fbpx

Kawhi Leonard: idealna kanapka z pieczoną wołowiną

43

Nie wiem jak Wy, ale gdybym wiedział, że następnego dnia podpiszę pięcioletni kontrakt wart prawie 100 milionów dolarów, nie mógłbym zasnąć z nerwów. Obudziłbym się pewnie o piątej rano, wyczekując momentu, który praktycznie zdefiniuje całe moje przyszłe życie. Nie okłamujmy się – same pieniądze może szczęścia nie dają, ale to co możemy z nimi zrobić, już tak. Dodatkowo dają poczucie komfortu, możemy skupić się na czymś dla nas ważnym, nie martwiąc się o przysłowiowe jutro.

Niestety nie dane mi będzie nigdy podpisać 100-milionowego kontraktu z którąś z drużyn z NBA, ale gdyby jednak tak się stało, na moim miejscu w podobny, nerwowy sposób zachowałoby się pewnie 99,999% sportowców na świecie. Kto stanowi pozostałe 0,001%? Oczywiście człowiek wymieniony w tytule tego artykułu, czyli Kawhi Leonard. Historia, którą zaraz przytoczę miała miejsce w lipcu 2015 roku, w kompleksie apartamentów La Jolla Colony. Kawhi spędził tam lato, przygotowując się do sezonu.

Spocony i zdyszany

Spurs przysłali swojego przedstawiciela z kontraktem, by obie strony parafowały nową umowę, 5-letnią na 94 miliony dolarów. Oficjel z San Antonio czekał na Leonarda w nienagannie skrojonym garniturze, tym większe było jego zdziwienie, kiedy Kawhi wpadł do sali konferencyjnej w dresie, lekko spocony i zdyszany. Towarzyszył mu Taylor Cunningham, kolega ze szkoły średniej, partner do ćwiczeń w wakacje 2015 roku. Obaj panowie wyglądali niczym chłopcy z getta, którzy pomylili budynki, a wielu odebrałoby strój Leonarda za jawną zniewagę. Nic bardziej mylnego.

Kawhi wpadł szybko, nerwowo patrząc na zegarek. Podpisał w mgnieniu oka maksymalny (wtedy) kontrakt, zapozował do wspólnej fotki (na potrzeby mediów Spurs), skinął na Cunninghama i jak szybko obaj wpadli do budynku, tak szybko z niego wybiegli. Powód? Najważniejszy z możliwych: trening. Żeby podpisać nową umowę, Leonard musiał przerwać drugą z trzech (!) sesji treningowych, które zaplanowane były na każdy dzień wakacji.

Sam gwiazdor Spurs – do dziś nie wiem czy w jego przypadku “gwiazdor” to dobre określenie – wypowiadał się o tym w naturalny, bardzo cichy i subtelny dla siebie sposób: “W planie miałem trening, więc musiałem po prostu iść”. Ot, tyle. W tym zawiera się całe życiowe credo Leonarda, czyli ciężka praca. I skromność. Hej, przecież właśnie zarobiłeś 100 baniek! Nie, to się nie liczy. Liczy się sala gimnastyczna, kosz, piłka i ciężary na siłowni. Przebieranie się na spotkanie w sprawie podpisania nowego kontraktu byłoby stratą czasu. Mogłoby zaburzyć rytm dnia, podporządkowany całkowicie samodoskonaleniu i treningowi.

Obsesja

Wielu popatrzyłoby na Leonarda jak na dziwaka, ale nie ludzie w San Antonio. Oficjela Spurs co prawda zdziwił wtedy strój Kawhi, ale ludzie ze sztabu trenerskiego San Antonio zdziwiliby się znów, jeśli ich as przyszedłby w garniturze i lakierkach. Kawhi nie ma w sobie nic z gwiazdora, lans to nie jego styl. Chłopak nie zatracił wrodzonej skromności.

San Antonio to organizacja specyficzna i taki jest też jej styl działania, bliżej jej do wojskowej akademii West Point, aniżeli do typowej drużyny NBA. Selekcja ludzi pozostawiona jest tu przypadkowi w stopniu minimalnym, co wiemy nie od dziś. Zresztą, jeśli Popovich i Spurs oferują komuś maksymalny kontrakt, to każdy kibic NBA potwierdzi, że ten ktoś musi mieć ułożone w głowie, a koszykówka jest dla niego priorytetem numer jeden.

Ok, ale żeby nie było, że Kawhi to pozbawiony systemu nerwowego sztywniak, był też czas na “świętowanie” podpisania nowej umowy, chociaż w specyficznym dla Leonarda tego słowa znaczeniu. Kiedy skończyły się wszystkie treningi, Kawhi wraz z agentem i najbliższymi udał się na steki, by uczcić ten dzień. Impreza, drinki, laski? Nic z tego. O 23 do łóżka, na rano była zaplanowana przecież kolejna sesja na siłowni, a później trening rzutowy i tak dalej…

Taylor Cunnigham był niepocieszony: “Będzie pukał do mojego pokoju już o siódmej rano i darł się: “Wstawaj! Musimy iść ćwiczyć….!”. Tak zresztą było od zawsze. Były trener Kawhiego ze szkoły wspominał: “Zawsze zostawał po treningu, a ja chciałem już iść… Mam czwórkę dzieci… Moi asystenci musieli z nim siedzieć”.

Motywacja

O wielkim bogactwie Kawhi mówi następująco: “Moją motywacją nigdy nie były pieniądze. Nie jestem tu dla kasy, ale po to, by być wielkim graczem. Po podpisaniu kontraktu nic się nie zmieniło. Przecież wcześniej też miałem pieniądze i zabezpieczenie. Po niektórych graczach widać, że podpisali nową umowę. Ja nie chcę być tego typu graczem”.

Tak, tak, wielu tak mówi, a po godzinach wydaje pieniądze na bzdury i luksusowe auta oraz biżuterię, które są synonimem pseudo-gwiazdorstwa w NBA. Doskonale znany jest stosunek Leonarda do tego typu zabawek, przecież każdy fan NBA wie, że Kawhi jeździ Chevroletem Tahoe rocznik 97 i to pomimo faktu, że w końcu kupił… Porsche. Jak zapewnia jednak, luksusowe auto kupił pod naciskiem rodziny i jeździ nim wyłącznie na… mecze. W życiu codziennym doskonale czuje się w swoim starym Chevy, które jakiś czas temu odnowił.

Wielu sportowców, nie tylko koszykarzy mięknie, kiedy dostają grube kontrakty, brakuje wtedy motywacji, osiadają na laurach. Czy Jordana kręcił kolejny milion? Nie, jego kręciło wygrywanie. Podobnie jest z Leonardem, co w połączeniu z ciężką pracą czyni go materiałem na przyszłego mistrza oraz MVP. Już wiemy, że jego celem nie jest kasa i łatwe życie, ale co go zatem nakręca oprócz tego, że chce być jednym z wielkich? Tym czymś, a raczej kimś, jest… Tim Duncan: “Chcę prześcignąć go w liczbie pierścieni pewnego dnia, jeśli mi się uda… To moja motywacja, do tego dążę (…) Na koniec i tak definiuje Cię liczba wygranych tytułów…”.

Jak podkreślają koledzy z zespołu, Kawhi zawsze mówi o wygraniu mistrzostwa. Nigdy o zdobyciu MVP, czy tytułu króla strzelców. To dużo mówi, jakim jest człowiekiem.

Good to Great

Mówiąc o Leonardzie jako zawodniku, nie możemy zapomnieć o tym, że to być może najlepszy “two-way player” w lidze. Co przez to rozumiemy? Kogoś, kto wybitnie łączy talenty defensywne z ofensywnymi. Nie dziwi zatem jego nominacja zarówno do All-NBA First Team, jak i Defensive First Team. Ciekawie o Leonardzie pisał jakiś czas temu jego były kolega z zespołu, Matt Bonner: Jego średnia punktowa (25.5 w zeszłym sezonie) to jak ponad 30 w innej drużynie”. Trudno się z tym nie zgodzić.

Popovich i jego filozofia gry są ściśle podporządkowane drużynie, koszykarze zawsze szukają lepiej ustawionego partnera. Bycie wyróżniającym się ofensywnie zawodnikiem w systemie gry wielkiego “Popa” naprawdę nie jest łatwą rzeczą. Jednym z ulubionych powiedzeń trenera San Antonio jest “Good to Great”. Co ono oznacza? Cytując Bonnera: “Wprowadź piłkę w ruch, zrób ekstra podanie, nie bądź samolubny”.

Wołowina i dodatki

Bonner opisywał w zeszłym sezonie wyścig o tytuł MVP jako.. kanapkę z pieczoną wołowiną. Według niego elementy takie jak mięso czy ser są jak punkty, zbiórki i tak dalej, ale sama kanapka nie jest do końca zrobiona, jeśli jej dobrze nie złożysz, chodzi o właściwą kompozycję i przede wszystkim dodatki. Według niego takimi kanapkami, czytaj graczami kompletnymi są Westbrook, Harden i właśnie Leonard. Tyle, że według Bonnera, Kawhi jest w tym towarzystwie najlepszym defensorem, dlatego “on ma najlepszy chleb (czyli obronę), to on jest perfekcyjną kanapką z pieczoną wołowiną”.

Metafora nieco dziwna, ale nie można Mattowi przyznać racji. Ok, Kawhi nie zdobył ostatecznie tytułu MVP, ale jeśli chodzi o zawodnika łączącego defensywę z ofensywą, nie ma sobie równych. Leonard ma tę rzadką cechę, którą mają lub mieli nieliczni – potrafi zdominować mecz nawet bez rzutów. Jak kiedyś Jason Kidd, jak obecnie Draymond Green. Potwierdza te słowa Tim Sweeney, trener asa Spurs z liceum: “Nie musi mieć punktów, by zamknąć mecz. Zrobi to przez zbiórki, asysty, przechwyty, defensywę”.

Czy to wystarczy, by stać się twarzą tej ligi? A może zwyczajnie jest to ostatnia rzecz, której Leonard chce?

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

43 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Mimo, że nie kibicuję San Antonio, to Kawhi obecnie jest moim ulubionym graczem a nawet i w top all time się znajduje. Wielki szacunek 🙂

    (19)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Niektórym przypomina Jordana, innym Pipena, a mi Forresta Gumpa. Podobna historia. Bohater niby trochę nie przystaje do swoich czasów, ale za to go właśnie lubimy. A ‘głupi ten kto głupio robi’.

    (22)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny artykuł, fajny zawodnik w tym sezonie 100% MVP..jak patrzę od lat na takich kozaczków jak Paul czy |Wade to mi się nie dobrze robi tacy właśnie typowi..odwrotność Leonarda..marka ,sztuczny uśmieszek..piąteczka,a na koniec wzrok w kolegę z drużyny co zawalił akcje lub żle podał…na dzień dzisiejszy najlepszy gracz w lidze plus ciekawy człowiek..James już w duł i będzie grał na pół gwizdka jak przez ostatnie 4 lata , Durant ma ekipę i nie o MVP gra..wiec kto?tylko Leonard bo Westowi przybył kolega do gry to samo Hardenowi, muszą trochę oddać piłkę i nie będzie takich cudnych statystyk ….ciekawe czy ktoś widzi innego MVP na ten nadchodzący sezon..proszę o uzasadnienie swoich opinii

    (11)
    • Array ( )

      Leonardowi nie zależy na MVP, tylko na mistrzostwach. Jak Westbrook i Harden zrozumieją, że tytuły wygrywa się nie przez triple-doubles, tylko przez czynienie kumpli z drużyny lepszymi graczami, może coś wygrają. Zrozumieli to Bryant i Jordan, z pomocą Jacksona. Myślę, że tego nauczył Kawhiego trener Pop.

      (16)
    • Array ( )

      Nie kompromituj się.

      “James już w duł i będzie grał na pół gwizdka jak przez ostatnie 4 lata , Durant ma ekipę i nie o MVP gra..wiec kto?” “…Westowi przybył kolega do gry to samo Hardenowi…”

      Tak argumentując można wyłączyć dowolnego gracza z wyścigu o MVP.
      Kawhi też nie ponieważ to nie w stylu skromnego Leonarda i nie pasuje do systemu SAS – tam liczy się wynik drużyny, nie korzyści osobiste. . Zależy Ci na tym by Kawhi zdobył MVP, ale los jest bardziej okrutny. Osobiście uważam, że MVP zdobędzie zawodnik, który wykręci jakieś kosmiczne statystyki – jak Westbrook w poprzednim sezonie. Może Harden (choć nie przepadam za jednostronnymi graczami). Ale podzielam Twoje życzenia – też chciałbym aby Kawhi zdobył MVP – Finals.

      PS. James już w “duł”? W co duł – w dudy? Słownik, bo oczy krwawią.

      (18)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym kiedyś zobaczyć w jednym składzie 5: Lillard, Thompson, Kawhi, Durant, Towns. Dla trenera taki skład to marzenie – każdy na swój sposób skromny, realizujący założenia taktyczne. Bajka.

    (14)
    • Array ( )

      Lillard, Thompson, Durant skromni? Lillard który co roku burzy się o nie powołanie do ASG, wiele razy twierdził ze jest najlepszym graczem ligi. Thompson, krótko przed zmarnowaniem prowadzenia trzy jeden we finałach, twierdził że golden state są lepsi od showtime lakers. Skromności Duranta nie skomentuję, wystarczy wejść na jego twittera. Chcesz mieć skromna (i dobrą) piątkę potrzebujesz: Kawhi, Kyrie, CP3, M.Gasola, Anthony Davisa. Z tym drugim może być problem, bo on chce być opcją numer jeden, ale to nie jest akurat brak skromności tylko pewność siebie i ambicja.

      (3)
    • Array ( )

      Myślę, że autor pisząc “skromni”, miał na myśli zawodników umiejących się dostosować, nie potrzebujących być na pierwszym planie.
      Jeśli tak, to jego piątka jest jak najbardziej prawidłowa, chociaż ja zamieniłbym Lillarda z Currym.
      Skromność pozaboiskowa, a skromność boiskowa, to dwa inne pojęcia.
      Durant czy Thompson, mogą się przechwalać na Twitterze czy w wywiadach, ale na boisku nie mają problemu z dzieleniem się piłką (Durant), czy byciem trzecią czy czwartą opcją drużyny, jeśli kolegom w danym meczu lepiej idzie (Thompson).
      Paul czy Westbrook, mogą mówić że drużyna jest ważna, że nikt nie jest ważniejszy od drużyny*, ale gdy przychodzi co do czego, to schemat zawsze wygląda tak samo – jeden zawodnik klepie piłkę cały mecz, reszta się przygląda.
      Paul czy Westbrook nie nabijają celowo statystyk, oni ze swoimi umiejętnościami, siłą rzeczy muszą zrobić chociaż te 20/10 co mecz, trzymając piłkę praktycznie cały czas, będąc w grze.
      Dla przykładu Curry może mieć mniej asyst, ale bez wątpienia jest on bardziej zespołowym graczem, ponieważ nie ma problemu z usunięciem się w cień i oddaniem piłki Durantowi, żeby on mógł błyszczeć i vice versa.
      Mimo, że jeszcze całkiem niedawno, odbierał swoje drugie MVP, a także był bezsprzecznym liderem drużyny z bilansem 73-9.
      *nie wiem, czy kiedykolwiek któryś z nich powiedział coś takiego, to jest tylko przykład.

      “Chcesz mieć skromną piątkę, to potrzebujesz: CP3, Kyrie, Kawhi, Davisa, Gasola”
      Kyrie rzeczywiście jest bardzo skromny. Tak skromny, że właśnie został wytransferowany, bo żądał większej roli w drużynie, mimo, że chwilę temu był drugą opcją drużyny, która trzykrotnie z rzędu zameldowała się w finałach.
      O “skromności” CP3 napisałem już wyżej.

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Top all time, 100% mvp, mix jordana i pippena… Przepraszam ale już nie mogę patrzeć na to zbiorowe spuszczanie się nad Leonardem, jaki to on genialny. Takich zawodników jak on, było i jest nadal na pęczki. Powód tego zachwytu jest taki – Kawhi jest skromny, nie gwiazdorzy. Szanuję Leonarda, świetny zawodnik ale widzę jego wady – przeciętny kozioł, słaby przegląd sytuacji kiedy jest przy piłce. Ma wielkie szczęście że Popovich jest jego trenerem, inaczej byłby przeciętniakiem. Takie jest moje zdanie.

    (-17)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Uwielbiam tego gościa. Mój ulubiony zawodnik obok Lillarda. Przykład dla młodych graczy. Mam nadzieję, że zdobędzie majstra a nawet kilka.

    (8)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby AI3 miał charakter Leonarda byłby GOAT albo coś blisko tego. Przykra prawda. Zawsze Allen był moim ulubieńcem ale nie mogę odzalowac jak się w końcu potoczyla jego kariera. Koleś opierał swoją grę tylko na talencie. Szkoda że nie poparł tego ciężką pracą (we talk about practice? )

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawodnicy dzielą się na 3 kategorie…. Wyjątkowa technika, wyjątkowe warunki fizyczne i wyjątkowy charakter. Leonard jako jedyny łączy wszystkie 3 rzeczy.

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam jak przed debiutanckim sezonem była tu prezentowana sylwetka Kawhiego. Autor wspominał wtedy o kiepsko ułożonym rzucie i solidnej defensywie, ale ogólnie nie wróżył mu bycia gwiazdą 🙂

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Sama przyjemność czytać takie arty. Taka wersja “od kuchni” historii, która każdy zna. Takie “memory box” wyciągnięte po kilku latach, z którego wyciąga się niby nic nie znaczące przedmioty, ale przy każdym człowiek uśmiecha się z rozrzewnieniem i na chwilę jego wzrok robi się nieobecny, bo delektuje się uwiecznioną w pamięci chwilą.

    Ale to dopiero początek historii. Zobaczymy kto wyrośnie z Kawhiego, a może to być ktoś wielki.

    (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Na przykładzie Kawhi idealnie widać ile w tym sporcie znaczy psychika, mentalność i etyka pracy. Przewaga tych trzech czynników nad talentem jest taka, że ma się na nie wpływ (przynajmniej częściowy). Żal patrzeć jak tacy “wybrańcy” nie potrafią udźwignąć swojego talentu lub nie wykorzystują go w pełni. Leonard niezaprzeczalnie ma talent, nie jakiś wybitny ale ma. Ma też warunki fizyczne choć tytanem nie jest. Sedno w tym że wyciska ile się da z tego co otrzymał na starcie. Inna sprawa że trafił pod skrzydła idealnych dla niego mentorów w postaci Popa i Tima, ale szczęście to kolejna wypadkowa warunkująca sukces.

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Najlepszy artykuł jaki tutaj przeczytałem. Super, czekam na kolejne. Kibicuję Spurs juz 18 lat. Cala ich organizacja jest bardzo interesująca i osoba trenera Popa rowniez. Szkoda ze nie ma zadnych ksiazek w Polsce opisujacych jego filozofie.

    (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Razem z Lebronem i Durantem absolutne TOP 3 ligi. Russ i Harden mimo statystyk są o stopień niżej.
    Kawhi to jak dla mnie jedyny zawodnik, który po przejściu w tym momencie do Cavs mógłby u boku LBJ pokonać Warriors.

    (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Przepraszam offtopic, ale bardzo ważne. W którym miejscu na stronie www mogę ściągnąć apke GwiazdBasketu??? Bo nie widzę nigdzie :/ mam nowy tel i tylko na starym apke od kilku lat a muszę ją mieć i tu 😀

    (0)

Gwiazdy Basketu