fbpx

Gordon Hayward: wielka nadzieja białych

27
Gordon Hayward

Każde dziecko wie, że liga NBA jest dziś do bólu poprawna politycznie. Rasizm odszedł w niepamięć, wszyscy z uśmiechem na ustach celebrują dzień Martina Luthera Kinga, cud miód i orzeszki. Bzdura. To tylko ułuda, która kryje się za “American Smile”. Trzydzieści lat temu Larry’ego Birda powszechnie uważano za wielką nadzieję białych, był twarzą rasistowskiego Bostonu, białego jak ścieżki [xxx] wciąganej nosem przez Charliego Sheena.

I choć podziały rasowe nie mają prawa bytu, nie okłamujmy się, nikt w Bostonie nie obraziłby się, gdyby nową gwiazdą zespołu został niejaki Gordon Hayward. Wielu kibiców z Nowej Anglii marzy o przyjeździe do miasta “nowego Havlicka” albo nawet “nowego Birda”. I choć na co dzień nikt o skrzydłowym z Utah nie pisze, to gwarantuję Wam, że niejeden ligowy menedżer gotów pójść na spore ustępstwa by ściągnąć 26-letniego swingmana do zespołu.

Summer of love

Hayward rozgrywa aktualnie swój siódmy sezon w lidze i wiecie co? W każdym poprawiał swoje statystyki. Minione rozgrywki przyniosły 20 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty, ale to dopiero początek. Pamiętacie, ostatni mecz Kobe Bryanta, w którym wrzucił Jazz 60 punktów? Po końcowym gwizdku Hayward nieśmiało zagaił Black Mambę czy ten w przerwie letniej nie pokazałby mu paru trików…

W lecie pojechał do Los Angeles, na korepetycjach z Mambą spędził tydzień. Dużo szkolił zwłaszcza półdystans oraz niuanse gry 1-na-1. Naoczni świadkowie mówią, że pomiędzy setami ćwiczeń Gordon oglądał wszystko na video chcąc wyeliminować błędy. Co zapamiętał?

Chciałem się upewnić, że za każdym razem robię to dobrze. Uważam, że przede mną wciąż spory skok jakościowy. Nie mogłem pracować jak każdego innego lata, chciałem wyjść z własnej strefy komfortu (…) Kobe to jeden z najlepszych koszykarzy w historii, to był jeden z najlepszych tygodni w moim życiu. Kocham poprawiać swoją grę.

Aktualne średnie sezonu: 22.0 punktów, 6.1 zbiórek i 44% z gry. Hayward odgraża się, że po październikowym złamaniu palca lewej ręki wciąż gra na 80 procent i nie widzieliśmy najlepszego.

Synu, GoldenEye odpada

Gordon gra od maleńkości. We wszystko: w kosza, w tenisa z siostrą bliźniaczką, na konsoli. Do dzisiaj pozostaje maniakiem gier video, uśmiecha się szeroko na myśl o tytułach z dzieciństwa. W co grał?

Contra, Double Dragon, Duck Hunt, oto moje gry… kiedy wyszło Nintendo 64 i Legends of Zelda, to była wielka chwila w moim życiu. Miałem tylko jeden problem. Nazywał się “GoldenEye”. Kiedy gra wyszła, miałem siedem lat i mojej mamie nie podobały się recenzje. Uciekałem wtedy do kolegi i graliśmy w nią do upadłego. Oczywiście rodzice wielokrotnie odkryli to, dostawałem wtedy szlaban na telewizor i konsolę. Musiałem za to czytać książki 30 minut dziennie. Wolałem jednak komiksy i gazety.

co

Hayward znany jest ze swojej pasji do gier, jest jednym z ambasadorów eSportu. Wystąpił nawet w show Colina Cowherda, w którym przybliżył widzom zmagania w wirtualnym świecie:

Rzecz jasna to inny rodzaj zmagań pod względem fizycznym, ale to także profesjonalni sportowcy. Taki sam stres, rywalizacja i presja. Ludziom podoba się to, że jestem zawodowym graczem i sam szanuję innych zawodowych graczy (…) Gry video zawsze był dla mnie formą ucieczki, to coś, co kojarzę z formą relaksu.

Pewnego razu trener uniwersytecki Gordona był zdziwiony, kiedy koszykarz poprosił go o zgodę na wyjazd na turniej “Halo”. Popatrzył zdziwiony i wydukał: “Halo co?? To jakaś gra?”. Gordon grał w “Halo” tak namiętnie, że kiedy jeszcze mieszkał z rodzicami, ci wieczorami odcinali mu internet, by wreszcie poszedł spać. A jak zakończył się turniej? Hayward wspomina z dumą: “Wygraliśmy, rozwaliliśmy paru “noobów”, żadna tam wielka sprawa”.

Hoosier, Spiderman, a może Barry White?

Myślicie, że z Birdem łączy go tylko kolor skóry i zdolności koszykarskie? Skąd! Hayward, podobnie jak “Larry Legend” pochodzi z Indiany, a dokładniej z małego miasteczka o nazwie Brownsburg. Zanim nauczył się pisać, w wieku pięciu lat w obecności ojca nagrał na kasecie magnetofonowej swój życiowy cel: “Któregoś dnia zagram w NBA”

Na początku wyglądało to jak pobożne życzenie. Żadne z rodziców Gordona nie mierzy nawet 180 centymetrów wzrostu, on sam jako nastolatek mierzył w okolicach 175 cm. Lekarze powiedzieli mu, że przy dobrych wiatrach może osiągnąć 186-188, ale nie więcej…

W międzyczasie uczył się grać w kosza. O dziecka, aż do czasów szkoły średniej, jego pierwszym trenerem był ojciec, Gordon Hayward Senior. Każdego poranka panowie wychodzili przed dom, powtarzając swój rytuał rzutowy, nazwany przez nich “Musztrą Steve’a Alforda”. O co chodziło? Pochodzący z Indiany Alford był jednym z najlepszych wykonawców rzutów wolnych w historii NCAA, a Haywardowie wzorowali się na nim. Ojciec oprócz rzutów uczył syna także operowania piłką, czego efekty możemy podziwiać dzisiaj:

Miesiące mijały a młody Gordon nie rósł. W chwilach największego kryzysu chciał rzucić basket i zająć się tenisem, ponieważ razem z siostrą tworzyli jeden z najlepszych mikstów w swojej kategorii wiekowej w Indianie i poważnie mogli myśleć o mistrzostwie stanu. W głowie kołatała także jeszcze jedna myśl, aby w ogóle porzucić sport. Wtedy wkroczyła mama:

Powiedziała mi, bym trzymał się kosza. To była moja pierwsza miłość i kochałem to bardziej niż tenisa (…) I wtedy zacząłem rosnąć. Wszystko potoczyło się błyskawicznie.

Gdy zaczynał szkołę średnią, miał 175 cm, dwa lata później mierzył 203 cm. Modlitwy zostały wysłuchane! Jak wspominają świadkowie: “chłopak zmienił się właściwie w jedną noc”. Jeszcze dalej poszedł trener Gordona ze szkoły średniej: “To tak, jakby ten chłopiec nagle otrzymał super moce”. Jak Spiderman albo Barry White. Dlaczego akurat White? Bo kobiety zachodziły w ciążę od samego słuchania jego piosenek. Kiedy piosenkarz miał kilkanaście lat, jego głos zmienił się w przeciągu jednej nocy. Nie miał długotrwałej mutacji, po prostu poszedł spać mówiąc jak chłopiec, wstał i przemówił jak mężczyzna, swoim charakterystycznym, niskim głosem. Tak bardzo wystraszył się, że bał się mówić. Matka White’a myślała, że opętał go szatan.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Boston jak zwykle przy każdej plotce 😀
    Tak czy siak, fajnie by było jakby wylądował w C’s. Może być tym brakującym elementem układanki.

    (51)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    A Blake? Zawsze o nim mówiono wielka nadzieja białych. Chyba że czarny ojciec go dyskwalifikuje 🙂 Jestem wielkim fanem jego talentu, w zasadzie Jazz oglądam tylko żeby popatrzeć jak Gordon się rozwija. Dzięki za artykuł bo teraz wiem że Hayward to równy gość. Transfer do Bostonu to byłby hit. Oby się udało, pasowałby w Masaczjusets jak ulał.
    Ps. Pamięta ktoś jego starą fryzurę? Zawsze się zastanawiałem czy mormoni kazali mu ją nosić 😀

    (11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do jego transferu do Bostonu, to też jestem tego zwolennikiem, ale…
    Nie zapominajmy, że w Bostonie jest Jae Crowder na mega dobrym kontrakcie, a statystycznie Hayward oddając mniej rzutów (w Utah nie ma Isaiaha Thomasa) wcale nie musi wyglądać lepiej niż On.
    Crowder to ten sam rocznik co Hayward, jest super stoperem, a do tego charakterem wpasował się idealnie do Celtics.
    Szkoda by mi było przesuwać go na ławkę rezerwowych, a tym bardziej się go pozbywać (na trójce jest jeszcze rookie Jaylen Brown, z którym Boston też wiąże spore nadzieje – troche brakowałoby miejsca).

    (22)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Rotacje kolego 🙂 Crowder to faktycznie świetny stoper, ale bankowo nie jest tak utalentowany ofensywnie jak mormon. Hayward daje więcej w ataku, którego Bostonowi często brakuje. Co więcej dzięki swojemu stylowi gry i umiejętnościom można go wrzucić również momentami na dwójkę. Gordon tak jak Isaiah, na pewno dałby więcej Celtom niż zabrał. Poza tym to też nie jest jakiś beznadziejny obrońca.

      (16)
    • Array ( )

      Jasne, zgadzam się – tylko wszystko się rozchodzi o to, czy jest to warte maksymalnego kontraktu 🙂 Czy nie lepiej zostawić te pieniądze na kogoś na inną pozycję (czyt. pod kosz).

      (4)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Faktycznie, masz rację. Kasa może być problemem. Z drugiej strony Horford robi robotę pod koszem, a Amir Johnson z pierwszej łapanki też nie jest.

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakoś nie widzę, że Jazz puszczą go za pietruszkę. Kontrakt mogą wyrównać. Jeżeli będzie cisnął na odejście, to Jazz na pewno wyduszą maksa za niego. Smart to całkiem dobry rozgrywający, którego w Jazz brakuje ( jest Hill, tylko że kontuzjogenny ). Co do białych grajków to jest jeszcze K.Love, który swego czasu sam pchał T-Wolves. Zobaczymy jak to będzie. Chętnych na niego na pewno nie braknie. Aczkolwiek projekt Jazz też nabiera kolorów i wygląda zachęcająco.

    (4)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Znowu plotka o przyjściu kogoś do Beantown i znowu pojawiają się oburzeni, że ile można, ciągle tylko kogoś przypasowują do Bostonu, non-stop to samo… Durant miał przyjść, każdego wolnego agenta chcą, już trzynaście razy mieli wymieniać po Cousins’a, Blake’a, Thompson’a czy Butler’a (którego matka wyrzuciła), a tu nic! Zły klub, niedobry! Dajcie spokój, media szukają wyświetleń, nie ich wina, że Ainge odwalił kawał dobrej roboty i zebrał przyjazną paczkę ze świetną sytuacją kontraktową, kilkoma wartościowymi atutami do wymian (Brown, picki z Brooklynu) w stabilnej organizacji, będącej aktualnie trzecią siłą słabszego Wschodu 🙂

    Hayward, pewnie, że chciałbym go widzieć w zielonym, jak wiele gwiazd. Prawdopodobnie najbliższa kopia Havlicek’a, mógłby odnaleźć się w roli drugiego punktującego koło IT oraz drugiego ball-handlera. Świetny, wszechstronny no i zna się ze Stevensem. Czy jednak ma powód, żeby opuszczać wznoszące się Utah dla Celtów, którzy aktualnie są na podobnym poziomie? Chyba tylko kwestia konferencji działa zdecydowanie na korzyść zmiany barw.

    Z tą grupą raczej LeBrona nie zrzucą z tronu, stąd te plotki o wzmocnieniach. Czy Gordon byłby wystarczającym wzmocnieniem? Wątpię 😉

    (9)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Jak to nie ma sensu? Organizacja 🙂 Miasto – Salt Lake City to nie Boston. Banery – ile wisi w Utah, a ile u Celtów? Wstyd przyznać, ale nawet nie wiem jak nazywa się hala Jazz, a o TD Garden krążą legendy. Jest wiele powodów dla których mógłby opuścić swój obecny zespół na rzecz Bostonu.

      (11)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Racja, może to nie ta sama ‘klasa’, ale czy warto odchodzić z organizacji, która Cię wychowała i de facto grasz tam pierwsze skrzypce tylko z takich powodów? Jazzmanom na pewno zależy na zatrzymaniu Haywarda, prawdopodobnie maksymalny kontrakt ich nie przestraszy. Wynik obu zespołów w tym momencie jest identyczny: 18-13, tylko, że na Wschodzie daje to miejsce trzecie, a na Zachodzie dopiero siódme i perspektywę grania z San Antonio w pierwszej rundzie – myślę, że jeśli coś miałoby przekonać Gordona do zmiany miejsca zamieszkania, to właśnie to.

      (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry i KD tez za rok będą wolnymi agentami, podobno mają iść do Bostonu…a i Ainge z Bradem Stevensem by widzieli w Bostonie również CP3 z Griffinem. Oczywiście przy zachowaniu 3/4 obecnego składu… P.S. Ciekawostka: Do wczorajszej kolejki duet Harden-Gordon mieli więcej trojek niż Curry z Klayem. No dobra jedna trójkę więcej, ale i tak nieźle szczegolnie patrząc na rakiety z zeszłego sezonu.

    (9)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Oj chłopaki nie róbcie draki…

    Gość ma juz 26 lat
    Rzuca ledwo 20 punktow na mecz a zbiera słabo jak na swój wzrost.
    Te 20 punktow zdobywa w słabym zespole gdzie może porzucać.

    Nadzieja białych to moze byc gosc ktory wejdzie do ligii i bedzie kosil 20 ppg w 2 sezonie już. A nie jakiś dzieciak ktory zdobywa sobie średnie w zespole grajacym o pietruszke.

    (-25)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Jazz słabym zespołem? Mają młody, wszechstronny skład i mimo ciągłych kontuzji kluczowych graczy bilans 18-13. Ale według ciebie słabym zespołem nie są chyba tylko Warriors i Cavs?

      (15)
    • Array ( )

      Jazz maja świetny roster, tacy playerzy jak favors i gobert sa jednym z lepszych frontcorow w lidze, dodaj haywarda który jest gwiazda (i ma DOPIERO 26 lat) do tego młodzi dobrze proseperujący gracze, kilku doświadczonych weteranów: johnson, diaw (to nie są typki z “pierwszej łapanki) i ten skład może ostro zamieszać w lidze:)

      (8)
    • Array ( )

      to co napisałeś to same bzdury. Twój nick często przewija się w komentarzach, więc dziwi mnie, że ktoś kto regularnie czyta GWB nie ma żadnego pojęcia o NBA. Hayward to obecnie jeden z najlepszych all around playerów i gra w zespole, który w PO sporo namiesza. Obecnie mają niezły bilans a cały sezon zmagają się z kontuzjami graczy z pierwszej piątki.

      (7)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Bardzo dobry gracz, może w tym roku trenerzy wybiorą go do rezerw All Stars. Konkurencja na zachodzie jest potworna, ale ma na to szansę, jeśli Jazz będą mieli wysoki bilans.

    (1)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Gordon fajny grajek ale jego przejście do Bostonu pozwoliłoby im nawiązać walkę z Toronto o drugie miejsce w konferencji , a nie jest to chyba ich cel. Oni chcą nawiązać walkę z Królem. W tym momencie jedynym zawodnikiem, który nie jest zadowolony ze swojej pozycji w zespolem i równocześnie jest jednym z najlepszych zawodników w lidze (top 10) jest Boogie, dodatkowo Boston potrzebuje przed wszystkim zawodnika w środku. Ich indolencja w trumnie razi po oczach … Także moim zdaniem Ainge powinien nie dać spać GMowi z Sacramento, dopiero poźniej zastanawiać się nad innymi transferami .

    (5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu