Hack-a-Player: zwykła strategia czy koszykarski blamaż?

26

Niektórzy wyznają w życiu zasadę, że cel uświęca środki i aby dopiąć swego gotowi są “iść po trupach”. Czy to w biznesie, karierze zawodowej, szkole, czy nawet w sportowej rywalizacji. Wszyscy, którzy posiadają naturę sportowych walczaków, wiedzą, że liczy się tylko zwycięstwo. Gdzie tam drugie, trzecie miejsce. A już niech piekło pochłonie tych, którzy uważają, że najgorsze jest miejsce czwarte. Bzdura.

Tak powinno być. Jeśli chcemy zaistnieć na gruncie sportu profesjonalnego, to nie możemy się kierować sentymentami, bo wokół jest tysiąc innych osób, które gotowe są nam wyrwać piłkę przy zbiórce, a przy okazji może całą rękę.

# Intro

Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na zagrywkę znaną jako: hack-a-player lub jak kto woli w oryginale: hack-a-Shaq. Wszyscy wiemy o co chodzi, zazwyczaj w końcówkach meczów lub by przerwać dobrą passę rywali, fauluje się bez piłki gracza, który jest na bakier z rzutami osobistymi. Podejdzie, walnie dwie cegły, piłka po zbiórce jest nasza.

Widzieliśmy to ostatnio na przykładzie Dwighta Howarda, który przez swą nieporadność przegrał Rakietom mecz. Facet próbował uciekać (sami zobaczcie), miotał się, frustrował. Ale co z tego, skoro Lakers ciągle wysyłali go na linię, a Howard ceglił aż (nie)miło.

# Oficjalnie

Zanim przedstawię Wam moje zdanie, rzućmy okiem na stanowisko NBA w tej sprawie. Oficjalnie liga nie ma nic przeciwko tej zagrywce. Uważa ją za element gry oraz eksponowanie słabych punktów przeciwnika, co przecież leży w naturze sportu jako takiego.

Papa Stern oraz Adam Silver nie mają zamiaru w żaden sposób eliminować tego zagrania, choć wielu kibiców, a nawet zawodników, uważa, że sprawy powinny wyglądać inaczej. Bo przecież spowalnia to tempo gry, a dla wielu koszykarskich purystów jest wręcz zagraniem poniżej pasa. Nieczystym, intencjonalnym manewrem dla boiskowych lamusów.

# Historia

Zagrywkę spopularyzował Gregg Popovich. Najbardziej przechlapane miał rzecz jasna Shaq O’Neal, którego Spurs notorycznie nękali faulami bez piłki. Niemoc Shaqa wykorzystano do osiągnięcia przewagi psychologicznej, a jak wiemy, Gregg jest mistrzem boiskowego trollingu:

czytaj dalej >>

1 2

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Hanek
    Odpowiedz

    Nie mam nic przeciwko. Takie są zasady od lat, po co je zmieniać? Dlatego, że jeden Koń z drugim nie mogą trafić osobistego? Jeśli jest to taki wielki problem to ściągamy zawodnika i po kłopocie. Btw wciąż mnie dziwi, że zawodowi koszykarze nie potrafią trafić z tak bliska.

    (61)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe D.Roseeee
    Odpowiedz

    No jasne że można. To jest właśnie wykorzystywanie słabego punktu rywali. Żeby takie tylko w sporcie był “oszustwa”….
    A co do Howarda to on przez ten czały czas , przez te nawet cztery godziny dziennie niech rzuca te wolne.. gówno ma do roboty 🙂

    (19)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    ja wcale nie uważam, że to zagrywka nieczysta, można na pierwszy rzut oka wydaje sie niesparwiedliwa, ale spojrzmy na to z tej strony:
    liczy sie zwyciestwo a każda gra to element taktyki i strategi tak jak i we wczorajszym meczu Clippers v Houston Rivers specjalnie ściagnał Jordana by go nie faulowali, natomiast jeśli jest taka sytuacja to nawet w przypadku braku zawodnika który rzuca ponieżej 50% każdy trener będzie szukał na boisku zawodnika, który:
    a) rzuca z najslabsza skutecznoscia nawet jakby ta roznica wynosiła 5%
    b) zawodnika, który spala sie w końcówkach, a przecież szpiedzy i analitycy studiujac poszczegolnych zawodników znaja ich słabe i mocna strony
    trener wybiera taktyke, natomiast meczace są same rzuty osobiste i faulowanie niezaleznie kogo w końcówkach, bo to z 1 minuty końcowej mecz przedłuża sie o olejne 15 minut. W tym czasie czesto puszczaja reklamy wiec lidze jest to na reke, nam jesli ogladamy mecz w nocy to nie bardzo:D
    W każdej lidze sa takie zagrania i mysle, ze jesli by je jakoś wyeliminowac jakims przepisem to znajda sie nowe bo potrzeba matką wynalazku jak to mówią

    (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem zdecydowanie zdania drugiego.
    Najlepsza liga świata a gość nie potrafi trafić jednego z dwóch osobistych? Kabaret.

    PS. Biedny D-Wade ;(

    (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    haha powinni stworzyć nową pozycję FT (free throw player) był by od wykonywania rzutów wolnych za faule na zawodnikach bez piłki.

    (4)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe siwy001
    Odpowiedz

    Ten kto to wymyślił był bardzo inteligentny i stworzył strategie w której teoretycznie nie stracisz punktów a dostajesz szanse na je zdobycie. Lubie inteligentnych ludzi więc takie sprytne zagrania pochwalam ;p

    (8)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Karas
    Odpowiedz

    To nie jest żane oszustwo, koszykówka generalnie polega na trafieniu piłką do kosza, to są podstawy.
    Jeśli zawodowi koszykarze nie potrafią trafić z linii rzutów wolnych, to nie wiem co oni robiś w NBA.
    Niech taki Howard czy Jordan siedzą na sali i trenują rzuty do upadłego, wtedy nie będzie się opłacało ich faulować. Bez żadnego gadania, że dłonie za duże itp. Proste.

    (7)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem zdecydowanie zdania drugiego.
    Najlepsza liga świata a gość nie potrafi trafić jednego z dwóch osobistych? Kabaret fchuy.

    PS. Biedny D-Wade ;(

    (4)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Dregotar
    Odpowiedz

    Wystarczy wprowadzić zasadę, że na linię rzutów wolnych bedzie szedł gracz posiadający piłkę (oczywiscie po 5 faulach drużyny tu mówimy) a gracz faulowany bez piłki rozpoczyna grę z lini bocznej i moim zdaniem wszyscy będą szczęsliwi.

    (3)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Dregotar
    Odpowiedz

    Swoją drogą mówicie tu o rzutach osobistych wysokich i skoksanyc graczy. Wsadzcie sobie nadmuchany balon pod rękaw na wysokości bica. Weźcie piłkę do piłki ręcznej zawiescie odpowiednio wielka obręcz do tej piłki na wysokoscie np 2,5 metra i spróbujcie tyrafić z 5 metrów za każdym razem. To przestaje być wtedy takie proste. Doliczając jeszcze np z męczenie w końcowej fazie meczu, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Presja czasami wiele znaczy. A Howard moim zdaniem nie ma psychiki.

    (-1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    pytanko, faule tego typu liczą się jakoś podwójnie (czy jak normalny faul)?
    Co do osobistych Howarda to on ma problem z głową – pokazywali kiedyś jego statystyki z treningów jeszcze w LAL, FT miał na poziomie >80%

    (2)
  12. Array ( )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    Jak coś jest zgodne z zasadami to się to robi. Tyle. Przecież nie ma gwarancji, że gdyby ktoś ich nie faulował, to zdobyli by punkty w akcji? Idąc tym tokiem rozumowania, to jeżeli ktoś lepiej rzuca z prawej strony, to nie można go zmuszać do pójścia w lewo, bo to nie czyste zagranie?
    Co do Howarda, to sprawdziłem na wiki, że najlepiej rzucał osobiste w debiutanckim sezonie, żeby w zeszłym, osiągnąć najniższy procent skuteczności w karierze. To jest już coś nie tak, podobno ćwiczy osobiste, ale po 9 sezonach treningów wychodzi mu to gorzej?

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie mam nic przeciwko, normalna zagrywka, przecież po kilku faulach zawodnicy za przewinienia schodzą, dlatego tej taktyki najczęściej używa się w końcówce.

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie nie ma w tym nic wyjątkowego, jak już wspomniał @Kamyk ten sport polega na trafianiu do kosza. Kierująć się dalej tym tokiem rozumowania to w niedługim czasie nawet podwajanie w rogach stanie sie ‘nieczystą zagrywką”, a wracając to tylko osobiste ! 🙂

    (1)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kakaski
    Odpowiedz

    Ja uważam, że taktyka jak najbardziej OK, skoro przepisy nie bronią jej stosowania, sam bym tak grał. Ale uważam, że trenerzy mający w swoich szeregach graczy nietrafiających osobiste, powinni ich zdejmować przy pierwszym lub drugim hack-a-player. Wielu takich nie ma (Howard, D. Jordan, kiedyś Shaq), a w większości są to podkoszowi, którzy i tak nie wniosą nic poza rzutem za dwa spod kosza (oczywiście nie mówię, że są niepotrzebni, ale patrzymy na daną sytuację – wygrywamy, a słabego na linii zawodnika celowo faulują).
    P.S. “prawda panie D-Wade?” mnie rozwaliło 😀

    (1)
  16. Array ( )
    Zdjęcie profilowe lebron508
    Odpowiedz

    @all3 prawie pod kazdym artykulem piszesz najdluzsze komentarze (pomijajac juz to ze czasami nie maja sensu), prowadzisz niby blog to moze zajalbys sie tym. Nie hejtuje, tylko skoro masz tak duzo do powiedzenia napisz na blogu.

    (2)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe OR13
    Odpowiedz

    Czemu to miałoby być nieczyste? Jak ziomek nie umie rzucać osobistych to trzeba to wykorzystać, przecież o to chodzi, że żeby wygrywać trzeba wykorzystywać słabe strony przeciwnika 😉

    (3)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe lakerboy
    Odpowiedz

    @Maciek ale co to ma do rzeczy jakie on ma warunki fizyczne i czy mu pozwalają na swobodne zdobywanie punktów z linii wolnych czy nie? Co to ma znaczyć, że jest w końcówce spotkania zmęczony psychicznie i fizycznie? Jest rzekomo zasranym profesjonalistą, który notabene zgarnia grube miliony za swoje spudłowane osobiste.Wygrywają lepsi – silniejsi psychicznie, kondycyjnie, bardziej zdeterminowani, opanowani, lepiej wyszkoleni. To, że gość nie potrafi trafiać osobistych, nie znaczy że mamy zmieniać przepisy pod niego. Może od razu niech zakażą biegania szybciej niż inni, blokowania niższych od siebie, zastawiania słabszych od siebie itp. w celu wyrównania różnic fizjonomicznych graczy? Każdy dostał od natury taki, a nie inny wzrost, takie, a nie inne cechy motoryczne i z tym arsenałem trzeba pracować, ten arsenał trzeba udoskanalać i kształtować. Trzeba równać w górę, a nie w dół, no chyba że ktoś chce się cofać w rozwoju…

    (9)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja jestem przeciw temu. Niszczy piękno sportu i nawet oglądanie tego jest frustrujące.
    Pewnie na moje zdanie ma wpływ to magiczne 39% Drummonda.

    (-5)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie rozumiem was ludzie, jak może to być nie czyste zagranie, rzuty osobiste są częścią gry i jeśli nie potrafią rzucać FT to mają problem. To jest, tak jak większość pisała, część taktyki. Jeśli ktoś ma coś przeciwko takiego zagrania, to czemu zaraz nie zabronić pilnować zawodników za łukiem? Powiedzmy zostawiajmy samego sobie za łukiem Curry’ego i czekajmy aż nam wlepi 10 trójek.

    (5)
  21. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe lakerboy
    Odpowiedz

    @Xyhoo a dla mnie właśnie pięknem i esencją tego sportu jest to, że trzeba grać do końca, bo nawet mając 20 punktową przewagę przez cały mecz, w końcówce można przegrać. Dla mnie fakt, że teoretycznie dużo słabsza drużyna ale po odpowiednich zagraniach taktycznych i manewrach trenera może pokonać ekipe złożoną z samych gwiazd, ta zaciętość i niewiadoma w końcówkach spotkań dodaje tej grze smaku, dreszczyku emocji i nutki niepewności przez co człowiek siedzi jak na szpilkach i przebiera nogami w oczekiwaniu na finał i końcową syrenę.

    (3)
  22. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Lewap
    Odpowiedz

    Oczywiście że to się zawsze robiło, ale czym innym jest faulowanie gościa w końcówce meczu, a czym innym gonienie za nim po całym boisku w połowie np 3 kwarty… To nie jest zachowanie godne i uważam że takie cwaniactwo powinno być ukrócone. Niemniej DH powinien zaangażować psychoterapeutę i zacząć naprawdę trenować te cholerne rzuty, bo liga mu nie pomoże chociaż rozwiązaniem mógłby być np przepis mówiący iż za któryś z kolei faul bez posiadania piłki po rzutach wolnych piłka trafia do zespołu faulowanego – coś jak w “niesportowym zachowaniu” w FIBA.

    (1)

Odpowiedz na „PejoAnuluj pisanie odpowiedzi

Gwiazdy Basketu