FEDS w natarciu: Trust the Process sloganem roku

34

Po wczorajszym artykule Lonzo tak się pospinał, że w nocy trafił 1 na 9 rzutów z gry. Nie ważne, jest młody, ma czas, dosyć gadania o Lakers. Dzisiejszym bohaterem jest Joel Niszczyciel Embiid, któremu jak tak dalej pójdzie, postawią w Los Angeles pomnik. Chcieliście demonstracji siły? To macie: 46 punktów, 15 zbiórek, siedem bloków, siedem asyst. No dobra, tylko czy indywidualne sukcesy Jo Jo przekładają się na wyniki zespołu? Jak wyglądają Sixers po miesiącu grania? Sprawdźmy!

1. Embiid jak Lewandowski

Jechałem jakiś czas temu z imprezy taksówką. Kierowca był bardzo rozmowny, ja znieczulony, to pogadaliśmy o sporcie. Kiedy dowiedział się, że oglądam NBA, na oko prawie 60-letni pan odburknął: “Eeeee koszykówka to był tylko Jordan, Pippen i Andrzej Pluta (!) a ja to oglądam piłkę”. No to pogadaliśmy o piłce, a on od razu wjechał na Lewandowskiego. Że taki, owaki, że sam sobie sytuacji nie stworzy i w ogóle jest chu***. A że chłopak zbliża się do 200 bramek w Bundeslidze i jest rekordzistą w golach polskiej kadry, to już zapomniał dodać. I wtedy mnie natchnęło. Z “Lewym” to jest tak jak z Embiidem. Co by Lewandowski nie zrobił, to i tak go połowa kibiców deprecjonuje, że żaden z niego Messi czy CR7.

Kameruńczyk na każdym kroku udowadnia, że jest być może najbardziej utalentowanym koszykarzem od czasów LeBrona Jamesa. Ale i tak zawsze znajdą się malkontenci, którzy powiedzą: Eeeee, przepłacony, pewnie zaraz złamie nogi, w ogóle cienias i Hakeemowi Olajuwonowi to on może jedynie podawać herbatę po zmroku podczas Ramadanu. Trolololo. Joel pokazuje nam, że nawet mając 213 centymetrów wzrostu można robić eurostepy, trafiać kluczowe trójki i generalnie mieć kiść tak miękką, jak winogrona z promocji. Wszystkim tym, którzy dalej nie wierzą w Jo Jo, polecam obejrzeć choć skrót dzisiejszego meczu, a później pójść do łazienki, spojrzeć w lustro i powtórzyć: “on ma dopiero 23 lata, a zaczął grać w kosza w wieku lat 16”. Sky is the limit! No i ten maluśki “dream shake” w gębę Juliusa Randle, jakbym widział Houston Rockets w 1995…

2. Ben Simmons będzie ROTY

Szczerze? Wiedziałem, że Simmons będzie dobry, ale że aż tak? W Philly jest trochę jak w “Space Jam” – w jakiś sposób podkradli trochę mocy LBJ i wlali ją w drużynę. Poziom talentu Embiida? Być może największy od czasów Jamesa. Możliwości fizyczne Simmonsa? Także coś z LeBrona… Ben jest wielki, masywny, ale biega jak sarenka, kozłuje jak szatan i rozdziela piłki jak młody James. Statystyki po 14 meczach sezonu? Ufff, weźcie głęboki oddech: prawie 18 punktów na mecz, do tego, dziewięć zbiórek i prawie osiem asyst. Chłopak ma 21 lat i jeśli tylko poprawi kanciasty rzut z dystansu, będzie mega kozakiem.

Młodsi czytelnicy zapewne nie pamiętają, ale w NBA zawsze modne były duety w stylu Twin Towers. Mieliśmy wspomnianego już Hakeema Olajuwona i Ralpha Sampsona, był Duncan i Robinson. To, co mamy w 76ers, to jednak całkowicie nowa jakość. Embiid to masywniejsza wersja Olajuwona, a Simmons to 213 centymetrowy point forward. Starając się opisać pozycję, na jakiej gra Ben, w amerykańskich mediach użyto określenia „positionless”. Być może doczekaliśmy się pierwszego w dziejach koszykarza, którego praktycznie nie możemy przypisać do żadnej pozycji. Taki Universal Soldier, jak kolega BLC. Jeśli się tylko panowie z Philly nie połamią, będą przyszłością NBA. W sumie mają przecież dopiero 44 lata.

3. Zastrzelili “Bambiego”?

Markelle Fultz miał być numerem jeden zespołu. Póki co kontuzja barku bardzo utrudniła mu start. Gość ma dopiero 19 lat i sporo grania przed nim, ale nic nie uzasadnia słów:

Bycie jedynką draftu NBA to coś, o czym marzyłem całe życie. Chcę wygrać ROTY, ale szczerze… W następnym sezonie chcę być już MVP

W sztabie szkoleniowym Philly wierzą w niego jednak całym sercem, a wtóruje im licealny trener Fultza, Corey McCrae. Szkoleniowiec w taki oto sposób wspominał swoje doświadczenia z Fultzem:

Wyglądał jak Bambi… Chudy, tyczkowaty, niski (Fultz nie miał na początku liceum nawet 180 cm wzrostu, obecnie mierzy 193). Chodził, jakby go kolana bolały (…) Nie traktowano go jak gwiazdę, nie wynoszono na piedestał. Dlatego myślę, że będzie gwiazdą w NBA, ponieważ wie, jak smakuje bycie na samym dnie. Wie, jak to jest, kiedy chwali się każdego wkoło, tylko nie ciebie… Po prostu on nie chce nigdy do tego wrócić.

To jednak trenerzy, a co sądzą o nim prasa i kibice? Tutaj nie jest już tak różowo. To dopiero kilka spotkań, ale amerykańskie portale wskazują, że pierwsze mecze w NBA mogą (chociaż nie muszą) pokazywać, jak będzie wyglądała dana kariera w NBA. Albo jej brak. Media zwracają uwagę, że Fultz wyglądał na bardzo przestraszonego i niepewnego swoich umiejętności, a po tym jak złapał kontuzję, w ogóle może być mu bardzo ciężko. Śmiejemy się z Lonzo, ale nie można odmówić mu jednego -> choć pudłuje na potęgę, psychicznie wydaje się mocny i pewny swego. Markelle póki co wygląda, jakby zobaczył ducha. Miejmy nadzieję, że nie podzieli losu Anthony’ego Bennetta.

***

A teraz coś dla wielbicieli teorii spiskowych. Oficjalnie Markelle wypadł z powodu kontuzji ramienia, ale wielu kibiców snuje domysły, że tak naprawdę nic mu nie jest, a sztab wycofał go po prostu, by popracować nad jego psychiką i nieco koślawą mechaniką (popatrzcie jak rzuca wolne). Fani 76ers zaczynają także przebąkiwać, że Fultz to zły wybór, ale trener Philly Brett Brown idzie w zaparte:

Chore ramię przeszkadza mu bardziej, niż myślicie (…) musimy go jakoś naprowadzić z powrotem na prawidłowe tory.

I ma rację, bo na razie “Bambi” Fultz wygląda marnie, jakby go ustrzelili z karabinu snajperskiego i zostawili gdzieś w lesie. Nie wiem jak Wy, ale mam wrażenie, że ci rookies z każdym rokiem rzucają coraz gorzej. Nr 1 Draftu nie umie trafić wolnego, nr 2 nie umie w ogóle rzucać, co za pokolenie…

4. Okafor out

Philly talentami stoi, mamy Embiida, Simmonsa, Fultza, do tego ulubieniec admina Dario Sarić, świetny Robert Covington oraz snajper JJ Redick, Jest też ktoś, komu hasło Trust the Process już dawno wyszło bokiem. To oczywiście Jahlil Okafor. Wiadomo było, że z trójki Okafor, Noel i Embiid to ten ostatni – jeśli tylko będzie zdrowy – będzie numerem jeden. Nerlensa Noela już nie ma, ostał się za to Jahlil, którego akcje lecą na łeb i na szyję. Dwa lata temu robił 17.5 punktów w meczu, niecałe 12 w zeszłym, w tym sezonie ledwie dwa mecze i pięć oczek na mecz… Do tego urazy i coraz mniejsza rola na boisku.

Przed sezonem trzon Philly został ochrzczony przez Embiida jako “FEDS”. Skąd taka nazwa? Od pierwszych liter imion lub nazwisk zawodników: F jak Fultz, E jak Embiid, D jak Dario, S jak Simmons. Okafor stoi z boku, myślami już jest gdzieś indziej, czekając na transfer. Chłopak ma dopiero 21 lat także chętni na pewno się znajdą. W Philly czekają cierpliwie na odpowiednią ofertę. Według sztabu szkoleniowego nie ma opcji, by Joel i Jahlil grali razem, są zbyt podobni, a Embiid oczywiście zjada kolegę bez popitki. Będzie transfer, a póki co Okafor to center numer… trzy lub cztery w hierarchii 76ers. Życie w NBA nie zawsze usłane jest różami.

Philly zalicza bilans 8-6 i zamierza walczyć o awans do ósemki. I wiecie co? Może im się udać!

[Kuba Machowina]

Ostatnie Wpisy

34 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto też wspomnieć, że JoJo ma w sobie też coś z medialności Shaqa – też lubi robić show i widać że leży mu błysk fleszy.
    Ja tam mu kibicuję, lubię patrzeć jak zespoły opierają grę na centrach – nawet jeśli ten center zapierdziela po obwodzie i ciśnie eurostepy i trójki.
    Wiem że czytasz, więc życzę zdrowia i powodzenia 🙂

    (80)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Adi6
    Odpowiedz

    Phila z meczu na mecz , z sezonu na sezon bedzie coraz mocniejsza. Potencjal maja mega pod warunkiem ze kontuzje ich noe pozamiataja. Zawod hejter jest dzis w modzie a prawda jest taka ze jesli za czasow MJ’a internet bylby tak popularny jak dzis Majkela tez by hejtowali az by sie komputery grzaly pozdro

    (23)
    • Array ( )

      MJ nigdy za grzecznego chłopca nie uchodzil, zarozumiały, ciągoty to hazardu, ale popatrzmy na to z innej strony. Wyobraź sobie, że super scorer, jak np Harden ze średnią powyżej 30ppg zostaje DPOY. Dziś nakręciliby o tym film dokumentalny, a koleś byłby na ustach wszystkich. Jordan był ikoną, hejterów miał zawsze, ale wielbicieli znacznie więcej.

      (10)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe G8
      PATRON

      Era Jordana, ekspansja sławy NBA w znacznym stopniu przyczyniła się do popularnego wówczas hasła “be like Mike”. Musisz sobie jednak zdawać sprawę że Jordan miał bardzo wielu hejterów. Jesli ktokolwiek był za inną drużyną niż Bulls Jordan był wrogiem numer 1. Jego prywatne życie, obsesje były bardzo napiętnowane. Tylko że w tym konkretnym przypadku MJ miał znacznie więcej zwolenników niż hejterów. MJ okrzyknięty złotym dzieckiem sportu, sportowiec doskonały, był nie w smak popularnej ligi MLB, NFL a nawet boksu. Wyobrażasz sobie sytuację gdy afroamerykanin z Północnej Karoliny zostaje okrzyknięty najwybitniejszym sportowcem XX wieku w USA, kraju w którym panowie z białymi kapturami na głowie do dziś dnia mają obiekcję względem czarnej skóry, ??!! W USA wywołało to wielkie oburzenie jak niby czarnoskóry koszykarz może być lepszy niż legendy baseballu rasy białej!!!?? Jordan ponad Babe Ruth? NO WAY!!! Historia z Muhammad Ali’m już podzieliła amerykanów, a Jordan dołożył do pieca. Michael mierzył się z inną falą hejtu niż dzisiejsi sportowcy.

      Oczywiście dziś fala jest znacznie wyższa niż kiedyś, nie ma co porównywać, ale warto podkreślić, że hejt jaki towarzyszył w poszczególnych latach 60, 70, 80, 90 był dla zawodników zawsze czymś nowym, nieodgadnionym, wywoływał strach, zdziwienie dlaczego profesjonalni sportowcy u szczytu możliwości są określani przez aspekty pozasportowe. Segregacja rasowa, jaka towarzyszyła w latach 60 i 70 to dopiero był hejt zagrażający życiu. 80 i 90 lata charakteryzowały się medialnością. Zawodnicy w świetle reflektorów nie tylko na boisku. Niosło to wiele korzyści i tyle samo hejtu. Zaletą sławy jest lepsze życie, rozpoznawalność i szacunek, ale ceną sławy jest upublicznienie swojego wizerunku, historii i nazwiska, a jak wiadomo sportowcy często wywodzili się z biedy i patologi, a media nie zamierzały tego przemilczeć. Ogólnie podsumowując hejt panował zawsze, ale nie koniecznie był on tak popularny jak dziś. “Co cię nie zabije, to cie wzmocni” zdjęcia, filmy, twitter Facebook wszystko może zagrażać ale z dzisiejszymi specami od PR można wykorzystać media do niesamowitych rzeczy. Lavar i Lonzo są tego najlepszym przykładem i co przy tym hejt?? Liczą hajs, a hajterami już dawno przestali się przejmować.

      (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Niby artysta, ale jak zapowiedział, tak też zrobił drugi art i to wcale nie jakiś koślawy, dobre ma kolega pisadło.

    (10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    O czym wy mowicie, lonzo pewny siebie ? Wszyscy amerykanscy reporterzy mowia ze gosciu wgl nie wierzy w swoj rzut i ze stracil wiare w swoje umiejetnosci

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Embiid moze byc jednym z najlepszych centrow w historii i do tego największym trollem w historii NBA uwielbiam jego poczucie humoru tak jak dziś po meczu rozmawial z dziennikarka i ze poprawi sie do 69% xddd

    (24)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    To wygląda wszystko super, ale za Philly ciągnie się kilka klątw. Jedna z nich to kontuzje utalentowanych rookies. A druga klątwa, to menadżerowie, którzy oddają wszystkie możliwe talenty, jakie się znalazły w tej drużynie. To największy dystrybutor solidnych, drugo-trzeciorzędnych nazwisk na całą ligę. Od Iguodali po Evana Turnera.
    Mam nadzieję, że ten proces już się ustabilizuje i zatrzymają ten trzon zespołu na parę dobrych lat

    (7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Rzygi i rzygi….
    A wiecie co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze ? Lewandowski naprawdę nigdy nie będzie Messim ani CR7 i tego nie zmieni sam Lewandowski.
    I macie racje. Embiid jest jak Lewy…. Sztucznie napompowany na wybitnego grajka jakiego chcieliby z niego zrobić tak samo jak Polskie media kreują Lewego na zbawce Bayernu i stawiają go na równi z Big 3 footbalu czyli Messim, CRem i Neymarem. Ale to tylko Polskie media. I tak samo z Embiidem to tylko gwiazdybasketu.

    Teraz wyżyjcie się, zwyzywajcie, zróbcie z siebie znawców.
    Ja dla beki wrzucę za to shaq a fool w którym “najlepszy gracz od czasów LeBrona” wciela się w McGee 😀

    NOMINEE 5 😀 https://www.youtube.com/watch?v=0aPCvvssT0I

    (-29)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Szron

      Czekałem tylko na Twój komentarz 😀 Wiesz, że taki np. LeBron, Westbrook czy Harden też byli w Shaqtin’ A Fool? Nawet kilka razy. Nic wielkiego z tego nie wynika. Ważne jest to, jaką różnicę w grze (dalej niepoukładaniej) robi dwóch “przeciętnych” graczy. Z jednej z najgorszych drużyn stali się paką, która ma spore szanse na PO. I zanosi się na to, że może to nawet nie być 8 lokata (chociaż wiadomo, jest dopiero listopad, dopiero początek sezonu a w NBA różnie bywa)…

      (3)
    • Array ( )

      Zamiast porównywać statystyki spójrz na grę.jednak musiałbyś najpierw widzieć grę takich jak Shaw czy Hakeem aby mieć porównanie kim w tym zestawieniu jest Embiid.

      (-4)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Szron

      Na Shaw’a w LAL się jeszcze załapałem (chociaż domyślam się, że chodzi Ci o Shaq’a – przydałaby się jednak edycja komentarzy), tak jak na Hakeema w Toronto, choć to już nie ten zawodnik musiał być 😉

      Oglądam każdy mecz Philly i widzę jaką robotę robi na boisku ten chłopak. Więc nie, nie patrzę tylko na statystyki… właściwie to średnio ogarniam te bardziej skomplikowane, w których tak lubują się amerykanie, a z tych podstawowych nie wywnioskujesz jaką robotę robi na swojej połowie. Także to Tobie polecam obejrzeć parę spotkań, zamiast śmieszkowych programów i tweetów Embiida 😉 Niewielu pamiętam zawodników, którzy wdarliby się do ligi z takim przytupem, z miejsca stając się z miejsca jedną z ważniejszych postaci w lidze. Możesz go nie lubić, jasne… ale teraz po prostu odnoszę wrażenie, że jesteś takim koszykarskim hipsterem – “oooo proszę, popularny się zrobił, to trochę popluję”. Bo nie widziałem, żebyś miał mu do zarzucenia coś poza “nie jest taki dobry”, “to tylko statystyki”, podatnością na kontuzje i błaznowaniem (co robi robotę w szatni, to widać)… A z tych rzeczy tylko jedna ma jakiś sens 😉
      Pozdro!

      (2)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Szron

      PS obejrzyj nowe Shaqtin’ A Fool. Przybędzie kolejny niezbity dowód na to, że poziom JoJo to poziom parkietu 😉

      (0)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rurek
    Odpowiedz

    Simmons nie ma 213 cm wzrostu. Zauważyłem, że podkreślacie to w każdym artykule o Sixers, ale te plotki o tym jakoby urósł w czasie swojego pierwszego sezonu to bujda. Popatrzcie na zdjęcia kiedy stoi obok Embiida(7’0-7’1). Simmons ma 6’10(208 cm), tak jak w collegu.

    (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie często trener może pomyśleć.. gdyby tylko mój rozgrywający rzucał wolne, dystans choć podobnie jak mój..center… byłby nie do zatrzymania ..

    – Dwa słowa a propo wczorajszego meczu..

    Mocno pompowany pojedynek rookie na szczynice a tak naprawdę główni rookie aktorzy to Kuzma vs Simmons.

    Kuzma jest zimnokrwistym draniem nie czuje strachu, respektu.

    Naprawdę sporo można przeczytać z oczu zawodnika, nawet podczas zbliżeń podczas meczu. Lozo jest często zestrewowany, poirytowany swoją nieskutecznością a Kyle ..on ma martwe oczy.. bez emocji – SHARK EYE’S .

    Akcja w 2 Q gdy w kontrze chciał posadzić wielkiego Embid-iego na plakat (mało brakowało skończyło sie dwoma osobistymi..) nawet Joel był pod wrażeniem tego gówniarza…

    Ben podobnie jak Boll nie umie rzucać ale jest większy, silniejszy i umie świetnie z tego korzystać ale przede wszystkim w ataku pozycyjnym jest niezbędny, Boll póki co niepotrzebny.

    Niesamowici młodzi ludzie w obu drużynach.

    T.J.McConnell ( pominięty w drafcie ) i człowiek znikąd Robert Cavigton dają bardzo duży wkład do całej układani… długo się broniłem…wypierałem faworyzowanego na stronie J.E i cały hype na 76ers…ale dłużej nie mogę…. jestem fanem.

    (14)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Mi to się w ogóle trochę wydaje jakby ten draft to co roku słabszy był, choć Ben jest niby rookie to jest z naboru 2016 i on z Jaylen’em Brownem jedynie solidnie grają, Ba! Simmons gra jakby w lidze był już z 3 sezon a raczej jakby GRAŁ 3 sezon 😉 bardzo lubię obu chłopaków i cieszę się , że mam przyjemność obserwować ich drogę z draftu do daj Boże szczytu, bo nie wiadomo to może oni za 7-9 lat będą rządzić ligą 😉

    (3)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe aaron_maj
    Odpowiedz

    Bardzo fajnie wyglądają perspektywy 3 starych firm NBA. Może się okazać tak, że za 2-3 lata po raz kolejny od lat o mistrzostwo będą bili się Lakers, Celtics i Sixers. Zacieram ręce na taką myśl!

    (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Może specjalnie nie grają Fultzem, żeby nie pokazywać jego słabości a później, w zimie mu podziękują ściągając jakieś sprawdzone nazwisko

    (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    A też z minusów Embida jest że 3/4 kariery spędzi w gabinetach. Oby nie ale ciężko w to wierzyc jak się patrzy na jego grę. Ale jest Szaqiem, Simmons jest roty i chyba też połknie Jordana, podobnie jak Covington Pippena, za dwa lata rozstrzela kosmos a najbardziej będę się śmiał z Was i z tej Waszej podpalanej słoma ulubionych zespołów znajomością jak 7327 klas gorszy od Embiida, Okafor trafi pod skrzydła dobrego Coacha do Celtics czy GSW i będzie walczył z Shaqiem następnej dynastii jak równy z równym.
    Zero obiektywizmu

    (-4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    I ten największy talent od czasów LeBrona, Boże zagrzmij…. Talent musi przekładać się na wyniki a zwłaszcza taki o którym pitolocie. Poczekajcie z tymi herezjami jeszcze kilka lat…

    (-1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Co wy pier*licie za przeproszeniem o Fultzu? Jaka koślawa technika osobistych? On na studiach rzucał normalnie i dość celnie, na pewno zmienialiby mu rzut na jakiegos farfocla… Chłop jest kontuzjowanybez wątpliwosci

    (1)
    • Array ( )

      Na studiach rzucał dość celnie?! Gość miał niecałe 65% z linii rzutów wolnych, to już ja w amatorach rzucam z ponad 70…

      (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Fultz dobrze grał w preseason…dajmy mu czas na wyleczenie (kontuzje barku to upierdliwa dolegliwość i trochę się goja)…ja tam wierzę w chłopaka 😉

    (0)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja myślę, że hype na Embida jest troszke przesadzony. Slogan trust the process winduje jako rzeczywista wartosc. Zwrócicie uwagę , że taki Towns robi wszystko to co on równie dobrze albo i lepiej(pokosilbym sie o stwierdzenie ze mobilnoac i rzut na korzysc wilka) a nie ma takiego szumu w okoł niego. Trust the process robi dokladnie to co robi papa Ball, stwarza nieprawdopodobne zaainteresowanie zawodnikiem, nie zawsze na gruncie tylko sportowym( niektore twity Kamerunczyka sa rownie glupie jak hasła Balla)
    Oczywiście życze JoJo jak najlepiej, ale z tym hypem na niego to bym poczekał.
    Jak narazie dla mnie to KAT>JoJo

    (0)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja powiem tak… bo mnie boli… co za pierdół byś nie wypisywał, to porównanie “mieć kiść tak miękką, jak winogrona z promocji” jest bardzo tłuste 😀

    (0)

Gwiazdy Basketu