fbpx

Babcia, buntownik, dzieciorób: barwne życie Larry’ego Johnsona

13
Larry Johnson Charlotte Hornets New York Knicks

Na tej reklamie Converse’a wychowało się całe pokolenie fanów NBA, którzy przygodę z koszykówką zaczynali w pierwszej połowie lat 90-tych. Larry Johnson wcielił się w rolę babci, która pakuje piłkę do kosza. Przebrany w sukienkę, nosił okulary i długie włosy. Spot świetnie wpasowywał się w barwny klimat tamtej dekady, a także znakomicie trafiała w sympatię polskich fanów. Dlaczego? To proste: dostęp do sprzętu z logo NBA był utrudniony (plus były horrendalnie drogie) wszędzie za to królowały podróbki. Popularne były zwłaszcza czapeczki i koszulki z kolorowym logo Charlotte Hornets -> jeśli takiej nie miałeś, to się nie liczyłeś, proste. Popularność z automaty zyskali gracze Hornets, w tym właśnie Larry.

charlotte-hornets-larry-johnson

Początkowo w spocie oprócz skrzydłowego Hornets mieli zagrać Larry Bird oraz Magic Johnson.

Myślałem, że nawiążę współpracę reklamową z Nike. Czekałem całe lato, ale w końcu powiedzieli mi, że nic z tego. Sądzili, że nie zrobię kariery w NBA i szybko opuszczę ligę, ponieważ jestem za mały na power forwarda (…) no i zgłosił się Converse, podpisałem z nimi umowę na milion dolarów. Mieli pewien szalony pomysł [Larry Johnson]

Na czym polegał? Larry i Magic mieli zagrać parę naukowców, którzy stworzyli Larry’ego Johnsona oraz kierować nim jak marionetką mówiąc, że w końcu dostali koszykarza doskonałego. Mieli go także nazwać i według scenariusza o to właśnie pokłócić. Bird miał upierać się przy Larrym, a Magic przy Johnsonie. Powtarzając w kółko “Larry” i “Johnson” miał powstać po prostu… Larry Johnson. Pomysł genialny w swojej prostocie. Szkoda, że nie doszło do realizacji tego scenariusza.

Babcia Larry Johnson

Nieoficjalnie mówi się, że Converse zrezygnował z tego pomysłu po tym, jak okazało się, że Magic jest nosicielem wirusa HIV. Ostatecznie reklamówka w zmienionym kształcie trafiła do telewizji w trakcie sezonu 1991/92, debiutanckiej kampanii Larry Johnson a:

Zgodziłem się na ten scenariusz. Parę miesięcy później zadzwonili do mnie i pytają czy robię reklamę. Ja, że oczywiście, ale oni zmienili scenariusz. Założyli na mnie sukienkę i perukę. W tamtym momencie chciałem oddać kasę i podziękować, ale już ją wydałem… Kupiłem mamie dom, więc nie było wyjścia. Bałem się, że to zrujnuje mój wizerunek, ale myliłem się [LJ]

Tak powstała “Babcia”, jedna z najbardziej “odjechanych” reklam z udziałem gracza NBA, po latach uznana także jako jedna z dwóch (obok laleczki Penny’ego) najlepszych akcji reklamowych tamtych lat.

Ludzie zarządzający Nike nie podpisując umowy z Larrym Johnsonem zrobili błąd, okazało się bowiem, że wyżyłowany Larry to świetny zawodnik. Nie pomylili się jednak w jednej kwestii, rzeczywiście grał w NBA krótko, ledwie dekadę. Problemem okazały się chroniczne bóle pleców, przez które zmuszony był odwiesić strój meczowy w wieku 32 lat. Kiedy wchodził do ligi, mówiło się, że Hornets bardzo dużo ryzykują, wybierając z numerem jeden draftu gościa, który gra jako PF mając ledwie 198 cm wzrostu.

ROY 1992

Johnson szybko przekonał do siebie kibiców, sięgając po nagrodę Rookie of the Year 1992. Fani pokochali jego dynamiczny styl gry oraz górę mięśni, którą przesuwał z drogi przeciwników. Mierzył niecałe dwa metry, ale dokładał do tego aż 113 kilo żywej wagi. I nie był to tłuszcz. W Charlotte spędził pięć lat, u jego boku grali m.in. Alonzo Mourning, Dell Curry (tato Stepha), Kendall Gill, a także kieszonkowy 159 centymetrowy Tyrone “Muggsy” Bogues, pamiętacie?

Okres gry w Charlotte to bardzo dobre statystyki Johnsona: prawie 20 punktów i dziewięć zbiórek na mecz, a także dwa powołania do All Star Game. Nie można także zapomnieć o występie na MŚ w 1994 roku, kiedy LJ wraz z Dream Teamem II zdobył złoto w Kanadzie.

Ja, Zo i Larry byliśmy młodymi strzelbami w tej lidze, NBA mogła należeć do nas [Kendall Gill]

Sielanka nie trwała długo. Zaczęło się wspaniale, pod koniec 1993 roku Larry podpisał rekordowy wówczas w NBA kontrakt, który opiewał na zawrotne 84 miliony płatne w…. 12 (!) lat. Dwa miesiące później doznał jednak pierwszej z serii kontuzji pleców, kontuzja która wymusiła na nim zmianę sposobu stylu gry.

Johnson zaczął uciekać coraz dalej od kosza, stając się niemalże strzelcem dystansowym. Podczas pierwszych trzech lat kariery trafił łącznie nieco ponad 20 trójek, ale już w samym sezonie 1994/95 zaliczył ich aż 81.

Co gorsza, tarcia między Mourningiem i Johnsonem doprowadziły do rozpadu drużyny, poszło oczywiście o pieniądze i rolę głównodowodzącego. Wkrótce “Zo” trafił do Miami, a Larry do Knicks. Tym samym projekt “wielkich Hornets” przestał istnieć. Pięć lat w Nowym Jorku to jeszcze słabsze statystyki i większe problemy ze zdrowiem, które ostatecznie zakończyły karierę Johnsona w 2001.

Kontrowersje

Paradoksalnie to z Knicks odniósł największy w karierze sukces, jakim był awans do Finałów NBA w roku 1999. W tamtych playoffs był kluczowym zawodnikiem. To on w trzecim meczu finałów konferencji zaliczył 4-punktową akcję, która zaważyła na losach meczu. Co ciekawe, po meczu w wywiadzie chwalił… Allaha.

Generalnie nasz bohater lubił dostarczać pożywki prasie. W trakcie Finałów przeciwko Spurs, nazwał Knicks drużyną “buntujących się niewolników”, co doprowadziło do utarczek słownych z Billem Waltonem, który nazwał słowa skrzydłowego Knicks “hańbą”. To jednak nie wszystko. Spytany o grę rozgrywającego Avery Johnsona, bezceremonialnie rzucił:

Człowieku, jesteśmy z tej samej plantacji. Powiedzcie Waltonowi, że to plantacja Massy Johnsona.

NBA i opinia publiczna zawrzały, ale Johnson dopiero się rozkręcał:

Oto NBA, pełna czarnych, pełna możliwości, zawodnicy wspaniale się rozwijają, ale co z tego, skoro wracam do rodzinnej dzielnicy i widzę wciąż to samo? Jako jedyny opuściłem tamto miejsce. Wszyscy inni skończyli w pierdlu, ćpając, albo sprzedając narkotyki. Cieszę się ze swojego sukcesu, ale nie możemy zapominać o tym, co spotykało nas przez lata, ciągle i ciągle… Nadal jesteśmy na samym dnie łańcucha pokarmowego.

Knicks finały przegrali 1-4, ale smród pozostał na długo.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

13 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe szarygrey
    Odpowiedz

    LUBILEM GOSCA I CHARLOTE Z TAMTYCH CZASOW…SZKODA ZE KONTUZJE GO DOJECHALY…CO DO CZPECZKI MIALEM BULLSOW I WASHINGTON REDSKINS I POWIEM SZCZERZE ZE TEZ ROBILA FURORE

    (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    niestety, Larry Johnson własnym przykładem potwierdził tylko, że wiele problemów czarnoskórej społeczności w Ameryce bierze się z jej własnej nieodpowiedzialności.

    młodzi czarni chłopcy nie dlatego handlują crackiem, bo im brak życiowych perspektyw, ale dlatego że od dziecka mają do czynienia z otoczeniem, w którym najszybszą drogą do zdobycia pieniędzy i pozycji społecznej jest własnie handel narkotykami, uczestnictwo w gangu albo inna forma przestępczej działalności.

    czarne getta rządzą się własnymi prawami, wykształciły własną subkulturę, a zwalanie winy na ‘system który blokuje awans społeczny” stało się idealnie wygodną wymówkę dla leni, obiboków i cwaniaków, którzy nie chcą nie zrobić ze swoim życiem, ale brak im odwagi, by powiedzieć o tym wprost.

    każdy czarny, który ma ambicje, chce się uczyć, może odnieśc sukces w Ameryce. gros jednak zwwyczajnie nie chce, bo ani rodzice, ani otoczenie nie przekazuje im takowych wzorców. w ten sposób marnuje się z pewnością wiele talentów w róznych dziedzinach. A jednak szołbiznes, sport pełen jest czarnych,. którzy chcieli i jakoś im się udało.

    co to ma wspolnego z czarnymi gettami pełnymi olewusów i przestępców, którym chcą iśc na skróty ? Za często rózni heroldzi krzywdy czarnoskórych Amerykanów oskarżają o to “system”, a za rzadko ich samych, za to że tworzą w swoichj społecznościach patologiczną kulturę, którą infekują dzieci, które dorastają w towarzystwie tatusiów, mamusiów, kuzynów, kolegów i ziomali wmawiających im, że TAM wszędzie są złe białasy, które tylko patrzą jak czarnego wyzyskiwać, że apartheid i rasizm, więc trzeba trzymać się razem, mieć za nic szkołe, studia i kariere, bo “czarny się nie przebije”, a poza tym : jak czarny się uczy, dobrze ubiera i umie zachować, to jest “czarnym białasem” i trzeba go wyśmiać i wyrzucić poza nawias społeczeństwa. Trochę takie punkowe zwyczaje, z tym że z punka to się wyrasta, z tego cięzko, bo ta społecznośc w dużej mierze żyje z dziada pradziada i jak dzieciak naogląda się tych obrazków, to jak ma z tego wyjść ? Musi spotkać ludzi, którzy mu pomogą, wyrwą go z tego bagna, ci z NBA, którym się udało, a wyszli z getta – dobrze wiedzą,. ze bez pomocy to się nigdy nie udaje. Getta i czarne społeczności specjalizują się w ciągnięciu swoich na dno. niestety, ale to są realia życia społecznego w Ameryce, o czym biali rzadko mówią, bo im nie wypada, a czarni jeszcze rzadziej, bo dla ich pobratymców oznacza to zdradę własnej rasy. Szkoda, że tak jest, ale cóz poradzić.

    a poza wątkiem społecznym, Larry Johnson był wybitnym talentem sportowym. 2 metry, 115 kg, niesamowite przyspieszenie z miejsca, umiejętność przejścia z frontal do post up i wyrobienia sobie pozycji rzutowerj albo wymuszenia Fts. cięzko było bronić takiego zawodnika. W 92 już trochę kontaktowałem i nie pamiętam,żeby ktoś watpił w słuszność wybrania go z nr 1. to był diament.

    potem kontuzja, utrata motoryki, już zawsze musiał grać na prostych kolanach, ale można go tylko podziwiać za to, jak się zręcznie przepoczwarzył w small forward rzucającego za 3 a w obronie chętnie bronił czasami nawet środkowych rywali, korzystając ze swoich parametrów fizycznych.

    obok Granta Hilla czy Penny’ego Hardawaya, jeden z tych wybitnych talentów, które nie zdołały osiągnąć swojego prime z powodu przewlekłych problemów ze zdrowiem. Wielka szkoda.

    ale zawsze zostają te zabawne reklamy, w których Larry pokazał,że ma wspaniały dystans do siebie i traktuje koszykowkę przede wszystkim jak dobrą zabawę.

    (32)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe willhaven
    Odpowiedz

    Ja miałem krótkie spodenki z Szerszeniem i logo Startera (pewnie podróba) kupione na targu w mojej małej mieścinie. Pamiętam,że służyły mi wiele lat, teraz jak gdzieś zobacze podobne to kupie przez sentyment. Co do LJ to lubiłem gościa bardzo a jeszcze bardziej gdy przeszedł do Knicków. Z conversów LJ zawsze wzdychałem do modelu Destroyer, przekozacki but jak dla mnie.

    (7)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe kmn
    Odpowiedz

    siema dziadki
    u mnie czapeczki hornets były na topie, podobnie jak knicks i bulls
    kumple z osiedla mieli ekipę charlotte w lidze amatorskiej te ćwierć wieku temu
    ech sentymenta się włączyły…
    pamięta ktoś reklamy barkleya ze screensportu jak ładował w drewnianą obręcz? coś mi śmiga gorylek w tej reklamie…?
    larry, zo, gill, curry (ten oryginalny), gattison, trener bristov, mugsik, newman…
    dobrze się ich oglądało

    (0)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe MoveWithCat
    Odpowiedz

    ja miałem szalik houston rockets… to było koło 1994 roku.. man.. wspomnienia.. dziś dzieciaki już raczej nie mają zajawki na takie rzeczy, tak mi się wydaję, z tego co widzę na ulicach

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    ZiqShh jak nie widać na ulicach? Pełno łepków w czapkach bullsow albo netsow, szkoda tylko że większość z nich zapytana o cokolwiek zwiazanego z drużyną z ich czapki robi wielkie oczy i odpowiada “ja tam nie wiem, jordana znam”.

    (1)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe MoveWithCat
    Odpowiedz

    Maras a prawda, czasem się taki zdarzy w brooklinskiej czapeczce. Tylko nie wiem czy noszą bo kibicują czy dlatego że amerykańsko brzmi.. cool gangsta look & gimme some girls.
    Wiesz, ja prosty chłopak, za dziecka po prostu byłem wielkim fanem, starałem sie jakoś utożsamiać z czyms co uwielbiałem. Nadal uwielbiam. Żeby nie było, nie chcę cisnąc jakimś sentymentalnym bełkotem dziadka Mietka, tylko mówię jak teraz wygląda. Mam wrażenie że dziś dziecko kończy się około 8 roku życia 🙂

    (0)

Gwiazdy Basketu