fbpx

Joel Embiid: I’m The Process

27
Joel Embiid

Przez ponad dwa lata był jak legendarny potwór z jeziora Loch Ness. Niby ktoś kiedyś widział, ale nikt nie potrafił potwierdzić. Wielu mówiło, że przygoda Joela Embiida z ligą NBA nigdy się nie ziści, że się połamał na dobre a hasełko “Trust the Process” to jedynie marketingowy chwyt. Kameruńczyk długo kazał na siebie czekać, ale warto było. Zanim zaczniecie narzekać, że “znowu ten Embiid” i strach otworzyć lodówkę by z niej nie wyskoczył, przeczytajcie jego historię. Wielu na jego miejscu wpadłoby w obłęd.

Jestem wampirem

Za oceanem żartowano, że JoJo jest najbardziej luksusowym pacjentem w USA. 76ers wybrali go w drafcie 2014 roku choć z góry wiadomym było, że jest kontuzjowany. Spekulowano czy Sixers na pewno wiedzieli co robią, czy może mieli genialną wizję. Dla samego zawodnika okres dwóch ostatnich lat, był prawdziwym piekłem. Po części na własne życzenie. Pierwszy rok opuścił z powodu złamania kości łódkowatej stopy, drugi z braku postępów w leczeniu i konieczności kolejnej interwencji chirurgów. Stopa nie goiła się jak powinna, trzeba było przeszczepić kawałek kości w miejscu złamania.

Embiid wpadł w wir negatywnych zdarzeń: nie przykładał się w 100% do rehabilitacji, zdejmował buta ortopedycznego i imprezował. Wypisz wymaluj kręglarz Andrew Bynum. Niewielu wiedziało, że Joel zmaga się nie tylko z kontuzją, ale osobistą tragedią.

Śmierć brata

Dwa lata temu, w 2014 roku, ciężarówka nieszczęśliwie wpadła na dziedziniec szkolny, zabijając Arthura Embiida. Jak wspominają bliscy, 13-letni chłopiec był bardzo uduchowiony – kolegom z klasy rozdawał krzyże i oddawał swoje zabawki na rzecz najbiedniejszych dzieci. Joel był zdruzgotany, nie widział brata od czterech lat. Planował w przyszłe wakacje odwiedzić go w rodzinnym Kamerunie…

je

Zwyczajnie nie radził sobie z samotnością, śmiercią brata, kontuzją. Mieszkał sam na 40. piętrze luksusowego hotelu Ritz-Carlton, codziennie wieczorem modlił się, nierzadko płakał. Nie mógł trenować, dlatego błędnie założył, że nie musi odpoczywać. Spał do popołudnia, wieczorami wychodził po zmroku z hotelu. Nie miał prawa jazdy, więc wszędzie chodził. Wpadał do klubów nocnych, gdzie przesiadywał przeważnie do momentu, aż obcy ludzie zaczynali go natrętnie pytać o kontuzjowaną stopę.

Shirley Temple

Sztab szkoleniowy chwytał się za głowę, widząc jego nawyki żywieniowe. Nie jadł w ogóle owoców i warzyw, opychał się fast foodem i nałogowo pił Shirley Temple, napój na bazie Grenadyny. Gdy wracał do hotelu, resztę nocy oglądał mecze NBA rozgrywane za zachodnim wybrzeżu albo grał na konsoli. Chciał rzucić koszykówkę i wrócić do Kamerunu, do rodziny. Sam wspomina:

Byłem wampirem, prowadziłem nocny tryb życia. Chciałem uciec od tego całego dramatu, być poza tym.

st

W Stanach mieszkał od czterech lat, w czterech różnych miastach. Zawsze sam, nie miał nikogo:

Wcześniej nie miałem żadnej dziewczyny, ale pewnego dnia kogoś poznałem. Opowiedziałem jej całe swoje życie. Ona mi powiedziała, że nie wie nic o baskecie, ale to wszystko było dla niej niesamowite. Miała rację, moje życie jest jak film.

Rzeczywiście, życie Joela przypomina nieco film. Joel wychował się w bogatej rodzinie. Matka jeździła drogim mercedesem, mieli pokojówkę. Rodzice dbali jednak, by JoJo uczył się życia, dlatego sam musiał prać swoje rzeczy, a uprawiać sport mógł dopiero, gdy odrobił lekcje i wyrył na pamięć materiał z całego dnia. Generalnie jednak niczego mu nie brakowało. Sam zdawał sobie sprawę z własnych słabości:

Wszyscy się mnie bali

Byłem miękki, Amerykanie jednak o tym nie wiedzieli. Myśleli, że jak jestem z Afryki, to pewnie wychowałem się w biedzie, w dżungli i zabijałem lwy. Grałem tą kartą jak tylko mogłem. Po przyjeździe do USA wszyscy się mnie bali.

Pękł psychicznie dopiero po śmierci młodego. Trochę czasu zajęło by się pozbierał. Zmienił styl życia i skupił na rehabilitacji, przestał udzielać wywiadów, marzył o powrocie do zdrowia. Pomagał mu m.in. Zydrunas Ilgauskas, który przed laty zmagał się z podobną kontuzją. Opuścił także cholerny Ritz, który przypominał mu o wszystkich złych rzeczach: “Robili tam fatalne steki, zawsze zbyt krwiste…”.

Nowy Hakeem?

Dlaczego Joel jest wyjątkowy? Jego talent nie podlega dyskusji, a przecież mówimy o chłopaku, który przez dwa lata nie robił nic, a przygodę z koszykówką rozpoczął… sześć lat temu. SZEŚĆ. Miłością do basketu zaraził go Kobe Bryant, zdobywający mistrzostwo w roku 2010. Jego pierwszym sportem była siatkówka, miał zawodowo grać we Francji. Zakochał się jednak w NBA.

Po obejrzeniu ostatniego meczu finałów 2010 od razu pobiegł na boisko i zaczął robić wsady piłką do siatki. Wstydził się pójść na lokalny obóz koszykarski, który prowadził Luc Mbah a Moute, dzisiaj przyjaciel i mentor.  Sprawy wziął jednak w swoje ręce szkolny trener Joela i sam go zgłosił. Luc był oczarowany młodzianem i rok później pomógł mu wyjechać do USA oraz przedstawił włodarzom swej byłej szkoły w Montverde. Joelowi nie szło więc załatwiono mu przeniesienie do innej. Tam odpalił z formą i wszystko się zaczęło.

Ledwie cztery lata po pierwszym treningu Embiid został trzecim numerem draftu NBA. Gdyby nie feralna kontuzja możecie być pewni, że poszedłby z “jedynką”. Robi niesamowite wrażenie: 18.5 punktów, 6.3 zbiórek, 3.0 bloków i 6/9 zza łuku po czterech spotkaniach. Na parkiecie spędza średnio 22 minuty!

Chciałem być taki sam

W tegorocznej rotacji 76ers Joel jest startowym centrem, a minuty gry dzieli z Jahlilem Okaforem. Sztab medyczny opracował plan dochodzenia do pełnej sprawności, który zakłada maksymalnie dwie kwarty w meczu. Przynajmniej do grudnia, wówczas lekarze zdecydują, czy gótów jest na większe obciążenia.

Joel pali się jednak do gry, a eksperci na każdym kroku porównują go do Hakeema Olajuwona. Miłość do koszykówki zaczęła się od Kobe, ale to “The Dream” był tym, kogo podpatrywał najchętniej:

Kiedy zacząłem grać w kosza, trener w Kamerunie dał mi kasetę video z grą Hakeena, Kazał mi ją oglądać codziennie po treningu. I wiecie co, ja nadal to robię, każdego dnia. Zakochałem się w jego grze, w pracy jego stóp, jak się ruszał. Pochodzi z Afryki, a odniósł sukces w USA. Chciałem być taki sam. Kiedy zacząłem grać w kosza wszyscy mnie przestawiali, ale ja wróciłem silniejszy, z nowymi opracowanymi manewrami. Pokazałem im, że ze nie jestem tutaj przypadkowo.

CZYTAJ DALEJ >> 

1 2

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Grx555
    Odpowiedz

    Teraz tylko niech nie zmieniają trzonu składu przez pięć lat, to samo Lakers, a spotkają się we finałach. Miło będzie móc to wszystko obserwować. Embiid jest mi trochę obojętny, ale to dobry zawodnik.

    (31)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe burningPL
    Odpowiedz

    Zakochałem się w jego grze, odkąd oglądam NBA (2010) brakowało mi takiego gracza.. z utęsknieniem oglądałem przepychanki shaqa, barkleya, hakeema na youtube, ale jednak to nie to samo co na żywo. Każdy kto grał trochę w kosza doceni jego nieprawdopodobny skill. Te ruchy… zmylają mnie, gdy oglądam wygodnie przed komputerem. Nie wyobrażam sobie bronić tej bestii, współczuję obrońcom- a słowa “he cant guard me” pasują do każdego zawodnika który co najwyżej “PRÓBUJE” go bronić. Jeszcze nigdy nie jarałem się jakimś rookie jak nim, oglądam jego każdą akcję po parę razy, a akcja z meczu z Detroit jest jedną z najlepszych akcji jaką widziałem tyłem do kosza na żywo. Zawodnik jest niesamowity, dobrze zbudowany, świetnie rzuca, jak już zdążyliśmy się przekonać- nawet za 3.. Co tu dużo mówić.. Jak mu zdrowie dopisze to będzie legendą. Wierzę w to.

    (40)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    “Dla samego zawodnika okres dwóch ostatnich lat, był prawdziwym piekłem dla Embiida.” Zmieńcie bo nie brzmi

    (31)
    • Array ( [0] => editor )
      Zdjęcie profilowe @KubaMachowina

      Chochlik drukarski, już poprawiamy 🙂 Dzięki za czuje oko!

      (11)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe larylarson
    Odpowiedz

    Jeśli zdrowie dopisze to zobaczymy go kiedyś w galerii sław. Embiid, KAT, Turner to przedstawiciele big manow dzisiejszej NBA

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Beestia!! Gość jest niesamowity. Olbrzym ktory potrafi sie przepchać, zebrać i zablokowac. Praca nóg jak u Olajuwona i potrafi siekac trójki. Przy braku kontuzji on będzie Next Big Thing. Brakuje w NBA Centra ktory moglby powalczyc o MVP mam nadzieje ze Embiid bedzie wlasnie takim graczem z gornej polki i przywroci blask 76ers jak to zrobil Iverson
    Ps.
    A Za rok Ben Simmons wroci i moze nawet będzie PO hehe

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Charakter Shaqa, skillset Hakeema. Jeśli się nie rozsypie i nie transformuje w Andrew Bynuma, to może zmienić historię NBA.

    (4)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Vanderleon
    Odpowiedz

    Z zainteresowaniem będziemy obserwować rozwój jego kariery, który zatrzymać mogą tylko kontuzje. A tak na marginesie wiecie co dzieje się z Joshem Smithem ?

    (5)
  8. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Bobciu
    PATRON
    Odpowiedz

    Super art, leciutko się czytało. Kadra redaktorska kwitnie. Panie Kubo, ostatni art o LAL też miodzio. Zaryzykuję minusami, ale osobiście lżej mi się czyta Pana teksty niż szefa BLC 😉

    (14)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe jankes
    Odpowiedz

    Super artykuł. Zgadzam się że jeśli zdrowie dopisze będzie top 10 ligi przez wiele lat!
    Jest niesamowity!

    @krzyweprącie123
    A Twój nick wskazuje że jesteś autorytetem na wielu płaszczyznach!
    Taka sama żenada jak u @SZERYFA !

    (6)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    A wiecie że mama wyrzuciła Butlera z domu ?

    Każdy w NBA ma swoją historię więc pod tym względem nic nowego.

    A z wychwalaniem zaczekajmy bo zrobi się z tego kolejny Curry. Dobry gracz przerysowany przez ludzi przez co zbierze tylko hejty.

    (9)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Art bardzo dobry i fajnie się czyta ale naprawdę przesadzacie z tym Embiidem. Gość rozegrał pare poprawnych meczów i robicie z niego Hakeema. Obym się mylił ale odnosze wrażenie że mentalnie się nie nadaje. Zobaczymy jak dostanie tłusty kontrakt czy nie będzie kolejnym Bynumem. Ach i bloku na Jamsie nie było 😀

    (6)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe jurandzlasvegas
    Odpowiedz

    Autor zafascynowany embildem.. Tak samo jak ja 🙂 to co robił z cavs… To jak manewrowal pod koszem i na dodatek palił troje…aż w nocy wstawalem i łapałem się za głowę.. Kocurrrr

    (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawodnik moze i fajny,ale historyjka iscie hollywoodzka.

    Ps. No i dla wszystkich,ktorzy wiescili wielki comeback 76’ers (zreszta od kilku lat) – spojrzcie na tabele.

    Zreszta,tak samo “w tym roku juz juz,na pewno” Boston. Smiac sie chce,ale z tego nawet playoffow nie bedzie.

    (-1)
    • Array ( )

      Na przeciętnym wschodzie myślę, że taki słaby, ale jednak, Boston dostanie się do PO z palcem w dupie 🙂

      A opierane opinii o całym sezonie po kilku meczach w których kontuzjowani byli 2 zawodnicy z S5 jest mało profesjonalne i myślę, że w całości opisuje Ciebie jako fana NBA 🙂

      (-1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    @ Ciuul

    przepraszam stary, jeśli uraziłem cię jako fana enbiej. jestem beznadziejnym fanem koszykówki. W tym roku Boston będzie miał nawet mistrza, a Kurdupel Thomas zostanie MVP finałów.

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Embiid jest w jakiś sposób zjawiskiem, zawodnikiem o predyspozycjach, warunkach o jakich marzy każdy zawodnik, ale moim zdaniem na takie spuszczanie się nad jego postacią jest troche za wcześnie. “Technika Duncana”? Że co proszę? Nie obrażajcie starego, poczciwego Tima. Za wcześnie robimy z tego chłopaka bohatera, nie zasłużył sobie jeszcze, ale mam nadzieje że zrobi to w ciągu najbliższych 2-3 sezonów.

    (1)

Gwiazdy Basketu