centered image

Dikembe Mutombo: Not in my house!

26

Dla pokolenia fanów NBA “wychowanych” w połowie lat 90-tych, powyższe hasło było jak mantra, przytaczane za każdym razem, kiedy udało Wam się zablokować rzut kumpla na osiedlowym boisku. Kiwanie palcem i okrzyk “Not in my house!” na stałe weszło do kanonu NBA, tak samo jak widok Mutombo leżącego na parkiecie oraz ściskającego piłkę tuż po tym, jak jego Denver Nuggets wyeliminowało faworyzowane Seattle Supersonics (aż łezka się w oku kręci).

Przyznam się od razu – od zawsze byłem fanem tego gościa, a im bardziej poznawałem jego historię, tym większego przekonania nabierałem, że Dikembe Mutombo Mpolondo Mukamba Jean-Jacques Wamutombo wielki jest nie tylko wzrostem (218 centymetrów wzrostu), ale ma przede wszystkim olbrzymie serce. I to dla wszystkich – niezależnie od pochodzenia, statusu społecznego czy koloru skóry. Wszyscy znamy Mutombo jako kapitalnego obrońcę, ale zastanawialiście się kiedyś co go ukształtowało i jaki jest prywatnie?

Futbol najważniejszy

Dzisiaj jest inaczej, ale w połowie lat 80-tych mało który chłopak z Afryki chciał być koszykarzem. Liczył się przede wszystkim futbol, a kwintesencją tamtych czasów był znakomity występ Kamerunu na Mundialu w roku 1990. Prym wiódł tam oczywiście niezapomniany Roger Milla, ale akurat podczas tych mistrzostw wzrok Dikembe wpatrzony było w kogoś zupełnie innego. Postacią, którą “Deke” (ksywka Mutombo) obserwował szczególnie był Thomas N’Kono, legendarny golkiper Kamerunu oraz Espanyolu Barcelona.

Piłkarze z Czarnego Lądu przed mundialem w roku 1990 nie mieli zbyt dobrej opinii. Mówiono o nich, że chociaż fizycznie są kapitalni, to mentalnie nie nadają się do gry w piłkę. Pokutowała teoria (zresztą jest ona popularna do dziś), że piłkarze z Afryki nie są zdolni by przewyższyć białych zawodników od strony mentalnej, a także nie potrafią stworzyć kolektywu zdolnego do osiągania wspólnych celów.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ Mutombo gdy był młody miał dwa wielkie marzenia – zostać bramkarzem oraz uzyskać tytuł doktora medycyny. Przez lata jako chłopak przyglądał się wielu golkiperom, m.in. wspomnianemu wcześniej Thomasowi N’Kono, który podobnie jak Dikembe, pochodził przecież z Afryki. N’Kono miał dużo lepszą opinię niż większość jego kolegów piłkarzy z Czarnego Lądu, z powodzeniem grał w Europie, broniąc barw Espanyolu Barcelona aż w 241 meczach ligowych (1982-90). No i był jedną z futbolowych inspiracji Dikembe, który chciał zostać grającym w piłkę nożną lekarzem medycyny.

Znalazłem się w NBA dzięki piłce nożnej

Dikembe nie udało się spełnić żadnego z tych marzeń, ale patrząc na jego dokonania, to śmiało można rzec, że Kongijczyk raczej nie żałuje swoich wyborów. Co ciekawe, nie tylko “Deke” chciał być piłkarzem – podobne marzenia miał inny przedstawiciel afrykańskiej szkoły centrów, czyli Hakeem Olajuwon. “The Dream” wielokrotnie zresztą wspominał później, że swoje “Dream Shake’i” zawdzięczał pracy nóg, którą wyniósł z piłki nożnej.

Wracając do Mutombo – ten w kosza zaczął grać dopiero w wieku lat 17, wcześniej liczył się tylko futbol. Na bramce stał od małego dziecka aż do 19. roku życia. Kiedy brat namówił go na granie w kosza, Dikembe był zniesmaczony. Nie podobał mu się ten sport i zaczął grać tylko dlatego, ponieważ brat nalegał. “Deke” miał w głowie wyłącznie piłkę nożną i nie sądził, że basket stanie się jego życiem. Z czasem zrozumiał jednak, że koszykówka będzie dla niego lepszym wyborem niż piłka. A jaki ma dziś stosunek do futbolu? Nadal go kocha, lobbował nawet na rzecz utworzenia klubu MLS w Atlancie (2014 rok). No i najważniejsze – podobnie jak w przypadku Olajuwona, futbol uczynił Mutombo lepszym… koszykarzem.

Posłuchajmy:

Moje dzieci grają w piłkę, dlatego możecie mnie spotkać na murawie w każdą sobotę i niedzielę. Moje dzieci kopią gałę od drugiego roku życia, ale niestety część z nich będzie musiała przestać… Szybko rosną, niedługo będą za wysokie…. (…) Co do piłki – zawsze powtarzam, że to dzięki niej znalazłem się w NBA i stałem się jednym z wielkich obrońców tej ligi. Miałem koordynację ruchową typową dla piłkarzy, a także refleks oraz wizję lecących szybko w moją stronę piłek, to przecież abecadło bramkarza.

Inny niż wszyscy

Mutombo jest bardzo ciekawym przypadkiem, ponieważ granie w kosza (a później NBA) stało się niejako dodatkiem do studiowania, a nie odwrotnie jak jest w 99,9% tego typu przypadków. Dikembe przyjechał na uniwersytet Georgetown w ramach programu stypendialnego USAID (United States Agency for International Development), mając już 21 lat. Studiować zaczął w wieku 22, uczył się przez sześć semestrów, kończąc dwa kierunki (lingwistyka oraz dyplomacja).

Ta historia jest bardzo budująca, ponieważ Dikembe przyjechał do USA nie znając ani jednego słowa po angielsku. Na uczelni przystąpił jednak do projektu “English a second foreign language”, szybko opanowując język. Oczywiście jego akcent pozostał kanciasty do dziś, ale zdolności językowe giganta z Kongo muszą budzić szacunek. Mutombo zna dziewięć (!) języków, w tym: angielski, francuski, hiszpański, portugalski oraz pięć różnych dialektów afrykańskich.

Kiedy Dikembe pojawił się w Waszyngtonie w roku 1987, marzył o byciu lekarzem. Georgetown zmieniło jego marzenia, a stało się to za sprawą trenera Johna Thompsona, który z miejsca zakochał się w smukłym studencie wyższym od wszystkich o dwie głowy. No bo powiedzcie, który coach nie chciałby mieć centra mierzącego prawie 220 centymetrów wzrostu? Co ciekawe, “Deke”… wcale nie chciał grać w kosza na uczelni. Mimo, że dzięki bratu polubił wcześniej basket, to jednak nie był przekonany do profesjonalnego uprawiania tej dyscypliny. Uwierzycie w to? Tysiące chłopców marzyło, by legendarny John Thompson przyjął ich do ekipy, a taki Mutombo odmawiał, gdy coach T. gonił za nim po kampusie…

Surowy i toporny

Finalnie “Deke” dał się namówić, a pierwszy rok poszedł na naukę koszykarskiego rzemiosła. Mutombo był surowy, wręcz toporny, chociaż miał smykałkę do basketu nie tylko z racji wzrostu. Od pięciu lat grał amatorsko, ale dopiero w Georgetown pokazano mu o co chodzi w koszykówce. W pierwszym sezonie (1988/89) grał ogony, ale pokazywał przebłyski, m. in. blokując 12 rzutów w jednym meczu. W drugim sezonie powoli zaczął wskakiwać do pierwszej piątki, a średnie podniosły się do 10 punktów, 10 zbiórek i czterech bloków na mecz. To wtedy Mutombo powiedział po raz pierwszy: “Zrozumiałem, że mogę dostać się do NBA”.

Skauci byli nim oczarowani, a trzeci, ostatni sezon w drużynie Georgetown Hoyas to prawdziwa eksplozja formy: 15 punktów, 12 zbiórek i prawie pięć bloków w każdym meczu. “Deke” grał w jednej piątce z Alonzo Mouriningiem, tworząc jedną z wariacji “Twin Towers”. Skąd tak szybki postęp w grze Mutombo, który w ciągu trzech lat zmienił się z topornego gracza w czwarty numer Draftu roku 1991? Pomogła nie tylko piłka nożna (praca nóg i ogólna koordynacja), ale także… sztuki walki, które Dikembe ćwiczył jako młodzian, namawiany przez ojca i brata. Ta wybuchowa mieszanka sprawiła, że niespełniony lekarz, karateka oraz bramkarz stał się wybitną kotwicą defensywną, genialnym rim protectorem oraz jednym z symboli NBA lat 90-tych.

Społecznik

Osiągnięcia Mutombo w NBA znamy wszyscy, starczy odpalić jakąkolwiek stronę poświęcona statystykom czy Youtube’a. Mnie interesuje coś innego, mianowicie jego osobowość. Dikembe, pomimo głosu “Ciasteczkowego Potwora” jest jednym z najbardziej serdecznych oraz łagodnych ludzi, jacy pojawili się w NBA. Jego działalność charytatywna jest niezwykła i pokazuje, jakim jest człowiekiem.

Były koszykarz Denver oraz jego żona Rose mają siódemkę dzieci, z czego aż czwórka jest adoptowana (dzieci zmarłych braci koszykarza). Mutombo po prostu kocha pomagać ludziom. Uczestniczył w niezliczonej ilości akcji humanitarnych oraz społecznych wśród których należy wymienić:

  • założenie fundacji własnego imienia, poprawiającej jakość życia w rodzinnym Kongo
  • udział w programie “Koszykówka bez granic”, promującej NBA na całym świecie
  • pomoc w organizacji NBA Africa Games i bycie globalnym amasadorem ligi (od 2009 roku)
  • wspieranie Olimpiad Specjalnych

To wszystko blednie jednak wobec czegoś, co Dikembe określa jako opus magnum, czyli dzieło swojego życia. O czym mowa? Oczywiście nie chodzi o cztery tytuły NBA Defensive Player of the Year, a o szpital imienia Biamby Marie Mutombo, nieżyjącej już matki byłego koszykarza. Jeszcze w roku 1997 fundacja Mutombo zaplanowała otwarcie szpitala w rodzinnej Kinszasie (stolica Kongo), a marzenie stało się faktem dziesięć lat później, w 2006. Żeby funkcjonowanie placówki było możliwe, Dikembe przekazał aż 15 (!) milionów dolarów z własnej kieszeni. Szpital ten był pierwszym ośrodkiem zdrowia publicznego otwartym w Kinszasie od blisko… 40 lat.

Oczko w głowie

Szpital ma się świetnie. Cieszę się, że możemy leczyć ludzi, a w szczególności kobiety oraz dzieci. Pokazaliśmy wszystkim, że da się coś zmienić, zaczęto patrzeć inaczej na opiekę zdrowotna w Kongo. Nasz szpital spowodował, że rząd wybudował po nas następne dwa.

Myślicie, że “Deke” poprzestał “tylko” na szpitalu? W planach byłej gwiazdy NBA jest zbudowanie centrum nauki oraz rozwoju, połączone z ośrodkami sportowymi, a także darmowym hotelem dla lekarzy, pielęgniarek, studentów medycyny oraz wolontariuszy w szpitalu. Mutombo stał się jednym z najważniejszych ambasadorów nie tylko samego Congo, ale i całej Afryki. Pięknie mówił kiedyś o nim Isiah Thomas (ten z Detroit):

On zmienił tę grę. W sporcie nastawionym na atak był jak powiew świeżości, wnosząc defensywną dominację. Gracze cieszą się, gdy zdobędą punkty, ale Mutombo cieszył się, kiedy kogoś zablokował i mógł mu charakterystycznie pomachać palcem przed twarzą i krzyknąć: “Not in my house!” (…) Jego osiągnięcia wybiegają jednak daleko poza sport, poza NBA, a zaangażowanie na rzecz Afryki na polu humanitarnym oraz filantropii jest niesamowite i sprawiło, że zyskał międzynarodowy szacunek oraz renomę. To Hall of Famer nie tylko w wymiarze sportowym (klasa 2015), ale zwyczajnie ludzkim i biję przed nim pokłony.

Who wants to sex Mutombo?

Dikembe Mutombo jest człowiekiem wielkiego serca. Nigdy nie odmawia nikomu pomocy, w swoim życiu przekazał potrzebującym już w sumie ponad 20 milionów dolarów. Podczas kariery zawodniczej został dwukrotnie (jako pierwszy) uhonorowany nagrodą J. Waltera Kennedy’ego, przyznawaną za wybitną działalność charytatywną. Jakie jest życiowe credo Mutombo? To stare afrykańskie przysłowie, bardzo często cytowane przez samego Dikembe: “Kiedy wsiadasz do windy wiozącej Cię na samą górę nie zapomnij, by posłać ją z powrotem w dół”.

Aha, nie zapominajmy jeszcze o jednym. Mutombo to naprawdę dobry człowiek, ale nawet święci mają swoje potrzeby, a “Deke” jest autorem jednego z najlepszych tekstów na podryw w historii koszykówki. Sam Kongijczyk wielokrotnie temu zaprzeczał, ale całą historię potwierdził Alonzo Mourning, dlatego śmiało możemy opowiedzieć przytoczyć tę anegdotkę. Wiecie, jak za czasów gry w Georgetown Dikembe wyrywał dziewczyny? Po prostu wpadał do klubu, stawał na parkiecie i darł się w niebogłosy: “Who wants to sex Mutombo?!”. Podobno zawsze działało.

[Kuba Machowina]

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Na pewno to afrykańskie przysłowie jest bardzo stare… w końcu to tam po raz pierwszy skorzystano z windy i dzięki filantropii Mutombo cały kontynent może się cieszyć tym wynalazkiem xDDDD

    (28)
    • Array ( )

      Bardzo nisko oceniasz kulturę czarnego lądu. To, że to nie oni wynaleźli windy nie znaczy, że nasza kultura jest lepsza. Być może bez zachłanności białego człowieka nadal żyliby w zgodzie z naturą. Smartfony i internety nie świadczą o lepszym dostosowaniu się do świata. Policz ile kg śmieci generujesz codziennie a ile człowiek żyjący w prymitywnej kulturze. Kto tu jest mądry. Poczytaj, dowiedz się i się wypowiadaj. Nie zasługujesz na swój nick.

      (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zamieszany był w jakiś skandal w Afryce, co nie zmienia faktu że obrońcą był bardzo dobrym. Trafił niestety na erę big manów w lidze i często shaq czy mourning brali go na plakat

    (4)
  3. Array ( )
    Stojko Vrankovic 31 Lipiec, 2018 at 19:48
    Odpowiedz

    Dikembe na pierwszym GIFie to słynne play-off z Supersonics gdzie Denver wygrało 3-2 w pierwszej rundzie paly-off (wtedy grało się do 3 zwycięstw)- było to po raz pierwszy w historii gdy drużyna z 8 miejsca wyeliminowała drużynę z pierwszego miejsca w rozstawieniu play-off jakim wtedy było Seattle. W tej serii w pięciu meczach Mutombo zablokował 31 rzutów!!!!

    Ciekawe też były buty dedykowane na początu lat 90 dla Mutombo przez Adidasa, obok Joradana, Ewinga swoje buty miał i Dikembe

    (26)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny zawodnik, zawsze mu kibicowałem. A do tego jeszcze porządny człowiek. Dzięki za artykuł. Zawsze miło przenieść się w czasy młodości 😊

    (11)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe idoru
    Odpowiedz

    Dennis Rodman, Ben Wallace, Dikembe Mutombo – to w sumie jedyne gwiazdy czasów nowożytnych, które swój status zbudowały na obronie. To czyni ich jeszcze bardziej unikalnymi niż wszyscy combo, nawet tak świetni jak Draymond.
    Niezapomniany finger wag 😉 który stał się znakiem firmowym, niemal tak ikonicznym jak język Jordana 😉
    Do tego, w przeciwieństwie do wielu amerykańskich koszykarzy gość reprezentuje sobą znacznie więcej niż bycie bogatym byłym graczem. Dzieła charytatywne to jedno, ale także uczestnictwo w wielu przedsięwzięciach w USA oraz niesamowity dystans do siebie (polecam występ u Kimmela pt. Impresions).

    (5)
  6. Array ( )
    Zarazrzucęciwtwarz 1 Sierpień, 2018 at 12:13
    Odpowiedz

    Może artykuł o najlepszych trashtalkerach i ich pociskach? Bo widzę, że oburzenie jak ktoś komuś wjedzie na matkę. Popłakaliby się, jakby ktoś na poważnie zaczął ich obrażać 😀

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Szacunek dla Mutombo i jego obrony, ale to co działała na Shawna Kempa i wielu innych, nigdy nie działało na Shaqa. Diesel zawsze robił z naszego bohatera mielone, a po finałach LAL-Nets, zmieniono przepisy, żeby jakoś go powstrzymać.
    PS
    Dużo osób twierdzi, że w tych finałach Shaq już ostro nadużywał siły i dużo jego zagrań można było gwizdać jako ofensywne faule.

    (1)

Gwiazdy Basketu