spis wszelakich rekordów? Np. Triple double w sezonie, ilość punktów w kwarcie itd itd dosłownie wszystko z tych ciekawszych

    (24)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobrze, że przybliżacie też historie ludzi, o których się nie mówi tak dużo bądź których młodsi po prostu nie znają. Zacny artykuł.

    (18)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Miglanc7
    Odpowiedz

    Polecam gorąco książkę Pana Harasimowicza o Lakers, postać Chucka została tam dosyć dobrze przedstawiona. I wielki props dla Kuby, bo ZNÓW dobry art!

    (12)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    > z pewnością pamiętają piątkowe popołudnia. Magnetowid nastawiony na nagrywanie, obiad na stole, uczucie podniecenia. Zaraz się zacznie, zaraz Włodzimierz Szaranowicz krzyknie „Hej, hej, tu NBA”, adrenalina podskoczy na widok Jordana, Barkleya i reszty.

    Na początku relacje były w TVP2 w soboty a nie w piątki, bodajże o 14.30. Reszta się zgadza 😉

    (3)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe kmn
      PATRON

      zgadza się, w którymś sezonie mecze leciały w soboty jakoś o 15ej.
      co do video,to pamiętam jak w roku 1996 poszedłem do armii w sierpniu, dokładnie 5ego. finał igrzysk był jakoś pod koniec miesiąca. nastawiłem sobie mojego videlca i nagrałem meczyk. udało się. na szczęście nie było żadnych przepięć czy wyłączeń prądu,bo wtedy cały misterny plan poszedłby w piz.u 🙂 po przysiędze odpaliłem vhsa i byłem w siódmym niebie. dziś nie do pomyślenia. netu nie było?? niemożliwe…heh
      pamiętam bardzo dobrze komentarze łabędzia i szarana. oglądali sobie te mecze wcześniej, od razu było to poznać po ekscytacji dwie sekundy przed jakąś fajną akcją. kto oglądał ten wie o co chodzi.
      a pamięta ktoś jak w jednym sezonie mecze wniemieckiej tv leciały na SAT1 a nie na dsf?? to był czad. pozdrowiska dziadki (i wnuczki też)

      (7)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe kmn
      PATRON

      teraz dopiero obejrzałem filmik ze wspomnieniami łabędzia. ech, przyznam,że miałem ciary po zapowiedzi szarana. moje kochane suns 1993 !!!

      (4)
    • Array ( )

      Dokładnie. Pierwsze finały to wakacje 91 i retransmisja Chicago -Lakers. Transmisje pierwsze do soboty, pozniej piątki i na koniec w poniedziałki. Pierwsze finały na żywo to 93 rok i Phoenix – Chicago. Takze All Star Game w TVP na żywo to rok 93…

      (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Chick komentował również mecze Dream Team na IO w Barcelonie. Idealne połączenie najlepszej drużyny i niezapomnianego głosu legendy.
    Warto jeszcze dodać, że obecny komentator Lakers Bill McDonald zawsze mówi, że “on tylko siedzi na miejscu, które zawsze będzie należeć do Chicka”.

    (1)
  6. Array ( )
    Ojciec Derołzena 30 Listopad, 2016 at 17:31
    Odpowiedz

    a teraz mamy Michałowicza i jego zmyślanki, przekręcanie nazwisk, nadawanie nowych xywek, słabe żąrty rodem z familiady i wielkie malkontenctwo, że może wykonywać taki piękny zawód w niesprzyjających warunkach ..komu zdarza się masochistycznie oglądąć C+ to wie o czym piszę… na szczęście mamy internet i można obejrzeć po angielsku:) a pierwsze NBA jakie pamiętam to an TVP 2 w sobotę Bulls – Suns ’93 🙂

    (3)

Gwiazdy Basketu