centered image

Gregg Popovich: jak rekrutuje zawodników, konflikt z Kawhi Leonardem

52

Stare sportowe porzekadło mówi, że idealny trener to osoba, na widok której odczucia zawodników balansują na granicy uwielbienia i strachu. Szkoleniowiec powinien być jak srogi ojciec: marzycie o tym, by Was pochwalił, a zarazem modlicie się, by mu nie podpaść. “Pop” musztruje swoich podopiecznych od przeszło dwóch dekad,  wychował masę świetnych zawodników, z których połowa pewnie nie zrobiłaby kariery w innych warunkach przyrody…

Jaki jest zatem sekret Gregga? Geniusz w czystej postaci, a może tylko zręczny manipulator? Z opisywaniem takich postaci jak Popovich, Jordan, Bryant czy Phil Jackson jest pewien kłopot: cokolwiek byśmy nie napisali, będzie nieodpowiednie. To postacie pomnikowe oraz wielowymiarowe, napędzane przez dziesiątki różnych czynników, próba opisania ich na kilku stronach zawsze pozostawi niedosyt. Spróbuję. Jaki jest “Pop” i jak utrzymuje się na szczycie od 22 lat?

Psycholog i selekcjoner

NBA widziała już wszystko. Początek lat dziewięćdziesiątych to czasy garniturów XXL, później przyszedł Iverson i zaczął się prawdziwy wysyp gwiazd rodem z getta, noszących bandany oraz obwieszonych wszędzie złotem. Dzisiaj koszykarze NBA są jeszcze inni: to wielkie dzieci w obcisłych ciuchach od Gucciego, dniami i nocami gapiące się w ekrany swoich smartfonów i wrzucające do sieci praktycznie wszystko. A gdzieś pośrodku tego cyrku jest jeszcze trener, muszący okiełznać tę zgraję wielkich dzieciuchów z przerośniętym ego.

Pamiętacie tę scenę z filmu z “Any Given Sunday” kiedy Al Pacino i legenda NFL Jim Brown przy drinku w barze opisują zawodników? Pada tam stwierdzenie w stylu: “ciała greckich pół bogów, psychika małych dzieci. Krucha jak porcelana”. Nie łudźcie się, tacy w większości są koszykarze NBA: ciała atletów, mentalność nastolatków, z której przeważnie nie wyrastają. Bycie trenerem młodych milionerów to niełatwe zadanie – trzeba wyselekcjonować, ułożyć oraz wytrenować graczy, z których 99% przeświadczonych jest o własnej unikalności.

Ciała półbogów, psychika małych dzieci

Popovich jest w tym mistrzem. Nie jest tajemnicą, że dobiera koszykarzy pod względem charakterologicznym – takich, którzy mają gruby pancerz, nie boją się krytyki i ciężkiej pracy. Do tego są inteligentni, otwarci na świat i bardzo tolerancyjni. Myślicie, że to przypadek, że “Pop” bardzo często sięga po graczy spoza USA? Trener Spurs ceni sobie dwie rzeczy: warsztat i mentalność. A goście tacy jak Parker, Ginobili czy Gasol to mają. Koszykarze spoza USA przeważnie są bardziej uniwersalni, lepiej wyszkoleni technicznie i o szerszym światopoglądzie.

Bądźmy uczciwi, łatwiej się będzie pracowało z takim Ginobilim, który przed karierą w NBA zdążył poznać inną kulturę, styl gry oraz zwiedził kawał świata, aniżeli z chłopakiem gdzieś z dziury w Teksasie, który resztę USA widział co najwyżej w telewizji. Kawhi Leonard wspominał kiedyś, że kiedy trafił do Spurs małym szokiem było dla niego to, że “Pop” organizuje dla swoich graczy kolacje w różnych restauracjach z kuchniami z całego świata, mające na celu rozmowę o odmienności etnicznej oraz poszanowaniu drugiego człowieka.

Popovich jest nie tylko trenerem, ale i nauczycielem życia. Wielu byłych graczy Spurs podkreśla to, że nauczył ich nie tylko koszykówki, ale po prostu życia i wspomnianego wyżej szacunku dla drugiego człowieka. A jak Popovich wybiera swoich żołnierzy? Niech sam nam opowie:

Kiedy rozmawiam z kandydatami w drafcie, patrzę na kilka aspektów, nie tylko koszykarskich. Patrzę jak zachowują się w grupie, podczas obiadu, na campusie. No i humor, poczucie humoru! Dla mnie to ogromne ważne. Jeśli ktoś nie potrafi śmiać się sam z siebie i nie ma dystansu do siebie to źle o nim świadczy i będzie miał problemy w większej grupie.

Czego nie toleruje Pop

Inną ważną kwestią jest umiejętność autentycznego cieszenia się z sukcesów innych. Kiedy rozmawiam z chłopakiem X, a on mówi mi: “Powinni mnie byli wybrać do składu All-American, ale wzięli innego. A trener na mnie nie stawiał, mogłem grać więcej” to już wiem – taki gość będzie problemem. Będzie psuł atmosferę, zamiast ciężko pracować. Wolę wybrać w Drafcie tego mniej zdolnego, a o odpowiednim charakterze.

Patrzę, czy ktoś nie jest za bardzo skoncentrowany na sobie. Jeśli nawet jeszcze nie zadałem pytania, a gość już mówi o sobie to wiem wszystko. Koszykarz musi umieć schować swoje ego. Wtedy wiem, że jak przyjdzie mecz w którym on nie zagra dużo lub wcale, będzie potrafił zaakceptować swoją rolę. Taka postawa bardzo dużo mi mówi o danym zawodniku.

Popovich jest mistrzem w doborze zawodników. Tim Duncan był co prawda numerem jeden draftu, ale reszta? Ginobili to #57 Kawhi Leonard #15 Patty Mills #55 Tony Parker #28…

Dyscyplina to podstawa wychowania

Jakiś czas temu w jednym z wywiadów Pop znany z niechęci do uzewnętrzniania się, otworzył się nieco i przywołał ciekawą opowieść, mogącą śmiało służyć jako poradnik dotyczący budowania chemii w zespole:

Po jednym z Finałów NBA, kiedy oddaliśmy mistrzostwo, próbowałem scalić drużynę. Nie chciałem grać “złego policjanta”, ale wpadłem na pewien pomysł. Byliśmy w Jacks Valley (wojskowe centru treningowe Sił Powietrznych) i wpakowaliśmy graczy do autokaru. Myśleli, że jedziemy na trening, ale kiedy zaparkowaliśmy, kazałem im zostać w środku, a sam wraz ze sztabem szkoleniowym wyszliśmy na zewnątrz i schowaliśmy się za drzewem.

Duncan i reszta nie wiedzieli co się dzieje, aż do środka wparowało kilku sierżantów z Sił Powietrznych i zaczęli traktować ich jak kadetów, jak “koty”. Koszykarze byli zdezorientowani, ale zachowali ciszę i słuchali wojskowych. Takich mam zawodników – zawsze zdyscyplinowanych. Wojskowi w końcu wyprowadzili ich z autokaru, ustawili w szeregu i… zorganizowali im musztrę oraz ćwiczenia (…) To była jedna z lepszych rzeczy, jakie widziałem w życiu, a sami zawodnicy po fakcie opowiadali, że to była jedna z najfajniejszych chwil w ich karierze (…) Patrzyłem, jak wspinali się po linach, pokonywali przeszkody, wspierali nawzajem i dopingowali. To było warte więcej niż milion dolarów.

Takie momenty scalają drużynę, ale w jaki sposób “Pop” utrzymuje balans i równowagę w zadowoleniu drużyny i w motywowaniu jej? To także bardzo ciekawe:

Czasem kij, czasem marchewka, ale przeważnie kij

Kiedy trenujemy, najgorzej daję w kość… moim najlepszym graczom. Parker, Manu czy Tim zawsze obrywali najmocniej. Efekt jest oczywisty: jeśli oni, przyszli członkowie Hall of Fame nie poddają się i pracują jeszcze ciężej, to reszta ekipy pójdzie za nimi. Najgorsza rzecz to moment, kiedy młode koty widzą, że starsi trenują na pół gwizdka. Wtedy twój autorytet upada, a w drużynę wkrada się chaos. To nie do pomyślenia.

Popovich podkreśla, że to, co cechuje go najbardziej jako trenera, to czyste sumienie. Nigdy nie budzi się z myślą, że będzie musiał dziś posprzątać jakiś bałagan czy ugasić pożar. Nieważne, czy jesteś gwiazdą Spurs, czy ostatnim rezerwowym – trenujesz tak samo, masz takie same przywileje i tak samo jesteś traktowany, jeśli coś przeskrobiesz. W San Antonio nie ma świętych krów, a drużyna jest ważniejsza niż jednostki.

Ta filozofia plus wojskowy dryl (w końcu Gregg to były wojskowy) podszyta umiejętną psychologią i selekcją zawodników od ponad dwóch dekad daje wymierne efekty w postaci pięciu tytułów mistrzowskich oraz pewnej uniwersalnej prawdy. Jakiej? Do tej pory w zyciu pewne były tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki oraz Spurs w playoffs. W tym sezonie osłabione kontuzjami, niejasnymi konfliktami (o tym na koniec) oraz potrzebujące przebudowy San Antonio do końca walczy o ósemkę. Nieistotne, byliby groźni nawet z czwórką kulawych i piątym bez nogi.

System, słowo klucz

To chyba przychodzi wraz z wiekiem, ale gdy byłem małym chłopcem i zaczynałem swoją przygodę z NBA, nienawidziłem San Antonio. Denerwował mnie ten ich chłód, wyrachowanie oraz ultra zespołowe granie. Zautomatyzowane rozrzucanie piłki po obwodzie czy nudne rzuty od deski Duncana? A na cóż to komu, skoro był Allen Iverson, młody Kobe czy narkoman Steve Francis? Dziś moje odczucia w stosunku do San Antonio zmieniły się o 180 stopni, doceniam ich system gry, brak zmanierowania oraz dyscyplinę.

Wiecie z czym kojarzy mi się “Pop” i jego wizja gry? Ze starym włoskim futbolem, zwanym “piłką dla koneserów”. Dużo sztuczek, pragmatyzm, dyscyplina i solidność w defensywie. Ten skrajnie zespołowy system gry to także błogosławieństwo dla zawodników Popovicha. Mam nieodparte wrażenie, że gdyby Duncan, Parker czy Manu grali w innych ekipach, ich kariery trwałyby jakieś 4-5 lat krócej. “Pop” potrafi umiejętnie dysponować siłami swoich ludzi, a system jest zawsze ważniejszy niż indywidualne popisy. Masz 30 punktów na koncie? Nie do pomyślenia i na ławkę!

Kolektyw zawsze ważniejszy

Liczą się detale, to one składają się na spójną całość. Popovich jest perfekcjonistą, instruuje graczy nie tylko w kwestii rzemiosła koszykarskiego, ale i tego… jak mają mówić. Swoich zawodników wyczula na to, by w kontaktach z mediami wysławiać się poprawnie, w zgodzie z gramatyką. Pokazywać, że chodzili do szkoły, a nie przyszli prosto z ulicy.

Tworzenie koszykarza kompletnego w San Antonio to proces złożony Pop wspominał kiedyś, że niektórzy koszykarze po przybyciu do Spurs uczyli się… sprawnie czytać. Na początku byli zawstydzeni, ale z czasem byli z tego bardziej dumni, niż z udanego meczu. Na początku treningu na graczy czekają także bardzo często… rebusy słowne. Ćwiczenie umysłu dla Popovicha jest równie ważne, jak trenowanie ciała. Mecze wygrywa się w głowie. Finalnie jednak dla Gregga liczy się przede wszystkim człowiek:

Robię to od dwóch dekad. Najbardziej cieszy mnie, kiedy mój były gracz wpada mnie odwiedzić albo zostaje moim asystentem. Mogę trenować kogoś jedynie trzy lata, ale cieszy mnie, jeśli mogę tego gościa czegoś nauczyć. Często po latach oni wracają, widzą mnie i mówią mi, że miałem rację, że nauczyłem ich czegoś. Mistrzostwa są ważne, ale to szybko mija. A ludzie? Bardziej cieszy mnie, gdy Tony Parker przyjdzie z dzieckiem do biura i rozmawiamy sobie jak przyjaciele. Nauczyć kogoś jak rzucać i zbierać? To fajne, ale nie w pełni satysfakcjonujące. Nauczyć go życia? To ważniejsze. Nauczyć go obydwu rzeczy? To moja motywacja

GOAT, a może początek końca?

Wiemy zatem co napędza i motywuje Popovicha, w jaki sposób buduje on drużynę i jak wybiera swoich zawodników. Czy jest najlepszym trenerem w historii NBA? To zawsze kwestia indywidualnych wyborów. Red Auerbach trenował Celtów 60 lat temu, a Pat Riley Lakers trzy dekady temu. Później był Phil Jackson, jego Bulls potem Lakers, dla każdego coś miłego. Wiemy jedno: Pop na pewno jest jednym z największych w dziejach. Mnie interesuje co innego: czy model organizacji, jaki stworzył Popovich dochodzi do granic swoich możliwości?

Kłopoty w raju

Pop to samiec alfa i jego wojskowo-wychowawcze metody zawsze były skuteczne, aż do teraz. Od pewnego czasu aż huczy w mediach, że w raju pojawiły się kłopoty, a Kawhi Leaonard chce odejść. Kontuzja rzekomo już zaleczona, Kawhi mógłby grać, ale woli nie ryzykować zdrowia w perspektywie zmiany pracodawcy. O co w ogóle poszło?

Obie strony milczą, ale ponoć koszykarz zmęczony jest faktem, iż San Antonio nie potrafią sprowadzić mu odpowiednio utalentowanego wsparcia (swoją drogą ciekawe co na to LaMarcus Aldridge?) a dodatkowo zbrzydły mu koszarowe klimaty.

Jeśli to prawda, potwierdza się pogląd, że każdy, nawet najlepszy system w końcu przestaje działać, a i Popovich czasem przegrywa poza boiskiem i nie z każdego potrafi zrobić swojego wiernego żołnierza i przyjaciela. A może Gregg po prostu musi się zmienić? Czy jest to w ogóle możliwe? Nie każdy zawodnik jest ułożonym absolwentem matematyki jak David Robinson, dzisiejsze gwiazdki są dużo delikatniejsze niż twardziele sprzed dekady czy dwóch.

Wojskowy dryl nie jest dla każdego, ale to już dylemat Popa: wolisz mieć czy być? Pozostać wiernym swym ideałom czy ustąpić kaprysom gwiazdy pod kątem dalszych sukcesów? Obstawiam, że ten szczwany lis i tak coś wymyśli i nawet jeśli Leonard odejdzie, ekipa z San Antonio i tak w przyszłym sezonie powalczy o 50 zwycięstw…

[Kuba Machowina]

Ostatnie Wpisy

52 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Będzie bardzo ciekawie jesli Kawhi odejdzie. Teraz SAS tez go nie mają i idzie im średnio, ale podnieśli sie tak czy tak. Trzeba wziąć pod uwagę że inaczej jest jak czołowy zawodnik odchodzi w trakcie sezonu a inaczej gdy wiesz że nie będzie go juz na początku. Okres przygotowawczy na pewno wygląda inaczej.

    (21)
    • Array ( )

      To jest skrót myślowy zapewne, Kawhi został wybrany przez Indianę z 15-tym numerem tylko i wyłącznie z uwagi na dogadanie się z SAS. Pacers w tamtym czasie miało 2 niskich skrzydłowych, all stara Danny Grangera robiącego prawie 25 ppg i rookie Paula George’a – nie był im potrzebny trzeci SF i na bank by nie wzięli Kawhiego gdyby nie deal z SAS. Z drugiej strony Indiana potrzebowała point guarda bo ich dwójka TJ Ford i AJ Price grała padakę i udało im się wyrwać całkiem niezłego gracza i dobrego obrońcę George Hilla za niewiadomą z 15-tego miejsca w drafcie (głównie z uwagi na fakt, że nikogo interesującego na pozycji PG nie było wg tamtego czasu i wiedzy – teraz wiemy, że był np. Reggie Jackson do wyciągnięcia, nie mówiąc już o Jimmym Butlerze, ale to nie PG).

      Podsumowując, Kawhi został wybrany z 15-tym numerem tylko i wyłącznie dzięki SAS, gdyby nie oni poszedł by później bo Indiana by go nie wybrała.

      (70)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Artykuł ciekawy i treściwy, ale to podsumowanie… można było sobie darować, bo wybrzmiało jak wypracowanie dla pani od polskiego z naciąganymi pytaniami retorycznymi 🙂

    (-47)
    • Array ( )

      Idealne podsumowanie. Ja cały czas widzę Popa jako osobę, która wprowadza rygor żołnierski a ten większości osób nie pasuje. Kto z was z własnych chęci poszedłby do wojska? Kto lubi wykonywać rozkazy bez tłumaczenia po “dlaczego”?

      (-1)
    • Array ( )

      Miałem na myśli raczej to gdybanie:
      ” A może Gregg po prostu musi się zmienić? Czy jest to w ogóle możliwe? Nie każdy zawodnik jest ułożonym absolwentem matematyki jak David Robinson, dzisiejsze gwiazdki są dużo delikatniejsze niż twardziele sprzed dekady czy dwóch.”

      A może ziemia to tylko piekło innej planety? a może zyjemy tu za karę? a może to wszystko nie istnieje i tylko nam się wydaje? ; )

      (1)
    • Array ( )

      MJA
      Kazdy dobrze wie jak jest w SAS i nikt na pewno na sile ich tam nie trzyma.
      Albo chca i daja z siebie maksa albo nie i nara…

      Tylko niech nie robia szopki jak LeBron i te jego The Decision.
      Trzeba miec jaja i powiedziec albo A albo B i tyle. Na pewno nikt Kawhi za to nie zlinczuje ze nie chce grqc juz w SAS a przynajmniej sami Spurs beda wiedzieli na czym stoja a nie ze wroci, nie wroci, nie wiadomo. To samo w Cavs? Zostanie, nie zostanie… Sranie w banie.

      Jak nie ma deklarqcji to zespoly same powinny pozbyc sie takich graczy. I Spurs Leonarda i Cavs LeBrona. Jak nie chca to nikt plakac nie bedzie. I tyle.

      (0)
    • Array ( )

      Yyy, no bo nim jest? Nie widziales jego ryja ostatnio? Narkoman to dosc lekkie okreslenie w tym momencie…

      (13)
    • Array ( )

      Myślałem ze sobie jaja robisz! 😀 roczniki 80-90, wpiszcie sobie Steve Francis 2017, ale mam bekę!

      (4)
    • Array ( )

      Chodzi o to, zeby podkreślić jego zasługi w NBA jako gracza, którym był na prawdę świetnym. Wg mnie jego życie prywatne po zakończeniu kariery to jego brocha. Może to kwestia przestrogi ze strony autora, dla młodych…

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    “Mistrzostwa są ważne, ale to szybko mija. A ludzie? Bardziej cieszy mnie, gdy Tony Parker przyjdzie z dzieckiem do biura i rozmawiamy sobie jak przyjaciele. Nauczyć kogoś jak rzucać i zbierać? To fajne, ale nie w pełni satysfakcjonujące.” – wspaniały cytat, jakże odmienne (zdrowe i ludzkie) podejście od Kobe’go i jego ‘ludzie odchodzą a banery wiszą na zawsze’.
    Dlatego nigdy nie szanowałem Bryanta jako osoby, gracz wybitny, ale co to za gracz, który nie jest przykładem poza parkietem? Jak dla mnie on akurat wpisuje się ‘shut up and dribble’. LeBron i gracze od Poppovicha właśnie m.in, którzy zawsze zachowują klasę na ale przede wszystkim poza parkietem to imponuje najbardziej. Kobe niestety jest pozbawiony czynnika ludzkiego co sprawia, że jego osiągniecia zawsze będzie mi przesłaniać egozim.

    (2)
    • Array ( )

      Kobe ma rys psychologiczny psychopaty (podobnie jak Jordan), dobrze, że wybrał mordowanie na parkiecie;)

      (2)
    • Array ( )

      Ambicja, to wyjaśnia wszystko. Decyzję Malona, Lebrona, Duranta… A nawet Haywarda. To wszystko ambicja. Chris Paul też poszedł do Houston, bo chce coś osiągnąć. Każdy dobry koszykarz ją ma.

      (9)
    • Array ( )

      Anonim, to jest dobry argument. Ale dla kogoś kto gra w Orlando, lub Knicksach. Zawodnicy, którzy mają ambicje właśnie prędzej wybiorą właśnie Spurs 🙂 To wygląda raczej bardziej personalnie niż organizacyjnie. Co jak co, ale jeśli Spurs nie są solidną firmą i organizacją z papierami na mistrzostwo, to ja nie… Chyba, że faktycznie czuje, że potrzeba świeższej krwi w drużynie bo starych ma kolegów. Ale kto by dalej nie chciał mieć dziadka GInbiliego w drużynie.

      (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja ciągle mam wrażenie, że jeśli chodzi o sytuację Kawhi to jest dużo szumu tak na prawdę o nic. Pop już od jakiegoś czasu mówi, że jest świadom, że Kawhi prawdopodobnie nie wróci w tym sezonie, a sam Leonard zarzeka się, że chce skończyć w SAS karierę. Ciągle wypływają jednak niepotwierdzone przez nikogo rewelacje w tej sprawie z których puki co nic nie wynika. Wydaje mi się, że to wszystko jest zanadto nakręcane przez media, które w końcu kochają wyłapywać takie poczytne pogłoski.

    (21)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Kawhi, jeśli odejdzie to zawiedzie nie tylko Popa, ale też wszystkich fanów Spurs.Jeśli to prawda i w taki sposób chcę wymusić odejście to straci wiele w moich oczach i nie tylko moich.Popovich ma wiele wad, ale nie bez powodu został wybrany przez graczy w całej lidze, jako ten dla którego najbardziej chcieliby grać.To mówi samo za siebie jakim ogromnym szacunkiem darzą go w NBA.SAS to niesamowita organizacja tylko, że na małym rynku.Tam nie dba się o sławę i rozgłos, liczy się drużyna.Obecny Roster nie powala na kolana i szczerze to wątpię, żeby któryś trener potrafił z tego wycisnąć więcej, niż Greg.Mistrzostwa pewnie nie zdobędą , ale będą groźni dla każdego do samego końca.Cieszmy się póki możemy, że oglądamy Siwego i jego armię, bo takiego trenera już nie będzie to pewne.

    (19)
    • Array ( )

      Kunszt Popa to trochę mit, trochę legenda. Jasne, to świetny trener, genialny strateg w seriach, świetnie podchodzący do swoich graczy, ale brakuje mu iskry w trakcie trwającego meczu (to co miał np. Pat w latach 80-tych), tego, że potrafił 4 razy w trakcie meczu zmienić taktykę i tym wygrać mecz. Druga sprawa, aktualny roster SAS to w dużej mierze “zasługa” Popa, dopóki ciągnął na trójce Duncan, Parker i Manu szło pięknie, jak wpadł im młody Kawhi udało się oszukać czas trio o rok czy dwa, ale nie było pomysłu co zrobić później, bo chyba nikt nie myśli, że ponad 30-letni LMA (w momencie podpisania) i emeryt Gasol mieli być kompanami dla nowych Spurs Kawhiego na lata. Parker i Manu to były szczęśliwe trafy (jak Green dla GSW), ale takich trafów nie ma się co draft. Polecałbym odczarować geniusz Popa, bo nie wszystko czego się dotknie zamienia się w złoto.

      (-22)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    W mojej subiektywnej ocenie Leonard nie przepada za LaMarcusem i to może być jeden z głównych powodów jego zachowania oprócz promowanej przez media przedłużającej się kontuzji. Leonard ma prawo czuć „niechęć” do L.A. Przypomnijmy sobie potyczki z GSW w ostatnich playoffach i grę Aldridga po kontuzji Kawhi’a, nie udźwignął bycia liderem i sprawiał wrażenie, że całkowicie odpuścił. L.A. dał do zrozumienia, że skoro przez cały sezon atak opierał się głównie na Leonardzie a nie na nim, to dlaczego teraz ktoś ma o to pretensję, że sobie nie radzi. Na co spadła na niego fala krytyki, ten się obraził i zażądał transferu. Jak to się skończyło, wiemy. Pop Go udobruchał, obiecał większą rolę w ataku (co mogło się nie spodobać Leonardowi , ponieważ osłabi to jego znaczenie). Po odejściu Duncana w SAS zapanowało w pewnym sensie „mentalne bezkrólewie” reszta zawodników potrzebowała nowego lidera na boisku, kandydatów było dwóch. Po dobrym pierwszym sezonie w SAS, L.A. mógł o nie zabiegać, niestety dla niego Leonard wystrzelił z formą na tyle że On zszedł na drugi plan. L.A. to chimerycznym zawodnik, potrzebuje uznania by być produktywny. Wiadomo gdy gracz ze statusem all-star z ego sięgającym gwiazd nie jest najważniejszym elementem w ofensywie, traci zapał. Podobnie było przecież w Portland gdy młody gwiazdror Lilliard zaczął powoli spychać Go ze świecznika. Style gry w ATAKU Leonarda i Aldridge są niekompatybilne, oboje potrzebują piłki i lubią grać indywidualnie co trochę kłuci się z założeniami systemu Pop’a. W tym sezonie jesteśmy świadkami jak może grać L.A. gdy jest liderem i nie czuje „zagrożenia” ze strony Leonarda. Niestety sam L.A. nie wystarczy i możliwe że Leonard przez to swoje dziwne zachowanie chce to wszystkim uświadomić ? Być może Leonard ma już dosyć sztywnego systemu który nie pozwala mu pokazać pełni umiejętności w ataku i w zdobyciu jeszcze większego uznania ? Obudził się, jak niejeden utalentowany pracownik dobrze prosperującej korporacji, który ją opuścił i poszedł na swoje realizować autorskie pomysły i rozwijać się po swojemu? To że Jego gra przekłada się na sukces zespołu już udowodnił, może teraz pora na pokazy indywidualne? Mimo że nie pasuje mi to do jego osobowości, to kto wie.

    (9)
  7. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    ależ świetnie się to czytało…

    zawsze byłem ciekaw kiedy system Popa spotka problem. Wiedziałem, że może się tak stać tylko w przypadku wyjątkowego talentu. Na ile prawdą są pogłoski o Leonardzie nie wiadomo, ale z tym się zgodzę, że nie każdy potrafi w takim systemie pracować. Samiec Alfa w końcu zawsze ugryzie, już taka natura. Pod tym kątem Jax był ponad Popem. Popa gwiazdy nie interesują, Jax na gwiazdy kładł swoją największa uwagę.

    lecz do systemu Popa nie mam zastrzeżeń. Weźcie pod uwagę ze wchodzą do playoffs z dziadkami i bez TOP3 zeszłego sezonu, a statek Spurs dziurawy dalej płynie. Jeśli nawet Leonard chciałby odejść to Spurs dostaną kasę lub innych liczących się w wymianie zawodników. Kto jak kto ale Pop zawsze coś ulepi.

    (25)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Po przeczytaniu tego artykułu dostrzegam ogromne podobieństwo Gregga Popovicha do legendarnego Deana Smitha z Karoliny Północnej. Podejście do zawodników, przekazywanie im najważniejszych priorytetów, niekoniecznie związanych z koszykówką, spryt oraz etyka pracy obu trenerów są bardzo zbliżone. Kto czytał zwłaszcza pozycję: “Grać i wygrać. Michael Jordan i świat NBA” to wie o czym piszę 😉

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie się czyta, ale autor chyba za słabo zgłębił temat. Wielu dziennikarzy donosi, że problemy robi „obóz” Kawhi’a – agent, który przy okazji jest jakimś jego wujkiem, jest niezadowolony ze słabej kasy z kontraktu z Jordan Brand oraz małego prestiżu (czyt. małego hajsu) gry w SAS, w związku z czym chciałby Leonarda popchnąć do LAL. Każda opinia z jaką się spotkałem brzmi: to nie w stylu Kawhi’a, to nie on jest problemem.

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    spursów można postawić na przeciwnej skali aniżeli zespól 76 nad którym wszyscy teraz pieją. 20 lat w PO, skromniutkie wybory w drafcie, kupa białasów, grubasów, starców i czego tam jeszcze a jaki poziom sportowy prezentują… Szacun. Niestety chyba przyszedł czas na reset i jakąś mądrą przebudowę. powinni pójść śladem Bostonu. Nie wiem tylko czy to jest do zaakceptowania dla Popa i jego legasy…

    (8)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Kiedy czytałem drugą część artykułu przypomniał mi się fragment filmu “Coach Carter”, w którym ten cwaniak w czapce w czasie sceny kiedy siedzieli na sali gimnastycznej w ławkach, mówi do Samuela L. Jacksona: “Sir, I wanna say thank you… you saved my life!”

    Ilekroć oglądam ten film, to mam ścisniete gardło. Bo czy nie o to właśnie chodzi w sporcie?

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję że Dejounte Murray dobrze przepracuje czas wolny po play-offs i zobaczymy jego przełamanie. Jeśli ten typ nauczy się dobrze rzucać to z Kawhi i Aldridgem mogą polecieć na majstra!!

    (0)
    • Array ( )

      Za to Ty jesteś cholernym prawakiem i oceniając po tym komentarzu nawet nie można powiedzieć że jesteś spoko gość 😉

      (9)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawa ,myślałem ze Ci Panowie się lubię i chcą grać do końca kariery,a tu bam……jak już musi odejść to do LAL za konkretny pakiet..Kuzma , Randle i coś jeszcze pewno KCP?Lub pokombinować coś z Nowym Jorkiem..największe rynki USA ale gdy by się go udało włożyć do 76 to chyba pojawiła by się najsilniejsza ekipa w lidze??za Fultza, Sarica i Holmesa? Czy może Kołzy za Brogdona i Parkera? on razem z Antkiem?łał!……………….fajny artykuł

    (-1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Swoją drogą chciałbym zobaczyć zachowanie lbja mającego nad sobą poppa. Nie mówię, że to realne ale jestem tylko i wyłącznie ciekaw jak by to wyglądało

    (8)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdy przeczytałem tytuł to sie ucieszyłem. Jestem fanem SAS od 19 lat. Jednak po lekturze musze stwierdzic ze trafilem na kikka watpliwych stwierdzen autora. Rzekomo Duncan, Parker lun Ginobili mieliby byc gwiazdkami na 4-5 lat? Moim skromnym zdaniem robiliby lepsze statystyki pod skrzydlami innego trenera, ale Tim na pewno nie mialby 5 mistrzostw a pozostala dwojka czterech. Druga niescislosc to domniemanie ze moze to Pop musialby sie zmienic. Z calym szacunkiem ale 70 letniej dziadek nie zmieni nagle swojego charakteru nawet jesli chodziloby o jednego z trzech najlepszych graczy jakim jest Kawhi. Jesli juz o Kawhi to uwazam ze nie leci na kase, jezdzi starym autem. I w jego zachowaniu nie widac ani krzty gwiazdorzenia. Zostanie w SAS, chyba ze Pop odejdzie to wszystko moze sie posypac.

    (6)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby się tak cofnąć do przeszłości i nie znać przyszłości to można by rzec, ze Tim Duncan ukształtow Popa. Opisujemy trenera, ale trzeba pamiętać jaki wpływ miał na wszystko młody Duncan. Plotki chodziły w tedy w kuluarach, że był tak dobry, że być może gdyby zgłosił się do draftu rok wcześniej również mógłby być Jedynka. Tim do jakiego teamu by nie przeszedł stworzył by drużynę walcząca o najwyższe cele w PO.

    (2)
  17. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Wojtikq
    Odpowiedz

    Jak czytam ze Duncan stworzył legendę Popa to mnie krew zalewa. Pop dostał Duncana i go ulepil jak chciał jak i cała drużyne dzięki czemu wygrawali. Przykładowo Cavs dostali Lebrona o którym mówimy jako o najlepszym w historii i jakoś nie potrafili zdobyć majstra i sporo jest podobnych przypadków topowych pickow,przyszłych członków HOF wraz z ich trenerami którzy nie potrafili zdobyć mistrza. Proszę więc docenmy Popa i to co stworzył w SAS!

    (3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Any Given Sunday należy do ostatnich filmów Pacino zanim zdziadział i rozmienił się na drobne. Zaliczam tu jeszcze Heat oraz Insomnia. Kto nie widział, temu szejm.

    (0)

Odpowiedz na „obsAnuluj pisanie odpowiedzi

Gwiazdy Basketu