fbpx

Gwiazdy NBA oraz ich odpowiedniki w świecie NFL

48

Mieliśmy porównania gwiazd NBA z piłkarzami, dziś czas na zestawienie koszykarzy z graczami NFL. Jeśli chodzi o piłkę nożną, to pod względem samej fizyczności odbiega ona od kosza, NBA i futbol w wydaniu europejskim to jednak inne parametry fizyczne. Co innego NFL – tutaj spokojnie możemy odnaleźć fizyczne odpowiedniki naszych ukochanych postaci z najlepszej koszykarskiej ligi świata. I nie tylko fizyczne, niektóre postacie łączy więcej niż podobny wzrost czy waga, jest sporo innych podobieństw. Dwight Howard, Michael Jordan, a nawet… Gregg Popovich?! Nic prostszego! Zapraszamy do lektury.

1. Gregg Popovich – Bill Belichick

Mistrz Yoda vs. Mistrz Yoda. Jeśli oglądacie mecze New England Patriots nie można nie odnieść wrażenia, że to wypisz wymaluj San Antonio Spurs. Oczywiście jest genialny Tom Brady czy “nasz” człowiek Rob Gronkowski, ale tu liczy się przede wszystkim zespół i system. W Spurs jest trochę tak, że jak wyciągniesz jeden element, spokojnie zastąpisz go innym, tam każdy wie co grać. Podobnie jest z Patriots – wcale nie mają najlepszych w lidze biegaczy (Running Back) czy skrzydłowych (Wide Receiver), a i tak robią swoje.

Obaj trenerzy są bardzo podobni i nie tylko dlatego, że są starzy. zrzędliwi i prowadzą swoje zespoły od średniowiecza (Bill jest trener Pats od 2000 roku, “Pop” prowadzi SAS od 1996). Panowie doprowadzili swój fach do perfekcji, mają zresztą podobne sukcesy i warsztat pracy. “Pop” pięć razy wygrywał mistrzostwo NBA, Belichick pięć razy Super Bowl. Obaj kochają defensywę, obaj słyną z pracy z zawodnikami po trzydziestce.

Pewne jest jedno – jeśli wszyscy wyżej wymienieni zawodnicy skończą swoją kariery, to Patriots i Spurs, odpowiednio pod wodzą Belichicka i Popovicha i tak będą liczyć się w grze o mistrzostwo. Stare gwiazdy zostaną zastąpione przez nowe, to pewne jak śmierć i podatki. Tutaj liczy się przede wszystkim system i chociaż bardzo ciężko będzie kimkolwiek zastąpić Toma Brady’ego, Belichick na pewno coś wymyśli. Podobnie było kiedyś w San Antonio – Davida Robinsona zastąpił kiedyś Tim Duncan, a Tima w końcu Kawhi Leonard. Obaj szkoleniowcy mają także szczęście (inni powiedzą nosa) w Drafcie. Ginobili to 57. numer, Parker 28., a Tom Brady… 199. A może to po prostu nie szczęście, a umiejętność przekształcania średniego nowicjusza w gracza wybitnego?

2. Russell Westbrook – Odell Beckham Jr.

Pan Eksplozywny vs. Pan Eksplozywny. Wielu dziennikarzy za oceanem pisało z przymrużeniem oka, że z takim nazwiskiem Odell nie mógł nie zostać gwiazdą futbolu. Popularny OBJ jest obok Antonio Browna ze Steelers i Julio Jonesa z Falcons najlepszym wide receiverem w NFL, a być może w ogóle nową twarzą ligi. Niedługo kończy mu się kontrakt, a mimo, iż ten sezon ma stracony ze względu na kontuzję kostki, to nieoficjalnie mówi się, że w lecie może zostać najlepiej opłacanym graczem NFL. I to bez rozróżnienia na pozycje, co dotąd było zarezerwowane zdecydowanie dla Quarterbacków. Co zatem jest takiego niezwykłego w Odellu Beckhamie Juniorze?

Podobnie jak Westbrook jest iskrą na boisku. Russ ze wściekłością atakuje obręcz, Odell w cyrkowy sposób potrafi złapać trudne podania, a jego ekwilibrystyczne chwyty przeszły już do kanonu NFL. Trudne odbiory i szalone, eksplozywne biegi zakończone touchdownami? To wizytówka Odella Bekchama Jr., do tego niesamowity atletyzm, tak jak w przypadku Westbrooka. Popatrzcie zresztą na tę akcję, która powszechnie uznawana jest za jedną z najlepszych w ostatnich latach.

Oprócz efektownej gry, obu panów łączy także zamiłowanie do mody. Styl “Russa” jest powszechnie znany, ale OBJ mu nie ustępuje, chociaż jest na pewno mniej… dziwnie. Ale nie mnie oceniać, co ja się tam znam na modzie. Pewne jest natomiast to, że Odell lubi przyciągać uwagę, często zmienia fryzury, w końcu nazywa się Beckham. Noblesse oblige, jak to mówią. Beckhama Juniora kochają nie tylko fani, ale przede wszystkim sponsorzy – jest świetny na boisku, umie się “sprzedać” poza murawą. Dla NFL to idealny poster boy XXI wieku. No, może z wyjątkiem tej cieszynki, kiedy udawał… sikającego psa. Później łączono to z protestem wymierzonym w prezydenta Trumpa, ale to już polityka i zostawmy ją lepiej w spokoju.

3. Dwight Howard – JJ Watt

Czyli pojedynek Supermanów. JJ Watt to jeden z moich ulubionych zawodników w NFL. Bohater Teksasu, który uczestniczył w różnego rodzaju akcjach ratunkowych, kiedy Houston i okolice zostały zaatakowane przez powódź. Dla kibiców Houston Texans, ale i całego stanu to ikona i ktoś, kto jest praktycznie nie na sprzedaż, symbol regionu. Watt obecnie leczy kontuzję i w tym sezonie już nie zagra, ale to nadal być może najlepszy defensywny gracz ligi, a w przeszłości trzy razy Defensive Player of the Year. Kiedy patrzysz na niego, widzisz… Dwighta Howarda.

Obaj panowie to genetyczne freaki, których gabaryt jest czymś niezwykłym nawet jak na realia NBA i NFL. “Supermana” Howarda znamy wszyscy, ale Watt? 196 centymetrów wzrostu, 132 kilo żywej wagi… Jest ewenementem w lidze, ponieważ gra na pozycji Defensive End, ale przy swojej budowie i wadze jest bardzo szybki, nie jest jak wielu wolnych i “nalanych” graczy defensywnych w NFL. Jak osiągnąć taką formę? To proste – starczy ćwiczyć i jeść, ćwiczyć i jeść… ponad pięć tysięcy kalorii dziennie. Na śniadanie zjada płatki owsiane i sześć jajek. Parę godzin później na drugi śniadanie zapodaje kolejne 4-5 jajek, a jeszcze nie ma dwunastej! Jak sam twierdzi, kalorie przestał liczyć dawno temu.

Dwight Howard znany jest ze swojego beznadziejnego charakteru i głupkowatego usposobienia, które wobec coraz gorszego stanu zdrowia i braku technicznych postępów zdegradowały go z roli gwiazdy do zadaniowca w lidze. Nie zmienia to jednak faktu, że atletyzmu nie można mu odmówić. On i Watt to dwa zwierzaki, które w pełni zdrowia mogą zdominować fizycznie każdego. No właśnie, w pełni zdrowia. Howard ma za sobą szereg urazów, a warsztat koszykarski przemilczymy. JJ Watt leczy właśnie złamanie nasady kości piszczelowej, co przy jego wadze i budowie może zaważyć na dalszej karierze. Oby nie skończył jak Dwight, powoli odcinający kupony od starych czasów. Gdyby jednak się tak stało, ciekawą przyszłość JJ Wattowi wróży… Arnold Schwarzenegger. Według Arniego po zakończeniu kariery JJ będzie doskonałym aktorem filmów akcji i jego prawdziwym następcą. Póki co, Watta mogliśmy oglądać w komedii “Złe Mamuśki”.

4. Dennis Smith Jr – Kareem Hunt

Rookie vs. Rookie. Oczywiście ciężko przewidywać po kilku meczach, ale Dennis Smith Jr. wygląda na kogoś, kto spokojnie może powalczyć o nagrodę Rookie of the Year. Ma dopiero 19 lat, ale to jemu przekazano kluczyki do auta zwanego Mavericks. Dennis na boisku jest odważny, nie boi się nikogo i gra bardzo atrakcyjnie dla oka. Ciekawostka: Dennis urodził się w 1997 roku, a wybrano go w Drafcie z numerem dziewiątym. W 1998 roku z numerem dziewiątym wybrano za to w naborze gościa, który nazywa się… Dirk Nowitzki. Smith Jr. miał wtedy ledwie kilka miesięcy. Dzisiaj obie “dziewiątki” w Drafcie grają w jednym zespole, a młodzian może zostać następcą Dirka. Jeśli będzie miał chociaż w połowie tak udaną karierę jak Niemiec, będzie bardzo dobrze.

O tytuł Rookie of the Year powalczy z pewnością także Kareem Hunt, Running Back zespołu Kansas City Chiefs. Hunt przebojem wziął ligę, zaliczył już 717 jardów, 124 próby biegowe, jego średnia jardów na bieg to prawie sześć (5.8), do tego zaliczył cztery przyłożenia. Dla tych, którzy na futbolu się nie znają trzeba zaznaczyć, że prawie sześć jardów na bieg to wynik wybitny, a podobny wynik (6.0 y/r) dał kiedyś innemu running backowi… tytuł MVP. Aha, tamten running back nazywał się O. J. Simpson. Tak, ten sam… Ale popatrzcie lepiej, jak z piłką biega Kareem Hunt:

Jeśli Kareem utrzyma obecną formę, będzie to ewenement. Poza tym dodajmy, że mówimy o chłopaku, który został wybrany z… 86. numerem w Drafcie. To się nazywa mieć dopiero nosa. Sam Hunt mówi o swojej grze tak: “Szczerze? To tylko football. Trochę szybciej niż na uczelni, ale w sumie gra jest taka sama…”. Grunt to wierzyć w siebie. Hunt to mały kamikaze, który nie boi się nikogo, podobnie jak Dennis Smith Jr. Ten najchętniej każdą akcję kończyłby wsadem, a kibice Mavs z miejsca pokochali swojego rookie. Nic dziwnego, skoro umie zrobić tak:

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

48 comments

    • Array ( )

      Nigdy nie napisalem komentarza na gwba, ale jak to mowia za oceanem “have a reply” nfl w tej chwili dla mnie bardziej interesujace od nba

      (1)
    • Array ( )

      Oglądałby się zdecydowanie lepiej gdyby nie nawałnica reklam przy każdej możliwej przerwie, ale trzeba przyznać, że sport efektowny. No i nazwa bez sensu, football, a piłka ma kontakt głównie z rękami i że w finale zdobywają mistrzostwo świata, a nawet nie pojedynkowali się Warsaw Eagles, Bulldogs Gdynia czy Bocians Kraków.
      Przez te przerwy jestem za brakiem przerywania gry w kopanej, bo zamiast meczu zrobi się cyrk objazdowy, a mecze zamiast trwać 105 minut będą po 135.

      (1)
    • Array ( [0] => editor )
      Zdjęcie profilowe @KubaMachowina

      Tak, mój błąd, chodziło mi o kogoś innego 🙂 Kiedy pisałem ten artykuł akurat leciała reklama z Wittenem i myśłałem o kimś innym, a napisałem Witten. Się zdarza, dzięki za czujne oko 🙂

      (0)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    NFL em proboje zarazic wszystkich:D dla mnie niebo lepsze niz pilka nozna. U mnie na pierwszym miejscu potem NBA. Nie wiem moze sie nie znam ale moze jeszcze porownac Obrona Pistons (2004) i obrona Seahawks:)

    (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Więcej artów związanych z NFL !! Dobra robota ! PS. Jason Witten to Tight End grający w Dallas Cowboys, z Patriots nie mający nic wspólnego 🙂

    (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratek, weź nie zachowuj sie jaki taki typowy Janusz. Takie komentarze to ja widze na fb Eurosportu albo Przeglądu Sportowego jak coś napiszą o NBA. ”A kto to łoglondo jakieś koszykówkie, tu je Polska panie, napiszcie cos o Lewandowskim”. Każdy lubi co innego, ja np. nie interesuje się NFL, ale art. przeczytałem bo ktoś zadał sobie trud napisania go, a nusz będzie ciekawy.

    (18)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Falcons z ostatniego superbowl – Warriors z finałów 2016 😀

    Ehh OBJ… Liczyłem że będzie właśnie jak Wetbrook i to będzie jego sezon a tu kontuzja…. Nie łatwo kibicować NY w tym roku… Giants i Knicks do tej pory razem wygrali cały 1 mecz… I tylko szkoda że Yankees dali d… na ostatniej prostej xd

    Fajne artykuły ostatnio się ukazują. Jako fan NFL i po części MLB i kopanej popieram takie inicjatywy :p

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak z NFL to tylko kojarze ze byla kiedys jakas grubsza historia z Timem Tebow, chyba tak sie nazywal. Ktos sie oroentuje dokladnie czy to byl jakis futbolowy kocur?

    (0)
    • Array ( )

      Tebow był gwiazdą w collegu, zwycięzcą Heisman Trophy ( odpowiednik MVP), jako QB lepiej biegał niż rzucał. Miał jeden dobry sezon z Denver Broncos, po którym już nigdy więcej nie rozegrał spotkania ( wielu uważa że nie nadaję sie do gry w pierwszym składzie). Obecnie nie gra w football, próbuje zrobić karierę w MLB. Była jeszcza kontrowersja że publicznie modlił się przed meczem. W sumie to tyle

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Tez ostatnio się zainteresowałem NFL po ostatnim meczu superbowl i powiem ze warto było mecze maja swój klimat większość jest tez o przyzwoitej godzinie, tylko opanować nazwiska poszczególnych graczy to masakra jest ich sporo. A propo stron poświęconych NFL jest naprawdę biednie jak ktoś coś ma może podlinkować.

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Zdecydowanie należy wspomnieć postać Deion Sanders (choć nie wiem kto jego odpowiednikiem, może Magic Johnson), postać baaardzo ciekawa pod każdym względem i nie jestem pewien ale chyba jedyny sportowiec, który grał w dwóch ligach profesjonalnych z czterech najważniejszych w USA(MLB i NFL)

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Julio Jones – Kevin Durant. Nie znajdziesz dla nich obroncy

    Matt Ryan – Steph Curry, genialni w ofensywie. Obaj zostali upokorzeni w finale

    Genialny artykuł!

    (0)
    • Array ( )

      pasowałoby, bo Brady jest w dyskusji na temat GOAT – jak i LeBron… chociaż wydaje mi się, że NFL jest pod tym względem mniej konserwatywna niż NBA więc będzie mu “łatwiej”.

      (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnie wzmianki o futbolu to dla mnie strzał w dziesiątke. Wpadam na gwba codziennie od 5 lat już chyba, jesteście moim ulubionym źródłem wiedzy o koszu, jak dorzucicie raz na jakiś czas artykuł o nfl/footballu (w Polsce też grają- niektorzy nawet na poziomie europejskim) to kurcze chłopaki nawet w moim skromnym studenckim funduszu znajdzie się te pare złoty by wesprzeć mój ulubiony portal 😉

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie obrazcie sie ale to dla mnie nie sport. Troche jak reczna.

    Wbieganie w przeciwnika. Powalanie. 100% amerykanckosci. Jeszcze dali by im rewolwery i dziki zachod. Ot bieganie i obalanie.

    W nba tyle zasad, detali, za to kochamy koszykowke. Nfl czy kopana to nie to samo.

    I jak ktos pisal: poczatek sezonu a tu zamiast fajne tematy o koszu to szczerze mowiac glupie porownania.

    (0)

Gwiazdy Basketu