fbpx

Wszyscy się myliliście. All eyez on me.

33
damian-lillard

W lutym 1996 roku Tupac wypuścił album zatytułowany “All eyez on me”. Płyta z miejsca stała się klasykiem, a nieśmiertelny szlagier “California Love” do dziś inspiruje kolejne pokolenia raperów. 25-letni artysta miał u stóp cały świat. Tyle, że osiem miesięcy od premiery już nie żył… Damian Lillard ma 26 lat, właśnie wydał swój pierwszy album o wymownym tytule “The Letter O”, który odnosi się do trzech miejsc, które go ukształtowały – Oakland, gdzie się wychował, Ogden, gdzie studiował oraz Oregon, gdzie stał się idolem tłumów. “O” odnosi się także do numeru “zero”, z jakim gra w NBA.

Skąd to porównanie? Lillard jest bardziej podobny do Tupaca, niż sądzicie. Obaj zbuntowani, idący pod prąd. Mimo, iż Pac urodził się w Nowym Jorku, kojarzymy go z West Coast i Kalifornią. W Kalifornii wychował się także Dame D.O.L.L.A , ale niech nie zwiedzie Was słońce i wszechobecny kalifornijski luz. Niewiele było tam miłości i zabawy.

Opróżnij portfel

Osiem lat temu, rok 2008. Stacja Eastmont Mall, przesiadka z autobusu numer 57 na numer 40. Lillard szykował się do matury w szkole średniej Oakland High, która mieściła się na Fourth Street. Droga była dosyć długa, ponieważ 18-letni wtedy Damian mieszkał aż na… 106. ulicy. Czekając na autobus, znudzony przysypiał na ławce. Nagle ktoś go szarpnął. Gdy poderwał się na nogi zobaczył, że napastników jest trzech. Jeden z nich krzyknął: “Opróżnij natychmiast kieszenie!” Chłopak nie chciał dać się obrabować więc jeden z agresorów chwycił go za plecak i pchnął.

Było ich trzech, dwóch w moim wieku, ale wyglądali, jakby dawno nie ćwiczyli. Pomyślałem, że jednego walnę, później pozostałych dwóch i dadzą mi spokój. Kiedy odepchnąłem jednak pierwszego, następny podszedł do mnie i… przyłożył mi pistolet do czoła. Zabrali mi… 20 dolców. 20 piep%zonych dolców. Dla wielu z nich życie jest warte właśnie tyle – Damian Lillard

Nie na darmo mówi się, że najlepsi rozgrywający pochodzą z rejonów Oakland. Twardą szkołę życia odebrał tam nie tylko Dame, ale także Gary Payton i Jason Kidd.

Tamten moment, kiedy miałem rewolwer przystawiony do głowy, zmienił moje życie. Wiedziałem, że to nieciekawa okolica, ale wcześniej nie przytrafiło mi się coś takiego. Przecież on mógł strzelić choćby niechcący, takie rzeczy się zdarzają. Wtedy inaczej zacząłem patrzeć na życie. Zacząłem dostrzegać małe detale, cieszyć się wszystkim. Tamten wieczór sprawił, że stałem się twardszy i bardziej wyczulony na wszystko.

Hero

Myślicie, że tylko Lillard ma tego typu bolesne wspomnienia? Raphael Saadiq, który współpracował z Lillardem przy okazji tworzenia jego albumu (kawałek “Hero”) mówił w tym samym wywiadzie:

Mnie także obrabowano z bronią w ręku, właściwie to kilka razy… Pierwszy raz, jak miałem 12 lat. Ukradziono mi bilet na koncert…

Lillard, którego powszechnie uważa się za najlepszego rapera wśród koszykarzy NBA, wierzy w swoją misję. Poprzez sport i muzykę chce pomagać ludziom:

Czuję, że moja rola to być nadzieją i dawać nadzieję. Chcę zmieniać te wszystkie smutne miejsca, jak Oakland.

W jednym ze swoich kawałków w bardzo gorzki sposób nawija właśnie o miejscu, w którym się wychował. Niedawno pisałem o Carmelo Anthonym i jego chrapce na to, aby zostać głosem pokolenia:

Być może kimś takim zostanie właśnie Lillard. Kto ma bowiem większy wpływa na młode pokolenie, aniżeli muzycy i sportowcy? A co, jeśli połączyć ich w jedno? Damian pasuje jak ulał. Sam mówi o swojej muzyce w ciekawy sposób:

Jeśli prezydent Obama może znaleźć czas, żeby pograć w kosza, to ja mogę także znaleźć go trochę, żeby nagrać płytę.

E tam, jesteś słaby

Z każdym kolejnym sezonem i następnymi rymami rośnie społeczna wrażliwość Lillarda oraz poczucie misji. Jakiś czas temu mówił:

Widzę, jak działam na wyobraźnię innych. Przykład z brzegu, mój mały kuzyn. Dawniej widział we mnie tylko wujka, który miał konsolę i basen. Mówił mi: “E tam, jesteś słaby”. Dzisiaj widzi, że jestem kimś w NBA, że ludzie i krytycy chwalą moją muzykę, całkowicie inaczej na mnie patrzy, jak w obrazek. To daje mi motywację, by być przykładem, by go nie zawieść.

O Lillardzie i jego muzyce w interesujący sposób mówił także Kevin Durant, goszcząc w talk show Billa Simmonsa. KD, który siedział w studio razem z legendą rapu NAS-em, mówił:

Tak, zazdroszczę mu. Każdy z nas chce być raperem, a on jest świetny. (wtórują mu NAS i Simmons) Każdy koszykarz chce być raperem, a raper koszykarzem.

nas

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

33 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Super artykuł. Dolla jest bardzo niedoceniany ale to sie zemści i bedzie sie smiał w twarz łysemu Silverowi.
    Mysle ze by pasowal do ukladanki Popovicha i u boku Kawhiego.

    (56)
    • Array ( )

      Przejść do zespołu, który wg wszelkich prognoz jest top3 teamem w NBA (obok GSW i Cavs)? Czym by się to różniło od kilku przejść mniej lubianych w internecie gwiazd do nowych zespołów?

      (1)
    • Array ( )

      Pojebawszy? LIllard zawsze będzie wierny portland i to sie nie zmeni 😉 Moim zdaniem spurs sobie dadzą radę, bez niego i nie sądze żeby kiedyś myśleli o nim.

      (0)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Świetny zawodnik, od początku w pewnym stopniu niedoceniany. Pamiętam jęki niezadowolenia jak PTB wzięli go z wysokim pickiem (chyba nr 6), ale szybko zamknął usta krytyków swoją grą. Nie jestem wielkim fanem Portland, ale jemu mocno kibicuję, bo oprócz oczywistych umiejętności czysto koszykarskich ma jeszcze to ‘coś’ w głowie, co w przeszłości pomagało wielu zawodnikom wejść na szczyt.

    (35)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Kuba stworzyłeś artykuł marzenie. Ulubiony raper przyrównany do ulubionego koszykarza. Lillard to stara szkoła ludzi i zawodników. Nie jest gwiazdą, jego muzyka mówi więcej niż słowa, a jego gra mówi więcej niż muzyka. Uważam go za jednego z najlepszych liderów ligi. I wcale nie mam na myśli statystyk. Damian ma najsilniejsze nogi w branży – wrzuć mu na plecy zespół, dodawaj kolejne wyzwania. Zniesie wszystko. True Player.

    (12)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Damian od poczatku wiedzial po co przyszedl do tej ligi i teraz mamy tego efekty! Szanuje jego ciezka prace i to w jaki sposob podchodzi do otoczenia

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Dokad Lillard nie chce go zawieźć? Hehe chyba chodzi o zawodzenie, czyli “zawieść”, panie redaktorze. A poza tym artykuł bardzo ciekawy.
    Patrząc na tytuł spodziewałem się jeszcze nawiązania do filmu fabularnym na podstawie życia Tupaca, który niedługo trafia do kin.
    Z Lillardem i MVP jest tak samo jako z Westbrookiem, nie wiadomo czy wystarczająco wysokie miejsce zajmie PTB. Ale trzymam za niego kciuki.

    (3)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    A przykład Lillarda – potwierdza, że ASG nie jest miarą wielkości gracza, a popularności.
    W czasach, gdy głosowano wyłącznie w halach – było to bardziej klarowne, gdyż na mecze chodzili ludzie, którzy choć trochę na grze się znali, więc wybierali w większości graczy najlepszych i takich pominięć w S5 było znacząco mniej.
    W dobie social media – gdy głosy idą wieloma kanałami, bez ograniczenia 1 kibic=1głos ASG stało się bardziej ferią popularności w Social Media, niż wyborami najlepszych.
    Dla osób, którzy rozumieją mechanizm popularności tzw. “osobowości telewizyjnych” – jest to jak najbardziej zrozumiałe. Działa to jak “plakat z Wałęsą” w 89 roku 😉
    Dlatego więcej głosów dostaje Melo z dołujących Knicks niż Lillard.
    Liczy się obecność na Instagramie, Fejsie, wizyty w TV itp. do tego akcje “poparcia” – takie jakie sami robiliśmy dla Marcina. W takich okolicznościach przyrody sama gra i jej jakość spada na drugi plan.
    Trochę żal, “dawnych czasów” kiedy wybory do ASG pokrywały się niemal idealnie
    z wierchuszką ligi pod względem sportowym, jednak pod względem marketingowym jest git, dlatego nikomu nie zależy na zmianie – show must go on. Sorry Damien. Będzież pierwszym MVP nie powołanym do ASG. wypnij się na garniaki i instagramy i rób swoje – tak efektownie jak robiłeś to do tej pory.

    (4)
    • Array ( [0] => subscriber )

      “Trochę żal, „dawnych czasów” kiedy wybory do ASG pokrywały się niemal idealnie
      z wierchuszką ligi pod względem sportowym”

      W 1994 trzeci pod względem ilości głosów był BJ Armstrong, w 1995 najwięcej głosów dostał rookie Grant Hill, w 1998 do pierwszej piątki wybrano dwudziestoletniego Kobego. ASG jest konkursem popularności dłużej niż przypuszczasz.

      (6)
    • Array ( )

      Ale jaki konkurs popularności? Powinien zostać wybrany do startowej piątki zamiast Curry’ego (który grał w tamtym momencie sezon życia) czy Westbrooka (pana triple double)? A w rezerwach jedynym (dodatkowym) PG był Chris Paul (20 ppg, 10 apg). Jedynym obrońcą, co do którego można mieć wątpliwości czy nie powinien zostać zastąpiony Lillardem to Klay Thompson. Ale to SG, a poza tym w tamtym momencie sezonu GSW biło rekordy, Klay grał na świetnych procentach, więc to nie jest tak, że Lillard został skrzywdzony. Po prostu pozycja PG jest świetnie obsadzona w NBA, co więcej większość najlepszych gra na zachodzie.

      Na wschodzie najpewniej wszedłby do ASG kosztem Walla lub co bardziej prawdopodobne Isaiah Thomasa.

      (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy to nie Lillard po meczu PO z Clippersami, tym bez Griffina i Paula, napisal na Twitterze “żadna drużyna nie miala dziś w skladzie All-Stara”? Dame ma niezłe teksty 😀

    (7)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny art.
    Lillard to mój ulubiony aktualny gracz NBA [razem z Paulem Georgem] i kibicuje mu od wejścia do ligi.
    Na pewno będzie miał karierę pełną sukcesów, a jego płyta właśnie leci w moich głośnikach :]

    (3)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Potencjał na MVP ligi jest, ale jeśli nie jest się lubianym wśród włodarzy NBA to jedyne MVP jakie może dostać to podczas All-Star Game. Nie chcę być złym prorokiem, życzę gościowi jak najlepiej. Dolla to przyszłość! WORD

    (3)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Czy tylko mi się wydaję żę Dame ma coś w sobie z Kobe’go ? Jak na niego patrze na boisku i widzę ten killer instinct to wydaje mi sie żę na spokojnie mógłby dojechać każdego w tej lidze.

    (9)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    “Czuję, że moja rola to być nadzieją i dawać nadzieję. Chcę zmieniać te wszystkie smutne miejsca, jak Oakland.”

    Od takich cierpkich, wylewnych i naiwnych tekstów zapala mi się czerwona lampka. Przypominają mi teksty kandydatek na miss typu: Chciałabym pokoju na świecie, interesuje się ekologią i ochroną zwierząt.

    (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    zbuntowany…ale dlaczego? dlaczego ma nie mieć szacunku do komisarza ligi, dzięki której zarabia miliony? czego mu w życiu brakuje że jest taki zbuntowany i …agianst the world…?

    (-3)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Dobry artykuł, ale jednak porównania z Makavelim mi się nie podobają. Lillard i Pac to jednak dwa całkiem inne charaktery. To jest oczywiście tylko moje zdanie i nie będę się na ten temat rozpisywał, gdyż tu nie chodzi o udowodnienie swojej racji. Każdy ma swoje zdanie na dany temat i trzeba to uszanować. W kazdym razie artykuł świetny. Dobrze się czyta Twoje teksty Kuba. Tak trzymaj. Peace…

    (1)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Z pewnością Damian Lillard tworzy nową historię i próżno w niej szukać porównań do innych wielkich zawodników, bo ten jest jedynym w swoim rodzaju. Mam nadzieję, że za kilka lat nie będziemy mówili o nim, jak o kolejnym zawodniku z dorobkiem, ale i człowieku, który odmienił ligę.
    Dzięki za ten świetny artykuł.

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu