fbpx

Kyle Kuzma: od nędzy do pieniędzy NBA

35

Nie jest łatwo pisać o młodych graczach NBA. Dokładnie rok temu popełniłem duży artykuł o czwórce kotów LA Lakers, wykorzystując w nim zdjęcia z efektownej sesji dla magazynu GQ. Panowie mieli na sobie eleganckie sweterki, a trzon drużyny przez najbliższą dekadę miała tworzyć “Fantastic Four”: Russell, Clarkson, Ingram oraz Randle. I co? 12 miesięcy później mamy zupełnie inną sytuację: “konfident” D’Lo został zastąpiony przez Lonzo Balla, Clarkson i Randle to rezerwowi na wyjeździe z klubu, w pierwszej piątce ostał się jedynie Ingram, które też nie jest już nietykalny. Oczywiście bądźmy uczciwi: Clarkson gra na swoim poziomie z ławki, a Ingram robi systematyczne postępy, chciałem tylko pokazać jak to wszystko szybko się zmienia. Na tle gwiazdek ciekawy przykład stanowi za to Kyle Kuzma. Jego nie kreowano na żadnego gwiazdora, a póki co jest jedną z niespodzianek sezonu 2017/18.

Kuzma też czyta GWBA, tylko translator (pol-ang) płata czasem figle…

Kyle po jedenastu spotkaniach w karierze zalicza do tej pory 14.9 punktów na mecz, dokładając do tego 5.2 zbiórek. Skrzydłowy, wybrany z 27. numerem Draftu od razu znalazł wspólny język z Lonzo. Swą boiskową współpracę rozpoczęli jeszcze w lidze letniej, którą wygrali, po czym żartobliwie nazwano ich “The light skin Connection”. Kuzma w lidze letniej zrobił furorę – prawie 22 punkty na mecz, do tego zbierał, rzucał za trzy, przechwytywał i blokował. Ludzie przecierali oczy gratulując Lakers złodziejskiej smykałki w drafcie, ale nikt nie przypuszczał, że chłopak przeniesie to na sezon zasadniczy. Musiał to zrobić! Dlaczego? Powód jest prosty: dla swojej matki oraz po to, by już nigdy nie wracać do przeklętego miejsca, jakim dla niego było rodzinne miasto, Flint.

***

Żelazna psychika to czynnik, który odróżnia Kuzmę od innych pierwszoroczniaków. Od początku wiedział czego chce. Spytany przed draftem czy się denerwuje, zaprzeczył. Z początku skauci opisywali go jako kandydata na drugą rundę lub w ogóle przewidywali, że nie zostanie wybrany, ale Draft Combine i treningi z drużynami z NBA wszystko zmieniły. Kuzma wiedział swoje:

Nie, nie denerwowałem się przed draftem. Wymiatałem na każdym treningu z ekipami z NBA i podczas testów. Wiedziałem, że zostanę wybrany. Co prawda gdy oglądasz już sam draft i nikt nie czyta Twojego nazwiska możesz się speszyć, wtedy są lekkie nerwy.

Lekkie?! Gość musi mieć nerwy ze stali. Koniec końców wybrali go Nets z 27. numerem i przekazali Lakers w ramach wymiany, podczas której D’Angelo Russell pojechał na Brooklyn. Wracając do duetu Ball  & Kuzma. Kyle zestawiamy jest z Lonzo, ponieważ rozumieją się na boisku, obaj są rookie. Co ich różni? Cała reszta i właśnie to jest najciekawsze w tej dwójce. Lonzo został “wyprodukowany” na gwiazdę NBA i od dziecka jedyne, o co się musiał martwić to żeby pilnie trenować i nie opuszczać posiłków. A Kyle? On musiał uważać na to, by przypadkiem… nie napić się wody z kranu.

Kuzma podpisał niedawno umowę sponsorską z Nike, w ramach której wstawia na Instagram materiały marki. Lonzo nie omieszkał skorzystać z sytuacji i wspomnieć w komentarzu o Big Baller Brand. Reakcja skrzydłowego była natychmiastowa. 

Ósma Mila

Flint, miasto znajdujące się w stanie Michigan to nie raj na ziemi. To tam ludzie byli świadkami klęski urodzaju i zanieczyszczenia wody. Napić się wody z kranu? Luksus. Kiedy brałeś prysznic nie wolno było otworzyć buzi. Mało? Kyle od dziecka widział wokół siebie gangi, kilku jego przyjaciół zostało zastrzelonych na ulicy. Dodajmy, że Michigan to ten sam stan, gdzie mieści się Detroit (niecałe 100 km od Flint), jedno z najbardziej spustoszonych i biednych miast w USA. Pamiętacie “8. Milę”? Niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Detroit i okolice to mgliste wspomnienie wielkości, kiedy miasto było nazywane “Motown” i było jednym ze światowych centrów motoryzacji.

Matka Kyle’a, Karri Kuzma była zdolną lekkoatletką, uprawiała pchnięcie kulą. Dostała nawet stypendium, ale musiała zrezygnować ze sportu, gdy zaszła w ciążę. Wróciła do Flint, gdzie została samotną matką, pracującą na dwie zmiany. Przez następnych 16 lat przeprowadzali się aż dziewięć razy, a był nawet okres, że spali w piwnicy u babci Kyle’a. Wspomina Karri Kuzma: “Pracowałam cały czas, nieustannie. Kyle przejął to po mnie, ciężka praca to jedyne, co zna”. I młody pracował ciężko, aż w końcu udało mu się zmienić liceum na lepsze i wyjechać do Filadelfii. Sam wspomina swoje życie w Flint następująco: “Nie chciałbym tam już nigdy wrócić…”.

Do Philly, na ostatni rok szkoły średniej, ściągnął go trener Vin Sparacio. Stało się to po tym, jak chłopak powysyłał do różnych szkół… filmy ze swoją grą. Tak bardzo chciał się wyrwać z Michigan i nie tylko z powodu złej okolicy. Szkoła średnia Bentley, do której uczęszczał nie gwarantowała mu zainteresowania lepszych uniwersytetów. Co innego Rise Academy w Philly.

Z początku w nowej okolicy czekała go prawdziwa szkoła życia na parkiecie, ale regularne wizyty na siłowni oraz praca z lepszymi trenerami oraz gra przeciwko bardziej wymagającym przeciwnikom w końcu zaprocentowały. Kto kojarzy Wam się z Filadelfią? Oczywiście Allen Iverson! Kuźmie także i jakież jego było wielkie zdziwienie, kiedy przyszło rywalizować mu z niejakim Kuranem Iversonem, kuzynem sławnego “AI”. Kuran strasznie ogrywał Kuzmę, ale to właśnie było potrzebne Kyle’owi. Trenował jeszcze ciężej by na koniec sezonu jego średnia wyniosła 22 punkty. Zaraz pojawiły się oferty stypendialne, Kuzma wybrał Utah. Spędził tam trzy lata, aż zgłosił się do wspomnianego na początku Draftu.

***

Nie ma sensu pompować balonika, bo nie wiadomo, jak długo Kuzma pogra w LA i w ogóle w lidze. Może pójdzie śladami np. Juliusa Randle’a, który miał być gwiazdą, a jest role playerem z wybujałym sufitem. Przy okazji Randle’a pewna przestroga: nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że odkąd schudł – radzi sobie gorzej. Pół żartem, pół serio przypomina się ta historia pewnego piłkarza bodajże z Jagielloni Białystok, który tak zapatrzył się na Roberta Lewandowskiego i jego dietę bezglutenową, że później nie miał siły biegać na treningach.

Randle zgodnie z zapowiedziami Adriana Wojnarowskiego, na przestrzeni nadchodzących miesięcy ma opuścić pokład LAL. Transfer jest jedynie kwestią czasu. Po części za ów stan rzecz odpowiada nasz dzisiejszy bohater…

W Los Angeles zapanowała moda na Kyle’a, a kibice kochają krzyczeć “Kuuuuzzzz”. Zajawka bardzo podoba się jego mamie. Przy okazji, pierwsze wspomnienie z dzieciństwa chłopaka to matka,  które kupiła mu plastikowy kosz i zrobiła linię rzutów wolnych z taśmy samoprzylepnej. Gdy skończył osiem lat, uczył się grać od Larry’ego Smitha (partnera matki), który zastąpił chłopcu tatę. Swojego biologicznego ojca Kyle nigdy nie poznał, ale nie ma o to pretensji: “Przywykłem do tego, poza tym Larry był zawsze dla mnie jak tata”.

***

Do dziś więź zawodnika z matką jest nierozerwalna, pani Kuzma nie ma wątpliwości, że porzucenie szkoły dla syna to był dobry wybór: “Byłam blisko ukończenia szkoły i być może udałoby mi się to, ale to nieważne już – jego wychowanie było najważniejsze (…) Pokonaliśmy razem wiele przeciwności i nie pozwoliliśmy, by byle pierdoły pokonały naszą rodzinę. Kyle wiele wyniósł z naszego życia i wcale nie dziwi mnie to, że tyle osiągnął”.

Karri wtóruje trener chłopaka z liceum w Philly, Vin Sparacio: “Wielu młodych graczy po wyborze w drafcie siada na tyłku, ale nie on. Widziałem się z nim niedawno i on nadal pracuje tak, jakby go nikt nie wybrał”. Co więcej, nie tylko sam Kyle wyszedł na ludzi, ale i jego matka wspaniale poradziła sobie w życiu. Obecnie jest menedżerką w klinice dentystycznej i po latach ukończyła studia w zarządzaniu w biznesie. Harda z nich rodzina. Zwłaszcza, że ulubionym graczem Karri był… Dennis Rodman, a sama kibicowała Pistons i (później) Bulls. Jak sama twierdzi, “robiła tylko wyjątek dla “Magica”, którego uwielbiała”. Co ciekawe, po latach spotkała swojego idola, kiedy syn dołączył do Lakers. Johnson podszedł do nich, zlustrował matkę i syna, uśmiechnął się szeroko jak to on i powiedział: “Wyglądacie jak rodzina!”

Ciężko przewidzieć, jak potoczą się losy Kyle’a Kuzmy. Oby nie zgasł tak szybko, jak się pojawił, bo papiery na granie ma, no i przede wszystkim charakter by coś w NBA osiągnąć. Chłopak przeszedł niełatwą drogę do NBA i jeśli komuś należy się nagroda za ciężką pracę i niezłomną siłę woli, to właśnie Kyle’owi. Nowy nabytek Lakers wie czego chce i zamiast ekscytować się łatwą kasą i wyrwaniem z biedy już ma plan, co trzeba zrobić: “Nabrać siły i rozwijać umiejętności. Chcę pomóc Lakers w powrocie do playoffs”.

[Kuba Machowina]

Rzadko wspominamy naszego partnera -> Square Shop <- sprzęt mają niekoniecznie stricte koszykarski, ale na przykład, ma ktoś plecak marki Herschel? Ja od miesięcy noszę firmówkę Asusa, hehe i przyznam, że jest mi trochę wstyd z tego powodu. Dajcie znać czy warto i jak z jakością:

http://www.gwba.pl/square-shop

Ostatnie Wpisy

35 comments

    • Array ( )

      Polecam zajrzeć do SJP. Popełnić można zarówno błąd, ale i utwór bądź np artykuł.

      (5)
    • Array ( )

      no trochę szkoda bo gdyby nie lavar to by tego nie było,ale ja i tak ich lubie i musicie przyznac ze lavar promować się potrafi z tej trójki braci naprawdę dobry będzie lamelo i mam nadzieje ze za rok michael porter jr wygra ROTY
      ciekaw czy zion williamson będzienastepnym lebronem bo bedzie on w drafcie 2019

      (-2)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jaram się Kuzmą. Mój ulubiony Laker. Mam nadzieję, że się super rozwinie i to w okół Niego, a nie Lonzo będą budowali team.

    (54)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem fanem Bostonu, ale Kuzme mocno szanuję bo wydaje się być ogarniętym gościem. Lakers będą mieli z niego pociechę 🙂

    (44)
  3. Array ( )
    pominiety w drafcie 9 listopada, 2017 at 18:40
    Odpowiedz

    Z jednym wszyscy musicie się ze mną zgodzić. Chcielibyście mieć takiego tatusia jak ma Lonzo. Myślę, że gdyby zajął się mną 20 lat temu dzisiaj grałbym sobie spokojnie “swoje” w takim Dallas czy Sacramento i pomagałbym co rok drużynie w wyrywaniu picków 1-3 przy statach 31 min\5pkt\2as\1reb\6to\4pf. 🙂

    (55)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Mama biała, nieznany ojciec – oczywiście czarny 🙂 Swoją drogą ciekawe, czy nazwisko Kuzma oznacza jakieś polskie/wschodnioeuropejskie korzenie.

    (12)
    • Array ( )

      Po 10 meczach porównujesz go zaledwie z Leonardem….??
      Przecież to hybryda Gervina z Pippenem!

      (7)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tym gorzej wyglądającym Randlem to rozumiem żart autora? Randle to w tej chwili chyba najrówniejszy i najlepszy gracz Lakers, nie wiedzieć czemu Walton ogranicza mu minuty w tej chwili. Prawdopodobnie jest na wylocie, może dlatego. Nie zmienia to faktu, że chłopak zbił zbędne kilogramy i troszkę popracował koszykarsko. Rzutu wciąż pewnego nie ma, ale przynajmniej więcej myśli na boisku, nie wbija się pod kosz bez opamiętania z łbem w podłogę, jak to miał w zwyczaju. W obronie kiedy mu się chce, potrafi stopowac najlepszych klucz “kiedy mu się chce”.

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tym gorzej wyglądającym Randlem to rozumiem żart? Randle to w tej chwili chyba najrówniejszy i najlepszy gracz Lakers, nie wiedzieć czemu Walton ogranicza mu minuty w tej chwili. Prawdopodobnie jest na wylocie, może dlatego. Nie zmienia to faktu, że chłopak zbił zbędne kilogramy i troszkę popracował koszykarsko. Rzutu wciąż pewnego nie ma, ale przynajmniej więcej myśli na boisku, nie wbija się pod kosz bez opamiętania z łbem w podłogę, jak to miał w zwyczaju. W obronie kiedy mu się chce, potrafi stopowac najlepszych klucz “kiedy mu się chce”.

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny artykuł ,a Kuzma sobie poradzi..ciekawe jakie ruchy wykonają LAL w najbliżym oknie transferowym i za rok..coś czuję że się będzie działo!

    (1)
  8. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Lakers budowali wokół Juliusa bo przecież to następny Green. Później Lakers budowani wokół D’angelo bo to następny Curry. Jakby tego było mało pojawił się nastepny Durant o nazwisku Ingram. No i w końcu mój “ulubieniec” Lonzo “Magic” Ball. Lakers w końcu mają młode gwiazdy gotowe zrobić nowe showtime. Są na ustach całego LA.
    .
    .
    .
    Tymczasem 27 pick draftu pojawił się znikąd, nie świruje pawiana, bez nacisku mediów, bez presji wychodzi na parkiet i robi swoje. Minęło zaledwie 11 spotkań a Kuzma już skradł serca fanów najpopularniejszej drużyny NBA (via Facebook). Kocham takie historie.

    Po zapoznaniu się z historią Kuzmy, szanuje go jeszcze bardziej.

    Go Lakers!

    (17)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo fajny artykuł o bardzo ciekawym graczu. Widziałem kilka meczy LA i Kuzma robi na prawdę bardzo dobre wrazenie. Szczególnie podoba mi się jego nastawienie w ataku – zero bojaźni, kalkulowania, jest wręcz czasami bezczelny. W każdej akcji atakuje przeciwnika. Dobrze gra 1on1 dobrze rzuca z dystansu na desce też radzi sobie nieźle. Trochę gorzej sprawa wygląda na brobionej stronie parkietu, szczególnie gdy kryje gracza bez piłki ale jestem pewien ze w tym elemencie zrobi szybko postepy. Swoją postawą i bezczelnoscia na tym etapie kariery przypomina mi początki kariery Kobego. Oby jego kariera potoczyla się tak samo.

    (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestes pewien, ze rok temu popelniles artykul a nie przestepstwo? Artykulu sie nie popelnie, zapamietac raz na zawsze !!

    (-2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    z LAL jest jak kawałkami puszczanymi non stop w radio. Straszny szajs, nic tutaj się kupy nie trzyma, ale przez ciągłe powtarzanie, ludzie uwierzyli że to sztuka xD

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu